Prof. Ewa Łętowska, pierwsza rzecznik praw obywatelskich w Polsce, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w latach 2002-2011 przygotowała dla Forum Konsumenckiego, działającego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich stanowisko pt. "Kwalifikacje prawne w sprawach o sanację kredytów frankowych - da mihi factum dabo tibi ius". (z łac. daj mi fakt, a dam ci prawo).  Na dwudziestu stronach porusza w nim nie tylko podstawowe zagadnienia istotne w sporach frankowiczów z bankami, ale też odnosi się do stosunku polskich sądów do orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. I tu widzi dużo do zrobienia.

 


Kulejący dialog między TSUE i polskimi sądami

Dialog między TSUE i sądami polskimi kuleje - nie tylko zresztą w zakresie kredytów frankowych - pisze prof. Łętowska. Jej zdaniem bowiem sądy powinny wykładać prawo w możliwie najszerszym zakresie, w świetle brzmienia i celu danej dyrektywy, wykorzystując cały system prawa, aby osiągnąć rezultat przez nią przewidziany, a co za tym idzie, aby zapewnić zgodność z art. 288 akapit trzeci Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Mówi on, że dyrektywa wiąże każde Państwo Członkowskie, do którego jest kierowana, w odniesieniu do rezultatu, który ma być osiągnięty, pozostawia jednak organom krajowym swobodę wyboru formy i środków.

Tymczasem zdaniem prof. Łętowskiej w rzeczywistości nie wyciąga się interpretacyjnych konsekwencji w zakresie choćby uznania, że transakcje B2C jednak systemowo się różnią pozycją stron od transakcji B2B. - Wszystko zaś odbywa się na krajowych forach sądowych, gdzie orzecznictwo sądowe ewoluuje mozolnie, ujęte w kleszcze niedoświadczenia sądu w korzystaniu z prawa europejskiego; tradycji (utożsamiającej formalną równość stron z ich rzeczywistą bargaining power) i oportunizmu, nakazującego sądom opracowywać casus najmniejszym wysiłkiem: a jest mniejszy on, gdy można korzystać z zapożyczeń prawnych konstrukcji i usłużnej elegancji pism procesowych przygotowanych w drogich, wyspecjalizowanych kancelariach obsługujących biznes). Te trudności są niebezinteresownie eksploatowane przez silniejszych uczestników obrotu i strony sporu sadowego. Nie dziwi więc, że ostateczny rezultat, jakkolwiek powinien odpowiadać wymaganiom konsumenckiego prawa europejskiego, obrośniętego bardzo już bogatym orzecznictwem, niestety - ciągle jest od niego odległy. Sygnały TSUE wymagające umiejętnego odczytania, nie są przy tym łatwe w lekturze - pisze prof. Łętowska.

 

Mariusz Korpalski, Tomasz Konieczny, Jacek Czabański

Sprawdź  
POLECAMY

Jaka jest rola sądów krajowych

Prof. Łętowska przypomina, że TSUE pozostawia ostateczne słowo sądom krajowym. - One mają obowiązek rozstrzygnięcia sporu, gdzie kwestia ta występuje, zgodnie z wyznaczonym przez TSUE kierunkiem. Mają odpowiednio interpretować prawo rodzime i - co istotne - wybrać dla sporu adekwatną konstrukcję dogmatyczną - często z wielu możliwych (a nie wykluczanych przez prawo UE i orzecznictwo TSUE). A konkretny efekt ma być spójny z kierunkiem wyznaczonym przez TSUE. Tak więc, gdy TSUE odsyła do „prawa wewnętrznego” albo do kwestii regulowanych lokalnie, nakłada na sądy krajowe obowiązek wyszukania i zastosowania (zaadaptowania) znanej w kulturze prawnej tego kraju stosownej konstrukcji dogmatycznej. Takie podejście wyjaśnia lepiej zarówno oczekiwania TSUE (w zakresie aktywnej postawy sądów krajowych, zobowiązanych do implementacji prawa europejskiego) jak i okoliczność, że metody tej implementacji bynajmniej nie wyczerpują się w działaniach li-tylko legislacyjnych - pisze profesor.

Co ze sprawami frankowymi

Odnosząc się wprost do spraw na tle umów o tzw. kredyty we frankach, profesor Łętowska uważa, że obecnie spory najczęściej dotyczą różnych sposobów sanacji umów kredytowych, przewidujących waloryzację/indeksację w walucie obcej, która okazała się rujnująca przy umowach długoterminowych. Jej zdaniem wyrok, kończący postępowanie, powinien obejmować: stwierdzenia bezskuteczności klauzuli abuzywnej, decyzję o losach samej umowy (utrzymanie umowy bez klauzuli; unieważnienie poprzez wykorzystanie opcji kredytobiorcy, ewentualnie zaakceptowane przez konsumenta stwierdzenie nieważności z uwagi na sprzeczność umowy bez klauzuli abuzywnej z prawem krajowym), rozliczenie skutków unieważnionej umowy. Tutaj prof. Łętowska uważa, że rozliczenie skutków unieważnionej umowy następuje na podstawie condictio causa finita, której konsekwencją jest restytucja stanu sprzed zawarcia umowy, czyli wzajemny zwrot świadczeń: kwoty kredytu- sumy spłaconych rat. Podkreśla bowiem, że dyrektywa 93/13 jest silnie naznaczone myślą o naganności stosowania klauzul abuzywnych w obrocie. Wskazuje, że decydująca jest nie tyle troska o dobro konkretnego kredytobiorcy, ile działanie prewencyjnego dla całego obrotu, jakie ma spowodować nieuchronność i odstraszający charakter sankcji stosowanych wobec profesjonalistów.

Pobierz stąd pełne stanowisko prof. Ewy Łętowskiej pt. "Kwalifikacje prawne w sprawach o sanację kredytów frankowych -
da mihi factum dabo tibi ius" >>