Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska:  W najnowszej książce "Polski Proces Karny" pisze pan, że kolejne nowelizacje kpk  i zmiany w funkcjonowaniu prokuratury i sądów powszechnych oraz Sądu Najwyższego  rozchwiały system wymiaru sprawiedliwości. Na czym to rozchwianie polega? Na nieuzasadnionym wzmocnieniu politycznym prokuratury a osłabieniu Sądu Najwyższego?

Paweł Wiliński:  Potrzebę wydania podręcznika uzasadnialiśmy uporządkowaniem wiedzy na temat procesu karnego. Wydany przez nas podręcznik do procedury karnej ma być narzędziem do zrozumienia jego założeń i dynamiki, nowoczesnym instrumentem nauki dla studentów i repetycji dla prawników. Teraz jest to szczególnie ważne, kiedy często w mojej ocenie przepisy te wykorzystuje się instrumentalnie, a jednocześnie sam system jest niestabilny. Napisałem we wstępie, że następuje dalsze rozchwianie systemu wymiaru sprawiedliwości. Wskazałem na ciągłe zmiany przepisów i często bardzo niski poziom tych zmian. Miałem na myśli też uchwalanie przepisów sprzecznych ze sobą, a jednocześnie odwracanie reguł podstawowych dla wymiaru sprawiedliwości, w tym próbę zamiany ustrojowej pozycji sądu i prokuratury. Zamieszanie w wymiarze sprawiedliwości polega też na tym, że osłabia się elementy, które dobrze funkcjonują w wymiarze sprawiedliwości, a nie naprawia tych, które funkcjonują coraz gorzej.

Co pan ma na myśli?

Uderza się w bezstronność i niezawisłość sądów, obniża się w ogóle zaufanie do wymiaru sprawiedliwości. Wymiar sprawiedliwości ma tymczasem rozstrzygać konflikty. Działa więc skutecznie wtedy, gdy są to silne, bezstronne organy i kiedy mamy do nich zaufanie. Jeśli stale nam powtarzają, żeby nie wierzyć sądom, gdyż organy te źle działają, oraz wskazuje się instrumentalnie na pojedyncze przypadki, stanowiące ułamek procenta jako ilustracje tezy, zaś pomija znakomitą większość prawidłowych działań, to zaufanie osłabia się. Z drugiej strony nośne hasła dotyczące reformy wymiaru sprawiedliwości kończą się gównie na wymianie kadrowej. W ostatnich latach cała zapowiadana reforma na tym się w istocie skupiła. Trudno przy tym powiedzieć, żebyśmy mieli wymianę niekompetentnych i niedoświadczonych osób na kierowniczych stanowiskach w sądach na osoby kompetentne i doświadczone.

Moim zdaniem najczęściej jest odwrotnie, a w konsekwencji ruchy kadrowe osłabiły nie tylko efektywność działania sądów, ale i ich niezależność. Tam natomiast, gdzie zmiany wydawały się w sposób oczywisty potrzebne, gdzie należy wspierać organizację funkcjonowania sądów, informatyzację, likwidację starożytnych form archiwizowania akt, funkcjonowanie sekretariatów, pracy asystentów - tam zadziwiająco niewiele się zmienia. Wiele jest za to pustych deklaracji. Dziś przed całkowitą zapaścią sądownictwa bronią nas - moim zdaniem - osobistym wysiłkiem sami sędziowie, ale także pracownicy sekretariatów i administracji sądowej, których się nie dostrzega i dostatecznie nie ceni.

 


Na czym polegać ma zamiana ról sądu i prokuratora, czy polityczne wzmocnienie prokuratury?

Nie ma czegoś takiego jak polityczne wzmocnienie prokuratury. Polityczna ingerencja zawsze ją osłabia. Prokuratura to organ, który stoi na straży praworządności. Ma zwalczać przestępczość i dawać nam poczucie bezpieczeństwa. Jest instytucją służącą społeczeństwu, a nie politykom. Powinna być odporna na polityczne naciski. Politycznym wspieraniem może być więc jedynie wpieranie niezależności i bezstronności działania prokuratury, a dziś tego nie widzę. Unia personalna pierwszego prokuratora i ministra sprawiedliwości, którą mamy w Polsce, jest jednym z możliwych rozwiązań, sama w sobie nie jest ani zła ani dobra. Nie służy jednak „wspieraniu prokuratury” i nie jest dziś dla niej wsparciem. Zazwyczaj im większy wpływ albo chęć sterowania prokuraturą przez polityków, tym większe ryzyko instrumentalnego wykorzystania. Tak w powszechnym przekonaniu jest właśnie dzisiaj.

Izba Dyscyplinarna stosuje procedurę karną do spraw deliktów popełnianych przez adwokatów, radców prawnych, sędziów, notariuszy itd. Pomijając już to, że nie powinna sądzić z powodu zabezpieczenia TSUE z kwietnia 2020 r., to czy wniosek o wyłączenie sędziego może badać sędzia tej Izby pod kątem braku bezstronności, a następnie już po uchwale o uchyleniu immunitetu bada wniosek sędzia Izby Kontroli Nadzwyczajnej pod kątem niezawisłości?

Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie - nemo iudex in causa sua - to fundament niezależności i niezawisłości sędziego. Albo sędzia się sam wyłącza albo jest wniosek o wyłączenie sędziego. Możemy sądzić sprawę, która nas nie dotyczy. Izba Dyscyplinarna, orzekająca nadal, w tym zwłaszcza w zakresie postępowań o uchylenie immunitetu sędziowskiego, w istocie wbrew postanowieniu zabezpieczającemu TSUE, stosuje odpowiednio przepisy k.p.k. i zawarte tam reguły Z tego wyprowadzić należy konkluzję, że jeśli wnoszony jest wniosek o wyłączenie sędziego, to zgodnie z regułami procesu karnego nie powinna go rozstrzygać ani osoba, której on dotyczy, ani osoba będąca w takiej samej sytuacji, jak ten, kogo wniosek dotyczy. Jeśli zaś zarzut dotyczy takiej właściwości lub takiego zachowania, który jest wspólny dla wszystkich sędziów Izby Dyscyplinarnej, to wniosek o wyłączenie powinien rozstrzygać, ktoś, kogo zarzut ten nie może dotyczyć i kto spojrzy na niego z boku. Dlaczego do tego celu wybiera się Izbę Kontroli Nadzwyczajnej? Tak zdecydował ustawodawca. Chyba, mówiąc żartobliwie, nie dostrzegając, że to Izba Karna Sądu Najwyższego zna się najlepiej na przepisach prawa karnego procesowego, w oparciu o które rozstrzyga się w postępowaniu dyscyplinarnym prawników.

Czytaj: TSUE: 18 marca opinia rzecznika generalnego, wyrok w sprawie Izby Dyscyplinarnej później>>
 

 

Sprawa immunitetu sędziowskiego została merytorycznie rozstrzygnięta, po czym po dwóch tygodniach Izba Kontroli stwierdza, że sędzia spełniał kryteria niezawisłości.

Nie znam tego przypadku. To się raczej nie powinno zdarzać. Nie wyobrażałem sobie dotąd, że możliwe jest w ogóle orzekanie we własnej sprawie, czy rozpoznawanie wniosków o wyłączenie po rozpoznaniu samej sprawy. Czy takie postępowanie byłoby zgodne z kulturą prawną, czy istotą wyłączenia sędziego? Raczej nie. Wniosek o wyłączenie powinno się od razu rozpatrywać, a na pewno jego rozpoznanie musi nastąpić w sposób ostateczny przed rozstrzygnięciem sprawy w której sędzia orzeka.

Problem "owoców zatrutego drzewa", czyli wykorzystywanie nielegalnych nagrań do aktu oskarżenia. Izba Karna SN twierdzi, że nie wolno ich stosować. A prokuratura stosuje?

