Dentyści w połowie lutego 2020 r. zwracali się do NFZ o podniesienie wartości punktu kontraktowego o 25 proc. z powodu wzrostu kosztów utrzymania indywidualnych praktyk lekarskich i postępującej inflacji. Jak twierdzą, byli zmuszeni zakupić z własnych środków drogi sprzęt i środki podwyższonej ochrony osobistej m.in. oczyszczacze powietrza, ozonatory, lampy UvC, gogle, maski, przyłbice, kombinezony, osłony na buty, czepki, dozowniki i płyny dezynfekcyjne, płyny do płukania jamy ustnej, termometry bezdotykowe, jednorazowe fartuchy ochronne, rękawice.Szacują, że nastąpił kilkusetkrotny wzrost poniesionych przez nich kosztów.

Od 12 lat te same stawki

Podkreślają także, że w ostatnim czasie nakłady na stomatologię zmalały z 3,8% do 2,0%. Obecnie Ministerstwo Zdrowia przeznacza na leczenie jednego pacjenta około 45 zł na rok. Jak wskazują przedstawiciele tej grupy zawodowej, ostatnia minimalna podwyżka ceny za punkt miała miejsce w 2008 roku. Wówczas NFZ wycenił wartość punku kontraktowego od 0,90 zł do 1,13 zł w zależności od regionu Polski. Wobec czego, przez 12 lat przedstawiciele tego zawodu są zmuszeni pracować za tę samą kwotę.

Czytaj: Krach refundowanej stomatologii>>
 


Lekarze twierdzą, że przez ten okres kilkakrotnie wzrosły koszty, które musza ponosić lekarze dentyści np. najmu lokalu, materiałów do leczenia, narzędzi, przeglądu sprzętu, odpadów medycznych, asysty lekarskiej. Ponadto niektóre świadczenia nie są w ogóle ujęte w wykazie np. porada lekarska, wypisanie recepty, skierowania, zaświadczenie o braku przeciwwskazań do operacji, korekta protezy. Są to czynności wykonywane za 0 punktów, czyli bez gratyfikacji finansowej.

Koszty wyższe, pacjentów mniej

Sytuacja jest o tyle trudna, że w czasie epidemii oprócz wprowadzonego rygoru sanitarnego, ograniczono częstotliwość przyjęć, a ceny, zwłaszcza środków ochrony, wzrosły wielokrotnie. Obecnie, zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Zdrowia, jeden pacjent ma być przyjmowany co jedną godzinę pracy gabinetu. Tym samym lekarze dentyści będą przyjmować mniej pacjentów, co przy obecnie niskiej wycenie świadczeń spowoduje spadek otrzymywanych zarobków. W związku z tym lekarze dentyści są zmuszeni ponosić ogromne koszty, celem dostosowania gabinetów do nowych warunków pracy.

Czytaj: Stomatolodzy powinni nadal leczyć tylko najbardziej cierpiące osoby>>
 

RPO pisze do prezesa NFZ

W sprawie interweniuje Rzecznik Praw Obywatelskich, który poprosił Prezesa NFZ o ustosunkowanie się do tych zarzutów. Niepokoi go, że przedstawiona sytuacja stanowi zagrożenie dla pacjentów, którzy mogą być pozbawieni dostępu do świadczeń stomatologicznych. Na podstawie otrzymywanych skarg RPO ocenia, że zmniejsza się dostęp obywateli do zagwarantowanego leczenia stomatologicznego z uwagi na rezygnację kolejnych świadczeniodawców, a pacjenci nie mają informacji o wyznaczonych innych terminach udzielonego świadczenia, czy innym podmiocie, który mógłby udzielić świadczeń w ramach środków publicznych, problematyczny bywa też dostęp do dokumentacji medycznej w związku z zamykaniem się gabinetów. Szacuje się, że w ubiegłym roku około 10% lekarzy dentystów podjęło decyzję o rezygnacji ze współpracy z NFZ.

RPO powołuje się też na opinię Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej, które negatywnie oceniło projekt zarządzenia Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia zmieniającego zarządzenie w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju leczenie stomatologiczne. Zauważa też, że brakuje aktualnych zaleceń Ministra Zdrowia w sprawie postępowania przy udzielaniu świadczeń stomatologicznych w sytuacji ogłoszonego na terenie Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2, będących rekomendacją zakresu udzielania świadczeń.