SN: prowadzenie lekcji w szkole nie jest umową o dzieło, ale zlecenia, która podlega oskładkowaniu
\

Prowadzenie wykładów w prywatnym liceum ogólnokształcącym, szkole policealnej i gimnazjum przez nauczyciela nie jest umową o dzieło, ale zlecenia i podlega ubezpieczeniom społecznym i zdrowotnemu.

Taki wniosek płynie z orzeczenia Sądu Najwyższego, który uznał, że o podleganiu obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu decyduje charakter świadczonej pracy. Wykonanie dzieła najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy lub przetworzenia już istniejącej. A skoro nie ma efektów tej pracy, to mają do niej zastosowanie przepisy o świadczeniu usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu.

Chodziło o zatrudnienie w prywatnej spółce na podstawie umowy o dzieło nauczycielki, która prowadziła w placówkach szkolnych tej spółki autorskie zajęcia z rachunkowości i analizy ekonomicznej. Wykład miał formę lekcji; nauczycielka sprawdzała listę obecności i organizowała sprawdziany dla słuchaczy. Nauczycielka ta podlegała już obowiązkowym ubezpieczeniom z tytułu zatrudnienia pracowniczego w innej firmie, a zatem chodziło o to, czy jej chlebodawca ma płacić składkę na ubezpieczenie zdrowotne.

ZUS przyjrzał się tej formie wykładów i po kontroli uznał, że nie można uznać tego co robi nauczycielka jako umowy o dzieło. Nie zmierza ona do wytworzenia konkretnego, ściśle zindywidualizowanego dzieła. Zdaniem ZUS jest to świadczenie usług, w myśl art. 750 kodeksu cywilnego, w postaci kształcenia słuchaczy szkół prowadzonych przez spółkę. Zgodnie z tym przepisem stosuje się do niego przepisy dotyczące zlecenia, m.in. w zakresie zapłaty składek od wynagrodzenia z takiej umowy. Zażądał więc zapłaty zaległych składek na ubezpieczenie zdrowotne, bo składki na ubezpieczenia społeczne, wobec opłacania ich z innego, obowiązkowego tytułu, były z tego źródła dobrowolne.

Od decyzji ZUS spółka odwołała się do sądu. Ten jednak w obydwu instancjach przyznał rację zakładowi. Sądy uznały, że niepodlegająca ubezpieczeniom społecznym i zdrowotnemu umowa o dzieło istotnie różni się od sposobu zatrudnienia nauczycielki i wykonywanej przez nią pracy w szkole. Argumentowali, że umowa o dzieło jest umową rezultatu i jej wykonawca musi zaprezentować finalny efekt swojej pracy i ponosić za niego osobistą odpowiedzialność. Nie można za taką pracę uznać zajęć nauczycielki, bo nie przynosiły one konkretnego efektu.

Spółka nie poddała się i złożyła skargę kasacyjną do SN. Ten przyznał rację ZUS -owi. Sędziowie stwierdzili, że nawet jeśli efekt dzieła ma charakter niematerialny, to musi być postrzegalny. W umowie zlecenia, w sprawie nauczycielki, doszło do wykonania szeregu powtarzających się czynności, a ich rezultat nie miał żadnego znaczenia. O nieprawidłowym zakwalifikowaniu pracy świadczy też wynagrodzenie nauczycielki: nie było ono bowiem w żaden sposób uzależnione od wyników sprawdzianów okresowych ani też od ocen końcowych wystawionych na zakończenie zajęć. A skoro nie było efektów tej pracy, miały do niej zastosowanie przepisy o świadczeniu usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu. Wskutek orzeczenia spółka musi uregulować zaległe składki na ubezpieczenie zdrowotne, za czas wykonywania pracy na podstawie umowy zlecenia (sygn. akt II UK 402/12).

Agnieszka Rosa

Data publikacji: 30 sierpnia 2013 r.