Już wkrótce wejdzie w życie kolejny etap cyfryzacji formalności budowlanych. W czwartek Sejm uchwalił nowelizację prawa budowlanego.

Czytaj: Przepisy o cyfrowym dzienniku budowy uchwalone przez Sejm>>

Dzięki niej inwestorzy będą mogli prowadzić w formie elektronicznej dziennika budowy oraz dokumentować przebieg robót budowlanych. Ale same przepisy nie wystarczą. Wciąż urzędy nie radzą sobie z cyfryzacją. Brakuje im dobrych komputerów, nie wszystkie mają również elektroniczny obieg dokumentów. W niektórych obowiązuje zakaz przynoszenia dokumentów na pendrive. Inwestorzy narzekają też na jakość przepisów. Ich zdaniem to one są główną barierą inwestycyjną. 

Czytaj też: Moc dowodowa dziennika budowy w postępowaniu cywilnym >>>

Czytaj też: Cyfryzacja po polsku - pozwolenie na budowę szybciej na papierze>>

Dziennik będzie też cyfrowy

Uchwalona nowela prawa budowlanego daje prawo do prowadzenia dziennika budowy w postaci elektronicznej. Dzięki temu rozwiązaniu inwestor otrzyma możliwość monitorowania wpisów dokonywanych w dzienniku budowy z dowolnego miejsca na urządzeniu mobilnym, bez konieczności udawania się na teren budowy. Dziennik budowy będzie można nadal prowadzić na papierze. Inwestor będzie miał  więc wybór, czy prowadzić dziennik w formie papierowej, czy w elektronicznej. Nowe przepisy oprócz możliwości prowadzenia dziennika budowy w postaci elektronicznej pozwolą również w takiej formie prowadzić książki obiektu budowlanego.

Czytaj też: Uwagi o charakterze prawnym dziennika budowy >>>

Będzie to kolejny etap reformy. Od lutego 2021 roku, poprzez oficjalną rządową aplikację do składania wniosków w procesie budowlanym można: złożyć m.in. wniosek o: pozwolenie na rozbiórkę, przeniesienie pozwolenia na budowę, na wznowienie robót budowlanych, czy też o legalizację. Z kolei od 1 lipca 2021 r. inwestor ma prawo złożyć m.in. wniosek o:  pozwolenie na budowę wraz z załączonym projektem zagospodarowania działki lub terenu oraz projektem architektoniczno-budowlanym, pozwolenie na użytkowanie oraz  zawiadomić o zakończeniu budowy.  Od 5 lipca 2021 r. zgłasza się także elektronicznie budowę lub roboty budowlane  z projektem zagospodarowania działki lub terenu i z projektem architektoniczno-budowlanym.  

 

E-formalności to tylko pudrowanie problemu 

Inwestorzy, prawnicy oraz sami urzędnicy nie mają wątpliwości, że cyfryzacja dobrze się sprzedaje medialnie, ale życia inwestorom ani urzędnikom nie uprości. Bo powodem utrudnień nie jest wcale papier, ale niejasne i skomplikowane przepisy.  

- Nie załatwiam w sposób cyfrowy formalności, wolę wystąpić o pozwolenie na budowę na papierze i osobiście pofatygować się do urzędu. Dzięki temu mam bezpośredni kontakt z urzędnikiem i od ręki mogę poprawić ewentualne błędy, bo chociaż w branży deweloperskiej pracuję już od wielu lat, wciąż je popełniam. Niestety prawo budowlane jest zbyt skomplikowane, ciągle też pojawiają się nowe zmiany, o błędy więc nie trudno - mówi Marek Poddany, deweloper.

Czytaj też: Możliwości ingerencji w ostateczne pozwolenie na budowę >>>

Jego zdaniem cyfryzacja nie zmieni wiele. Nie będzie dzięki niej lepiej. Leczy bowiem skutki, a nie przyczyny. Główny problem tkwi zaś w tym o czym już mówiłem, czyli w niejasnych przepisach, które coraz bardziej gmatwają kolejne zmiany.

Podobnego zdania jest również Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD). - Nie sądzę, by po wejściu w życie kolejnej noweli prawa budowlanego inwestorzy zaczęli masowo korzystać z e-dziennika. Na pewno niektórzy będą próbować z niego korzystać, ale tylko niektórzy - uważa Przemysław Dziąg, radca prawny z PZFD. 

Urzędy nie mają na czym pracować 

Ale to nie tylko brak jasnych przepisów jest problemem. Od początku organizacje samorządowe ostrzegały, że w ślad za cyfryzacją powinny pójść środki na nowy sprzęt komputerowy. Rząd też chwalił się, że tak planuje zrobić. Najwyraźniej nie udało się to do końca. Bo w wielu urzędach jest prawdziwy dramat. 

Czytaj też: Zmiana decyzji o pozwoleniu na budowę >>

- O elektronizacji procesu inwestycyjnego mówi się od dawna i sam trend należy uznać za pożądany. Jednak warto zwrócić uwagę, że ułatwienia wprowadzane dla inwestorów zderzają się z praktyką administracji architektoniczno-budowlanej oraz nadzoru budowlanego - tłumaczy dr Martyna Sługocka, prawnik, autora e Legal Alert-u.  

I wyjaśnia, że organy nadal mają wiele problemów praktycznych, takich jak brak odpowiedniego sprzętu czy oprogramowania. Oczywiście nie ma wymogu aby organ dysponował specjalistycznymi programami do projektowania, ale problemem bywa nowsza wersja najpopularniejszych programów. W urzędach funkcjonuje też wiele zasad, np. brak możliwości używania zewnętrznych dysków czy pendrivów.

 

 

Widzi to także Mariusz Okuń, rzeczoznawca budowlany, członek Krajowej Rady Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa. - Co jakiś czas słyszymy, że nawet na szczeblu wojewódzkim Dorota Cabańska, p.o. Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego przekazuje sprzęt komputerowy ufundowany przez Główny Urząd Nadzoru Budowlanego z własnych środków finansowych. Skala koniecznych środków finansowych jest ogromna szczególnie na szczeblu powiatowym i gminnym, a jak wiemy z doświadczenia wymaga ciągłych aktualizacji i zwiększania posiadanego zasobu danych liczonych już w terabajtach. Obecnie możemy już składać szereg wniosków do urzędu w formie elektronicznej, a obecna nowelizacja pozwoli na prowadzenie dziennika budowy oraz książki obiektu budowlanego w formie elektronicznej. To będzie kolejny krok, który pozwoli zunifikować wymagania w administracji budowalnej, ale również zmobilizuje uczestników procesu budowlanego - dodaje.  

Gdzie te komputery i szkolenia? 

Jedną z organizacji samorządowych, która biła na alarm już rok temu, był Związek Powiatów Polskich. 

- W momencie wprowadzania pierwszego etapu informatyzacji działalności administracji architektoniczno-budowlanej Związek Powiatów Polskich wyrażał niepokój dotyczący przede wszystkim dwóch aspektów – krótkiego czasu na wdrożenie rozwiązań oraz braku rozwiązań systemowych umożliwiających doposażenie starostw powiatowych w niezbędny sprzęt komputerowy. Obsługa elektronicznych projektów budowlanych wymaga bowiem dostatecznie mocnych stacji roboczych, które niekoniecznie były do tej pory na wyposażeniu wszystkich wydziałów architektury - mówi Grzegorz Kubalski, zastępca dyrektora Biura ZPP. 

Czytaj też: Prowadzenie robót w oparciu o nieostateczną decyzję o zmianie pozwolenia na budowę >>>

Jego zdaniem niestety obawy ZPP były słuszne o tyle, że zapowiadany program wsparcia jak do tej pory nie ruszył, a to przełożyło się na problemy z obsługą zadania w niektórych powiatach. - Nie dysponuję wynikami systemowych badań, ale w oparciu o docierające głosy mogę  ocenić, że problem występuje, ale nie ma charakteru powszechnego – dzięki wysiłkowi podjętemu przez powiaty. Mam nadzieję, że sytuacja ulegnie wyraźnej poprawie w wyniku realizacji programu Cyfrowy Powiat – który powinien ruszyć w najbliższym miesiącu - twierdzi. 

Grzegorz Kubalski wolałby, aby kolejny etap informatyzacji był poprzedzony szerszą analizą efektów wdrażania etapu pierwszego. Bez tego istnieje ryzyko, że sytuacja ulegnie pogorszeniu po wejściu w życie nowych rozwiązań..

Lepiej w aglomeracjach, gorzej w małych miejscowościach 

Zdecydowanie lepiej radzą sobie aglomeracje, ale i one nie są wolne od problemów. - Duże miasta nie są miarodajnym miernikiem, ponieważ są najlepiej doposażone sprzętowo. Ale i tu daleko do ideału. Tuż przed pandemią dostaliśmy nowe komputery, dzięki temu nie mamy większych problemów z otwieraniem np. cyfrowych map. Ale jest ich zdecydowanie za mało. Zabrakło ich dla stanowisk pomocniczych. Osobie, która obsługuje takie stanowisko otwieranie mapy zajmuje co  najmniej kilkanaście minut, a bywa, że nawet pół godziny, albo dokument w ogóle się nie otwiera - mówi Bogdan Dąbrowski, radca prawny w Urzędzie Miasta w Poznaniu.