Pojawiły się już pierwsze uzasadnienia orzeczeń Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego dotyczących protestów wyborczych w sprawie głosowania za granicą.

W jednej ze spraw składająca protest w I turze wyborów prezydenckich głosowała korespondencyjnie w Hiszpanii. W związku z planowanym powrotem do kraju wystąpiła, przesyłając wniosek w formie elektronicznej 29 czerwca 2020 r., do konsula RP w M. o wydanie zaświadczenia o prawie do głosowania. Zaświadczenie to konsul nadał przesyłką poleconą 3 lipca 2020 r. na adres w Polsce składającej protest.

Przesyłka nie dotarła przed II turą wyborów, ani nie dotarła do dnia złożenia protestu, w dowód czego składająca protest przedłożyła swoją korespondencję z konsulatem i wydruk pocztowy. Zdaniem składającej protest, konsul wysyłając z takim opóźnieniem przesyłkę dopuścił się świadomie naruszenia prawa wyborczego. Natomiast powinien, szczególnie wobec sytuacji pandemicznej, podjąć wszelkie działania, włącznie z wysłaniem zaświadczenia pocztą dyplomatyczną, umożliwiające dotarcie zaświadczenia na czas. Okres składania protestu wyborczego wymagał wysłania przesyłki pocztą expresową.

Skarga na czynności konsula

Sąd Najwyższy w wyroku z 24 lipca br. zauważa, że czynności konsula dotyczące wyborów nie są czynnościami gwarantowanymi przez prawo międzynarodowe, których obce państwo przyjmujące i jego system prawny nie mają możliwości blokowania. Państwo to nie może narzucać warunków ich wykonywania. Przeciwnie, ich wykonywanie zależy od zgody na takie czynności konsularne ze strony państwa przyjmującego, wyrażanej przynajmniej w formie braku sprzeciwu na odpowiednią notyfikację w tym przedmiocie państwa wysyłającego ( sygnatura akt I NSW 196/20).

Czytaj: PKW: Nie było naruszeń wpływających na wynik wyborów>>

Wykonywanie tych czynności musi wpisywać się w realia państwa przyjmującego i nie może być sprzeczne z jego rozwiązaniami prawnymi.

W przypadku wyborów Prezydenta RP przeprowadzanych w 2020 r. liczne państwa obce zastosowały, z uwagi na zagrożenie epidemiologiczne dotyczące wirusa Covid-19, ograniczenia dotyczące zgromadzeń lub przesyłek pocztowych oddziałujących także na proces organizacji polskich wyborów zagranicą. Konsul dokonując czynności wyborczych, w tym objętej protestem wysyłki zaświadczenia o prawie do głosowania, dokonuje czynności w świetle prawa polskiego (do wydania zaświadczenia o prawie do głosowania zastosowanie znajduje § 11 rozporządzenia Ministra Spraw Zagranicznych z 29 maja 2017 r. w sprawie spisu wyborców przebywających za granicą (Dz. U. z 2017, poz. 1130)), korzystając jednakże ze środków technicznych wysyłki przewidzianych w obcym porządku prawnego (operatora pocztowego państwa przyjmującego).

Konsul  korzysta z poczty zagranicznej

Naruszenie prawa do głosowania można by stwierdzić jedynie wówczas, gdyby konsul nie wydał zaświadczenia lub nie wysłał go pomimo pozytywnie rozpatrzonego wniosku.

W analizowanym przypadku - zdaniem SN - konsulowi nie można nawet zarzuć opieszałości w wydaniu i przesłaniu zaświadczenia. Należy zauważyć, że wobec braku odbioru osobiście zaświadczenia przez wnioskującą (co jest rozwiązaniem podstawowym - jedynym dającym pełną gwarancję skorzystania z zaświadczenia zgodnie z wolą wnioskodawcy), konsul rozpatrzył pozytywnie jej wniosek o wysłanie zaświadczenia (co z punktu widzenia regulacji rozporządzenia Ministra Spraw Zagranicznych z 29 maja 2017 r. w sprawie spisu wyborców przebywających za granicą nie było jego obowiązkiem - wysyłkę zaświadczenia może bowiem zapewnić jedynie w „szczególnie uzasadnionych przypadkach”) i uczynił to w trybie wskazanym stosownymi przepisami.

