Pilawska: Nóż w ręku nastolatka. Kto odpowie za ataki w Ostrołęce i Wyszkowie?
W ciągu dwóch dni na Mazowszu doszło do dwóch ataków nożem w szkołach. W środę w Ostrołęce 19-latek ranił dziewięć osób, a w jego plecaku znaleziono ładunek wybuchowy. W czwartek w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem 15-latek śmiertelnie ranił 37-letnią woźną. Wstrząs jest zrozumiały, podobnie jak pytania, które od razu pojawiły się w przestrzeni publicznej. Czy sprawcy byli poczytalni? Czy 15-latek w ogóle poniesie karę, skoro jak piszą internauci „posiedzi w poprawczaku do osiemnastki”? Odpowiedź polskiego prawa jest znacznie surowsza, niż się powszechnie sądzi. Jest też bardziej złożona. Warto ją przedstawić spokojnie, zanim emocje zastąpią fakty – pisze adw. Karolina Pilawska, Pilawska Zorski Adwokaci.

W Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce zaatakował 19-letni uczeń tej szkoły. Ranił pięcioro uczniów i dwoje nauczycieli, a uciekając dwóch przypadkowych przechodniów. Policja zatrzymała go po około pół godzinie w rejonie miejskiej plaży. Najgroźniejszy okazał się jednak plecak napastnika, w którym znajdował się ładunek wybuchowy domowej roboty. Gdy zaczął dymić, wyrzucono go przez okno, a pirotechnicy go zdetonowali. Prokuratura postawiła 19-latkowi dziewięć zarzutów, w tym usiłowania zabójstwa wielu osób oraz usiłowania zabójstwa z użyciem materiałów wybuchowych, i wystąpiła o trzymiesięczny areszt. Dzień później, około 9:00, do Szkoły Podstawowej w Leszczydole-Nowinach wszedł jej 15-letni były uczeń. Zaatakował woźną, nauczyciela i dyrektora. 37-letnia kobieta, matka dwojga dzieci, zmarła mimo reanimacji. Napastnika obezwładnił ranny dyrektor. Według premiera chłopak miał na kasku kamerę i zamierzał nagrywać atak. Policja sprawdza, czy oba zdarzenia mogą mieć związek z internetowymi „wyzwaniami”.
W przypadku tych dwóch ataków będą dwa różne reżimy odpowiedzialności.
Czytaj: 14-latek za zabójstwo nie będzie odpowiadać jak dorosły>>
Poczytalność, czyli pytanie, które w takich sprawa pada zawsze
Obie sprawy, choć tak podobne, potoczą się innymi torami. 19-latek jest w świetle prawa dorosły i odpowiada na zasadach ogólnych. Wobec 15-latka postępowanie rozpoczął sąd rodzinny i to on zdecyduje, czy chłopiec stanie przed sądem karnym.
Po pierwsze poczytalność, czyli pytanie, które w takich sprawa pada zawsze. Każdy akt przemocy, który wymyka się zrozumieniu, rodzi podejrzenie, że sprawca musiał być chory. Prawo karne nie pyta jednak, czy czyn był szalony, tylko czy jego autor w chwili działania był w stanie rozpoznać jego znaczenie i pokierować swoim postępowaniem. Tak stanowi art. 31 par. 1 Kodeksu karnego, który wyłącza odpowiedzialność karną jeżeli sprawca z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem. Decydujący jest stan z chwili czynu, a nie wcześniejsza diagnoza ani zachowanie po zatrzymaniu.
Między pełną poczytalnością a jej brakiem jest stan pośredni. Jeżeli zdolność rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania postępowaniem była w chwili czynu ograniczona w stopniu znacznym, sprawca odpowiada karnie, a sąd może, choć nie musi, nadzwyczajnie złagodzić karę (art. 31 par. 2 k.k.). Ustawodawca wyklucza przy tym korzystanie z tych przepisów przez kogoś, kto sam wprawił się w stan nietrzeźwości lub odurzenia, przewidując albo mogąc przewidzieć jego skutki (art. 31 par. k.k.).