Kwestia ta pojawia się od dawna przy okazji dowodów zdobytych nielegalnie. Zmiany, które dokonały się w ostatnim czasie polegały w uproszczeniu na tym, że ustawodawca przekazał prokuratorowi decyzję co do tego, czy na etapie postępowania przedsądowego może korzystać z nielegalnych i dotychczas także niedopuszczalnych dowodów w procesie karnym. Zmienił m.in. art. 168a i 168b, oraz art. 237a k.p.k. w taki sposób by to prokurator rozstrzygał o dopuszczalności wykorzystania dowodów pozyskanych w sposób niezgodny z prawem, uzyskanych bez wymaganej dotąd zgody sądu, czy za pomocą przestępstwa. Chyba trochę przez nieporozumienie albo brak wiedzy projektodawca tych zmian zakładał, że odtąd to prokurator będzie decydował o tym, co jest dowodem w procesie karnym. Sąd Najwyższy oraz sądy powszechne (zwłaszcza apelacyjne) w swoim orzecznictwie jednoznacznie wskazały jednak, że w procesie karnym nadal to sąd jest organem rozstrzygającym o dopuszczalności tych dowodów, na podstawie których następnie wydaje wyrok. W konsekwencji prokurator rzeczywiście swobodnie decyduje o wykorzystaniu w śledztwie czy dochodzeniu dowodów nielegalnie zgromadzonych, ale z chwilą, gdy wnosi do sądu akt oskarżenia, to sąd musi wiążąco wypowiedzieć się co do dopuszczalności każdego dowodu. Dopóki zatem sędziowie będą rzetelnie weryfikować dopuszczalność dowodów, w duchu zasady działania państwa i jego organów na podstawie prawa, a nie oczekiwań polityków, dopóty władza sądzenia pozostanie w tym zakresie w ich rękach.

Zobacz procedury w LEX:

Kontrola i utrwalanie rozmów w postępowaniu przygotowawczym - wypadki niecierpiące zwłoki >

Kontrola i utrwalanie rozmów w postępowaniu przygotowawczym >

Prób przekazania kompetencji sądu w ręce prokuratury jest więcej?

Tak. Za jeden z takich nietrafionych pomysłów uznaję uprawnienie prokuratora do blokowania decyzji sądu o wyłączeniu jawności rozprawy - art. 360 par. 2 k.p.k. Opartym na nieporozumieniu lub złej woli jest pomijanie tego, czym jest sąd jako organ państwa i wymiaru sprawiedliwości. Nie jest on podległy prokuraturze i być nie może. Tam, gdzie nie dojdzie do nadużycia uprawnień przez sąd, lecz do działania w granicach sprawy i koniecznych dla rozstrzygnięcia, tam mają one nie tylko przymiot legalności, co nadto podlegają szczególnej ochronie ze strony organów państwa, którego sędzia jest przedstawicielem. Dotyczy to przykładowo orzekania w przedmiocie wniosków o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Zadaniem sądu nie jest w tym zakresie spełnianie oczekiwań prokuratury, lecz niezawisłe i bezstronne rozstrzygnięcie wniosku.

 


Szkodliwa podwójnie jest zatem każda próba zamiany ról prokuratora z sądem.

Kolejny kuriozalny przykład takiego myślenia dotyczy możliwości ujawnienia tajemnicy śledztwa w rozumieniu art. 241 par. 1 k.k., przez sędziego kontrolującego postępowanie przygotowawcze, Stawianie sędziemu, rozpoznającemu zażalenie na decyzję o dyskontynuacji (umorzeniu) śledztwa czy dochodzenia (a zatem zamykającą drogę do wydania wyroku w sprawie) zarzutu rozpowszechniania bez zezwolenia wiadomości z postępowania przygotowawczego to logiczny absurd.

Od sądu wymaga się co prawda ostrożności i uważności w korzystaniu z informacji, które mają znaczenie m.in dla zdobywania dalszych źródeł i środków dowodowych. Po pierwsze jednak, to sąd jest dysponentem postępowania zażaleniowego i w zakresie w jakim niezbędne dla rozstrzygnięcia sprawy jest użycie zawartych w nim informacji, w takiej części to sąd samodzielnie informacjami tymi, jako niezawisły organ dysponuje. Nie można więc racjonalnie uznać, że potrzebuje do tego zezwolenia prokuratora. Zaprzeczałoby to jego funkcji bycia sądem, jako niezależnym (także od prokuratury) organem. Ogólny wymóg uzyskania zezwolenia na posługiwanie się informacjami z postępowania przygotowawczego nie odnosi się zatem do sądu wykonującego swoje konstytucyjne funkcje rozstrzygania sprawy, w zakresie tej sprawy.

