Szpital odsyła do przychodni, pacjent traci nogę - kiedy placówka nie może odmówić pomocy?
Są sytuacje, w których odmowa przyjęcia pacjenta do szpitala jest zgodna zarówno z prawem, jak i medycznie uzasadniona. Jeśli nie jest ona jednak poparta rzetelnie przeprowadzoną diagnostyką, może skończyć się dla pacjenta tragicznie - i takie przypadki zdarzają się w praktyce. Jeśli pacjent uważa, że odmowa była bezprawna, może podjąć działania, m.in. zgłosić się do rzecznika praw obywatelskich. Jeśli poniesie poważne szkody, w grę wchodzi też odszkodowanie i zadośćuczynienie.

Zgodnie z art. 38 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, lekarz ma prawo nie podjąć leczenia albo od niego odstąpić. Jeżeli lekarz wykonuje swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby, może też nie podjąć lub odstąpić od leczenia, jeżeli istnieją poważne powody, po uzyskaniu zgody swojego przełożonego. Wyjątek zachodzi wówczas, gdy opóźnienie w udzieleniu świadczenia mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia. Krótko mówiąc – gdy pacjent wymaga natychmiastowej pomocy. Aby odmowa była zgodna z przepisami, lekarz musi jednak spełnić kilka warunków. Po pierwsze, ma dostatecznie wcześnie uprzedzić o tym pacjenta lub jego przedstawiciela ustawowego bądź opiekuna faktycznego i wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym. Ustawa nakłada także obowiązek odnotowania odmowy w dokumentacji medycznej.
- W praktyce lekarz nie może odmówić pomocy, jeśli pacjent jest w stanie wymagającym pilnej pomocy medycznej, w stanie nagłym. Ma natomiast prawo do odmowy, jeśli przyjęcie pacjenta odbywa się w trybie planowym, na podstawie skierowania, musi być to jednak realnie uzasadnione, np. kwestiami organizacyjnymi, brakiem miejsc w szpitalu. Generalnie każdorazowo to lekarz ocenia, czy pacjent ma wskazania do pozostania w szpitalu, i może uznać, że w danej sytuacji nie ma ku temu przesłanek – wyjaśnia dr hab. n. praw. Radosław Tymiński, adwokat, prowadzący blog prawalekarzy.pl.
Odmowa musi być oparta na diagnostyce
Jak praktycznie wygląda kwestia odnotowania odmowy w dokumentacji? Mec. Tymiński wskazuje, że zazwyczaj szpital ma osobną księgę odmów przyjęć, w której odnotowywane są takie sytuacje. Może przybrać formę papierową, coraz częściej jest już jednak prowadzona w formie elektronicznej. Jeśli natomiast odmowa zdarza się na szpitalnym oddziale ratunkowym (SOR), tworzona jest karta informacyjna leczenia szpitalnego, do której również wpisuje się odmowę wraz z uzasadnieniem.
I choć odmowy przyjęć są w zasadzie codziennością, zwłaszcza na SOR-ach, bo pacjenci często nie wymagają hospitalizacji, dochodzi też do sytuacji, w których decyzja medyka okazuje się błędna. Wówczas trzeba rozstrzygnąć, czy można stwierdzić, iż nastąpił związek przyczynowo-skutkowy między odmową a pogorszeniem stanu zdrowia. Czym innym jest bowiem odesłanie pacjenta do domu bez podstawowych badań, a pogorszeniem w momencie, gdy nie wykazywał on żadnych charakterystycznych objawów w placówce.
Kojarzę sprawę, w której do szpitala zgłosił się pacjent z bólem gardła. Lekarz zbadał go, stwierdził, że nic poważnego się nie dzieje, i odesłał. A pacjent później zmarł, bo okazało się, że miał zawał serca. Tyle że w wynikach nie było tego widać, a ból gardła trudno uznać za charakterystyczny objaw zawału. Później sprawdzano oczywiście, czy lekarz dochował niezbędnych procedur, wykonał wszystkie badania. Dlatego, jeśli odmowa jest uzasadniona merytorycznie, lekarz nie ma zasadniczo powodów do obaw. Wyroki skazujące zazwyczaj zapadają wówczas, gdy pacjent nie został zbadany albo wcale, albo tylko pobieżnie. Przykładowo, jeśli pacjent zgłasza bóle w klatce piersiowej, a lekarz podejmie decyzję o wykonaniu EKG, ale nie oznaczy już stężenia troponiny. I przez to nie wychwyci, że pacjent faktycznie ma zawał, choć EKG jest prawidłowe. Taka sprawa jak najbardziej mogłaby skończyć się w sądzie – wyjaśnia mec. Tymiński.
Błędy nie do odwrócenia
Takie przypadki rzeczywiście zdarzają się też w praktyce. Jolanta Budzowska, radca prawny specjalizująca się w sprawach o błędy medyczne, autorka bloga „Pomyłka lekarza”, zaznacza, że najczęściej trafiają do niej ci pacjenci, u których w ogóle nie przeprowadzono nawet podstawowej diagnostyki na SOR-ze i odesłano ich albo do nocnej i świątecznej opieki, albo wręcz do lekarza rodzinnego. Nie są też rzadkie sytuacje, w których decyzję podejmuje nie lekarz, a osoba w ogóle do tego nieuprawniona, np. recepcjonistka w szpitalu. – To są najbardziej skandaliczne przypadki, które w ogóle nie powinny mieć miejsca – podkreśla prawniczka.