Oceny nie dokonuje ani prokurator, ani sąd na podstawie własnych wrażeń. Kodeks postępowania karnego wymaga opinii co najmniej dwóch biegłych psychiatrów (art. 202 k.p.k.), a gdy badanie ambulatoryjne nie wystarcza, sąd może zarządzić obserwację w zakładzie leczniczym (art. 203 k.p.k.). W sprawie ostrołęckiej biegłym przyjdzie ocenić zachowanie, które nosi wyraźne cechy planowania: przygotowanie ładunku wybuchowego, zapowiedź w mediach społecznościowych, że „w dniu urodzin będzie o nim głośno”. Taki obraz nie przesądza o poczytalności, ponieważ zaburzenia psychiczne nie wykluczają starannych przygotowań, ale w praktyce sądowej jest jednym z ważniejszych elementów opinii.
Czytaj: Dwunastolatka nie może trafić do poprawczaka - sąd skupi się na dobru dziecka>>
Niepoczytalny nie znaczy bezkarny
W debacie publicznej niepoczytalność bywa traktowana jak furtka do wolności. To jedno z najbardziej szkodliwych nieporozumień wokół prawa karnego. Jeżeli biegłe uznają, że sprawca był niepoczytalny, postępowanie zostanie umorzone, bo nie popełnił on przestępstwa w rozumieniu kodeksu. Nie oznacza to jednak, że opuści budynek sądu jako wolny człowiek. Gdy istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że w związku z chorobą psychiczną lub upośledzeniem umysłowym ponownie popełni czyn o znacznej społecznej szkodliwości, sąd orzeka jego pobyt w zakładzie psychiatrycznym (art. 93g par. 1 k.k.). Środek ten nie ma z góry określonego terminu. Trwa tak długo, jak długo utrzymuje się zagrożenie i bywa uciążliwszy niż kara więzienia, której koniec skazany zna od pierwszego dnia. Paradoksalnie więc obrona oparta na niepoczytalności rzadko jest dla sprawcy najkorzystniejszą drogą.
Piętnastolatek przed sądem karnym
Pełną odpowiedzialność karną ponosi w Polsce ten, kto popełnił czyn zabroniony po ukończeniu 17 lat (art. 10 par. 1 k.k.). Młodszy sprawca jest nieletnim, a jego sprawą co do zasady zajmuje się sąd rodzinny. Od tej reguły istnieje jednak wyjątek przewidziany dokładnie na sytuacje takie jak ta spod Wyszkowa.
Zgodnie z art. 10 par. 2 k.k. nieletni, który po ukończeniu 15 lat dopuścił się jednego z najpoważniejszych czynów wymienionych w tym przepisie, może odpowiadać jak dorosły. Katalog obejmuje między innymi zabójstwo we wszystkich typach z art. 148 par. 1-3 k.k., a także jego usiłowanie. Sąd bierze pod uwagę okoliczności sprawy, stopień rozwoju sprawcy, jego właściwości i warunki osobiste. Szczególnie istotne jest to, czy stosowane wcześniej środki wychowawcze lub poprawcze okazały się bezskuteczne. Od 1 października 2023 roku granica jest jeszcze niższa: za zabójstwo kwalifikowane, na przykład ze szczególnym okrucieństwem czy z użyciem materiałów wybuchowych, jak dorosły może odpowiadać już czternastolatek (art. 10 par. 2a k.k.).
O tym, czy 15-latek stanie przed sądem karnym, zdecyduje Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego w Wyszkowie. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce Elżbieta Edyta Łukasiewicz potwierdziła, że osoba, która ukończyła 15 lat, może odpowiadać za swoje czyny jak dorosły, a decyzję podejmie sąd. Jeżeli uzna on przesłanki z art. 10 par. 2 k.k. za spełnione, sprawa przejdzie na tor karny i zostanie rozpoznana według przepisów Kodeksu postępowania karnego (art. 25 Ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich). Do tego czasu sąd rodzinny może umieścić chłopca w schronisku dla nieletnich. Jednorazowo na okres do trzech miesięcy, łącznie nie dłużej niż na rok.
Kluczowe będą opinie biegłych o dojrzałości i stanie psychicznym nastolatka. Znaczenia może też nabrać kamera na kasku. Gdyby śledczy ustalili, że chłopiec zabił po to, by nagrać atak i zyskać rozgłos, otwierałoby to drogę do rozważenia kwalifikacji zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie (art. 148 par. 2 pkt 3 k.k.), zagrożonego karą co najmniej 15 lat pozbawienia wolności. Na dziś to jednak hipoteza, a nie zarzut.
