Wysoka opłata administracyjna sposobem na niepłacone mandaty z fotoradarów
Rząd podejmuje kolejną próbę urealnienia odpowiedzialności za wykroczenia drogowe zarejestrowane przez fotoradary, bo blisko połowa sprawców unika kary. Na właścicieli pojazdów, nałożone mają być większe obowiązki dotyczące wiedzy o tym, kto faktycznie jeździ pojazdem, a firmy leasingowe będą zgłaszać użytkowników do centralnego rejestru. Nowością ma być wysoka opłata administracyjna dla właściciela lub użytkownika pojazdu, gdy nie dojdzie do uregulowania mandatu w trybie wykroczeniowym.

Projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustawy zakłada kompleksowe zmiany w zakresie ujawniania i egzekwowania naruszeń przepisów ruchu drogowego rejestrowanych za pomocą urządzeń rejestrujących (fotoradarów, odcinkowego pomiaru prędkości oraz urządzeń rejestrujących przejazd na czerwonym świetle), a także w zakresie prowadzenia centralnej ewidencji pojazdów i identyfikacji podmiotów odpowiedzialnych za naruszenia.
Główna Inspekcja Transportu Drogowego co jakiś czas przyznaje, że egzekucja kar za takie wykroczenia kuleje, a ściągalność mandatów jest na poziomie 50 proc. Wynika to przede wszystkim z tego, że zgodnie z obecnymi przepisami, to na inspekcji ciąży obowiązek udowodnienia wykroczenia. Jest to trudne, choćby dlatego, że radar rozpoznaje tylko pojazd, a część właścicieli pojazdów unika podania informacji o osobie kierującej, albo podaje dane osób przebywających za granicą. Postępowania toczą się miesiącami aż w końcu są umarzane. Ministerstwo Infrastruktury w ramach poprawy egzekucji grzywien z fotoradarów od dawna zapowiada, że chce odwrócić system. To właściciel lub posiadacz auta miałby obowiązek udowodnić, kto kierował. Jeśli nie wskaże osoby, która kierowała autem, odpowiedzialność za wykroczenie spadnie na niego. Resort przekonuje, że takie rozwiązania z powodzeniem funkcjonują na Zachodzie Europy.
Czytaj: Ministerstwo chce zmienić zasadę karania za zdjęcie z fotoradaru>>
Szybkie zdjęcie i długa lista problemów
Autorzy przedstawionego właśnie do konsultacji projektu przyznają, że w obecnym stanie prawnym znaczna część spraw ujawnionych przez urządzenia rejestrujące nie kończy się realną odpowiedzialnością sprawcy wykroczenia lub właściciela pojazdu, który nie wskazał komu powierzył pojazd do kierowania bądź używania w dacie i w godzinie stwierdzonego naruszenia przepisów. Przyczyny to przede wszystkim celowe nieodbieranie korespondencji przez właściciela albo posiadacza pojazdu, brak odpowiedzi właściciela albo posiadacza pojazdu na wezwanie GITD, nieskuteczne wskazanie osoby kierującej albo używającej pojazdu, bo jest to osoba z innego państwa, wskazanie kilku osób, które mogły w danym czasie korzystać z pojazdu. Często też ma miejsce wskazanie osoby bez podania danych pozwalających na dalsze procedowanie sprawy. Trudne dla GITD są również sprawy dotyczące pojazdów zarejestrowanych poza granicami RP, w szczególności w państwach nie będących państwami członkowskimi Unii Europejskiej. Problemem często jest także przypisanie odpowiedzialności właścicielowi lub posiadaczowi pojazdu, który nie odebrał wezwania bądź odmówił wskazania osoby, której pojazd powierzył. Często też na skutek wystąpienia tych problemów dochodzi do upływu terminu przedawnienia karalności wykroczenia. W ocenie skutków projektowanej regulacji podano liczby. I tak w 2024 r. w ramach kontroli wykonywanych przy wykorzystaniu urządzeń rejestrujących obsługiwanych przez GITD zidentyfikowano 1 169 522 naruszenia przepisów ruchu drogowego. W odniesieniu do ok. 483 180 spraw sprawcy uniknęli odpowiedzialności za wykroczenia, co stanowiło 41,3 proc. spraw.
Czy istnieje możliwość obciążenia byłego pracownika kosztami mandatów za wykroczenia drogowe? - sprawdź w LEX >
W tej liczbie ponad 350 000 spraw uległo przedawnieniu, a ponad 129 000 spraw było nieskutecznie zakończonych, ponieważ dotyczyły naruszeń popełnionych pojazdami zarejestrowanymi poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej. Natomiast w 2025 r. zidentyfikowano 1 307 298 naruszeń przepisów ruchu drogowego. W odniesieniu do 630 991 naruszeń zarejestrowanych w I półroczu 2025 r. przedawnieniu uległo już 241 671 spraw.
Zawiadomienie o naruszeniu i opłata za brak reakcji
Według projektu podstawą nadal będzie ustalenie właściciela pojazdu. Jednak będzie nowy mechanizm prowadzenia spraw, które w obecnym modelu są najbardziej narażone na przedawnienie albo bezskuteczność. Nowością ma być wprowadzenie instytucji zawiadomienia o zarejestrowaniu naruszenia, które będzie wysyłane do właściciela lub użytkownika pojazdu ujawnionego w centralnej ewidencji pojazdów i na adres wskazany w tej ewidencji.
Właściciel lub użytkownik pojazdu nie będzie już wzywany do wskazania komu powierzył pojazd do kierowania bądź używania w oznaczonym czasie. W zawiadomieniu zawarte będzie natomiast pouczenie wskazujące, że w przypadku braku realizacji uprawnień w nim wskazanych, na właściciela lub użytkownika pojazdu zostanie nałożona z mocy prawa opłata administracyjna w wysokości kilkukrotnie wyższej aniżeli mandat karny z tytułu zarejestrowanego przez fotoradar naruszenia. Do zawiadomienia dołączony będzie formularz oświadczenia o przyjęciu mandatu karnego lub odmowie przyjęcia mandatu karnego, który będzie mógł zostać wypełniony przez osobę, która kierowała pojazdem w dacie i godzinie zarejestrowanego naruszenia i wyrazi zgodę na przyjęcie grzywny w drodze mandatu karnego. Właściciel lub użytkownik pojazdu będzie mógł zwolnić się od odpowiedzialności jedynie w ściśle określonych wypadkach: jeżeli udowodni, że w chwili zarejestrowania naruszenia nie był właścicielem lub posiadaczem pojazdu, pojazd skradziono przed zarejestrowaniem naruszenia, w chwili naruszenia działał w stanie wyższej konieczności.
Rozwiązany ma być też problem tych wszystkich sytuacji, gdy to ktoś inny stale użytkuje pojazd. W przypadku pojazdu użytkowanego na podstawie umowy leasingu lub umowy najmu wprowadzony ma być obowiązek przekazania do centralnej ewidencji pojazdów danych o takim użytkowniku pojazdu.
Czytaj też w LEX: Ślady cyfrowe i ich znaczenie dla rekonstrukcji wypadków drogowych >
Procedura administracyjna droższa dla właściciela
Możliwość nałożenia opłaty administracyjnej na właściciela lub użytkownika pojazdu powstanie na skutek wprowadzenia odrębnego, uproszczonego trybu postępowania w sprawach naruszeń przepisów ruchu drogowego ujawnionych przez Głównego Inspektora Transportu Drogowego za pomocą urządzeń rejestrujących. Jak podkreślają autorzy projektu, ma to być instrument alternatywny wobec postępowania w sprawach o wykroczenia. A wysokość opłaty administracyjnej za przekroczenie dopuszczalnej prędkości, gdy właściciel lub użytkownik pojazdu nie zechce skorzystać z procedury wykroczeniowej, ma być zróżnicowana progowo, w zależności od wartości przekroczenia i wynosić od 1500 zł (przekroczenie do 30 km/h) do 7500 zł (przekroczenie powyżej 71 km/h).
Za niezastosowanie się do sygnalizacji świetlnej opłata wyniesie 3000 zł, a na przejeździe kolejowym – 6000 zł. Projekt przewiduje obniżenie opłaty administracyjnej o 20 proc. w przypadku jej uiszczenia w terminie 30 dni od dnia otrzymania zawiadomienia, co ma stanowić zachętę do dobrowolnego i szybkiego uregulowania należności oraz odciążyć organy egzekucyjne.
Czytaj też w LEX: Przepadek pojazdu mechanicznego - uwagi praktyczne do nowelizacji przepisów kodeksu karnego >







