Kilka dni temu pisaliśmy w artykule "Lepiej nie betonować działki, bo będzie kara za ograniczanie retencji", że rząd chce łagodzić negatywne skutki, jakie niosą ze sobą coraz dłuższe okresy suszy, rozszerzając krąg właścicieli nieruchomości zobowiązanych do uiszczania opłaty za usługi wodne za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej - to opłata potocznie zwana podatkiem od deszczu czy podatkiem deszczowym. Podwyższeniu ulegną górne jednostkowe stawki opłat za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej, określone w ustawie Prawo wodne. Będzie to wzrost za metr kwadratowy powierzchni uszczelnionej, a więc np. takiej, na której jest chodnik lub beton, ale projekt przewiduje kilka warunków, od których zależeć będzie wysokość opłaty, dlatego, jak mówi mówi prezes Wód Polskich Przemysław Daca, opłaty za retencję z działki o powierzchni 1 tys. m2 mogą np. wahać się między 255 zł a 25 zł rocznie. Projekt zmian do połowy września znajduje się w konsultacjach międzyresortowych i społecznych.

- To wstępny projekt, który jeszcze nie został zatwierdzony przez rząd i nie trafił do Sejmu. Nie wiemy, jaki będzie ostateczny kształt tych zapisów prawnych - mówi PAP prezes Wód Polskich. - My, jako Wody Polskie, jesteśmy bezpośrednio zainteresowani, ponieważ znaczna część tych przepisów będzie dotyczyć naszej działalności. Staramy się na bieżąco je analizować, także pod kątem tego, jaki będą mieć wpływ na działania Wód Polskich i gospodarkę - dodaje.

Sprawdź w LEX: Jakie działania winien podjąć starosta w przypadku zgłoszeń niezadowolenia z powodu podlewania trawników przez osoby fizyczne?  >

Czy nowe przepisy odbetonują Polskę?

Przemysław Daca podkreśla, że problemem jest "zabetonowana Polska". - Mamy zabetonowane miasta, drogi, autostrady, ekspresówki. Cały problem polega na tym, że woda nam bezproduktywnie z tych betonowanych powierzchni spływa do kanalizacji, z kanalizacji do rzek i rzekami odpływa do Bałtyku - powiedział. Dodał, że mówi się, że zatrzymujemy tylko 6,5 proc. wody rocznego opadu w Polsce, a powinniśmy zdecydowanie więcej. - Naszym celem jest najmniej 15-proc. retencja. Przepisy w specustawie mają stymulować tzw. odbetonowanie naszych powierzchni, miast, ośrodków miejskich. I to jest podstawa - zaznaczył.

Sprawdź w LEX: Który organ powinien nakazać właścicielom udrożnienie rowu odwadniającego? >

Nie wszyscy właściciele domów zapłacą

To, co szczególnie zajmuje teraz właścicieli działek, to doniesienia o nowej wysokości opłat.

- To są przepisy dotyczące tzw. zmniejszenia naturalnej retencji na naszych działkach. To nie jest żaden podatek deszczowy. Takie przepisy już istniały w naszym porządku prawnym, tylko nieco inaczej działały. Dotyczyły większych powierzchni i inna była forma ich zbierania - powiedział prezes Wód Polskich.

Wyjaśnił, że zgodnie z propozycją zawartą w projekcie np. w przypadku działki o powierzchni ok. 1 tys. metrów kw., która jest zabudowana w ponad 50-proc., czyli znajdują się na niej np. budynek mieszkalny, garaż, droga dojazdową, co w sumie stanowi ponad 51 proc., wówczas musimy płacić tzw. opłatę zmniejszającą naturalną retencję. Tę opłatę będzie - przynajmniej na podstawie tych przepisów tak, jak do tej pory - pobierała gmina.

Sprawdź w LEX: Jaki jest prawidłowy tok postępowania w procedurze zmierzającej do utrzymania urządzeń wodnych, które gmina przebudowała dla odbioru wód opadowych z nowo wybudowanej kanalizacji deszczowej? >

- I tutaj mamy podstawową rzecz, to znaczy taką, że ustawodawca chce skłonić właściciela takiej działki do zamontowania urządzeń, nawet takich najprostszych, do retencjonowania wody. Jeżeli mamy taką działkę 1 tys. metrów kwadratowychgdyby nie było na niej żadnej retencji, żadnego zatrzymywania wody opadowej, która nam spływa po tej powierzchni zabetonowanej, wówczas właściciel takie powierzchni musiałby rocznie wnieść 255 zł opłaty za zmniejszenie naturalnej retencji. Ale jeżeli zamontuje podstawową formę łapania tej deszczówki np. beczki, które pozwolą łapać około 30 proc. opadów spływających z tej działki (z powierzchni zabetonowanej), wówczas ta opłata się zmniejsza dziesięciokrotnie. W skali roku opłata wyniesie 25 zł, czyli miesięcznie 2 zł - powiedział prezes Wód Polskich. Dodał, że ze wstępnej analizy, ilu takich podmiotów czy obywateli te przepisy mogłyby dotyczyć, wynika, że jeżeli mówimy o dużych aglomeracjach miejskich, takich, jak np. Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, gdzie grunty są drogie, to najczęściej powierzchnia działek zabetonowanych przez prywatnych inwestorów, mieszkańców wynosi od 400 do 600 m kw. - To zabudowa najczęściej szeregowa, z garażem, z małym ogródkiem. Jest to większość działek w obrębie dużych aglomeracji i wtedy takich działek ta ustawa nie dotyczy. Nowe zapisy mają dotyczyć działek o powierzchni ponad 600 m kw., gdzie zabudowa wynosi ponad 51 proc. - wyjaśnia.

Sprawdź w LEX: Czy odpompowanie wody z jeziora na teren pobliskiego lasu wymaga uzgodnienia formalnego z Wodami Polskimi lub innym organem? >

Natomiast w mniejszych aglomeracjach, na terenach rolnych i w miejscowościach, gdzie grunty są tańsze, analizy wykazują, że wielkość takich działek na zabudowę domków jednorodzinnych wynosi od 800 do 1200 m. - I tutaj w większości również te opłaty nie będą dotyczyć, ponieważ rzadko będzie spełniony warunek współczynnika zabudowy powyżej 50 proc.- powiedział prezes Wód Polskich.

Jego zdaniem, ustawa w większości przypadków - ok. 80 proc. - nie będzie dotyczyła domków jednorodzinnych. - Będzie dotyczyła raczej małych i mikroprzedsiębiorstw. Ci, którzy prowadzą jakąś działalność gospodarczą, mają różne zakłady przemysłowe, warsztaty, hurtownie, sklepy. Zapisy będą głównie dotyczyć takich podmiotów, którym łatwiej jest przeznaczyć część środków na podstawowe narzędzia dotyczące retencji - powiedział.

Sprawdź w LEX: Jakie wymagania musi spełnić przedsiębiorca, który planuje odprowadzać wody opadowe z dachów do oddalonej o około 200 m rzeki? >

To nie jest nowa opłata

Prezes przypomniał, że już teraz funkcjonują opłaty za zmniejszenie naturalnej retencji i za pobieranie tych opłat są odpowiedzialne gminy. - W tym projekcie również będą odpowiadały gminy. Różnica jest taka, że 25 proc. tych opłat, które będą ponosili właściciele tych zabetonowanych działek, będzie trafiało bezpośrednio do gminy. W tej chwili to 10 proc. I około 80 proc. tych środków będą to środki znaczone, które gmina będzie musiała wydać również na zwiększenie retencji - wyjaśnił.

Sprawdź w LEX: Jak i kto może stwierdzić uszkodzenie przepływu wód podziemnych?  >

Pytany, jakie argumenty mogą zyskać przychylność społeczeństwa do proponowanych zapisów, Daca wskazał przede wszystkim na to, że Polska jest krajem w Europie "na szarym końcu", jeśli chodzi o zasobność wód słodkich na jednego mieszkańca.Jego zdaniem, im szybciej przepisy wejdą w życie, tym będzie większa korzyść dla gospodarki wodnej. - Przed nami okres jesienny i zimowy, gdzie naturalnie nie przeszkadza nam susza. Ale od przyszłego roku powinniśmy być gotowi z przepisami, bo nie wiemy jak się ten rok zacznie. W tym roku, jeśli chodzi o deficyt wody, mieliśmy problemy praktycznie już od marca. Okres jesienno-zimowy to odpowiedni czas na wprowadzenie takich przepisów, tak żebyśmy od nowego roku byli gotowi, a my, jako Wody Polskie mielibyśmy lepsze możliwości prowadzenia inwestycji w retencje i działania przeciwsuszowe.

Sprawdź w LEX: Czy sąsiad może zablokować wyloty w fundamencie odprowadzające wody z posesji sąsiadki? >


AM/PAP