Społeczeństwo zwolniło; kto nie musi, bez potrzeby nie chodzi w miejsca publiczne. Wiele sklepów innych niż spożywcze oraz punktów usługowych jest przejściowo zamkniętych, a w tych otwartych nie ma przesadnych kolejek. Poczta Polska także działa w ograniczonym zakresie; każda placówka po 6 godzin dziennie, z dodatkowymi obostrzeniami co do ilości osób, które jednocześnie mogą w niej przebywać. Przed sądami powystawiano urny na korespondencje, pozbawiając możliwości otrzymania potwierdzenia wpływu pisma, co jest zapowiedzią rychłych sporów o to czy pismo zostało wrzucone do urny czy nie.

Czytaj: MS ratuje sądy przed koronawirusem, będzie zawieszenie terminów>>
 

Sądy pracują częściowo

W wymiarze sprawiedliwości postawiono na przeczekanie (odwołajmy rozprawy i zobaczymy co dalej). Ale sądy działają w najlepsze, tylko bardziej „niejawnie”. Skoro odwołano publikacje wyroków, rozprawy, to można nadrobić zaległości i wysyłać zarządzenia, wydawać postanowienia itd. Pracy nie zabraknie przez dłuższy czas. Nic to, że wbrew apelom o niewysyłanie korespondencji, poczta dalej kierowana jest do stron procesowych, którym biegną terminy sądowe. Ci aby wypełnić nałożone na nich rygory najczęściej muszą skorzystać z poczty zwiększając ryzyko epidemiologiczne.

 


Chęci zapewne były dobre, wykonanie wyszło jak gaszenie pożaru benzyną. Kolejne pomysły nie są lepsze. Przedłużenie czasu bez rozpraw, czy przesyłanie spraw do innych, akurat działających sądów, to działania z dużą troską o pracę sędziów i urzędników i niewielką o obywatela.

Już teraz prasa pisze, że pracownicy dostają groźby o zwolnieniu w przypadku skorzystania ze zwolnienia albo opieki nad dzieckiem w czasie zagrożenia epidemiologicznego. Jak mają być chronione prawa pracowników w czasie przerwy od sądzenia? Przedłużający się czas zmniejszonych przychodów w wielu branżach powoduje, że przedsiębiorcy będą potrzebowali środków finansowych. Ważna jest też możliwość dochodzenia zaległych długów. I znów, przy zamkniętych sądach nie będzie to łatwe.

A może tak elektronicznie?

Korespondencja elektroniczna dopuszczalna jest przed organami administracji oraz sądami administracyjnymi, a i te lubią jeszcze wysłać pismo papierowe, nawet tam gdzie nie muszą tego robić. O informatyzacji wymiaru sprawiedliwości mówi się wiele, i na planach i zapowiedziach poprzestaje co najmniej od dekady. Co więcej kolejne działania nie są skoordynowane. I tak istnieje możliwość korespondencji elektronicznej z KRS, ale w praktyce ogranicza się do przesłania formularzy. W innym podsystemie działa możliwość składania drogą elektroniczną sprawozdań finansowych. E-sąd to kolejny, odrębny system z nieintuicyjnym wyglądem. Komunikacja z organami administracji i sądami administracyjnym odbywa się przez system ePuap 2.0 – Elektroniczną Platformę Usług Administracji Publicznej. Złośliwi mawiają, że 2.0 to jej ocena. Do tego ePuap obarczony jest dozą tymczasowości, a od kilku lat trwają prace koncepcyjne nad jego następcą.

Teoretyczna e-korespondencja

W sprawach cywilnych istnieje teoretyczna możliwość korespondowania z sądami elektronicznie, ale wymaga to wydania rozporządzenia przez Ministra Sprawiedliwości. Nie ma gotowego portalu dla korespondencji, a tajemnicą poliszynela jest, że nie zorganizowano na niego środków finansowych.

W trudnych czasach nie ma co wybrzydzać. Czas pomyśleć jak drobnymi zmianami wykorzystać potencjał tego co jest dotychczas. Sądy korzystają z ePuap, dlatego warto wzorem sądów administracyjnych umożliwić korespondencję z wykorzystaniem tej platformy.

