LEX EXPERT AI  Jedyny czat AI bazujący na zasobach LEX
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Gdy szaleje COVID, szkołę można zamknąć bez opinii Sanepidu

Coraz więcej dyrektorów szkół podejmuje decyzje o zdalnym nauczaniu - część z nich bez uzyskania pozytywnej opinii inspektora sanitarnego, bo kontakt z tymi organami bywa bardzo utrudniony. Nikt nie neguje, że zalecenia Sanepidu trzeba stosować, ale wątpliwości budzi ich wiążący charakter. A z drugiej strony - wątpliwe są podstawy prawne takich decyzji.

pusta klasa
Źródło: iStock

Według rozporządzenia w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach, dyrektor może zdecydować o przejściu szkoły na zdalne lub hybrydowe nauczanie. Musi jednak uzyskać pozytywną opinię właściwego powiatowego inspektora sanitarnego oraz zgodę organu prowadzącego. 

Opinia poza kompetencjami Sanepidu 

W związku z rosnącą liczbą zachorowań wielu dyrektorów i część samorządów chce, by szkoły działały zdalnie, bo uważają, że ich dalsze funkcjonowanie nie jest bezpieczne dla uczniów i nauczycieli. Tymczasem uzyskanie pozytywnej opinii Sanepidu nie jest takie proste – przyjmuje się, że udzielana jest tylko w wyjątkowych sytuacjach. Co więcej, coraz bardziej przeciążone organy inspekcji sanitarnej, nie zawsze szybko reagują na prośby o wydanie opinii, a dyrektorzy są pozostawiani sami sobie

Czytaj w LEX: Nauczanie hybrydowe - zadania dyrektora i nauczycieli, czas pracy, wynagradzanie  >

Zarówno związkowcy, jak i organizacje zrzeszające dyrektorów, od początku mówiły, że będzie z tym problem i apelowały o zniesienie wymogu uzyskiwania opinii Sanepidu w kwestii przechodzenia na zdalne nauczanie. Przepis się nie zmienił, więc część dyrektorów zmuszona jest do jego ignorowania i ryzykowania poniesienia konsekwencji. Raczej niesłusznie. 

 

Przepisy są niejasne

Część prawników zwraca uwagę, że brak jest jednoznacznej podstawy w ustawach do wydawania przez organy sanitarne tego rodzaju decyzji. Podkreślają, że przepis o uzgadnianiu z Sanepidem zamknięcia szkoły, nie daje inspekcji prawa do wymuszenia prowadzenia placówki, jeśli dyrekcja podejmie decyzję o jej zamknięciu. Są też głosy, że odebranie władzom samorządowym tej kompetencji jako organom prowadzącym szkoły na rzecz sanepidu jest, nawet w warunkach epidemicznych, sprzeczne z konstytucyjną zasadą samodzielności samorządu terytorialnego i ustawami samorządowymi.  

Czytaj w LEX: Nauczanie hybrydowe w okresie częściowego zawieszenia zajęć w czasie epidemii – poradnik na przykładach >

 - Decydowanie o tym, czy przepis jest zgodny, czy niezgodny z Konstytucją nie leży w gestii dyrektora szkoły, może to uczynić ogólnie Trybunał Konstytucyjny lub sąd administracyjny w konkretnej sprawie – uważa prof. Hubert Izdebski. - Nie budzi natomiast wątpliwości, że organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej mogą wydawać decyzje administracyjne, również w stosunku do organów samorządu terytorialnego i gdy wprowadzano te przepisy, nie wzbudziły one szczególnego poruszenia i nikt nie grał kartą samodzielności samorządu – komentuje. 

Prof. Anna Rakowska-Trela, konstytucjonalista z Uniwersytetu Łódzkiego uważa, że w tym przypadku niekoniecznie należy odnosić tę zasadę do kwestii wyłącznych uprawnień gmin do zamykania szkół. Jak podkreśla, sytuacja związana z pandemią nie dotyczy zwykłego ustawowego obowiązku prowadzenia szkół przez samorządy i należałoby ten problem traktować szerzej. - Chodzi tutaj o odpowiedzialność za zdrowie i życie obywateli, dzieci, nauczycieli, ale także osób, z którymi się stykają i samorząd sam nie powinien w tej sprawie podejmować decyzji – mówi. Jej zdaniem reakcja na ogólnopolskie, a nawet ogólnoświatowe zagrożenie epidemiologiczne przerasta zakres samodzielnych zadań samorządu terytorialnego. - Strategiczne decyzje związane z zapobieganiem rozprzestrzenianiu się wirusa powinny podejmować ograny rządowe. Powinny to robić oczywiście we właściwych formach prawnych. Zapewnianie bezpieczeństwa, w tym zdrowotnego, to sprawa polityki rządowej, nie samorządowej - uważa profesor.

Czytaj też: Na razie bez zmian w pracy szkół>>
 

Milczenie jest zgodą, sankcja byłaby nielegalna

Prof. Izdebski zwraca jednak uwagę na inną kwestię, która może być furtką dla dyrektora szkoły do podejmowania samodzielnej decyzji.  
- Rozporządzenie nie wskazuje ani formy wystąpienia dyrektora szkoły o opinię sanepidu, ani formy tej opinii. Zatem wydaje się, że warunek uzyskania pozytywnej opinii Sanepidu może być spełniony również, gdy dyrektor wystąpi o nią mailem i wskaże w nim termin, w którym przy braku opinii negatywnej będzie zmuszony przejść na zdalne nauczanie na zasadzie milczącej opinii pozytywnej. – tłumaczy. 

