W połowie grudnia pielęgniarki rozpoczęły spór zbiorowy ze szpitalami, choć postulaty kierowały do rządu. To jednak od szpitali domagają się poprawy warunków pracy i płacy. Dlatego Polska Federacja Szpitali wystosowała list otwarty do Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych o powstrzymanie się od formułowania wobec dyrektorów szpitali żądań i postulatów, których spełnienie nie leży w zakresie możliwości i kompetencji zarządzających podmiotami leczniczymi. Pielęgniarki w odpowiedzi wskazały, że zdają sobie przecież sprawę z powagi sytuacji, jednakże pomimo niedogodności w wielu zakładach pracy prowadzone są rozmowy w ramach sporu zbiorowego, a pracodawcy rzeczywiście współpracują z  organizacją  związkową a nie tylko   stwarzają pozory współpracy i nie mają problemu  z przygotowaniem danych, o które wnioskuje organizacja.

Czytaj również: Lekarze mogą pozwać państwo za odebrane dodatki covidowe >>

 


PFSz: To rząd jest adresatem żądań pielęgniarek

W skierowanym do dyrektorów szpitali piśmie OZZPiP żąda spełnienia postulatów mających na celu poprawę warunków pracy i płacy pielęgniarek i położnych jednocześnie wskazując na podłoże wysuwanych roszczeń.  Są nimi rażący brak przygotowania państwa do walki z epidemią COVID-19, nieudolność i niekompetencja rządu, Ministerstwa Zdrowia, niektórych posłów i senatorów, którzy wprowadzają w sposób chaotyczny i bez żadnego logicznego planu zmiany przepisów ustawowych i przepisy wykonawcze, zmiany spóźnione, nie nadążające za tempem rozwoju epidemii… niesprawiedliwych decyzji Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia w zakresie naliczania wypłaty tylko niektórym „wybranym” pracownikom”. Jak podkreśla  Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, te sformułowania jednoznacznie wskazują na niewłaściwego adresata pism OZZPiP. I podkreśla, że poza pracodawcami są takie żądania, jak:

  • „ustalenie minimalnych bezpiecznych norm zatrudnienia” bez odniesienia się do poszczególnych norm w każdym indywidualnie szpitalu,
  • „ustalenie rozsądnych zasad i procedur powierzenia przez pracodawcę pielęgniarkom i położnym innej pracy niż wynikająca ze stanowiska określonego w umowie o pracę w trybie art. 42 § 4 kp”; „żądania kilkudniowego płatnego urlopu wytchnieniowego” – postulaty mające na celu zmiany w zakresie prawa pracy w tym kodeksu pracy,
  •  „wprowadzenie bezpośrednio po odwołaniu w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii stałego miesięcznego dodatku do wynagrodzenia w wysokości 50 proc. kwoty miesięcznego wynagrodzenia brutto (…) przez okres równoważny okresowi obowiązywania stanu epidemii w Polsce nie krótszy niż 12 miesięcy”,
  • „wypłatę ze środków pracodawcy z wyrównaniem wstecz od 20 marca 2020 r. do czasu uchylenia w Polsce stanu epidemii wszystkim pielęgniarkom i położnym, które zostały zakażone wirusem (…) jednorazowo 5.000 zł (…), gdy wyniku zakażenia doszło lub dojdzie do śmierci pielęgniarki i położnej oczekiwana jest wypłata odszkodowania w wysokości nie mniejszej niż po 250 000 zł”

– Powyższe postulaty finansowe są całkowicie niemożliwe do spełnienia przez pracodawców zależne tylko i wyłącznie od ustawodawcy i zmiany konkretnych ustaw - podkreśla Jarosław J. Fedorowski. I dodaje, że pielęgniarki oczekiwały ich spełnienia do 28 grudnia. Dlatego PFSz podkreśla, że choć nie bagatelizuje powstałych problemów, to apeluje do OZPiP o niepodejmowanie lub zaniechanie działań eskalujących niepokój wśród personelu medycznego, a przez to wpływających dezorganizująco na właściwe świadczenie działalności leczniczej.