I podaje przykłady, z którymi zetknęła się w praktyce. W pierwszym przypadku pacjent zgłosił się do lekarza POZ z nawracającymi bólami w klatce piersiowej, którym towarzyszyło uczucie duszności i gorąca. Wykonane EKG sugerowało zawał, dlatego lekarz wystawił skierowanie do szpitala na cito. - Pacjent razem z żoną natychmiast pojechali do najbliższego SOR-u, gdzie dotarli chwilę po godzinie 16:00. Zgłosili się do rejestracji, w której pacjent przekazał otrzymane skierowanie oraz wydruk badania EKG, a także poinformował o objawach: ból w klatce piersiowej, duszności, drętwienie rąk. Rejestratorka poprosiła o pobranie numeru kolejkowego i czekanie. Żaden członek personelu medycznego nie zbadał pacjenta. W poczekalni znajdowało się wówczas jeszcze pięć innych osób. Stan pacjenta powoli się pogarszał, nie ustępowały objawy, a dodatkowo pojawiła się bladość skóry i zwiększone problemy z oddychaniem. Upłynęły trzy godziny, w czasie których nikt go nie zbadał – opowiada mec. Budzowska.
Pacjent wraz z żoną podjął ostatecznie decyzję o udaniu się do innego szpitala, w drodze do placówki jego stan gwałtownie się pogorszył.
Zaczął tracić czucie w nogach, pojawiły się duże drgawki całego ciała. Żona pacjenta postanowiła zadzwonić na numer ratunkowy. Po chwili pojawiła się karetka, zadysponowana przez szpital, który chwilę wcześniej opuścił. Ratownik medyczny spojrzał na EKG wykonane w przychodni POZ i od razu stwierdził, że już na moment wykonania tego badania występował u pacjenta stan przedzawałowy. W wywiadzie w Karcie medycznych czynności ratunkowych zanotowano ból i pieczenie w klatce piersiowej i drętwienie rąk, występujące od trzech godzin. Rozpoznano ostry zawał mięśnia sercowego. W szpitalu przeprowadzono zabieg, który, jak stwierdził potem lekarz, wykonano w ostatniej chwili – podkreśla ekspertka.
W opisanej sprawie rzecznik praw pacjenta stwierdził, że doszło do naruszenia prawa pacjenta do świadczeń zdrowotnych. W uzasadnieniu wskazano m.in. na niedopuszczalność braku wystarczającej obsady w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Podkreślono również, że nie było uzasadnienia dla „nieprzeprowadzenia przez kilka godzin triage”. Co więcej, zgodnie z ustaleniami rzecznika, „w sprawie nie dochowano należytej staranności i nie przeprowadzono nawet wstępnego określenia stanu zdrowia pacjenta w chwili zgłoszenia się na SOR, a co za tym idzie nie ustalono, czy wymaga on pilnej pomocy z uwagi na zagrożenie życia lub zdrowia, czy też może nadal oczekiwać w kolejce”.
Niestety część spraw nie kończy się dla pacjentów szczęśliwie. W drugim przypadku, o którym mówi mec. Budzowska, nie wykonano wszystkich niezbędnych badań, przez co nie postawiono prawidłowej diagnozy i nie wdrożono właściwego leczenia. Doszło do ostrego niedokrwienia kończyny dolnej, a gdy pacjent ponownie zjawił się w szpitalu, odesłała go recepcjonistka. – Stwierdziła, że poznaje pacjenta, że ten otrzymał już pomoc i ma się zgłosić do przychodni, a nie na SOR. W efekcie trzeba było amputować mu nogę, bo zator doprowadził do nieodwracalnych szkód – przytacza mec. Budzowska.
Ta sprawa ostatecznie zakończyła się w sądzie. Skład orzekający podjął decyzję o przyznaniu pacjentowi zadośćuczynienia, ale zasądził również 25 tys. złotych za naruszenie prawa do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej (na podstawie art. 6 ust. 1 ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta) prawa do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością (art. 8 u.p.p.) oraz prawa do informacji uzyskanej od lekarza (art. 9 ust. 1 u.p.p.).
Rozmowa, skarga, uzasadnienie
Co może zrobić pacjent, który uważa, że lekarz odsyła go niezgodnie z prawem? Zawsze warto próbować rozmawiać z „wyższą instancją”, czyli kierownikiem placówki leczniczej. Do dyrektora lub kierownika składa się również ewentualną pisemną skargę (szpitale często tłumaczą całą procedurę składania skarg i wniosków na swoich stronach internetowych). Można zwrócić się o pomoc do rzecznika praw pacjenta – telefonicznie, mailowo, pisemnie. Najszybciej można uzyskać pomoc na infolinii RPP: 800 190 590. Pracownicy Biura podpowiedzą, jak postępować w danej sytuacji.
Pacjent może zażądać pisemnego uzasadnienia odmowy przyjęcia. W momencie, gdy jego stan zdrowia znacząco się pogorszy z uwagi na błędną ocenę sytuacji w placówce, może złożyć pozew do sądu, domagając się odszkodowania i/lub zadośćuczynienia, a nawet renty, jeśli szkody są trwałe i spowodowały np. niezdolność do pracy.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





