Zasada miała być prosta: każdy medyk, który pracuje na pierwszej linii walki z koronawirusem i kontaktuje się z osobami chorymi lub potencjalnie zakażonymi, miał otrzymać 100 proc. dodatek do pensji. W rzeczywistości tysiące lekarzy ze szpitali w całej Polsce spotkało się z odmową jego wypłaty. Najczęstszą przyczyną jest tzw. incydentalne świadczenie usług medycznych osobom z podejrzeniem zakażenia lub zakażonym Covid-19.

Ten powód odmowy jest wskazany w wytycznych ministra zdrowia i NFZ, ale nie został precyzyjnie opisany. Dyrektorzy szpitali obawiają się, że NFZ zarzuci im niewłaściwe wykorzystanie środków i nie wpisują na listę osób uprawnionych do dodatków pracowników oddziałów niecovidowych. Wszystko dlatego, że wytyczne nie określają jednoznacznie, kto powinien otrzymać ten bonus. Dyrektorzy szpitali interpretują je więc w dowolny sposób.

Poszkodowani lekarze już zwierają szyki i chcą pozywać swoich pracodawców do sądu. Co ciekawe, do tego kroku zachęcają ich nawet niektórzy dyrektorzy szpitali.  Za zamieszanie, spowodowane złym prawem odpowiedzialność może też ponieść Skarb Państwa. Zdaniem prawników niektórzy medycy, którym przez opóźnienie publikacji  odmówiono dodatkowego wynagrodzenia, mogą złożyć pozew zbiorowy. 

Czytaj również: Dodatek covidowy dzieli medyków na tańszych i droższych >>

 


Pracują z zakażonymi incydentalnie 

Odmawiają dodatku np. tym lekarzom, którzy nie pracują na stałe na izbie przyjęć lub w szpitalnym oddziale ratunkowym, a jedynie wykonują zawód lekarza w tych miejscach lub konsultują tam chorych na COVID-19, choć na stałe są przypisani do oddziałów niecovidowych. Takie sytuacje zdarzają się w całej Polsce nagminnie.  - Dyrektor jednego ze szpitali Wielkopolsce uznał, że dodatek nie należy się lekarzom, bo konsultowali w izbie przyjęć okazjonalnie, a wykonali tych konsultacji w ciągu miesiąca aż  4900! Mimo wszystko dyrekcja uznała, że ich kontakt z chorymi na COVID-19 był incydentalny - podkreśla lekarz Piotr Watoła, członek zespołu kryzysowego OZZL.

Sprawdź w LEX: Czy pracownikom w punkcie pobrań typu drive-thru przysługuje tzw. dodatek covidowy? >

Na skutek różnej interpretacji przepisów przez dyrekcje, część szpitali dodatki wypłaca, a część placówek (często na terenie tego samego województwa) odmawia ich przyznania niektórym pracownikom. Np. w Małopolsce SPZOZ w Oświęcimiu przyznał dodatkowe pieniądze wszystkim medykom, którzy walczą z COVID-19, a szpital w Chrzanowie – niektórym  z nich ich odmówił.

Tylko część dodatku?

Inni dyrektorzy uważają, że lekarzom z oddziałów niecovidowych nie przysługuje dodatek w pełnej wysokości,  ale tylko w części (np. odpowiadającej wysokości wynagrodzenia za dyżury). - Szpital podstawę wynagrodzenia przelicza na stawkę godzinową i mnoży ją przez liczbę godzin w miesiącu,  np. 40, które dany lekarz spędził z pacjentem covidowym. W ten sposób medyk dostaje kilkaset złotych dodatku, zamiast kilku tysięcy. Tymczasem polecenie ministra mówi jasno, jeżeli kontakt lekarza z pacjentem covidowym nie jest incydentalny, dodatek należy się w wysokości 100 proc. wynagrodzenia za dany miesiąc  – tłumaczy jeden z pokrzywdzonych medyków z Wielkopolski. 

Sprawdź w LEX: Czy wynagrodzenia pracowników tzw. szpitali covidowych korzystają ze zwolnień spod egzekucji? >

Podobnie jest w całej Polsce. - Tylko nieliczne szpitale na Mazowszu wypłaciły dodatki w należnej wysokości. Większość dyrektorów płaci np. tylko 10 proc. Tymczasem takie działanie jest bezprawne, bo zgodnie z pismami NFZ i ministra zdrowia lekarzom należy się 100 proc. dodatku – podkreśla Agnieszka Serwan, przewodnicząca regionu mazowieckiego OZZL. Dowodem może być pismo, jaki rozesłał do szpitali mazowiecki oddział NFZ (na podstawie stanowiska ministra zdrowia). - W przypadku pełnienia przez osobę wykonującą zawód medyczny dyżuru na oddziale SOR (np. 2- 3 dyżury w miesiącu) - w podmiocie leczniczym, w którym dana osoba jest zatrudniona na stałe - dodatkowe świadczenie pieniężne powinno być naliczane od całego wynagrodzenia tej osoby – wyjaśnia mazowiecki oddział NFZ.  

