Ustawa o ochronie praw zwierząt w ekspresowym tempie została uchwalona przez Sejm - pierwsze czytanie odbyło się w środę, a drugie i trzecie w czwartek. Uchwalona w dwa dni ustawa przewiduje nie tylko zakaz prowadzenia ferm futerkowych, ale również ogranicza ubój rytualny, czyli bez ogłuszania zwierząt. Będzie on dozwolony jedynie na potrzeby członków polskich gmin i związków wyznaniowych.

Chwilowo, dosłownie przez kilka godzin, była szansa, że PiS wycofa się z zakazu. Po drugim czytaniu przepis eliminujący tylko komercyjny eksport mięsa zwierząt zabijanych bez ogłuszenia wrócił do gry. To sprytny wybieg, który ma sprawić, że zakaz nie zostanie zakwestionowany, np. przez Trybunał Sprawiedliwości UE. I choć PiS zapowiada odszkodowania, przeciwko protestuje branża mięsna popierana przez Konfederację i PSL. Nikt nie konsultował z nimi zakazu, które mają zacząć obowiązywać po 12 miesiącach od ogłoszenia nowelizacji w Dzienniku Ustaw. To oznacza, że mają tylko rok, na znalezienie innych rynków zbytu.

Czytaj więcej o tym, co ma się zmienić w przepisach o ochronie zwierząt >>

 


Rolnicy i producenci protestują

W opinii Krajowej Rady Izb Rolniczych ograniczenie uboju rytualnego nie poprawi losu zwierząt, a może go pogorszyć, bo zwierzęta, które nie będą mogły być ubite w Polsce, będą transportowane często setki kilometrów do państw, gdzie taki rytuał jest legalny. - Proponowany zakaz zmniejszy znacznie eksport polskich przedsiębiorców, szczególnie na rynku mięsa wołowego i drobiowego - podkreśla Wiktor Szmulewicz, prezes KRIR. Z kolei Związek Polskie Mięso wyliczył, jakie straty poniesie branża, gdy zakaz uboju rytualnego wejdzie w życie. Z szacunków związku wynika, że ceny spadną nawet o 3 zł/kg, a zakaz dotknie 30-40 zakładów zajmujących się ubojem rytualnym bydła oraz 40 zakładów zajmujących się ubojem drobiu.  Marek Sawicki, poseł PSL, podczas drugiego czytania, podał, że eksport mięsa z uboju rytualnego w 2017 roku był wart 7 mld zł, a wartość w 2020 roku może przekroczyć 20 mld złotych.

Z kolei branża drobiarska podkreśla, że projekt ustawy nie był z nią konsultowany. I wylicza, że ubój rytualny stosowany jest co do piątej sztuki drobiu przeznaczonej na rzeź. Jest to 40 proc. eksportu polskiego mięsa drobiowego, co stanowi równowartość ok. 5 mld zł rocznie.  Te wartości za rok będą znacznie niższe. Maciej Gawroński, radca prawny, partner w Gawroński & Partners, uważa, że rok na zmianę biznesu to za mało. Jego zdaniem vacatio legis powinno być nieco dłuższe, np. 5-letnie.

Odszkodowania będą, ale nie wiadomo w jakiej wysokości i na jakich zasadach

Marek Suski zapewnił jednak, że aby zadośćuczynić obawom o to, że nowelizacja doprowadzi do bankructwa, biedy, jakiś drastycznych rzeczy, zostaną zapewnione odpowiednie rekompensaty. Dla zarabiających na sprzedaży mięsa z uboju rytualnego zgłoszono je dopiero w drugim  pierwszym czytaniu. Dodany przepis nie mówi jednak, kto i na jakich warunkach będzie je przyznawał. Wiadomo jedynie, jakie będą zasady wypłacania rekompensat dla posiadaczy zwierząt widowiskowych, którzy zdecydują się je oddać (projekt wprowadza też zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych). Będzie je przyznawał z budżetu państwa w drodze decyzji minister rolnictwa. Wniosek o rekompensatę ma rozpatrzyć w ciągu trzech miesięcy. Zapowiedź rekompensat nie uspokaja jednak producentów. Co więcej rząd musi je notyfikować w Komisji Europejskiej, co może potrwać, a wypłaty odszkodowań bez notyfikacji narażają Polskę na konflikt z Komisją Europejską.

Ubój rytualny pod kontrolą

Co więcej, zgodnie z ustawą zasady uboju rytualnego na potrzeby krajowe precyzowałoby w rozporządzeniu minister rolnictwa w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw wewnętrznych. Rozporządzenie ma określić: kwalifikacje osób uprawnionych do uboju bez ogłuszania, warunki wyładunku, przemieszczania, przetrzymywania, unieruchamiania zwierząt, warunków i metody uboju stosownie do gatunku, a także warunki nadzoru oraz określania maksymalnych potrzeb członków wyznaniowych funkcjonujących na terytorium Polski. W uzasadnieniu projektu czytamy, że ubój ten nie będzie mógł być wykonywany przy użyciu tzw. klatek obrotowych.

