Do domu ósmoklasisty z Krapkowic zapukali policjanci - wszystko dla tego, że udostępnił na Facebooku post dotyczący "spaceru" organizowanego przez Strajk Kobiet.  Jego rówieśniczka, która protestowała w Olsztynie, również stanie przed sądem rodzinnym jako współorganizatorka manifestacji. Część placówek groziła też uczniom karami -  w tym nawet wyrzuceniem ze szkoły - za ustawianie na Teamsach awatarów z błyskawicą. Udział uczniów i nauczycieli w protestach potępił też resort edukacji młodzieży potępił też minister edukacji - skrytykował ideologię lewicową i udział młodzieży w protestach.

 

19 dni przeciw przemocy i krzywdzeniu dzieci>>

 

Łamanie Konstytucji i konwencji praw dziecka

- W mojej ocenie w związku z protestami po wyroku Trybunału Konstytucyjnego mamy wiele przykładów łamania praw dzieci i to nie tylko w zakresie polskiej Konstytucji ale też Konwencji o Prawach Dziecka. Przecież nasze wolności, te dotyczące choćby możliwości wyrażania swoich poglądów czy opinii dotyczą też dzieci. Dziecko, nastolatek jest przecież obywatelem. Ma swoje prawa. W Konwencji o Prawach Dziecka jest wskazane prawo do wyrażania swoich poglądów - mówi radca prawny Aleksandra Ejsmont.
 
Dodaje, że sytuacje kiedy dziecko nie popełniania czynu zabronionego, nie dopuszcza się aktu wandalizmu, nie bierze udziału w bójce, nie jest agresywne, nie mogą skutkować wyciąganiem wobec niego konsekwencji.  - Udział w pokojowym spacerze, z plakatem, który nikogo nie obraża nie jest taką podstawą. Więcej często w tych plakatach młodzi ludzie odwołują się np. do literatury i to klasycznej więc raczej powinno być to doceniane. Mamy do czynienia z wyrażaniem poglądów i to w bardzo inteligentny sposób. Sankcje, zawiadamianie sądów rodzinnych, uruchamiania całego aparatu związanego z postępowaniem wobec nieletnich jest łamaniem praw dziecka - mówi.
 
Przypomina, że o odpowiedzialności karnej co do zasady można mówić w przypadku nastolatka, który skończy 17 lat. - Wobec dzieci, które popełniły czyn zabroniony albo dopuszczają się aktów demoralizacji stosuje się środki wychowawcze przewidziane ustawą o postępowaniu wobec nieletnich. Ale powtarzam jeszcze raz. Wyrażanie swoich poglądów, w sposób jak najbardziej pokojowy nie jest przejawem demoralizacji. Próbujemy w teorii uczyć dzieci jak ważna jest demokracja, jak ważne jest wyrażanie poglądów w sposób pokojowy, nie krzywdzący innych a potem je ciągamy po sądach rodzinnych, mówiąc im, że są zdemoralizowane bo wzięły udział w proteście, lub mają na pulpicie logo Strajku Kobiet  - dodaje. W jej ocenie zdecydowanie nieuprawnione jest też włączanie się szkół, czy nauczycieli w "wyszukiwanie" i wyciąganie konsekwencji wobec takich nastolatków.

 

Dziecko ma prawo mieć poglądy

Tego samego zdania jest adwokat Joanna Parafianowicz, podkreśla - dziecku i nastolatkowi nie można zabronić manifestowania swoich poglądów, co oczywiście nie znaczy, że nie trzeba wziąć pod uwagę wieku i stopnia dojrzałości.

- Uważam, że dzieci nie mogą być izolowane od tego, co się dzieje w społeczeństwie, mają też prawo wyrażać swoje poglądy - tłumaczy. - Szkoła i nauczyciele nie mają podstaw, by wyciągać konsekwencje od uczniów, którzy na zdjęciu profilowym zamanifestowali swoje poparcie dla protestów, oczywiście jeżeli zrobili to z szacunkiem do innych i w stosownej formie - tłumaczy prawniczka. - Nauczyciel - jak wynika z ustawy - Prawo oświatowe, jest delegowany przez państwo nie tylko do wykonywania funkcji stricte dydaktycznych, ale ma obowiązek również rozwijać w uczniach postawy moralne i obywatelskie. Dziecko nie staje się świadomym obywatelem w sposób magiczny z chwilą osiągnięcia pełnoletności. Pewne postawy kształtuje się w nim w miarę rozwijającej się dojrzałości - podkreśla Joanna Parafianowicz. Dodaje, że ograniczanie dzieciom swobody wyrażania poglądów to naruszenie nie tylko prawa oświatowego,  ale również Konstytucji i Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.

