Skarżący na granicy w Medyce próbowali złożyć wnioski o udzielenie ochrony międzynarodowej. Straż Graniczna jednak wniosków nie przyjęła i wydała decyzję o odmowie wjazdu do Polski wyłącznie na podstawie notatek służbowych sporządzonych przez funkcjonariusza. W notatkach tych stwierdzono, że cudzoziemcy deklarowali ekonomiczny cel wjazdu. Jednak obecny na granicy pracownik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka był świadkiem, jak cudzoziemcy ustnie deklarowali chęć ubiegania się w Polsce o ochronę międzynarodową.

Nie można opierać się tylko na notace funkcjonariusza

W ustnym uzasadnieniu wydanego 20 września br. wyroku NSA stwierdził, że w ramach postępowań dotyczących odmowy wjazdu nie można było oprzeć się o treść notatek, gdyż były one nieprecyzyjne i nie wynikało z nich, jaka była treść rozmowy cudzoziemca z funkcjonariuszem SG na granicy.
- Cieszy nas, że NSA zasadniczo przyznał rację cudzoziemcom, obecnie oczekuję na pisemne uzasadnienie wyroków. Od tego będzie zależały dalsze kroki. Mam również nadzieję, że w pisemnym uzasadnieniu NSA wskaże na obowiązek dopuszczenia pełnomocnika, jeśli 

będzie on obecny na granicy – mówi radca prawny Jacek Białas, który reprezentował pro bono cudzoziemców.  

Na granicy nie przestrzega się prawa

Helsińska Fundacja Praw Człowieka przypomina przy okazji, że jej przedstawiciele byli wiele razy świadkami, jak cudzoziemcy ustnie deklarowali chęć ubiegania się w Polsce o ochronę międzynarodową. Wielokrotnie alarmowała o sytuacji na przejściach granicznych na wschodniej granicy Polski i podkreślała, że pogranicznicy nie przestrzegają prawa i procedur dotyczących przyjmowania od cudzoziemców wniosków o udzielenie ochrony międzynarodowej.
- Będziemy obserwować, jak orzecznictwo NSA będzie realizowane przez SG w innych sprawach dotyczących odmowy wjazdu i czy wpłynie ono na praktykę działania SG na przejściach granicznych w Terespolu i Medyce – mówi adwokat Daniel Witko, który reprezentował cudzoziemców podczas próby przekroczenia granicy.