Podczas wtorkowej rozprawy w Luksemburgu przedstawiciel Komisji Saulius Kaleda przekonywał, że w efekcie reformy sądownictwa w Polsce utworzono nowe organy dyscyplinarne, podległe organom władzy politycznej, a rzecznicy dyscyplinarni wszczynają postępowania dotyczące także orzeczeń sądowych.

KE: Nie ma gwarancji bezstronności i niezawisłości

Podkreślił, że na skutek tych zmian organ, jakim jest Izba Dyscyplinarna SN, nie daje gwarancji bezstronności i niezawisłości. I przekonywał, że sądy w państwie demokratycznym powinny wzbudzać zaufanie. Dodał, że przepisy dotyczące odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów muszą być tak sformułowane, by uniknąć politycznej kontroli nad tą kwestią.

- Komisja Europejska stoi na stanowisku, że odpowiedzialność dyscyplinarna nie może dotyczyć sfery wykładni i stosowania prawa. Temu służą środki odwoławcze, a nie środki dyscyplinarne – podkreślił Kaleda. Mówił też, że sędziowie nie mogą być narażeni na postępowania dyscyplinarne z powodu wysłania pytań prejudycjalnych do TSUE. - Reasumując, KE w całości podtrzymuje argumenty zawarte w skardze"– podsumował.

Trybunał wydał w tej sprawie w kwietniu postanowienie tymczasowe, nakazując Polsce zawieszenie regulacji, które są podstawą działania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w sprawach dyscyplinarnych sędziów. Izba Dyscyplinarna od pewnego czasu unika podejmowania orzeczeń w sprawach dyscyplinarnych sędziów, ale wydaje postanowienia w sprawie uchylenia immunitetów sędziów w sprawach karnych. Z tego powodu KE zarzuciła polskim władzom ignorowanie środków tymczasowych TSUE.

Czytaj: TSUE: Izba Dyscyplinarna SN nie może sądzić sędziów>>

 



 

Rząd: Większość Polaków chce zmian w sądach

Wprowadzonych w polskim sądownictwie zmian broniła wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska. Mówiła, że po transformacji w 1990 r. i upadku reżimu komunistycznego Polska nie przeprowadziła reformy wymiaru sprawiedliwości, a ponad 70 proc. społeczeństwa dostrzega konieczność kontynuowania, zapoczątkowanych kilka lat temu zmian w tym obszarze. Przekonywała, że wprowadzony w Polsce model odpowiedzialności dyscyplinarnej daje większe gwarancje bezstronność, niż to było przed reformą.

Wiceminister przekonywała, że jest czymś oczywistym, iż przedmiotem postępowania dyscyplinarnego w Polsce nie może być treść orzeczenia wydanego przez sędziego. I twierdziła, że w Polsce nie toczą się postępowania dyscyplinarne w związku z wysyłaniem pytań prejudycjalnych, ale wszczęto w tej sprawie postępowanie wyjaśniające, które zostało umorzone.

Zdaniem Dalkowskiej, argumenty przedstawione przez KE i kraje członkowskie nie wniosły niczego nowego. - Były powieleniem tego stanowiska, które zostało zawarte we wniosku Komisji Europejskiej. Mają w większości przypadków charakter nie merytorycznej, a politycznej oceny reformy wymiaru sprawiedliwość w Polsce. Opierają się na hipotezach, pewnych domniemaniach - powiedziała.

Sędziowie: Jesteśmy represjonowani za orzeczenia

Co innego mówili przybyli do Luksemburga polscy sędziowie, przeciwko którym prowadzone są postępowania dotyczące właśnie ich działalności orzeczniczej. Sędzia Paweł Juszczyszyn powiedział dziennikarzom w Luksemburgu, że zarówno on, jak i Igor Tuleya są przykładami sędziów, którzy zostali odsunięci od orzekania nie za pospolite przestępstwa, a za czynności orzecznicze. - To pokazuje, że w Polsce funkcjonuje system, który z jednej strony eliminuje z wymiaru sprawiedliwości niezależnych sędziów, a z drugiej strony upolityczniona KRS (Krajowa Rada Sądownictwa) powoduje, że ten wymiar sprawiedliwości, sądy, obsadzane są osobami, które nie dają obywatelom gwarancji niezawisłego i bezstronnego orzekania - stwierdził.

Natomiast sędzia Igor Tuleya powiedział, że w rozprawie chodzi tak naprawdę o kwestię przestrzegania porządności w Polsce. -Jego zdaniem "od 5 lat niezależność sądownictwa jest w Polsce niszczona i atakowana jest niezawisłość sędziowska". "Jestem przekonany, że jeśli niezależne sądy w Polsce znikną, będzie to zagrożenie dla podstaw demokracji. Po niezależności sądów podejrzewam, że przyjdzie czas na niezależne media, na organizacje pozarządowe – stwierdził Tuleya.

Państwa UE przeciwko Polsce

W rozprawie głos zabrali również przedstawiciele krajów członkowskich, którzy poparli skargę Komisji Europejskiej. Reprezentantka rządu Belgii Marie Jacobs powiedziała, że jej kraj popiera skargę i nie chodzi tu o "atakowanie Polski", ale o obawy związane z organizacją wymiaru sprawiedliwości, szczególnie postępowania dyscyplinarne wobec sędziów. I dodała, że polskie przepisy były krytykowane przez wiele organizacji międzynarodowych. Dodała także, że stanowisko Belgii zostało w tej sprawie uzgodnione ze stanowiskami rządów Danii, Holandii, Finlandii i Szwecji.

Maria Wolff reprezentująca Danię zaznaczyła, że to sprawa fundamentalnej wagi dla prawa UE. - Chodzi o rządy prawa oraz o zasadę wzajemnego zaufania pomiędzy krajami UE. Powinno być wykute w kamieniu, że każde państwo członkowskie będzie przestrzegać rządów prawa. Wszystkie kraje członkowskie musza przestrzegać zasad gry – tłumaczyła. 

Przedstawicielka Holandii Mielle Bulterman mówiła, że Izba Dyscyplinarna nie spełnia wymogu niezawiłości sędziowskiej i nie może dalej orzekać. Dodała, że wyrok dotyczący środków tymczasowych jest nieprzestrzegany, czego dowodem jest uchylenie immunitetu sędziemu Tulei. Holandia popiera Komisję Europejska w niniejszej sprawie – podkreśliła.

Pełnomocnik rządu Finlandii Henriikka Leppo powiedziała, że w kwestii ochrony praworządności UE nie może iść na kompromisy. - Popieramy Komisję Europejską w niniejszej sprawie. Naszym zdaniem system odpowiedzialność dyscyplinarnej sędziów w Polsce stworzony jest tak, że sędzia może podlegać naciskom, co jest niezgodne z traktatami unijnymi - powiedziała Hanna Shev, reprezentująca szwedzki rząd. 

Wystąpienia przedstawicieli KE i państw Unii w TSUE były "manifestami politycznymi", które nie mają żadnego uzasadnienia w merytorycznej ocenie wprowadzonych w Polsce przepisów - powiedziała po rozprawie wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska.