9 lipca podpisano porozumienie między Ministerstwem Zdrowia, Narodowym Funduszem Zdrowia, Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych i Naczelną Radą Pielęgniarek i Położnych. Zakłada ono, że dodatki wypłacane teraz pielęgniarkom, tzw. zembalówka”, zostaną włączone do wynagrodzenia zasadniczego. Od 1 września br. wynagrodzenie zasadnicze pielęgniarek wzrośnie o 1100 zł, a od 1 lipca 2019 r. - o kolejne 100 zł.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska: Pielęgniarki pytają skąd wzięła się ta kwota 1200 zł, którą ostatecznie mają mieć dodajną do pensji? Skoro „zembalówka” wynosiła 4 razy 400 zł, czyli 1600 zł brutto brutto, to dlaczego w porozumieniu jest mowa o 1200 zł dodawanym do pensji?

Zofia Małas: Jeśli pielęgniarka otrzymywała 1600 zł brutto brutto tzw. „zembalówki”, to po odliczeniu pochodnych i podatków, zostawało jej na rękę ok. 900 zł.

Natomiast - zgodnie z warunkami zawartego porozumienia – pielęgniarki mają otrzymywać od września 2018 r. 1100 zł więcej do podstawy wynagrodzenia, a pół roku później otrzymają kolejne 100 zł do pensji. Dzięki temu powinny otrzymać  1200 zł do podstawy wynagrodzenia.

Więcej o tym, co zawietra pakiet Szumowskiego dla pielęgniarek czutaj tutaj>>

Przypominam, że negocjacje z ministrem zdrowia prowadziliśmy od pół roku. Zależało nam na tym, by doprecyzować w jakiej formie po 2019 r. będzie kontynuowana „zembalówka”, czyli podwyżka, którą w październiku 2015 r. wprowadził ówczesny minister zdrowia Marian Zembala realizując część porozumienia zawartego z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych oraz Naczelną Radą Pielęgniarek i Położnych.

Ministerstwo zdrowia proponowało, by dodać do pensji 900 zł, czyli tyle, ile pielęgniarki dostawały na rękę z „zembalowki”, ale my razem ze Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych zgodnie wnioskowaliśmy, że chcemy, by do pensji dodano 1200 zł i ostatecznie resort przystał na tę kwotę.

Ale „zembalówka” zakłada wzrost wynagrodzenia pielęgniarek i położnych po 400 zł przez cztery lata. Termin ostatniej transzy wyznaczono na 1 września 2018 r. Czy pielęgniarki dostaną jeszcze tę ostatnią transzę?

Nie. Zamiast tego od 1 września otrzymają 1100 zł do podstawy pensji, a za pół roku kolejne 100 zł. Środki te nie będą już wypłacane w formie dodatku do pensji, dlatego nie będzie można już nimi manipulować.

Ta ostatnia transza zostanie przeznaczona na pochodne związane z podniesieniem podstawy wynagrodzenia. Gdy wzrośnie pensja podstawowa pielęgniarek, pracodawcy będą musieli zapłacić większe pochodne.

 

Może to to Pani wytłumaczyć na przykładzie.

Od 1 września każda pielęgniarka otrzyma 1100 zł dodatkowe do podstawy wynagrodzenia. Z naszych danych wynika, że średnia pensja wynosi 2200 zł, zatem będzie miała 3300 zł pensji zasadniczej, a po pół roku zostanie dodane kolejne 100 zł, więcej jej pensja zasadnicza będzie wynosić 3400 zł.

To od tego powiększonego wynagrodzenia będą naliczane pochodne wynagrodzenia takie jak: wysługa lat, nadgodziny, dodatek za pracę w godzinach nocnych i świątecznych, dlatego jej pensja na pewno wzrośnie.

Na takim rozwiązaniu najbardziej zyskają pielęgniarki z dużym stażem pracy. Z naszych wyliczeń wynikało, że u nich pochodne w sumie wyniosą blisko 600 zł. 

Dlaczego zależało Wam na tym, by „zembalówkę” włączyć do podstawy?

Bo to daje gwarancję, że taka podwyżka nagle nie zniknie. To powinno także zlikwidować patologie, do których teraz dochodziło.

Z „zembalówką” wypłacaną jako dodatek było różnie. Jedni dyrektorzy szpitali wypłacali ją w całości, inni część włączyli do podstawy, ale zdarzało się także tak, że szefowie lecznic, z tego dodatku płacili nadgodziny, dyżury. Wtedy dochodziło do absurdalnych sytuacji, że że im więcej pielęgniarki pracowały, tym mniej zarabiały. Teraz wszystko powinno być bardziej przejrzyste.

Pielęgniarki pytają, czy te 1200 zł do uposażenia zasadniczego, otrzymają również pielęgniarki zatrudnione w Domach Opieki Społecznej i Stacjach Krwiodawstwa oraz dializ?

- Szczegóły poznamy, gdy zostanie opublikowana nowelizacja rozporządzeń ministra zdrowia, tak żeby wynagrodzenie zasadnicze pielęgniarek i położnych zatrudnionych na umowę o pracę wzrosło nie mniej niż o 1100 zł od 1 września 2018 r. i o kolejne 100 zł od 1 lipca 2019 r.

W porozumieniu także prezes NFZ zobowiązał się, że dokona odpowiednich nowelizacji przepisów, by zrealizować zapisy tej umowy.

Porozumienie dotyczy także minimalnych norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych. Zgodnie z treścią porozumienia minimalne normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych na oddziałach zabiegowych oraz zachowawczych mają zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2019 r. Dlaczego ich wprowadzenie jest dla Was takie ważne?

Bo to szansa na to, by w końcu poprawiły się warunki pracy na oddziałach. Dzięki wprowadzeniu norm, pielęgniarka będzie miała pod opieką kilku pacjentów, a nie kilkudziesięciu, jak teraz się zdarza.

Gdy pielęgniarka ma pod opieką za dużo chorych, nie jest w stanie dobrze realizować swoich zadań. To sprawia, że wielu młodych ludzi nie chce wybierać tego zawodu. Nie chcą na siebie brać aż tak dużej odpowiedzialności.

Mam nadzieję, że po wprowadzeniu wyższego wynagrodzenia i gwarancji, że zmienią się warunki pracy, więcej młodych ludzi będzie chciało pracować w tym zawodzie. Taki jest cel tego porozumienia: uatrakcyjnić ten zawód. Teraz z pięciu tysięcy absolwentów kierunku pielęgniarstwa, tylko trzy tysiące zaczyna pracę w tym zawodzie. Chcemy to zmienić.

Porozumienie zakłada także, że strony w terminie 3 miesięcy od dnia zawarcia porozumienia zainicują prace nad zmianą współczynników pracy określonych w ustawie o najniższych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia.

Bo mamy nadzieję, że ta podwyżka to nie koniec. Chcemy, by docelowo pielęgniarka zarabiała 1,5 do 2 średnich krajowych. Taki jest cel kolejnych rozmów z ministrem zdrowia.