Sprawdź w LEX:  Jak wyliczyć dodatkowe wynagrodzenie za pracę dla personelu medycznego na oddziale covidowym?  >

Milion złotych dla medyków

Do OZZL płynie więc lawina skarg od pokrzywdzonych lekarzy. Zarząd krajowy związku przeznaczył milion zł na pomoc prawną dla wszystkich, którzy zostali pominięci w przyznawaniu dodatków i zachęca ich do występowania na drogę prawną przeciwko szpitalom. Pozwy przeciw macierzystej placówce szykują m.in. lekarze z Chrzanowa i szpitala specjalistycznego im. Żeromskiego w Krakowie.  Dochodzi do tak absurdalnych sytuacji, że dyrektorzy sami namawiają pracowników do występowania do sądu przeciwko szpitalowi o wypłatę dodatku, bo wtedy – ich zdaniem – będą mogli wypłacić te pieniądze nie narażając się na sankcje ze strony NFZ. – Dyrekcje szpitali, powołując się na dotychczasowe złe doświadczenia z NFZ obawiają się bowiem,  że wypłacą dodatki na podstawie nieprecyzyjnych przepisów, a Fundusz za jakiś czas nałoży na nich kary za niewłaściwe wykorzystanie tych środków - mówi Krzysztof Bukiel, przewodniczący zarządu OZZL, który apeluje do Adama Niedzielskiego, ministra zdrowia o spotkanie w tej sprawie. Jeśli resort nie zajmie stanowiska, to czy medycy mają szanse na wygraną?   Radca prawny Radosław Górski, prowadzący własną kancelarię, uważa, że tak. 

Czytaj w LEX: Dodatkowe wynagrodzenie dla personelu medycznego walczącego z COVID-19 >

 


Sąd szansą dla medyków i ratowników pozbawianych dodatku

Jeżeli chodzi o grupę pracowników ochrony zdrowia, która ma otrzymać dodatek „covidowy” na podstawie polecenia ministra zdrowia, to należy przede wszystkim rozróżnić dwie kwestie – wyjaśnia mec. Górski. Jedna to pominięcie określonej grupy uprawnionych pracowników w samym poleceniu ministra zdrowia oraz odmowa wpisania danego pracownika do specjalnego zestawienia dla NFZ, które jest podstawą do wypłaty dodatku. Jeżeli dana grupa pracowników została pominięta w poleceniu, to nie przysługuje jej z tego powodu żadne roszczenie. Tu chodzi np. o salowe czy rejestratorki, nie wymienione w poleceniu.

- Natomiast pracownicy ochrony zdrowia, którzy mimo iż spełniają kryteria uzyskania dodatku na podstawie polecenia, nie otrzymali go, ponieważ nie zostali wpisani przez dyrektora szpitala do specjalnego zestawienia dla NFZ, mogą rozważyć podjęcie kroków prawnych przeciwko swojemu pracodawcy. W procesie takim należałoby udowodnić, że pracodawca nie wywiązał się ze swoich obowiązków i mimo spełnienia przez daną osobę przesłanek uprawniających do dodatku do wynagrodzenia, nie wpisał osoby uprawnionej do wspomnianego zestawienia – uważa mec. Radosław Górski. - Jeżeli dany pracownik medyczny jest uprawniony do uzyskania dodatku do wynagrodzenia, ponieważ spełnia określone kryteria wskazane w poleceniu, to przysługujący dodatek oblicza się na podstawie wysokości miesięcznego wynagrodzenia. Jedyną podstawą do proporcjonalnego ograniczenia jego wysokości jest praca przez niepełny miesiąc. Wypłata dodatku w wysokości mniejszej na innej podstawie niż tylko fakt przepracowania niepełnego miesiąca, jest działaniem sprzecznym z treścią polecenia ministra zdrowia - podkreśla. 

Trzeba jednak pamiętać że polecenie Ministra Zdrowia nie jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego i w zakresie w jakim pozostawia swobodę interpretacji może być dowolnie interpretowane przez polecającego. - Z tego powodu jego wykładnia oraz znaczenie będą budzić wątpliwości, które rozstrzygną dopiero sądy – dodaje mec. Radosław Górski.