Zmienne losy uboju rytualnego

W Polsce przepisy zezwalały na ubój rytualny bez ogłuszenia zwierzęcia dla potrzeb związków religijnych od 1997 roku. W 2002 roku jednak zmieniono je i dopuszczono przeprowadzenie uboju tylko z ogłuszeniem. W 2004 minister rolnictwa (Wojciech Olejniczak z SLD) w drodze rozporządzenia dopuścił ubój rytualny. Niezgodność rozporządzenia z ustawą zakwestionował w 2012 prokurator generalny (wówczas Andrzej Seremet). I Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 27 listopada 2012 r. (sygn. U 4/12) przyznał mu rację i uchylił rozporządzenie z dniem 12 grudnia 2012 roku. W efekcie od 1 stycznia 2013 obowiązywał w Polsce całkowity zakaz uboju religijnego bez ogłuszenia, bo zgodnie z art. 34 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt  zwierzę kręgowe w ubojni może zostać uśmiercone tylko po uprzednim pozbawieniu świadomości przez osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje.

W sierpniu 2013 roku wniosek Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Rzeczypospolitej Polskiej wniósł o zbadanie zgodności zakazu z konstytucją i  Europejską Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Trybunał w wyroku z 10 grudnia (po dwóch rozprawach) uznał ten przepis częściowo za niezgodny z art. 53 ust. 1, 2 i 5 Konstytucji RP w związku z art. 9 Konwencji (sygn. K 52/13). Chodzi o zapewnienie między innymi wolności  sumienia i wyznania. W efekcie przepis utracił moc w zakresie, w jakim nie zezwala na poddawanie zwierząt ubojowi w ubojni (rzeźni) według szczególnych metod wymaganych przez obrzędy religijne. W efekcie zakaz uboju rytualnego obowiązywał w Polsce w latach 2013-2014, ale za sprawą wyroku TK, przestał. Teraz PiS chce go ponownie przywrócić, ale w ograniczonej formie - taki obój byłby zakazany tylko dla eksporterów. Dozwolony byłby na potrzeby członków polskich gmin i związków wyznaniowych. Zdaniem autorów projektu w takiej formie będzie zgodny z unijnymi przepisami.

 


Co to jest ubój rytualny

Ubój rytualny to specyficzna, uznawana przez wielu za okrutną, metoda pozyskiwania mięsa. Zwierzętom podcina się gardło jednym cięciem i przy użyciu specjalnego noża. Nie można przy tym uszkodzić rdzenia kręgowego. Zwierzę nie może też być wcześniej ogłuszone. Do oboju rytualnego stosuje się specjalnie, unieruchamiające klatki, lub obraca się zwierzę do góry nogami. Umiera ono, wykrwawiając się, w pełni przytomne. Tak pozyskane mięso staje się koszerne lub halal i jest spożywane przez wyznawców judaizmu i islamu.

Opinia rzecznika generalnego TSUE

Co ciekawe, 10 września 2020 roku Gerard Hogan, rzecznik generalny TSUE, a zatem cztery dni przed wniesieniem projektu PiS do Sejmu, zaproponował, aby flamandzkie przepisy zakazujące uboju zwierząt bez uprzedniego ogłuszenia, w tym w odniesieniu do zwierząt poddawanych szczególnym metodom uboju wymaganym przez obrzędy religijne, uznać za niedozwolone w świetle prawa Unii. To opinia wydana w sprawie Centraal Israëlitisch Consistorie van België, C-336/19.

Rzecznik Hogan zaznaczył, że tytułem odstępstwa dopuszcza się praktykę uboju rytualnego, w ramach której zwierzę można uśmiercić bez uprzedniego ogłuszenia, wyłącznie  w celu zapewnienia poszanowania wolności religii, ponieważ ta forma uboju nie jest w stanie złagodzić wszelkiego bólu, niepokoju lub cierpienia zwierzęcia tak skutecznie jak ubój poprzedzony ogłuszeniem. Wyjątek przewiduje  rozporządzenie nr 1099/2009 w sprawie ochrona zwierząt podczas ich uśmiercania Odstępstwo stanowi zatem wyraz woli prawodawcy Unii, aby szanować wolność religii i prawo do uzewnętrzniania religii lub przekonań przez uprawianie kultu, nauczanie, praktykowanie i uczestniczenie w obrzędach, jak zostało to zagwarantowane w karcie, pomimo możliwego do uniknięcia cierpienia zadawanego zwierzętom w kontekście uboju rytualnego przeprowadzanego bez uprzedniego ogłuszenia.