Dyrektor Parku Krajobrazowego nałożył na Elżbietę L. karę w wysokości 15.570 zł za wycięcie bez zezwolenia i zgody gminy dwóch drzew z jej nieruchomości. Elżbieta L. broniła się, że stało się to na skutek pomyłki, za którą odpowiedzialność ponosi zatrudniony przez nią geodeta. Ten wyjaśnił, że oznaczył jedynie istniejącą już granicę i nie badał prawidłowości usytuowania istniejących już w terenie znaków granicznych. Stąd przypisywanie mu winy za wycięcie drzew rosnących na granicy działek nie ma żadnych podstaw.

Czytaj też: Sąd: Poszkodowany, na którego pojazd spadło drzewo ma prawo do zadośćuczynienia

Samorządowe Kolegium Odwoławcze utrzymało tę decyzję w mocy

Organ wyjaśnił, że co do zasady usuwanie drzew lub krzewów z nieruchomości wymaga uzyskania zezwolenia, pod rygorem nałożenia na sprawcę pieniężnej kary administracyjnej. Dla jej wymierzenia nie ma przy tym znaczenia wina sprawcy.

Skarżąca Elżbieta L. zleciła wycinkę drzew w marcu 2017 r. kiedy obowiązywały zmienione przepisy ustawy o ochronie przyrody. W okresie od 1 stycznia 2017 r. do 16 czerwca 2017 r. na usunięcie drzew, które rosły na nieruchomościach stanowiących własność osób fizycznych i były usuwane na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej nie było konieczności uzyskiwania zezwolenia. Oba te warunki musiały jednak zachodzić jednocześnie. To oznacza, że ścięcie drzew z gminnej nieruchomości również w tamtym okresie wymagało zezwolenia, którym skarżąca nie dysponowała.

 


Sąd Administracyjny w Białymstoku podzielił ten pogląd

Podkreślił, że wycięte drzewa rosły na granicy nieruchomości, co oznacza, że przed ich usunięciem należało uzyskać zgodę właściciela sąsiedniego gruntu. Drzewa i krzewy rosnące na granicy służą bowiem do wspólnego użytku. Gmina nie tylko zgody takiej nie udzieliła, ale w ogóle nie wiedziała o prowadzonej wycince. Niezależnie od tego, skoro drzewa rosły po części na nieruchomości skarżącej i po części na nieruchomości gminnej, nie został spełniony warunek określony w powołanej ustawie, by drzewa te rosły wyłącznie na nieruchomości stanowiącej własność osoby fizycznej (art. 83f ust. 1 pkt 3a). Stąd zezwolenia na wycięcie drzew nadal było wymagane.

Zobacz też komentarz praktyczny: Usuwanie drzew i krzewów – wyłączenia z obowiązku wniesienia opłaty

Kara finansowana niezależna od winy sprawcy

Odpowiedzialność administracyjna za usunięcie drzew bez zezwolenia nie jest oparta na zasadzie winy, lecz ma charakter obiektywny - wyjaśnił sąd. Dlatego do wymierzenia kary wystarczy, by działanie ukaranego było bezprawne. Nie ma potrzeby badać stopnia zawinienia strony, ani nieokreślonych ustawowo okoliczności, które mogłyby wyłączyć odpowiedzialność w tym zakresie. Wystarczy, co organy prawidłowo wykazały, że miedzy działaniem skarżącej, a wycięciem drzew zachodził związek przyczynowy. Dla jej odpowiedzialności nie ma w tej sytuacji znaczenia, czy ścięła drzewa osobiście, czy też skorzystała z usług innego podmiotu. Poza zainteresowaniem organów mogło też pozostać czy skarżąca w ogóle wiedziała, że obowiązujące przepisy wymagają uzyskania zezwolenia na ścięcie drzew oraz pobudki i motywy, jakimi kierowała się zlecając te prace. Odrębnym zagadnieniem jest natomiast istnienie roszczeń regresowych skarżącej do osób dokonujących wycinki lub samego geodety, w przypadku ustalenia, że osoby te przekroczyły w sposób oczywisty zakres udzielonego im zlecenia.

Wyrok WSA w Białymstoku z 11.10.2018 r. II SA/Bk 412/18.