Inspekcja pracy nadal będzie super-urzędem
Sytuacja jest dla nas nieco niezrozumiała, bo od momentu dość stanowczego przecięcia prac nad ustawą o Państwowej Inspekcji Pracy niewiele się zmieniło. Nie ma dodatkowych konsultacji społecznych, w tym dyskusji z przedsiębiorcami, ani nie ma nowych okoliczności zwiastujących, że trzeba pilnie zajmować się inspekcją pracy. Zdaniem Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, temat reformy tej instytucji jest ważny i konieczny, ale musi to być reforma głęboka, skupiająca się na funkcjonowaniu całej inspekcji.

Północna Izba Gospodarcza jest jedną z instytucji z otoczenia biznesu, która jako jedna z pierwszych sprzeciwiała się reformie Państwowej Inspekcji Pracy w kształcie zaproponowanym przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Założenia były takie, by stworzyć super-urząd o znaczeniu większym niż powszechne sądy. Żaden urząd bowiem nie ma w Polsce prawa, by przekształcać stosunki prawne w relacjach pracownik-pracodawca. Tymczasem PIP takie przywileje, by posiadała.
Czytaj również: Wniosek pracodawcy o interpretację indywidualną GIP to będzie samodonos>>
Duże zmiany, ale nadal przedsiębiorcy są zaniepokojeni
Dyskusja z przedsiębiorcami projekt nieco zmieniła, a następnie prace nad nim zostały zawieszone, co osobiście ogłosił premier Donald Tusk. Teraz projekt wraca, jest już w Sejmie, a przedsiębiorcy zachodzą w głowę, skąd tak nagła zmiana planów przy pracach nad tak kontrowersyjną ustawą.
- Aktualny projekt nowelizacji ustawy o PIP wprowadza w stosunku do wersji dotychczasowej dwie zasadnicze zmiany. Po pierwsze, wprowadzono zasadę, że PIP, dostrzegając nieprawidłowości w zakresie stosunku prawnego łączącego strony, w pierwszej kolejności wydawać będzie polecenia podjęcia określonych czynności, mających doprowadzić do zgodności ze stanem prawnym. Dopiero w razie niewykonania tego polecenia okręgowy inspektor pracy uprawniony będzie do wydania decyzji ustalającej istnienie stosunku pracy, od której z kolei pracodawca będzie mógł się odwołać do Sądu w terminie 30 dni. Wiąże się z tym druga istotna zmiana – w toku rac nad ustawą zrezygnowano z założenia, by decyzja PIP ustalająca stosunek pracy była natychmiast wykonalna. Rozwiązanie to zastąpiono przyjęciem zasady, że w razie odwołania od w/w decyzji, Sąd wydawać będzie na czas trwania procesu postanowienie o zabezpieczeniu, polegającym na przyjęciu, że do prawomocnego zakończenia sprawy sądowej, do rozwiązywania lub wypowiadania spornej umowy stosowane będą przepisy kodeksu pracy – mówi mecenas Marek Jarosiewicz, adwokat, ekspert prawa pracy, partner w kancelarii Wódkiewicz Sosnowski Jarosiewicz.
Po trzecie wreszcie, jak wskazuje, przyjęto zasadę, że w razie gdy decyzja PIP stanie się ostateczna, jej skutki – zarówno w zakresie prawa pracy, jak też prawa podatkowego i ubezpieczeń społecznych - powstaną od daty wydania decyzji. Oznacza to, że ostatecznie skutek wsteczny decyzji w razie przegrania przez przedsiębiorcę procesu wystąpi, jednak nie będzie sięgał aż tak daleko wstecz, jak wynikało to z dotychczasowej wersji procesu – mówi mecenas Jarosiewicz.
Czy Inspekcja Pracy jest gotowa na bycie super-urzędem?
Zmian jest wiele, kierunek jest dobry, ale tempo zmian i procedura „nagłego powrotu” ustawy pod obrady rządu zastanawia przedsiębiorców, którzy przyznają, że temat reformy inspekcji pracy jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych i budzących emocje w ostatnich miesiącach.
Jak mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, tylko KSeF budzi większe emocje. - Nie jesteśmy przeciwni reformie inspekcji pracy. Nie jesteśmy obrońcami utrzymywanych na siłę umów cywilnoprawnych w firmach. Nasze obawy jednak w dużej mierze opierają się na nieracjonalnym założeniu, że wszystkie umowy B2B to inicjatywa pracodawcy i należy zjawisko takich współprac niwelować. Kontrole tak, ale nadawanie urzędnikom uprawnień, które będą z góry zakładać jakie relacje powinny być między pracownikami i pracodawcami to założenie złe. Inspekcja pracy nadal więc będzie super-urzędem, choć bez prerogatyw, które budziły największe emocje – mówi Hanna Mojsiuk. Jak podkreśla, pytanie, czy inspekcja pracy jest gotowa na to, by przyjąć tyle obowiązków na siebie i czy zostanie dofinansowana. - Tego wciąż nie wiemy. Raczej nie – mówi.
Przedsiębiorcy zauważają, że aktualna wersja projektu zawiera też szereg innych różnic, np. przewiduje możliwość wydawania na wniosek interpretacji indywidualnych, oceniających, czy w danym stanie faktycznym można mówić o stosunku pracy. Ma to być instytucja wzorowana na interpretacjach indywidualnych funkcjonujących od lat w prawie podatkowym. Opisywane różnice można uznać za znaczące, choć także aktualny projekt nie jest wolny od kontrowersji – zaczynając już od samego przyzwolenia na „wyjęcie” uprawnienia do ustalania stosunku pracy z wyłącznej kompetencji sądów.






