Przypomnijmy treść pytań prawnych:

  1. Czy w przypadku nieważności (art. 58 k.c.) lub bezskuteczności (art. 3851 § 1 k.c.) umowy kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego, w wykonaniu której konsument uzyskał od banku określony kapitał i następnie dokonywał na rzecz banku spłaty rat kredytu, na rzecz każdej ze stron powstaje samodzielne roszczenie z tytułu nienależnego świadczenia (art. 410 § 2 k.c.), czy tylko jedno roszczenie, którego przedmiotem jest różnica w wartości wzbogacenia każdej ze stron, a więc przysługujące tylko tej stronie, której świadczenie miało większą wartość?
  2. Czy świadczeniem na poczet niewymagalnej wierzytelności w rozumieniu art. 411 pkt 4 k.c. objęte są przypadki spłaty rat kredytu przez kredytobiorcę w wykonaniu nieważnej lub bezskutecznej ab initio umowy kredytu, które pomniejszają wierzytelność banku o zwrot kapitału kredytu jako świadczenia nienależnego?
  3. Czy w sprawie z powództwa konsumenta, żądającego od banku zwrotu spłaconych rat kredytu, sąd, uznając, że umowa nie wiąże stron, a nie nastąpiło zubożenie po stronie konsumenta, może uwzględnić powództwo częściowo poprzez ustalenie w sentencji wyroku nieważności lub bezskuteczności umowy kredytu, czy też takiemu rozstrzygnięciu stoi na przeszkodzie przepis art. 321 § 1 k.p.c.?

Czytaj w LEX: Konstruowanie roszczenia w pozwie frankowym – zagadnienia praktyczne >

Czy uchwała w tej sprawie wniesie coś nowego do sporu pomiędzy kredytobiorcami a bankami i czy wpłynie na rozstrzygnięcia sądowe wydawane w sprawach frankowiczów? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie, szczególnie jeżeli chodzi o pytanie numer 1, niemniej odpowiedzi na pytania numer 2 i 3 – w zależności od decyzji Sądu Najwyższego – mogą nadać nowy kierunek w orzecznictwie sądowym.

Zobacz w LEX: Wyliczenie wysokości roszczenia oraz rozliczenie stron nieważnej umowy kredytu - nagranie ze szkolenia >

Czytaj: Zastój w sprawach frankowych, ale kredytobiorcy i tak wygrywają większość spraw>>
 

 

Jacek Czabański, Mariusz Korpalski, Tomasz Konieczny

Sprawdź  
POLECAMY

Teoria salda czy teoria dwóch kondykcji ponownie w Sądzie Najwyższym  

W naszej ocenie pytanie numer jeden – w świetle ostatnich uchwał Sądu Najwyższego z 16 lutego 2021 roku (sygn. akt III CZP 11/20) i z 7 maja 2021 roku (sygn. akt III CZP 6/21) – uległo dezaktualizacji. Pytanie to sprowadza się do określenia zasad rozliczeń pomiędzy kredytobiorcą i bankiem, czyli po raz kolejny wracamy do tzw. teorii salda i tzw. teorii dwóch kondykcji.

Zobacz linię orzeczniczą w LEX: Zasady rozliczenia stron w razie stwierdzenia nieważności umowy kredytu udzielonego w CHF (teoria salda i teoria dwóch kondykcji) >

W ramach tzw. teorii dwóch kondykcji dochodzi do rozliczenia roszczeń pomiędzy stronami umowy, czyli pomiędzy kredytobiorcą i bankiem. Jeżeli „frankowicz” jest podmiotem inicjującym proces, to sąd ustalając nieważność umowy kredytu, zasądza na jego rzecz zwrot wszystkich świadczeń wpłaconych do banku z tytułu kredytu, niezależnie od tego, ile kredytobiorca na przestrzeni lat już spłacił. Przykładowo, jeżeli kredytobiorca uzyskał kredyt w kwocie 500.000,00 PLN, a dotychczas wpłacił do banku z tego tytułu kwotę 400.000,00 PLN, to sąd stosując teorię dwóch kondykcji zasądzi na jego rzecz dochodzoną kwotę w wysokości 400.000,00 PLN wraz z ustawowymi odsetkami za czas opóźnienia, które w sytuacji długoletnich procesów frankowych opiewają na kilkanaście, a niejednokrotnie nawet na kilkadziesiąt tysięcy złotych. W takim przypadku sąd nie zajmuje się kwestią ewentualnych zobowiązań kredytobiorcy względem banku, ponieważ tego rodzaju rozważania nie stanowią przedmiotu tego postępowania. Przynajmniej, jeżeli bank nie złożył zarzutu potrącenia ani zatrzymania. Do tej pory takie zarzuty należały do rzadkości.

Czytaj w LEX: Klauzule abuzywne jako podstawa prowadzenia sprawy frankowej >

Odmiennie do kwestii wzajemnych rozliczeń podchodzą zwolennicy tzw. teorii salda. Uznają oni, że kredytobiorca ma roszczenie o zapłatę do banku z tytułu nieważnej umowy kredytu tylko wtedy, jeżeli suma jego świadczeń na rzecz banku przewyższyła kwotę udostępnionego mu kredytu. Jeżeli zatem bank udostępnił kredytobiorcy kredyt w kwocie 500.000,00 PLN, a kredytobiorca do momentu wyrokowania wpłacił do banku łącznie 400.000,00 PLN (odsetek, kapitału, prowizji i innych opłat związanych z kredytem), to sąd stosując tę teorię uznaje umowę kredytu za nieważną, ale oddala powództwo kredytobiorcy o zapłatę, przyjmując, że jest on winien jeszcze bankowi 100.000,00 PLN. W tej konfiguracji kredytobiorca nie dość, że nie odzyskuje wpłaconej do banku kwoty, to traci także ustawowe odsetki za czas opóźnienia, które nie są zasądzane.

Czytaj w LEX: Wartość przedmiotu sporu przy roszczeniach wynikających z kredytów frankowych >

SN już poparł teorię dwóch kondykcji

Obecnie kwestia rozliczeń nie budzi już wątpliwości, ponieważ Sąd Najwyższy w sposób jednoznaczny opowiedział się za słusznością tzw. teorii dwóch kondykcji, odmawiając zasadności stosowania tzw. teorii salda. W uchwale z 16 lutego 2021 roku wskazał, że: „Stronie, która w wykonaniu umowy kredytu, dotkniętej nieważnością, spłacała kredyt, przysługuje roszczenie o zwrot spłaconych środków pieniężnych jako świadczenia nienależnego (art. 410 § 1 w związku z art. 405 k.c.) niezależnie od tego, czy i w jakim zakresie jest dłużnikiem banku z tytułu zwrotu nienależnie otrzymanej kwoty kredytu”. Analogicznie na ten temat wypowiedział się w uchwale z 7 maja 2021 roku: „Jeżeli bez bezskutecznego postanowienia umowa kredytu nie może wiązać, konsumentowi i kredytodawcy przysługują odrębne roszczenia o zwrot świadczeń pieniężnych spełnionych w wykonaniu tej umowy (art. 410 § 1 w związku z art. 405 k.c.)”.

Wydaje się zatem, że również w lipcowej uchwale Sąd Najwyższy potwierdzi swoje dotychczasowe stanowisko i uzna, że każdej ze stron przysługuje odrębne roszczenie o zwrot z tytułu świadczenia nienależnego (art. 410 § 2 k.c.), czyli kredytobiorca ma prawo żądać zwrotu sumy wpłaconych do banku środków pieniężnych, z kolei bank może dochodzić od kredytobiorcy zwrotu udostępnionej kwoty kredytu (kapitału).

Czytaj w LEX: Sposób rozliczeń po unieważnieniu przez sąd umowy kredytu CHF - konsekwencje uchwały Sądu Najwyższego z 7 maja 2021 r. III CZP 6/21 >

Pytanie numer 2, czyli „zmodyfikowana teoria salda”.

Pytanie numer 2 może wydawać się pytaniem całkowicie nietrafnym, ale tylko po jego pobieżnej lekturze. Bardziej wnikliwa analiza prowadzi nas do zarysowanej przez Sąd Apelacyjny w Warszawie trzeciej możliwej drogi dokonywania rozliczeń pomiędzy kredytobiorcą a bankiem, którą śmiało można określić jako „zmodyfikowaną teorią salda”.

Zgodnie z treścią art. 411 pkt 4 k.c. nie można żądać zwrotu świadczenia, które zostało spełnione zanim wierzytelność stała się wymagalna. W kontekście tego przepisu sąd odsyłający oczekuje od Sądu Najwyższego odpowiedzi na pytanie, czy raty regulowane przez kredytobiorcę na poczet nieważnej lub bezskutecznej umowy kredytu mogą stanowić świadczenie na poczet niewymagalnej wierzytelności w trybie art. 411 pkt 4 k.c. i w związku z tym nie podlegają zwrotowi.

Jeżeli Sąd Najwyższy odpowiedziałby twierdząco na to pytanie, to wówczas kredytobiorca nie mógłby żądać zwrotu kwot wpłaconych do banku z tytułu spłaty rat, ponieważ byłyby one zaliczane na poczet kwoty udostępnionego kapitału. Zwolennicy takiego rozwiązania wskazują, że kredytobiorca regulując poszczególne raty kredytu miał zamiar spłaty swojego zadłużenia. W przypadku ustalenia nieważności umowy kredytu okazuje się, że odpada podstawa świadczeń w postaci umowy kredytu. Nie oznacza to jednak, że świadczenia nie miały żadnej podstawy prawnej. Skoro bowiem umowa kredytu była od początku nieważna, to kredytobiorca był zobowiązany do zwrotu bankowi kwoty kredytu jako nienależnie otrzymanego świadczenia już od dnia jego wypłaty. Zobowiązanie kredytobiorcy z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia powstaje w chwili udostępnienia mu kwoty kredytu, a więc kiedy dokonywał on kolejnych spłat, to jego zobowiązanie z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia istniało, z tym, że nie było jeszcze wymagalne. Zasadą jest przecież, że banki cały czas utrzymują, że umowy tzw. kredytów frankowych są ważne i nie wzywają kredytobiorców do zwrotu świadczenia pieniężnego, które otrzymali bez ważnej podstawy prawnej.

Czytaj: Bank PKO BP zaproponuje "odfrankowienie" kredytów>>

W takim stanie rzeczy kredytobiorca spełniał istniejące, choć niewymagalne jeszcze zobowiązanie. Według zwolenników tego rozwiązania na skuteczność dokonanej spłaty nie ma wpływu mylne wyobrażenie, że kredytobiorca dokonywał spłat na poczet umowy kredytu, podczas gdy w istocie świadczył na poczet długu z bezpodstawnego wzbogacenia będącego skutkiem nieważności tej umowy kredytu. Świadczenia były bowiem spełniane w ramach tego samego stanu faktycznego – w związku z kredytem i w celu spłaty zadłużenia wynikającego z przekazania kredytobiorcy przez bank środków pieniężnych. W takim przypadku na przeszkodzie do uwzględnienia roszczenia kredytobiorcy o zapłatę stoi art. 411 pkt 4 k.c.

W naszej ocenie podzielenie przez Sąd Najwyższy stanowiska zwolenników „zmodyfikowanej teorii salda” byłoby błędne i należałoby je ocenić krytycznie.

Zobacz wzór dokumentu w LEX: Ugoda w sprawie wzajemnych roszczeń banku i kredytobiorcy dotyczących kredytu walutowego (frankowego) >

Należy zaznaczyć, że niemożność zastosowania tego rozwiązania wynika z kwestii podstawowej – art. 411 pkt 4 k.c. dotyczy zobowiązań istniejących. Hipoteza tego przepisu dotyczy świadczenia spełnionego przed terminem wymagalności roszczenia, co do którego podstawa prawna od chwili spełnienia świadczenia nie uległa zmianie, jednak ze względów praktycznych nie jest celowe domaganie się zwrotu świadczenia, które z chwilą nadejścia terminu wymagalności roszczenia musiałoby być i tak spełnione między stronami. Oznacza to, że art. 411 pkt 4 k.c. nie może stać na przeszkodzie uwzględnieniu roszczenia w sytuacji, w której podstawa w ogóle nie powstała, więc brak było roszczenia, które mogłoby jeszcze nie być wymagalne.

Trzeba zauważyć, iż przepis ten nie może również wyłączyć condictio causa finita. Jeśli zatem ktoś świadczył przed terminem wymagalności, a następnie podstawa tego świadczenia odpadła, może żądać zwrotu, a okoliczność, że świadczenie nastąpiło przed terminem, nie jest tu w ogóle relewantna.