W procesach karnych ustawowo zrezygnowano z doręczania wyroków w sprawach karnych dla nieobecnych, co w czasie zagrożenia epidemiologicznego mogłoby okazać się bardzo przydatne. W sprawach, w których oskarżony nie jest pozbawiony wolności, strony można by zobowiązać do podania adresów poczty elektronicznej dla korespondencji w stanie zagrożenia epidemiologicznego i w ten sposób usprawnić korespondencję oraz umożliwić ogłaszanie wyroków. Powinno się też umożliwić przeprowadzanie czynności na odległość w jak najszerszym zakresie w procesach cywilnych i w gwarantującym prawo do realnej obrony w procesach karnych.

 

Będzie kryzys na rynku prawniczym?

Załamanie gospodarcze z 2008 r. odbiło się także na branży prawniczej. Oficjalnie duże kancelarie nie prowadziły zwolnień, a wyłącznie… nie przedłużały kontraktów.
Przez dekadę zmienił się obraz branży. Na rynek weszła rzesza beneficjentów tzw. lex Gosiewski – adwokatów, radców prawnych, notariuszy. Otwarcie zawodów dotknęło też komorników. To liczna grupa osób, najczęściej mikroprzedsiębiorców. O ile braki w portfelu adwokata społeczeństwo być może przyjmie z brakiem współczucia albo i naigrywaniem się, o tyle już zwolnienia personelu kancelarii mogą okazać się mniej zabawne. Przedstawiciele wolnych zawodów to często także pracodawcy finansujący inne osoby (aplikantów, pracowników sekretariatów), ponoszący koszty najmu lokalu, z którego trudno zrezygnować w ich pracy.

Komornicy praktycznie nie prowadzą terenowej egzekucji w obecnym czasie, zamknięcie sądów spowodowało odwołanie licytacji nieruchomości. Tracą na tym wierzyciele, którzy nie mogą odzyskać należnych im środków ale i komornicy, których zarobkiem jest procent od wyegzekwowanych pieniędzy. Notariusze także zaprzestali czasowo wykonywania czynności. Oni są w szczególnie trudnej sytuacji bo akty notarialne dokonywane są przy osobistym udziale stron.

Wstrzymane procesy sądowe to problem adwokatów i radców prawnych oraz ich klientów. Przedsiębiorcy niepewni czy pandemia nie zmieni się w epidemie i nie zostaną nałożone dalsze obostrzenia raczej zamrażają podpisywanie istotnych kontraktów i ich prawną obsługę, co także odbija się na branży.

Czas już żeby projektując kolejne zamiany w prawie na okres pandemii minister sprawiedliwości wziął też pod uwagę problemy środowiska, oraz realne możliwości poprawy aktualnego stanu. Nie potrzebujemy kolejnej reformy pisanej dla wygody urzędników przez nich samych.

 


Sądów nie można zamknąć

Rzeczą kluczową jest to, aby wymiar sprawiedliwości nie stanął tak samo, jak aby nie stanęła cała nasza gospodarka. Niestety wbrew oczekiwaniom pracowników wymiaru sprawiedliwości muszą oni nadal pracować, tak jak pracują sklepy, szpitale, czy urzędy. Nie mogą się zamykać dla społeczeństwa. Oczywiście nie wszystkie sprawy muszą być kontynuowane, ale jednak większość tak, w tym przede wszystkim sprawy o zapłatę. Paraliż sądowy i egzekucyjny będzie bowiem pożywką dla oszustów i będzie niszczył naszą gospodarkę i uczciwych ludzi skuteczniej niż koronowirus.

Dla bezpieczeństwa stron i pracowników wymiaru sprawiedliwości w trybie pilnym należy umożliwić doręczanie korespondencji w trybie elektronicznym, tak aby wymiar sprawiedliwości mógł dalej funkcjonować choć w części. Istnieje ogromna baza adresów email stron postępowania w różnych państwowych rejestrach, która umożliwia skuteczne przeprowadzenie tego procesu w niedługim czasie. Należy też zakończyć sprawy, które trwają, poprzez umożliwienie stronom komunikowania się ze sobą i sądem za pomocą komunikacji elektronicznej.

Warto przypomnieć, że około siedemdziesiąt procent nakazów zapłaty uprawomocnia się bez sprzeciwu drugiej strony, a w tej kwestii wystarczy tylko umożliwić wierzycielom odbiór tytułów wykonawczych on line, aby mogli skutecznie złożyć wnioski egzekucyjne. Należy również umożliwić stronom na czas trwania epidemii uczestnictwo w rozprawach on line, co zmniejszy zagrożenie epidemiologiczne dla nas wszystkich. Tylko tyle i aż tyle, aby wrócić do „normalności”.