Konsul nie mógł przesłać zaświadczenia w inny sposób. Oczekiwania składającej protest co do możliwości wykorzystania w tym celu poczty dyplomatycznej pozbawione są jakichkolwiek podstaw prawnych,  a nawet - niewykonalne.

 


Ryzyko wyborcy

Sąd Najwyższy uznał, że składająca protest, wnioskując o przesłanie zaświadczenia pocztą i rezygnując z osobistego odbioru uczyniła to na własne ryzyko. Stąd też zarzuty sformułowane w proteście dotyczące przesłania zaświadczenia przez konsula z wykorzystaniem zagranicznego operatora świadczącego takie usługi w obcej przestrzeni prawnej, nie odnoszą się do działań władz polskich ani też nie dotyczą spraw, na które konsul polski miałby wpływ. Kwestie te pozostają poza polską jurysdykcją, wynikają bowiem z przyjętej praktyki i prawa państwa przyjmującego.

Konsul RP nie mógł nadzorować ani organy polskie nie miały na nie wpływu, nie wyklucza możliwości skierowania przez składającego protest stosownych zarzutów wobec właściwych władz państwa obcego czy też wobec podmiotów świadczących w państwie tym usługi pocztowe, zgodnie z regułami procesowymi tego państwa.

Sędzia sprawozdawca Paweł Czubik zwrócił też uwagę, że nie jest trafna, jako zbyt restrykcyjna,  opinia przedstawiona przez Prokuratora Generalnego, odmawiająca prawa do złożenia protestu do konsula w przypadku wyborcy zmieniającego w czasie wyborów miejsce przebywania z za granicy do Polski.

Podobnie nie jest trafna restrykcyjna kwalifikacja Prokuratora Generalnego pojęcia naruszenia prawa wyborczego, o której mowa w art. 82 § 2 kodeksu wyborczego jako naruszenia dokonanego wyłącznie przez organy wyborcze. A nie jako również naruszenia dokonywanego przez konsula będącego organem wykonującym czynności wyborcze.

Wybory nie były równe?

Z kolei protest P. B. dotyczył nierówności szans wyborczych. Skarżąca uznała, że wysyłając pakiet wyborczy była zmuszona do podpisania się oraz zawarcia informacji na kogo głosuje. Ponadto w celu oddania głosu w komisji i musiała nadać list pocztą, na własny koszt. W związku z tym wybory nie są równe, bo oddanie głosu uzależnione było od sytuacji materialnej wyborcy. Sąd Najwyższy pozostawił ten protest bez dalszego biegu.

Sędzia Marcin Łochowski uzasadnił to orzeczenie w ten sposób, że protest wyborczy kwestionował regulacje prawa wyborczego. A nie był skierowany przeciwko ważności wyborów z powodu dopuszczenia się przestępstwa lub naruszenia przepisów kodeksu  wyborczego dotyczących głosowania, ustalenia wyników głosowania lub wyników wyborów. A zatem protest nie spełnia warunków określonych w art. 321 § 3 k.w., ponieważ brak w nim skonkretyzowanego zarzutu dotyczącego naruszeń - stwierdziła Izba Kontroli ( sygnatura I NSW 586/20, orzeczenie z 23 lipca br.).

Ocena PKW: były naruszenia, ale nieistotne

W odniesieniu do wyborów wyznaczonych na 12 lipca Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła w swoim sprawozdaniu, że drobne incydenty i uchybienia, które miały miejsce w związku z wyborami prezydenta w pierwszej i drugiej turze wyborów nie miały żadnego wpływu na prawidłowy przebieg i wyniki głosowania i wyborów.

Co więcej - przy głosowaniu korespondencyjnym - do najczęściej zgłaszanych problemów przez wyborców należało: niedostarczenie pakietu wyborczego (szczególnie za granicą), brak pozostawienia w drzwiach lub skrzynce na listy powiadomień o miejscu i terminie osobistego odbioru pakietu w placówce pocztowej, w przypadku, gdy wyborcy nie było w domu oraz nieostemplowanie karty do głosowania znajdującej się w pakiecie wyborczym.

Czytaj w LEX: Archiwizacja dokumentów wyborczych >