Według prokuratury Roman G. przyjął łapówkę między grudniem 2004 a lutym 2005 roku. Zawarł w tym czasie z raciborską firmą turystyczną umowy w sprawie imprezy turystycznej o wartości 9440 dolarów - bez dokonania zapłaty, a potem wraz z żoną i znajomymi pojechał na wycieczkę do Argentyny, Urugwaju, Paragwaju i Brazylii. Rachunek o wartości 26 759 zł pokrył Stryker – jako rzekomy wyjazd szkoleniowy. Wcześniej i potem Stryker wygrał w rybnickim szpitalu przetargi na protezy; jedna z tych umów opiewała na 125 tys. zł. 

Druga oskarżona osoba to pracownica firmy turystycznej Katarzyna R., która w 2005 roku wystawiła dwie faktury poświadczające nieprawdę.
- W tych fakturach kwoty rozbite na dwie, składające się na wymienioną kwotę łączną, zostały wpisane jako sprzedaż dla spółki Stryker usługi w postaci organizacji wyjazdu szkoleniowego organizowanego przez firmę Stryker - poinformował prokurator Leszek Goławski z katowickiej prokuratury. 

To już kolejny akt oskarżenia w śledztwie, które dotychczas objęło kilkadziesiąt placówek zdrowotnych w całym kraju. W marcu 2015 łódzki sąd skazał na dwa lata więzienia w zawieszeniu na trzy lata byłą dyrektorkę jednego z łódzkich szpitali Bożenę W. oskarżoną o przyjęcie 22 tys. zł łapówki. Bożena W. miała od łapówki uzależnić spłatę długu placówki wobec firmy za dostarczony wcześniej sprzęt medyczny. Choć nie przyznała się do winy, dobrowolnie poddała się karze. 

Do winy przyznały się dwie inne osoby oskarżone w tej sprawie - była księgowa firmy Stryker i były dyrektor finansowy tej spółki. Oboje opowiedzieli śledczym o wręczeniu łapówki i skorzystali z nadzwyczajnego złagodzenia kary. Dwoje kolejnych oskarżonych - syn Bożeny W., któremu zarzucono pranie pieniędzy z przestępstwa oraz była główna księgowa spółki Stryker - nie przyznali się do winy; w efekcie czego sąd musiał zdecydować o rozpoczęciu ich procesu. 
 

To tylko niektóre z wątków śledztwa, które objęło przedstawicieli firmy Stryker, lekarzy i osoby podejmujące decyzje finansowe w szpitalach w różnych częściach Polski. Według śledztwa przyjmowali oni łapówki w różnych formach, między innymi w postaci opłacenia wyjazdu na koncert Erica Claptona do Londynu, wycieczki do Ameryki Południowej czy sfinansowania studiów. Firma Stryker we wszystkich tych placówkach wygrywała przetargi. 

Część podejrzanych w śledztwie przyznała się już do winy i wyraziła chęć dobrowolnego poddania się karze. Znaleźli się wśród nich zarówno przedstawiciele firmy Stryker, jak i środowiska medycznego. 

Śledztwo rozpoczęło się przed kilkoma laty od oskarżenia przez olsztyńską prokuraturę jednej z dyrektorek tamtejszego szpitala. Po pewnym czasie do Polski trafiły materiały przesłane przez FBI. Chodziło o dokumenty uzyskane podczas prowadzonych w USA postępowań przeciwko koncernowi. Miał w nim istnieć fundusz łapówkowy, z którego korumpowano ordynatorów lub dyrektorów szpitali zasiadających w komisjach przetargowych. 

Prowadzone w Katowicach postępowanie toczy się wspólnie z policją, która powołała do tej sprawy specjalny zespół. Śledztwo w dalszym ciągu określane jest jako rozwojowe, trwa analiza wielu faktur i maili. Dokumenty dotyczą kilkudziesięciu placówek ochrony zdrowia w całym kraju. Z czasem materiały śledztwa rozszerzyły się też o umowy zawierane przez firmę z osobami w różny sposób związanymi z placówkami ochrony zdrowia.(pap)