Do wszystkiego co cywilizacja homo sapiens osiągnęła później Czas Pracy z obrzydzeniem odwraca się plecami. Przyzwyczaił się do tego, żeby liczyć każdą minutę pracy przy taśmie, a każdą minutę powyżej 8 godzin kazać opłacać jako pracę nadliczbową.

 

Technologie zmieniły świat i pracę

Czas Pracy nie dostrzegł nie tylko tego, że jego rodzinna manufaktura odeszła w niepamięć, ale również tego, że ludzie wymyślili pracę biurową, że wymyślili pracę w podróży, że wymyślili pracę w domu, że powstały zawody, w których czasu poświęconego pracy nie da się zmierzyć. Na widok wynalazków takich jak Internet, przenośny komputer czy telefon komórkowy umarłby z przerażenia. Dlatego woli ich nie dostrzegać i żyć z głową w piasku, który przysypał jego antyczny dom rodzinny.

W odróżnieniu od czasów, w których nasz Czas Pracy przyszedł na świat, w dzisiejszych czasach prawie nie ma już zawodów, w których praca trwa od 8:00 do 16:00 czy od 9:00 do 17:00. Przede wszystkim, w odróżnieniu od pracy przy taśmie, od której nie można oderwać się ani na sekundę bez spowodowania katastrofy, dziś z czasu spędzonego na stanowisku pracy każdego dnia przynajmniej godzinę pracownik poświęca na to, żeby zajrzeć na Facebooka, na Zalando, odebrać kilka prywatnych telefonów, trzy razy zrobić sobie kawę, itd. Ale Czas Pracy tego nie widzi. Dla niego pobyt na stanowisku pracy to on - Czas Pracy. Inaczej niż w XIX-wiecznej Łodzi, pracownik nie kończy pracy wychodząc z zakładu. Jest to niemożliwe. Biznes kręci się całą dobę, a więc o ile w „godzinach pracy” przynajmniej godzinę stracił, to po „godzinach pracy” co najmniej ją nadrobił, sprawdzając co chwila maile, odbierając jeszcze kilka służbowych telefonów i kończąc projekt w domu po uśpieniu dzieci.

 

W pracy jak w domu, w domu jak w pracy

W dzisiejszych czasach czasu pracy po prostu precyzyjnie zmierzyć się nie da. Życie prywatne z pracą i praca z życiem prywatnym przeplatają się w sposób nierozerwalny. Nie chodzi o to, żeby wypracować mechanizm pozwalający na odjęcie od czasu pracy minut spędzonych na Facebooku w biurze, a dodanie do czasu pracy minut spędzonych na mailach w domu.

 


Tego się po prostu nie da i Czas Pracy musi się z tym pogodzić. Musi zrozumieć, że czas Czasu Pracy minął, a nadszedł czas obowiązku. Pracownik podejmuje się wykonać określone obowiązki. Wiadomo, że będzie to jego życie. W miarę potrzeby będzie je wykonywał na miejscu, w zakładzie pracy, a w miarę potrzeby wtedy i tam, gdzie będzie to potrzebne. Powinien być za to wynagradzany odpowiednio (zwracam uwagę, że średnie wynagrodzenie w Polsce przekracza już 1.000 USD, a więc kwotę, która nam, średniemu pokoleniu całkiem niedawno wydawała się jeszcze astronomicznie niedostępna).

 

Wystarczy spojrzeć we właściwym kierunku

A więc Czas Pracy to zombi, a jego widmowe królestwo cały czas sztucznie utrzymywane jest przy życiu. Żyjemy z obowiązkiem ewidencjonowania każdej minuty pracy, choć jest to niemożliwe i nikt tego nie robi. Żyjemy z obowiązkiem płacenia za każdą nadliczbową minutę, choć jest to niemożliwe i nikt tego nie robi. Żyjemy z zakazem zrzekania się wynagrodzenia za nadgodziny, choć w praktyce prawie wszyscy to robią. Utrzymujemy martwe instrumentarium prawne, które kompromituje tylko system prawa, w którym funkcjonuje, gdyż utrwala postawę: prawo sobie życie sobie.

Tymczasem wydaje się, że jest kilka łatwych i praktycznych sposobów wyjścia ze świata widm na światło dzienne. Dlaczego nadgodziny ma dostawać kadra kierownicza? Istniejące dziś w Kodeksie pracy* wyłączenie jest w praktyce nieskuteczne i niehonorowane przez sądy. Łatwo je urealnić dopisując choćby „niezależnie od wymiaru czasu przepracowanego w nadgodzinach”. Dlaczego utrzymywać fikcję nadgodzin dla specjalistów i innych pracowników z miesięcznymi pensjami po 20.000zł czy 50.000zł? Wystarczyłoby napisać, że przy miesięcznym wynagrodzeniu zasadniczym przekraczającym na przykład 20.000zł obejmuje ono dodatek za nadgodziny. A może pracownikom wyposażonym w laptopa lub służbowy telefon obowiązkowo podwyższać pensje o pewien procent, zamiast utrzymywać fikcję rozliczania ich z minut przepracowanych po godzinach?

Pogrzeb Czasowi Pracy wyprawić więc nie jest bardzo trudno. Trzeba tylko chcieć wypuścić jego duszę do lepszego świata.

 

adw. Bartłomiej Raczkowski
Partner w Raczkowski Paruch

 

Polecamy komentarze w LEX Kadry:

 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

* Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu.