Mediacja w dobie koronawirusa stała się bardzo nośnym słowem. Do tego stopnia, że Ministerstwo Sprawiedliwości widzi w niej realną szansę na zmniejszenie liczby spraw w sądach. Jest nawet projekt zmian w tym zakresie i tak w sprawach dotyczących zniesienia współwłasności, działu spadku, podziału majątku wspólnego po ustaniu wspólności majątkowej między małżonkami, w sprawach gospodarczych oraz w sprawach z zakresu prawa pracy, przed pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na rozprawę, przewodniczący będzie musiał wezwać strony do udziału w spotkaniu informacyjnym dotyczącym polubownych metod rozwiązywania sporów, w szczególności mediacji. Zmiany dotyczą kodeksu postępowania cywilnego, nie obejmują więc postępowania wobec nieletnich, ale zdaniem ekspertów i sędziów, zwiększenie liczby mediacji w tych sprawach byłoby dobrym kierunkiem.

Rozmówcy Prawo.pl przyznają, że liczą na zmiany dotyczące mediacji w nowym projekcie ustawy o nieletnich, nie wiadomo jednak czy i kiedy będzie on gotowy. Przypomnijmy, jednym z głównych celów przygotowywanych zmian było zmniejszenie ilości spraw dotyczących nieletnich trafiających do sądów rodzinnych i mediacja, także rówieśnicza - jak wskazują - byłaby tu bardzo pomocna. 

Czytaj w LEX: Mediacja w erze Covid-19 (koronawirusa) >

Czytaj: Nieletni w gorszej sytuacji niż dorosły - są luki w przepisach>>
 

Uczeń-mediator spór w klasie rozwiąże

Tu warto przypomnieć, że zachęta to prowadzenia przez szkoły mediacji rówieśniczej znalazła się w rozporządzeniach ministra edukacji narodowej z 2013 i 2017 r. W listopadzie 2017 r. Rzecznik Praw Dziecka opracował nawet Standardy mediacji rówieśniczej i szkolnej w szkołach i innych placówkach oświatowych. We wstępie wskazał, że "mediacja pozwala określić kwestie sporne, pokonać bariery komunikacyjne, opracować propozycje rozwiązań i, jeśli taka jest wola stron, zawrzeć wzajemnie satysfakcjonujące porozumienie" oraz, że stanowi ważne i skuteczne narzędzie pomocy psychologiczno-pedagogicznej w pracy z dziećmi i młodzieżą oraz jest elementem edukacji prawnej w szkole.

Tyle na papierze, bo pomimo upływu lat to czy mediacje rówieśnicze czy też szkolne są stosowane zależy i od rodzaju szkoły, i od miejsca, w którym się znajduje. Liderami są m.in. szkoły z Wrocławia i Gdańska, przy czym duża w tym zasługa działających na miejscu organizacji angażujących się w szkolenia dzieci i kadry pedagogicznej. Nadal bowiem założeń do mediacji, czy choćby podstawowych informacji dotyczących rozpoznawania konfliktu czy przemocy wśród uczniów trudno znaleźć w programie studiów pedagogicznych.

W mediacji rówieśniczej - dotyczącej sporu pomiędzy uczniami mediatorami są inni uczniowie, wytypowani z klasy i odpowiednio przeszkoleni. Osoba dorosła jest koordynatorem, odpowiedzialnym choćby za superwizje. Szkolne mediacje dotyczą sporów między nauczycielami, rodzicami i nauczycielami, czy też rodzicami, a mediatorami są osoby dorosłe.  

