Nadzór elektroniczny powoli zyskuje na popularności
Jeszcze pod koniec czerwca w aresztach domowych przebywało zaledwie 48 skazanych, a już 10 listopada było ich 373. To skutek wprowadzenia zmian w przepisach regulujących stosowanie systemu dozoru elektronicznego.
25 czerwca tego roku weszła w życie zmieniona ustawa o wykonywaniu kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego. Starać się o nią mogą teraz więźniowie z krótkoterminowymi karami – do roku więzienia, a nawet ci, którzy do tej pory nie zgłosili się do jej odbycia.
Według stanu na 10 listopada objętych SDE jest 373. A jeszcze kilka dni wcześniej statystyka wyglądała gorzej: 213 skazanych odbywało w ten sposób karę; wobec jednego sąd ją zawiesił, a 136 zakończyło odbywanie kary w systemie dozoru elektronicznego.
– To dopiero początek – zapewnia Paweł Nasiłowski, pełnomocnik ministra sprawiedliwości do spraw wdrożenia SDE. – Po zmianach, jakie wprowadzono pod koniec czerwca, system naprawdę ruszył z miejsca.
Nieco mniej optymizmu prezentuje sędzia Hanna Pawlak, przewodnicząca XI Wydziału Penitencjarnego i Nadzoru nad Wykonywaniem Orzeczeń Karnych w warszawskim Sądzie Okręgowym. W tej chwili karę w SDE odbywają 22 osoby. Czy w stolicy także widać znaczny przyrost wniosków? – Najbardziej było to widać w sierpniu, niestety, ich zwiększona ilość nie przekłada się tak wyraźnie na zgody – mówi "Rz". Problem w tym, że wnioski często są składane na wyrost, a najczęściej są niekompletne. Najwięcej problemów skazani mają z uzyskaniem zgody współlokatorów na zainstalowanie urządzenia monitorującego.
Źródło: Rzeczpospolita