 

W tzw. sprawach kredytów frankowych kredytobiorcy spełniając świadczenie na rzecz banku nie działali w celu realizacji swego zobowiązania do zwrotu nienależnego świadczenia otrzymanego od banku, lecz w celu spełnienia świadczenia na podstawie umowy kredytu, a więc na zupełnie innej podstawie prawnej. Sytuacje, gdy zubożenie i wzbogacenie są wynikiem działania zubożonego mającego na celu spełnienie świadczenia, które okazało się nienależne, ustawodawca uznaje za szczególny przypadek bezpodstawnego wzbogacenia, stąd brak możliwości zastosowania art. 411 pkt 4 k.c. i takiej odpowiedzi należy oczekiwać od Sądu Najwyższego.

Co może zrobić sąd w sytuacji, kiedy kredytobiorca nie żąda ustalenia nieważności lub bezskuteczności umowy kredytu?

Pytanie numer 3 naszym zdaniem jest pytaniem niezwykle istotnym dla tych kredytobiorców, którzy w procesie dochodzą od banku tylko roszczenia o zapłatę, przy czym w świetle dezaktualizacji pytania numer 1 Sąd Najwyższy zapewne będzie musiał szerzej przeanalizować problem w nim wskazany. Sprowadza się on do rozstrzygnięcia, czy w przypadku, kiedy kredytobiorca w procesie nie domaga się ustalenia nieważności lub bezskuteczności umowy kredytu, lecz ogranicza swoje żądanie do zapłaty określonej sumy pieniężnej z tytułu nienależnego świadczenia, a suma jego spłat na rzecz banku jest niższa niż kwota udostępnionego kredytu, to czy mimo tego sąd rozpoznający sprawę – w celu zapewnienia konsumentowi ochrony prawnej – ma prawo ustalić w sentencji wyroku, że umowa jest nieważna lub bezskuteczna, czy jednak jest ograniczony żądaniami pozwu i nie może wyjść ponad żądanie kredytobiorcy (art. 321 § 1 k.p.c.).

Czytaj: Prawnicy szykują się do mediacji w sprawach frankowych, banki niekoniecznie>>
 

Mając na względzie dezaktualizację tzw. teorii salda, w naszej ocenie Sąd Najwyższy w uzasadnieniu powinien wskazać, czy w ogóle możliwe jest orzekanie przez sąd w sentencji wyroku o roszczeniu o ustalenie nieważności względnie bezskuteczności umowy kredytu, w sytuacji, w której kredytobiorca nie zgłasza takiego roszczenia – niezależnie od tego, jak wyglądają jego rozliczenia pieniężne z bankiem. 

Sąd Apelacyjny w uzasadnieniu tego pytania bardzo wyraźnie podkreśla konieczność zapewnienia efektywności ochrony praw konsumentów na podstawie Dyrektywy 93/13 i dokonanie wykładni art. 321 § 1 k.p.c. przy uwzględnieniu tej zasady, ale jednocześnie wskazuje, że prounijna wykładnia prawa krajowego nie może prowadzić do wykładni contra legem. W związku z tym Sąd Najwyższy musi rozstrzygnąć, czy rzeczywiście art. 321 § 1 k.p.c. wyklucza możliwość ustalenia w sentencji wyroku nieważności umowy kredytu zawartej z konsumentem, jeżeli konsument powołuje się na tę nieważność i na tym zarzucie opiera roszczenie o zapłatę.

Podsumowanie

Reasumując, lipcowa uchwała Sądu Najwyższego będzie ważna dla tych kredytobiorców, którzy procesach sądowych nie dochodzą roszczeń o ustalenie, ograniczając swoje żądania względem banków do roszczeń o zapłatę. Pomijając już fakt, że taka konstrukcja roszczeń jest dość ryzykowna, bo bez roszczenia ustalającego nieważność umowy kredytu w sentencji wyroku kredytobiorca może mieć problem z wykreśleniem hipoteki banku z księgi wieczystej prowadzonej dla nieruchomości, to twierdząca odpowiedź na pytanie numer 3 powinna rozwiązać ten problem. Oczywiście jeżeli Sąd Najwyższy pozwoli sobie na prokonsumencką i prounijną wykładnię art. 321 § 1 k.p.c. Natomiast odpowiedź na pytanie numer 2 albo definitywnie zamknie temat zasad dokonywania rozliczeń między kredytobiorcą a bankiem albo na nowo go otworzy. Nie ulega jednak wątpliwości, że nawet w sezonie wakacyjnym frankowicze muszą być czujni. 

Autorzy: Adw. Karolina Pilawska, adw. Andrzej Zorski, PZ Pilawska Zorski Adwokaci

 

Jacek Czabański, Mariusz Korpalski, Tomasz Konieczny

Sprawdź  
POLECAMY