- Szkoły funkcjonują dość mocno w modelu pruskim, gdzie rola dziecka jest sprowadzana do roli ucznia, który ma być podporządkowany, spokojny, cichy, natomiast w mediacjach rówieśniczych, szczególnie w programie, który my realizujemy w szkołach, uczeń ma być partnerem dla całego grona pedagogicznego, niejednokrotnie wspierając je swoimi umiejętnościami i tym, że ma zupełnie inną relację ze swoimi rówieśnikami w sytuacjach trudnych, konfliktowych, których w szkole jest wiele - mówi Prawo.pl Joanna Wajda, mediator, wiceprezeska Fundacji Dom Pokoju. - Jest to alternatywa dla arbitralnego rozwiązywania sporów, niejednokrotnie chroni przed  potencjalnym postępowaniem przed sądem i  choćby z tego powodu warto z niej korzystać - dodaje dr Honorata Czajkowska, prezes Dolnośląskiego Stowarzyszenia Kuratorów Sądowych FRONTIS.  

 


Dorośli widzą bójkę, dzieci jej pierwsze przyczyny

Ekspertki dodają, że w mediacjach rówieśniczych rola dorosłego jest rolą wtórną, ma on stać z tyłu, wspierać dzieci, ale nie zawłaszczać ich konfliktu. - I to jest trudne, bo chodzi o oddanie władzy. Na to się nakładają problemy systemowe szkoły. Utrzymanie mediatorów rówieśniczych w optymalnym rozwiązaniu to jest wyszkolenie uczniów, w tym mediatorów, nie tylko w jednej klasie ale najlepiej w całym środowisku szkolnym, a to wymaga koordynacji wielu osób i działań. Do tego dochodzi jeszcze to, że różne są postawy nauczycieli, nauczycielek względem postrzegania dziecka jako partnera, a to jest sporą przeszkoda  - mówi Wajda.

Sprawdź w LEX: Czy legalny jest udział dyrektora szkoły publicznej w negocjacjach i mediacjach w imieniu pracodawcy w sporze zbiorowym ze związkiem zawodowym? >

Wskazuje równocześnie, że to iż mediują rówieśnicy ma ogromne znaczenie, bo dostrzegają znacznie więcej od dorosłych. - Usłyszałam kiedyś od młodej dziewczynki, z piątej klasy, taką refleksje, że dorośli patrząc na konflikty dzieci, na to co się dzieje na korytarzach szkolnych widzą jedynie bójkę, szamotaninę, że ktoś kogoś zwyzywał, ale to jest korona konfliktu. I świat dorosłych tym właśnie się zajmuje. Ale żeby rozwiązać konflikt trzeba zejść do korzeni, a na to dorośli nie mają już czasu, ochoty, uważają, że sprawy te są błahe. Co więcej, mediacja rówieśnicza jest żywą lekcją demokracji, świadomego uczestniczenia w życiu szkoły, swoich rówieśników, możliwości wpływu na to co się dzieje ze mną i z moim konfliktem i nauka, że sam konflikt to nie jest koniec świata  - mówi.

Sprawdź w LEX: Czy usługa mediacji która odbyła się w placówce oświatowej może zostać pokryta z dotacji oświatowej?  >

Także dr Czajkowska podkreśla, że mediacja rówieśnicza ogranicza liczbę konfliktów między uczniami i w sposób realny pomaga w rozwiązywaniu sporów. - Jej założeniem jest branie odpowiedzialności za poszukiwanie sposobu rozwiązania konfliktu. Uczniowie rozmawiają ze sobą, dążą do zaproponowania rozwiązania danej sytuacji. My jako dorośli możemy ingerować w takie spory, ale nikt nie zrozumie problemów młodzieży, problemów między nimi lepiej niż oni sami - wskazuje.  

Czytaj: Dyrektor szkoły ukarze niesfornego ucznia>>

Rodzic chce szybko - to będzie szybko

Dlaczego więc szkoły zalet mediacji rówieśniczej nie widzą? Eksperci podkreślają, że wynika to też z podejścia rodziców, którzy często naciskają na jak najszybsze rozwiązanie sprawy. 

- To wymaga empatii, czasu, zaangażowania a przy wielości różnych obowiązków, braku czasu, frustracjach zawodowych, wciąż jest wielu nauczycieli, którzy patrzą na taki program jak na dziwoląga, który dodaje im pracy. Kolejna kwestia - nauczyciele podkreślają, że rodzice wymagają w sytuacjach konfliktowych szybkich i zdecydowanych reakcji, ale to znowu jest świat dorosłych, który zawłaszcza konflikty młodych ludzi. Nie dostrzega się zalet oddanie tej odpowiedzialności młodym osobom, które przecież mają pełniejszy, często rzeczywisty obraz tego co się stało - mówi Wajda.

Dodaje, że zna przypadki kiedy uczniom-mediatorom nie dano się wykazać, próbując rozwiązać sprawę na poziomie dorosłych. - I z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że kończy się to niezbyt szczęśliwie, bo konflikty rówieśników są podgrzewane przez dorosłych. Zawłaszczając je nie tylko nie pozwalają brać młodym ludziom na siebie odpowiedzialności, ale dostarczają im argumentów - to nie twoja wina, na pewno ktoś cię sprowokował i w konsekwencji uczą przerzucania winy na innych. Co jest błędem tym bardziej, że z drugiej strony chcemy nauczyć dziecko odpowiedzialności, wypracować w nich poczucie sprawczości - dodaje ekspertka.

Dostrzega to zresztą sędzia Monika Ciemięga z Wydział Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Opolu. - Mediacja rówieśnicza jest dobrym choć niedocenianym sposobem rozwiązywania konfliktów. Bywa, że niechętnie do tej formy rozwiazywania konfliktów podchodzą rodzice. Często to złożone sprawy. Bywa, że dochodziło do długotrwałego nękania i dziecku lub nastolatkowi w końcu puszczają nerwy. Zawsze ustalam, czy przeprowadzono mediacje, czy szkoła podejmowała jakieś działania, żeby jakoś rozwiązać sytuację - mówi. 

Jak dodaje, zdarza się, że choć dzieci nie mają problemu z dogadaniem się, to rodzice "drążą temat i dochodzi do eskalacji konfliktu". 

Czytaj: Długie procesy? MS chce przymusowej mediacji, a adwokatura kar za niezasadne posłanie klienta do sądu>>
 

Nękanie? Do mediacji o krok za późno

Równocześnie nie można też zapominać o tym, że gdy dochodzi do przemocy czy nękania na mediacje jest już za późno. - Nauczyciele mają problem choćby z rozróżnieniem konfliktu od przemocy. A to jest kluczowe bo przemocy, nękania nie mediujemy. Z drugiej strony zanim do tego dojdzie jest szereg kwestii, które przeoczyliśmy - mówi Wajda. Wskazuje, że znęcanie zaczyna się z  reguły od drobniejszych rzeczy - uszczypliwości, złośliwości a im szybsza reakcja to tym większa szansa, że do eskalacji nie dojdzie. 

Czytaj w LEX: Pandemia COVID-19 a dostęp do prawa. Polska na tle wyników badania międzynarodowego >

Rozmówcy Prawo.pl podkreślają równocześnie, że potrzebna jest nie tylko zmiana przepisów, ale też edukacja i przekonywanie dorosłych do takich rozwiązań. W ocenie dr Czajkowskiej warto też rozważyć wprowadzenie posiedzenia informacyjnego w sprawach dotyczących nieletnich.  - Niejednokrotnie strony nie posiadają wiedzy, że mogą w taki sposób, poprzez mediacje szukać rozwiązania konfliktu. Jeżeli mówimy o mediacji to należy ją również rozumieć w kategoriach sprawiedliwości naprawczej. Bo  szukanie możliwości rozwiązania danego sporu sytuacji może wiązać się też np. z wykonaniem prac społecznie użytecznych, przeprosinami - a do tego można dojść w trakcie mediacji - wskazuje.  

Czytaj w LEX: "Mediacja rówieśnicza w szkole metodą przeciwdziałania agresji i niedostosowaniu społecznemu" - pilotażowy program Rzecznika Praw Dziecka realizowany w wytypowanych gimnazjach województwa lubelskiego >