Trzydzieści lat, czyli granica, o której mało kto wie
Zabójstwo jest zagrożone karą od 10 do 30 lat pozbawienia wolności albo dożywociem. Wobec sprawcy, który w chwili czynu nie ukończył 18 lat, dożywocia orzec nie można (art. 54 par. 2 k.k.). Do tego miejsca intuicja społeczna i litera prawa są zgodne. Rozchodzą się dalej.
Często powtarza się, że nieletni sądzony jak dorosły może otrzymać najwyżej dwie trzecie maksymalnej kary. Rzeczywiście, art. 10 par. 3 k.k. przewiduje takie ograniczenie, lecz od nowelizacji z 2023 roku dotyczy ono wyłącznie przestępstw, które nie są zagrożone dożywociem. Zabójstwo do nich nie należy. W efekcie 15-latkowi, który odpowie za zabójstwo przed sądem karnym, grozi kara do 30 lat pozbawienia wolności. Sąd może ją nadzwyczajnie złagodzić i wymierzając karę nieletniemu ma kierować się przede wszystkim celem wychowawczym (art. 54 par. 1 k.k.). Nie zmienia to faktu, że przekonanie o rychłym wyjściu na wolność nie ma oparcia w przepisach.
Dla porównania: 19-latek z Ostrołęki takiej ochrony nie ma. Jako sprawca młodociany może liczyć jedynie na to, że sąd uwzględni wychowawcze cele kary, ale grozi mu nawet dożywocie. Usiłowanie zabójstwa jest bowiem zagrożone taką samą karą jak zabójstwo dokonane, a usiłowanie pozbawienia życia wielu osób czy użycie materiałów wybuchowych podnosi dolną granicę do 15 lat.
Co gdy sprawa zostanie w sądzie rodzinnym?
Nawet jeżeli sąd uzna, że 15-latek nie powinien odpowiadać jak dorosły, nie będzie to oznaczało pobłażliwości. Ustawa z 2022 roku o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich stanowi, że za czyn z art. 148 k.k. sąd rodzinny orzeka umieszczenie w zakładzie poprawczym (art. 15 ust. 2). Łagodniejszy środek wychowawczy może zastosować wyłącznie wtedy, gdy okoliczności czynu, właściwości i postawa nieletniego uzasadniają przypuszczenie, że okaże się on skuteczny.
Pobyt w poprawczaku nie kończy się też z osiemnastymi urodzinami. Środki wobec nieletnich wykonuje się co do zasady do ukończenia 21 lat, a przy najcięższych czynach i bardzo wysokim stopniu demoralizacji sąd może od razu orzec, że izolacja potrwa dłużej. Najdłużej do 24. roku życia (art. 15 ust. 6). Dla piętnastolatka oznacza to w skrajnym przypadku blisko dziewięć lat. Jeżeli zaś biegłe stwierdzą u niego chorobę psychiczną lub inne zakłócenie czynności psychicznych, sąd rodzinny może zamiast poprawczaka orzec środek leczniczy (art. 17).
Prawo nie zastąpi czujności
Po każdej takiej tragedii wracają postulaty zaostrzenia przepisów. Tymczasem polskie prawo już dziś pozwala sądzić piętnastolatka jak dorosłego i wymierzyć mu karę trzydziestu lat pozbawienia wolności, a czternastolatka za najcięższe postaci zabójstwa. Narzędzia represji istnieją. Problem leży gdzie indziej: w tym, że każde z nich uruchamia się dopiero wtedy, gdy ktoś już zginął.
Znacznie więcej mówią o skuteczności systemu sprawy, o których słyszeliśmy w tych samych dniach, a które nie zakończyły się tragedią. W Sierpcu nauczyciele zgłosili niepokojące słowa 17-latka i znaleziono przy nim dwa noże. W Wąbrzeźnie zatrzymano 13-latka z bagnetem w plecaku, który wcześniej zapowiadał atak w sieci. Tam zadziałała czujność dorosłych i to ona, a nie wysokość sankcji, uratowała czyjeś życie.
Nie sposób dziś przesądzać o motywach ani o stanie psychicznym obu sprawców. To zadanie biegłych i sądów, a obu podejrzanych chroni domniemanie niewinności. Można natomiast już teraz stwierdzić, że żaden z nich nie uniknie konsekwencji tylko z powodu wieku. Większym wyzwaniem niż kara dla sprawców jest to, by w kolejnej szkole ktoś zauważył sygnały ostrzegawcze, zanim będzie za późno.