Czytaj w LEX: Nadzór pedagogiczny w roku szkolnym 2020/21  >

Wtóruje mu Robert Suwaj, profesor Politechniki Warszawskiej i adwokat w kancelarii Suwaj Zachariasz, który uważa, że dyrektorzy powinni podejmować próbę uzyskania opinii, jednak przy jej braku w rozsądnym terminie, decydować we własnym zakresie, gdyż odpowiadają za bezpieczeństwo uczniów i nauczycieli. Dodaje także, że za „samowolę” dyrektora nie może spotkać żadna kara

- Obowiązek wprowadzono rozporządzeniem, a takim aktem nie można nałożyć żadnych sankcji, więc ja nie widzę możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności dyrektora szkoły, który nie uzyskując opinii Inspekcji w niezbędnym czasie i zakresie zamyka szkołę. Raczej bym się skłaniał do tego, by odpowiedzialność ponosiła Inspekcja za brak wyrażenia opinii w sposób i zakresie adekwatnym do potrzeb – podkreśla. 

Czytaj w LEX: Procedura zawieszenia zajęć w szkole, przedszkolu, placówce ze względu na sytuację epidemiologiczną (COVID-19) >

Według radcy prawnego Macieja Sokołowskiego sprawa nie jest tak oczywista, uważa, że zawieszenie zajęć stacjonarnych bez zastosowania trybu określonego przepisami, czyli uzyskania pozytywnej opinii sanepidu i zgody organu prowadzącego, może zostać uznane za rażące naruszenie prawa.

- Oznaczać to może np. negatywny wpływ na uzyskiwaną przez dyrektora ocenę pracy, a nawet potencjalnie doprowadzić do odwołania dyrektora przez organ prowadzący. Przy rozpatrywaniu konsekwencji dla dyrektora w takiej sytuacji konieczne jest oczywiście wzięcie pod uwagę przyczyn działania dyrektora, sytuacji epidemiologicznej w regionie, braku możliwości uzyskania opinii sanepidu czy wręcz uzyskania opinii negatywnej. Na pewno doszukać się można w konkretnej sprawie wielu okoliczności uzasadniających decyzję dyrektora, w sytuacji gdyby doszło do takiego precedensowego wyciągania konsekwencji - tłumaczy.

A organy prowadzące same apelują o zniesienie konieczności uzyskiwania opinii sanepidu. Są zdania, że opinia Sanepidu nie powinna być wiążąca, a dyrektor z organem prowadzącym mógłby mieć całkowite prawo decydowania.

 

Samorządowcy: decyzje powinny zapadać na poziomie dyrektora i samorządu  

Według nich nieprecyzyjne przepisy, chociażby co do tego, że Sanepid wydaje jedynie opinię, powinny być zmienione. W praktyce może dochodzić do różnych sytuacji np. pozytywna decyzja dyrektora i organu prowadzącego, negatywna opinia Sanepidu. Kto wówczas ponosi odpowiedzialność, tym bardziej, że odpowiedzialność ta uregulowana jest także w przepisach karnych? Czy np. negatywnej decyzji dyrektora, który nie ma możliwości stworzenia systemu zastępstw i zachowania ciągłości nauczania, przy pozytywnej opinii Sanepidu.

Iwona Waszkiewicz, wiceprezydent Bydgoszczy mówi, że coraz częściej dochodzi obecnie do sytuacji, w których decyzja musi być podjęta przez dyrektora i organ prowadzący natychmiast, bez czekania na opinię Inspekcji. – Na przykład o 7 rano dowiadujemy się o uczniu z pozytywnym wynikiem testu na koronawirusa, kilku nauczycieli musi iść na kwarantannę, więc szkoła nie może wtedy pracować, bo zbyt wielu nauczycieli jest nieobecnych, i konieczne jest wprowadzenie zdalnej nauki dla wszystkich w tym dniu – wyjaśnia.  

Jej zdaniem w takich sytuacjach opinia Sanepidu jest zbędnym elementem procedury decydowania o nauce zdalnej, wydłuża ona czas i przeszkadza. – Powinien decydować dyrektor szkoły wraz z organem prowadzącym, również dlatego, że Sanepid nie ma kompetencji merytorycznych co do organizacji nauki w szkole, nie wie np. przy jakiej liczbie obecnych nauczycieli dyrektor jest w stanie prowadzić edukację – podkreśla. - Doszliśmy do takiego momentu w pandemii, że skoro nie są decyzje o zamknięciu szkół podjęte odgórnie, to powinny być zostawione do decydowania lokalnie – dodaje Iwona Waszkiewicz.  

Łukasz Machałowski, zastępca burmistrza Przasnysza przyznaje, że przepisy, które pozwalałyby rozwiązać problemy związane z koronawirusem w oświacie, nie są precyzyjne. Jak podkreśla, w mieście każdy dyrektor ma opracowany system reagowania na wypadek stwierdzonego zakażenia w szkole, w oddziale, procedury izolacji i przechodzenia w zdalny system nauki. - W każdym przypadku informowany jest Sanepid, a odpowiedź od tej instytucji przychodzi bardzo szybko. Rozumiem, że intencją projektodawców było to, aby dyrektor, jako najbardziej znający specyfikę danej szkoły, mógł podejmować decyzję – mówi wiceburmistrz.  

W praktyce samorządy nie chcą narażać się na odpowiedzialność i w zasadzie każdą decyzję konsultują z Sanepidem, także takie jak włączenie tężni solankowanej, włączenie fontanny czy odwołanie wydarzenia kulturalnego. - Szkoły obok szpitali są instytucjami najbardziej narażonymi na konsekwencje zakażeń, a system zastępstw może wkrótce nie wytrzymać dużej liczby zachorowań i kwarantanny, co będzie skutkowało problemami w funkcjonowaniu szkół – dodaje Łukasz Machałowski. 

  

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki oświatowe