- Wyrażamy sprzeciw wobec wszczynania sporów zbiorowych wobec pracodawców poprzez wysuwanie żądań niemożliwych do spełnienia, a do tego w nierealnych terminach - podkreśla szef PFSz. Wskazuje, że właściwym forum do zgłaszania postulatów i jest  Zespół Trójstronny ds. Ochrony Zdrowia Rady Dialogu Społecznego.

OZZPiP: Federacja przekroczyła granice

Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok wskazała w liście otwartym do PFSz, że Federacja przekroczyła pewne granice, w tym dotyczące formalnych uprawnień pracodawców oraz kultury prowadzenia dialogu i partnerstwa oraz zlekceważyła stronę społeczną. - Odnosząc się do postulatu Federacji, aby wszelkie problemy rozwiązywać w ramach Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia informuję, że takie rozmowy były już prowadzone, wydano wspólne stanowiska dotyczące kwestii wynagrodzeń w ochronie zdrowia, zwłaszcza mechanizmów potencjalnej transformacji tzw. OWU oraz ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych - powyższa wspólna inicjatywa niestety nie przyniosła oczekiwanych efektów - podkreśla Krystyna Ptok.

W jej ocenie  apel PFSz utrzymany jest w tonie lekceważenia strony społecznej i dyskredytowania jej inicjatyw. Jak przypomina, wiele interwencji OZZPiP należało do skutecznych i zakończyło się oczekiwanymi rozwiązaniami zabezpieczającymi finansowanie podmiotów leczniczych w okresie pandemii, m.in. dodatków za pracę przy COVID-19 czy źródeł finansowania walki z epidemią. OZZPiP przypomina, że pierwotnie pierwsza tarcza antykryzysowa przewidywała finansowanie walki z epidemią COVID-19 z rezerw NFZ, a po jego interwencji zmieniono zapisy i walka z pandemią finansowana jest z budżetu państwa.

Kolejna sprawa dotyczy  rekompensat dla pracowników za ograniczenie pracy tylko do szpitali jednoimiennych – „zapomniano” w projekcie zabezpieczyć  pracodawcom  finansowanie  składek  na ubezpieczenia  społeczne. Kolejne wydawane polecenia MZ do NFZ, przyznające pracownikom medycznym dodatki, mają zapisy pozwalające na sfinansowanie składki ZUS bez dodatkowych kosztów dla pracodawców. - Jak widać z powyższych  działań,  myślimy nie  tylko  o  pracownikach, ale i o samych zakładach pracy i ich budżetach, tak aby utrzymać miejsca pracy - podkreśla Krystyna Ptok. 

Bezzasadny niepokój o pracę szpitali

Krystyna Ptok odniosła się też do zarzutu wzbudzania niepokoju pośród pracowników.  - Gwarantuję, że to nie wejście w spór zbiorowy przez związek zawodowy wzbudza niepokój wśród pracowników (chyba, że chodzi o pracowników będących kadrą zarządzającą), a niepewność co do przebiegu dyżuru, jego liczebnej obsady, zabezpieczenia w sprzęt i środki ochrony, tego, czy zostanie wypłacony dodatek covidowy, czy też nie itd. Te właśnie niepokoje i docierające do nas liczne uwagi samych zainteresowanych, zostały zgłoszone właśnie w procedurze sporów zbiorowych. OZZPiP zdaje sobie przecież sprawę z powagi sytuacji, jednakże pomimo niedogodności w wielu zakładach pracy prowadzone są rozmowy w ramach sporu zbiorowego, a pracodawcy rzeczywiście współpracują z  organizacją  związkową  a  nie tylko stwarzają pozory współpracy i nie mają problemu z przygotowaniem danych, o które wnioskuje organizacja - podkreśla przewodnicząca Ptok.