- Oczywiście, opiekun ma obowiązek zapewnienia dziecku bezpieczeństwa, ale samo to, że ktoś jest niepełnoletni, nie wpływa na automatyczne go wykreślenie go z udziału w protestach, bo jest obywatelem tak samo, jak osoby dorosłe. Brak prawa do głosowania nie oznacza, że taka osoba jest pozbawiona moralności, etyki i własnych poglądów. Wszystkie te prawa należy wywodzić z niezbywalnej godności każdego człowieka. Nie widzę więc najmniejszego powodu, dlaczego z automatu należałoby wyłączyć udział dzieci i młodzieży w protestach, pozostawiłabym to prawo w gestii rodziców i opiekunów prawnych, którzy oczywiście odpowiadają za to, by dziecku nic się nie stało - uważa Joanna Parafianowicz.

 


 

Warunki niebezpieczne dla dziecka? Rodzic odpowiada

Jak mówi adwokat Karolina Pilawska, rodzice i osoby sprawujące pieczę nad małoletnim podlegają odpowiedzialności za narażenie zdrowia dziecka na niebezpieczeństwo m.in. poprzez dopuszczenie do jego przebywania w okolicznościach niebezpiecznych dla jego zdrowia. - Kwestie te reguluje Kodeks wykroczeń, a konkretnie art. 106 tej ustawy. Przedmiotowy zapis stanowi o odpowiedzialności osoby, która mając obowiązek opieki lub nadzoru nad małoletnim do lat 7 albo nad inną osobą niezdolną rozpoznać lub obronić się przed niebezpieczeństwem, dopuszcza do jej przebywania w okolicznościach niebezpiecznych dla zdrowia człowieka. Kara przewidziana za to wykroczenie to grzywna od 20 zł do 5000 zł, albo nagana - wskazuje.

Czytaj w LEX: Przestępstwo mowy nienawiści >

Podkreśla, że manifestacje przeciw wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, z założenia są pokojowe i nie powinny stanowić zagrożenia dla czyjegokolwiek życia lub zdrowia, a w szczególności dzieci, którzy również biorą w nich udział. -  Niemniej rodzice zabierający swoje dzieci na protesty z pewnością zdają sobie sprawę, że nie można przewidzieć zachowania wszystkich osób znajdujących się w kilkutysięcznym tłumie. Przyjmuje się, że dopuszczenie do przebywania w okolicznościach niebezpiecznych dla zdrowia człowieka to dopuszczenie do przebywania w sytuacji, czy też w warunkach, w których zachodzi prawdopodobieństwo nastąpienia ujemnego skutku dla zdrowia człowieka, a z takim prawdopodobieństwem należy się liczyć uczestnicząc w manifestacji czy proteście - dodaje.

Zobacz linię orzeczniczą w LEX: Podstawy odpowiedzialności rodziców za szkody powstałe na skutek czynów niedozwolonych popełnionych przez ich dzieci >

 

Granica odpowiedzialności karnej - 17 lat

Prawniczka odnosi się też do udziału nastolatków w manifestacjach. - Co do odpowiedzialności osób poniżej 17 roku życia, które przykładowo zorganizowały dane zgromadzenia lub wzięły udział w zdarzeniu, które zostało uznane za akt wandalizmu, to przede wszystkie należy pamiętać, że ogólną zasadą jest, że odpowiedzialności karnej podlega ten, kto popełnia czyn zabroniony po ukończeniu 17 lat. Nieletni, czyli osoba, która w momencie popełnienia czynu zabronionego, nie ukończyła 17 roku życia, co do zasady nie podlega odpowiedzialności karnej - mówi.

MS wraca do ustawy o nieletnich - projekt czeka na wpis do rządowego planu>>

Podkreśla jednak, że takie postępowanie nie jest zupełnie obojętne dla wymiaru sprawiedliwości. - Wobec takich osób stosuje się środki przewidziane w Ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich. Wówczas to nie sąd karny, a sąd rodzinny, bada sprawę i orzeka o zastosowaniu wobec nieletniego środka wychowawczego – oczywiście w przypadku uznania, że jego zachowanie stanowi przejaw demoralizacji lub, że dopuści się on czynu karalnego - przypomina adwokatka. I dodaje, że najczęściej chodzi o upomnienie, nadzór kuratora czy zobowiązanie do określonego postępowania, np. do uczestniczenia w odpowiednich zajęciach o charakterze wychowawczym, terapeutycznym lub szkoleniowym.