Bezpłatny e-book Co warto wiedzieć na stanowisku dyrektora placówki medycznej?
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Kolejne ograniczenia, bo system opieki zdrowotnej staje się niewydolny

Nowe ograniczenia epidemiczne spowodowane są dynamicznym wzrostem zachorowań na koronawirusa. Kolejne ograniczenia w gospodarce i życiu publicznym minister zdrowia uzasadnia koniecznością absolutnego izolowania się społeczeństwa, bo system opieki zdrowotnej staje się niewydolny. A premier sugeruje, że może być jeszcze gorzej i nie wyklucza narodowej kwarantanny.

koronawirus maska maseczka kwarantanna
Źródło: iStock

- Dynamika dziennej liczby zachorowań nieznacznie maleje, ale spodziewaliśmy się takiego przyrostu zachorowań. Niemniej jednak nasz system opieki zdrowotnej dochodzi do granic wydolności. Dlatego nie możemy się przyglądać rozwojowi wypadków - mówił Adam Niedzielski, minister zdrowia podczas konferencji prasowej w środę uzasadniając wprowadzanie kolejnych ograniczeń. Apelował aby wychodzić z domu kiedy to jest niezbędne i konieczne. 

Zaś prof. Andrzej Horban, konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych wskazał, że wirus zbiera niewielkie żniwo śmiertelne bo 2-3 proc. - U nas, wśród pacjentów hospitalizowanych, jest 60-70 proc. zgonów ale jeśli liczba zachorowań się zwiększy będzie ich 90 proc- powiedział prof. Horban.

Są różne scenariusze

- Prowadzimy prognozy i monitoring, mamy też negatywne scenariusze. Jeden z nich wskazuje, że przy nieprzestrzeganiu obostrzeń w grudniu może dojść nawet do 400 czy 600 tys. zachorowań – powiedział minister. I dodał, że jego resort patrzy na dłuższy horyzont, bo dysponuje też co najmniej czterema zespołami prognozującym w różnych wariantach zachowanie się pandemii. Jak mówił, są to też też bardzo negatywne scenariusze, które np. dotyczą skutków protestów, skutków nienoszenia maseczek, nieprzestrzegania dyscypliny. - Jeden ze scenariuszy wskazuje, że nieprzestrzeganie tych obostrzeń, niewłączenie hamulca awaryjnego może powodować różnicowanie liczby nowych zachorowań w perspektywie grudnia nawet o 400 czy o 600 tys. osób – mówił szef MZ.

-  Nasz system opieki zdrowotnej dochodzi, czy jest, na granicy wydolności. Oczywiście wykonujemy kolejne kroki, które służą jego rozbudowie, ale to jest czas, kiedy trzeba włączyć hamulec awaryjny – powiedział minister zdrowia na konferencji z udziałem premiera.

 

Możliwa "narodowa kwarantanna"

Natomiast premier Mateusz Morawiecki podczas środowej konferencji prasowej podkreślał, że druga fala epidemii może być znacznie groźniejsza i dla Polski, i innych krajów niż przypuszczano wcześniej, a zdaniem ekspertów perspektywy dotyczące epidemii są nieznane. Ocenił przy tym, że listopad będzie jednym z najtrudniejszych miesięcy w czasie pandemii, dlatego apelował o pozostawanie w domach. - Pandemia nasila się, więc nasza odpowiedź musi być zdecydowana. Dlatego kolejne restrykcje są bardzo potrzebne; chronimy tym samym służbę zdrowia, chronimy też obywateli, chronimy ludzi przed tragicznymi konsekwencjami pandemii - powiedział premier.

Jak mówił, jeżeli epidemia dotknie powyżej 50 przypadków na 100 tys. mieszkańców, włączony zostanie bardzo ostry hamulec bezpieczeństwa. - Jeżeli jednak przekroczy 70-75 przypadków na 100 tys., to będziemy musieli wdrożyć zasady narodowej kwarantanny – bardzo zasadnicze zakazy przemieszczania się, poruszania się i wszelkie zakazy, które umożliwią nam realizację scenariusza, który jest najbardziej potrzebny – powiedział.
Dodał, że jeśli liczba nowych przypadków zakażenia koronawirusem będzie się utrzymywała na poziomie 25-50 na 100 tys., "to jest możliwość powrotu do zasad stref czerwonych", a przy 10-25 zakażeniach na 100 tys. będzie można przywrócić zasady obowiązujące w strefie żółtej.

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej