SN: Dzieci Kulczyka wygrały w sprawie o kult pamięci zmarłego
"Gazeta Finansowa", która napisała m.in., że Jan Kulczyk żyje i ukrywa się oraz że był powiązany ze służbami specjalnymi, przegrała sprawę wytoczoną przez dzieci biznesmena o naruszenie dóbr osobistych. Redakcja wskazywała, że artykuł miał charakter satyryczny. Jednak Sąd Najwyższy wskazał 12 sierpnia br., że gdy tłem jest śmierć, to posłużenie się taką formą nie uwzględnia w istocie przedmiotu ochrony czyli kultu osoby zmarłej. Nie chodzi tu bowiem o ocenę działalności zmarłego, ale o ochronę dóbr jego bliskich. SN dodał, że do naruszenia dóbr osobistych może dojść również wtedy, gdy autor wysnuwa sugestie.

Artykuł w „Gazecie Finansowej" nosił tytuł „Śmierć pełna tajemnic”. Został opublikowany w lipcu 2016 roku, a jego autorami byli Jan Piński i Krzysztof Galimski. Felieton sugerował rzekome ukrywanie się i sfingowanie śmierci przez biznesmena Jana Kulczyka. Dziennikarze powołali się w tekście na notatki Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, które miały stwierdzać, że Jan Kulczyk nie zmarł w połowie 2015 roku, ale żyje i ukrywa się na Cyprze. Zasugerowali też, że „najbogatszy Polak sfingował własną śmierć”. A ponadto, że Kulczyk był zamieszany w sprawy korupcyjne i powiązany ze służbami specjalnymi.
Dzieci zmarłego biznesmena - Dominika i Sebastian wskazały, że poczuły się głęboko zranione tą publikacją - ukazała się ona niecały rok od śmieci ich ojca. Wniosły powództwo przeciwko wydawcy spółce Federal Media Company i dziennikarzom na podstawie art. 24 kodeksu cywilnego, domagając się ochrony dobrego imienia zmarłego i kultu zmarłych.
Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z 1 kwietnia 2021 r. uwzględnił powództwo. Nakazał opublikowanie przeprosin oraz wpłatę na cele społeczne po 150 tys. zł. - łącznie 300 tys. zł: od wydawcy i od dziennikarzy solidarnie. Redaktor naczelny miał zamieścić na łamach oświadczenie, w którym przeprasza powodów za rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat ich zmarłego ojca – Jana Kulczyka, dotyczących jego rzekomego udziału w zjawiskach korupcyjnych, w tym rzekomych kontaktów z funkcjonariuszami Agencji Wywiadu. Jak również za propagowanie pozbawionych podstaw teorii, kwestionujących fakt jego śmierci oraz sugerowanie, iż uciekł on z kraju w celu uniknięcia odpowiedzialności prawnej. Te twierdzenia, „zarzuty i insynuacje były całkowicie nieuprawnione i naruszyły przysługujące powodom prawo do szacunku i kultywowania pamięci ich zmarłego ojca” - orzekł sąd.
Satyryczny charakter felietonu
Od tego orzeczenia pozwani się odwołali. W apelacji stwierdzili, że sąd i Instancji błędnie zinterpretował art. 41 Prawa prasowego, który zwalnia z odpowiedzialności za „publikowanie rzetelnych, zgodnych z zasadami współżycia społecznego ujemnych ocen dzieł naukowych lub artystycznych albo innej działalności twórczej, zawodowej lub publicznej", jeśli służy to wolności wypowiedzi i prawa do informacji. Przepis ten stosuje się odpowiednio do satyry i karykatury.
Pozwani bronili się właśnie argumentem, że felieton przez nich napisany, miał wyśmiać teorie spiskowe i działania ABW.
Czytaj też w LEX: Konwencyjne standardy ochrony dobrego imienia – między prawem do poszanowania prywatności a prawem do swobody wypowiedzi >
Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 6 czerwca 2022 r. nie zgodził się z argumentami pozwanych i zmienił orzeczenie sądu I instancji tylko w zakresie wpłat na cel społeczny - zmniejszył je do 20 tys. zł od każdego pozwanego.
Pozwani złożyli skargę kasacyjną. Zaskarżyli w niej m.in. zastrzeżenia co do świadczenia pieniężnego na cel społeczny oraz błędne ustalenie, że zostały naruszone dobra osobiste powodów, skoro felieton miał wydźwięk satyryczny. Wskazywali, że osoba Jana Kulczyka była powszechnie znana i można ją uważać za osobę publiczną, więc krytyka może być dalej posunięta, niż wobec przeciętnego obywatela. Sąd II instancji naruszył więc Prawo prasowe i kodeks cywilny oraz kodeks postępowania cywilnego (art. 227 k.p.c. - oddalenie wniosków dowodowych) – wskazywali skarżący.
SN oddala skargę
Izba Cywilna Sądu Najwyższego oddaliła skargę kasacyjną pozwanych. Po pierwsze dlatego, że zarzut naruszenia procedury odnosił się do wyroku I instancji, a nie do Sądu Apelacyjnego. Po drugie - brak podstawy prawnej w odniesieniu do niesłusznego świadczenia pieniężnego, które mieli zasądzone pozwani. Po trzecie – art. 24 kc i Prawo prasowe nie zostały naruszone.
- Mamy już utrwalone stanowisko, że do naruszenia dóbr osobistych może dojść również w sytuacji, gdy wprost nie są wysłowione określone twierdzenia, ale z treści materiału, w tym przypadku – prasowego, da się wywieść jaki był cel tej publikacji. Jeśli są tam sugestie, które wskazują na określone fakty, to jest to wystarczające, aby można było przypisać odpowiedzialność autorowi takiej publikacji – wyjaśniał wyrok sędzia Dariusz Zawistowski.
Sędzia Zawistowski zwrócił uwagę, że pozwani wskazywali na wydźwięk satyryczny felietonu. Jednak, gdy tłem jest śmierć, to posłużenie się taką formą wypowiedzi jest dyskusyjne i nie uwzględnia w istocie przedmiotu ochrony. Bo nie chodzi o ocenę działalności zmarłego, ale o ochronę kultu osoby zmarłej. A to są zupełnie inne dobra, dotyczące osób bliskich zmarłego. Decydowało to o sposobie postępowania dowodowego i okolicznościach, które sądy obu instancji wzięły pod uwagę, stwierdzając, że doszło do naruszenia dóbr osobistych – podkreślił Sąd Najwyższy.
Wyrok Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z 12 sierpnia 2026 r., sygnatura akt II CSKP 1080/23.
Czytaj też w LEX: Procesowe środki przeciwdziałania SLAPP (strategicznym powództwom przeciwko udziałowi społecznemu w debacie publicznej) >