Sprawdź w LEX: Czy wysokość dodatkowego wynagrodzenia przysługującego uprawnionym pracownikom medycznym wykonującym zawód w związku ze zwalczaniem epidemii COVID – 19 podlega proporcjonalnemu obniżeniu za okres niewykonywania pracy? >

Pozew za pozbawienie dodatku w listopadzie 

Mec. Radosław  Górski widzi jednak jeszcze drugą podstawę do walki o dodatek. Ma ją grupa medyków, którzy nie otrzymali należnego im dodatku wynikającego z ustawy z 28 października 2020 r.  o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19.

 Chodzi o regulację przyjętą przez Sejm i Senat oraz podpisaną przez prezydenta, ale przez blisko miesiąc nie ogłoszoną w Dzienniku Ustaw. Ona przyznawała wszystkim pracownikom ochrony zdrowia zaangażowanym w leczenie chorych na COVID-19  dodatek w wysokości 100 proc. wynagrodzenia. Został ogłoszony wraz z nowelizacją dopiero 29 listopada 2020 r., co pozbawiło znaczną grupę pracowników medycznych dodatku covidowego.  - Było to działanie celowe – politycy w publicznych wypowiedziach nie ukrywali, że chcą uniemożliwić wypłatę dodatku do wynagrodzenia większości uprawnionych i w tym celu dojdzie do wstrzymania publikacji ustawy - mówi mec. Górski. - Zachowanie władz było bezprawne. Dzieliło bowiem pracowników ochrony zdrowia na tych, którym postanowiono wypłacać dodatkowe wynagrodzenie za pracę w szczególnych warunkach oraz tych, którzy pomimo wykonywania takiej samej, zagrażającej ich zdrowiu i życiu pracy, zostali pozbawieni tego dodatku. W powyższej sytuacji doszło do deliktu konstytucyjnego, a odpowiedzialność za to ponosi skarb państwa. Tak więc wszyscy pracownicy zaangażowani w walkę z COVID-19 (lekarze, pielęgniarki, położne, sanitariusze czy ratownicy medyczni), którzy z powodu bezprawnego nieopublikowania przyjętej ustawy przez prawie miesiąc zostali pozbawieni dodatkowego wynagrodzenia mogą złożyć przeciwko państwu pozew zbiorowy, ewentualnie pozwać skarb państwa w procesach indywidualnych - podkreśla mec. Górski.

Czytaj: Jest nowa ustawa o dodatkach dla medyków, a "stara" wchodzi w życie>>

Czasem lepiej indywidualnie niż w grupie

Opisany wyżej delikt konstytucyjny, który rodzi odpowiedzialność skarbu państwa, dotyczy jednak tylko odszkodowania w wysokości wynagrodzenia za listopad 2020 roku. Od końca listopada 2020 roku obowiązuje już znowelizowana ustawa dotycząca dodatków do wynagrodzeń medyków. Zdaniem mec. Radosława Górskiego ta znowelizowana ustawa może być podstawą roszczeń pracowników ochrony zdrowia o wypłatę dodatków do wynagrodzenia tylko wtedy, gdyby udowodnić, że wbrew treści tej ustawy poszczególni pracownicy ochrony zdrowia nie otrzymali dodatków do wynagrodzenia, mimo że spełniają przewidziane w niej kryteria. W takiej sytuacji właściwą i prostszą drogą byłyby jednak raczej pozwy indywidualne, a nie pozew grupowy, jak w przypadku lekarzy, który otrzymują dodatek na podstawie polecenia ministra zdrowia.

Dwie podstawy prawne dodatku

Od 29 listopada 2020 roku zgodnie z art. 47 ust. 10 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi pracownikom podmiotów leczniczych, osobom wykonującym zawody medyczne oraz tym, z którymi podpisano umowy na wykonywanie świadczeń zdrowotnych skierowanym do pracy przy zwalczaniu epidemii przez wojewodę przysługuje wynagrodzenie zasadnicze w wysokości nie niższej niż 200 proc. 

Ponadto minister zdrowia poleceniem z 4 września, znowelizowanym 1 listopada, przyznał dodatki w wysokości 100 proc. pensji lekarzom zatrudnionym w szpitalach II i III poziomu zabezpieczenia „covidowego”, którzy uczestniczą w udzielaniu świadczeń zdrowotnych i mają bezpośredni kontakt z pacjentami z podejrzeniem i z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2. Ponadto dodatek przysługuje lekarzom, którzy wykonują swój zawód w SOR lub izbach przyjęć, zespołach ratownictwa medycznego, w tym lotniczych zespołach ratownictwa.