Po drugie, z prawa do sądu wynika dla jednostek i społeczeństwa prawo do ujawnienia powodów wydawanego przez sąd rozstrzygnięcia. Zatem sąd ma też obowiązek uzasadnić rozstrzygnięcie, a w wykonaniu tego zadania nie potrzebuje niczyjego zezwolenia. Czerpie swe uprawnienia, w odróżnieniu od prokuratora, z konstytucyjnej pozycji organu rozstrzygającego spory i sprawującego wymiar sprawiedliwości.

Można jedynie zrobić pewne zastrzeżenie: jeśli sędzia ujawni informacje instrumentalnie, dla osobistych celów lub poza przedmiotem rozstrzygania, przekupiony lub w inny sposób nadużywający uprawnień, albo gdy bez potrzeby ujawnia informację chronioną odrębnymi przepisami tajemnicy prawnie chronionej, wtedy i tylko wtedy można rozważać kwestię jego odpowiedzialności. Będzie to jednak odpowiedzialność za sprzeniewierzenie się swojemu przyrzeczeniu sędziowskiemu albo za naruszenie konkretnej, szczególnej prawnie chronionej tajemnicy.

Nigdy jednak nie ogólnej tajemnicy śledztwa z art. 241 par. 1 k.k. Wydaje się, że to fundamenty demokratycznego państwa prawa, znane każdemu prawnikowi. Ich podkopywanie jest błędem, szkodliwym dla konkretnych osób i dla całego społeczeństwa oraz dla jego zaufania do wymiaru sprawiedliwości

Czytaj: Jawności rozpraw nie można wyłączyć, ale można ograniczyć>>

Zastrzeżenia budzi też sprawa niejawności rozpraw dla publiczności. Czy sprawy immunitetowe są jawne? A jak ogłasza się uchwały o odebraniu immunitetu?

Wyłączenie jawności rozprawy jest i być powinno wyjątkiem w działaniu orzeczniczym sądu. Bywa uzasadnione, jak we wspomnianym art. 360 k.p.k. Ogłoszenie wyroku albo innego orzeczenia wydanego na posiedzeniu, które rozstrzygane jest z udziałem stron, musi być jawne. Bywa, że konieczne jest utajnienie uzasadnienia w części albo całości, z tych samych powodów co utajnienie rozprawy. Jednak jawność ma swoją funkcję publiczną. Obecnie trudną do przecenienia. Nie jest przywilejem sądu przy rozpoznawaniu niewygodnych spraw, nie jest parawanem dla sędziego, lecz wyjątkiem, którego rozszerzająco interpretować nie należy. Gdy więc przykładowo sprawa dotyczy kwestii wyłączenia immunitetu sędziemu, a okoliczności sprawy nie dotykają jego sfery prywatności, nie naruszają dobrych obyczajów ani tajemnicy prawnie chronionej to obowiązkiem sądu jest umożliwienie jawnego rozpoznania sprawy i jawnego uzasadnienia rozstrzygnięcia. Leży to w interesie wymiaru sprawiedliwości by poznać powody decyzji sądu, a nadto upewnić się czy nie doszło do nadużycia prawa. 

Zobacz procedury w LEX:

Badanie warunków wyłączenia jawności rozprawy >

Wyłączenie jawności rozprawy >

Prokurator Generalny składa coraz więcej kasacji na niekorzyść i na korzyść. Są też wnioski o wznowienie postępowania. Bywają one zasadne. Czy można powiedzieć, jakie sprawy najbardziej interesują Prokuratora Generalnego?

Nie prowadzę w tym zakresie szczegółowych badań, jednak z moich obserwacji wynika, że kasacje PG dotyczą najczęściej spraw, w których doszło do oczywistej pomyłki w stosowaniu prawa, rażącego jego naruszenia, które uzasadnia nadzwyczajna korekturę postępowania. Jest to statystycznie patrząc tylko pewien promil spraw karnych, jednak często dotyczą one ludzi niesłusznie potraktowanych. Jednocześnie znacząca liczba kasacji PG, wnoszonych także w podwójnej roli Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości dotyczy niewspółmierności kary, najczęściej zawierają one żądanie jej zaostrzenie, a niezmiernie rzadko - złagodzenia.