Bezpłatne webinary Cykl szkoleń: Akademia CUW eksperckie szkolenia online
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Samorządy nie mogą bać się organizacji strażniczych

Organizacje strażnicze (z ang. watchdog) to coraz częściej spotykana forma organizacji pozarządowych. Działalność takich grup koncertuje się na kontroli organów władzy publicznej, w tym jednostek samorządu terytorialnego. Problem w tym, że funkcjonariusze publiczni nie zawsze przychylnie odnoszą się do ich funkcjonowania.

ludzie


Dzień w dzień docierają do nas informacje o działalności różnych organizacji pozarządowych. To jedna z nich – ostatnimi czasy – zbierała pieniądze na zakup aparatury medycznej, której przecież zawsze potrzeba; to druga organizowała stołówki dla osób bezdomnych; to jeszcze inna gromadziła – w tym trudnym zimowym okresie – pożywienie dla grup zdefaworyzowanych. Takich organizacji pozarządowych nigdy nie za wiele. Nie można nie doceniać ich roli, przecież już dawno opuściły swój matecznik i podjęły się trudu wspierania, a nawet wyręczania państwa czy samorządu terytorialnego. Z pożytkiem dla nas wszystkich.


Coraz częściej jednak mamy do czynienia z nowymi (nowoczesnymi) typami organizacji pozarządowych. Społeczeństwo się rozwija, rozwijają się również jego potrzeby. Organizacje pozarządowe – zajmujące się różnorodnymi sprawami – zaczynają więc działać na coraz większym obszarze. Dlatego też w naukach socjologicznych i politologicznych – na potrzeby dyskursu naukowego – niektóre z tych organizacji pozarządowych nazywa się inaczej od pozostałych – dla odróżnienia. I tak ostatnimi czasy pojawiło się pojęcie „organizacji strażniczej” (z angielskiego „watchdog”).


Działalność organizacji strażniczych – jak sama nazwa wskazuje – koncentruje się na kontroli działalności organów władzy publicznej, w tym organów jednostek samorządu terytorialnego. Stoją one na straży różnych wartości (tj. praworządność, transparentność). Starają się dbać o wartości ważne dla nas wszystkich, tym bardziej więc szkoda, że z reguły spotykają się z nieprzychylnością (to łagodne słowo, pewnie za łagodne) funkcjonariuszy publicznych (samorządowców, urzędników). Organizacje strażnicze traktowane są często jak „piąte koło u wozu”, przeszkadzają w działalności, bo „patrzą na ręce”. Jest to zły punkt widzenia. Nie do przyjęcia w kraju demokratycznym. Dlaczego?


Organizacje strażnicze nie mają ambicji politycznych, chcą po prostu – co może zabrzmi nazbyt idealistycznie, romantycznie (a dla niektórych pewnie naiwnie – cóż zrobić) – pomagać w naprawie rzeczywistości. Bo każdy z nas w tej rzeczywistości żyje i funkcjonuje. Organizacje strażnicze nie kontrolują organów władzy, w tym organów jednostek samorządu terytorialnego, tylko po to, żeby „coś wytknąć”, „coś zamanifestować”. Organizacje strażnicze działają dlatego, bo chcą funkcjonariuszom publicznym (samorządowcom, urzędnikom) nieść pomoc. Każdy człowiek przecież popełnia błędy i ma prawo do ich popełniania. Tym bardziej takie błędy popełniać mogą funkcjonariusze publiczni, którzy: (1) ponoszą dużą odpowiedzialność, (2) mają szeroki zakres obowiązków, (3) są osadzenie w wielu trudnych (a części zbędnych) regulacjach prawnych. Nie ma więc możliwości, żeby nie popełniali oni błędów. Błąd jest wpisany w ich zawodowy życiorys.


Błąd funkcjonariusza publicznego nie jest grzechem, ale grzechem jest nie podejmować starań zmierzających do eliminacji błędu. I w tym miejscu mogą być przydatne organizacje strażnicze. Są one „poza administracją”, więc widzą ją z zewnątrz, z innej perspektywy. Dostrzegają to, co poza zasięgiem wzroku funkcjonariuszy publicznych. Otwórzmy się więc na ich działalność, posłuchajmy co mają nam do zaoferowania. To może tylko pomóc, a nie przeszkodzić.

Polecamy prawnicze książki samorządowe