Jesteśmy obecnie świadkami zabawy w "policjantów i złodziei", w ramach której ci drudzy zakładają na różne pomniki koszulki z napisem Konstytucja, a ci pierwsi próbują ich oskarżać, przeważnie o zbezczeszczenie pomnika.
Tymczasem nie ma czegoś takiego, jak „bezczeszczenie pomnika”, a cała sprawa to efekt elastycznego charakteru przepisu w prawie o wykroczeniach, który mówi o umieszczaniu napisów w miejscu do tego nieprzeznaczonym i bez zgody tego, kto tym miejscem zarządza.

Pojemny przepis na różne przypadki

To bardzo "workowaty" przepis, ponieważ w tym "worku" mieści się napis "Beata drukuj" wyświetlany przez jedną z organizacji na budynku kancelarii premiera, założenie na pomnik koszulki z napisem Konstytucja, ale także namalowanie na takim pomniku, albo na jakimś budynku napisu farbą olejną. W każdym razie w tym przepisie mieści się bardzo szerokie spektrum zachowań. Oczywiście, wykroczenia nie mogą być w prawie opisane zbyt kazuistycznie, więc organy ścigania i sądy muszą umieć takie przepisy właściwie interpretować. 

A swoją drogą - pomysł w tymi koszulkami był znakomity. On zresztą nawiązuje do tradycji wrocławskich krasnali Waldemara Fydrycha z okresu stanu wojennego. Policja prowadzi w związku z tym ileś tam postępowań, a tymczasem nie sposób traktować tego poważnie. Ale problem jest poważny, bo zależy, komu tę koszulkę się nałoży. Jeśli ktoś chciałby ją założyć krasnalowi, to warto wiedzieć, że we Wrocławiu jest ufundowana przez pewną organizację rzeźba krasnalki, która trzyma w ręku książeczkę z napisem Konstytucja. Czyli ta krasnalka tę konstytucję zachwala. A gdybyśmy tę krasnalkę teraz ubrali w koszulkę z takim napisem, prawdopodobnie nawet najbardziej rygorystyczny przeciwnik akcji koszulkowej nie twierdziłby, że ktoś tę krasnalkę zohydził. Ponieważ trwa obecnie akcja ubierania w koszulki z napisem Konstytucja różnych rzeźb, w tym koziołków w Poznaniu, interesujące jest, czy sprawcy tych czynów będą ścigani i z jakiego "paragrafu".

Konstytucja nie obraża jej strażnika
Jednak z inną sytuacją mamy do czynienia w przypadku pomników byłego prezydenta Rzeczypospolitej, który jest strażnikiem konstytucji. Przecież ten element nie może ujść uwadze kogokolwiek, kto ocenia ten czyn. I chyba nie najlepiej wygląda tu propozycja sięgnięcia do art. 261 kk. Już trochę inną sytuację mielibyśmy, gdyby taka koszulka znalazła się na pomniku Józefa Piłsudskiego, którego stosunek do ustawy zasadniczej najbardziej chyba znany jest z dosadnego stwierdzenia "konstytuta prostytuta". Wtedy można by się zastanawiać, co oznacza ten ubiór.

Przy ocenie czynów polegających na umieszczaniu plakatów, haseł i różnych wezwań w jakiejkowiek walce ideologicznej bardzo istotną sprawą jest po pierwsze motywacja, a po drugie - sposób działania. Istotne jest, czy ten przekaz wykonany został w sposób pozwalający na jego łatwe usunięcie i nie powodujący trwałych uszkodzeń obiektu. Mam nadzieję, że zarówno policja jak i sądy, jeśli takie sprawy do nich trafią, będą brały te argumenty pod uwagę. Bo jeśli dochodzi do uszkodzenia pomnika lub budynku, to mamy do czynienia z wandalizmem, dla którego usprawiedliwienia nie ma. Ale sam przekaz, nawet dla kogoś nieprzyjemny, to co innego. Zresztą motywacja sprawcy danego czynu ma w prawie o wykroczeniach znaczenie dla wymiaru kary. Istotne jest, czy ktoś działał z pobudek wzniosłych czy niskich. Trudno więc będzie wykazać, że zapewnienia tych osób zakładających koszulki na pomniki o nawoływaniu do szacunku dla konstytucji nie są prawdziwe, że ich zamiarem było zbezczeszczenie pomnika. Przecież te osoby nie nawołują do obalenia konstytucji. 

 


Trzeba ocenić motywacje sprawcy
Trochę innego znaczenia ta sytuacja mogłaby nabrać, gdyby uznać, że chodzi o szyderstwo. Bo gdyby taka koszulka lub napis znalazła się na pomniku lub portrecie jakiegoś znanego przeciwnika konstytucyjnej formy rządów, to mogłoby to być uznane za szyderstwo. Ale tu wchodzimy w trudną strefę podmiotowej oceny zachowań. To duże wyzwanie dla prawników zajmujących się wykroczeniami. Ja się dziwię, że nie pojawiają się teraz publikacje na ten temat. Bo różnica w stanie faktycznym i motywacji sprawcy w istotny sposób rzutuje na to, czy w ogóle było jakiekolwiek wykroczenie. To jest potrzebne, ponieważ obecnie, w okresie wzmożonej walki ideologicznej potrzebne jest instrumentarium dla tych, którzy będą orzekać w tych sprawach. Bo będzie tak, że dwa naklejone na pomniku lub budynku napisy nie będą tym samym. Ważne jest czym ktoś to nakleił, na co nakleił, chociaż zawsze będzie to naklejenie hasła na cudzy obiekt. A jeszcze ważniejsze jest, jakie miał intencje. Jeśli chciał zniszczyć, to mamy pobudki chuligańskie. Ale gdy chciał coś wyartykułować, szczególnie coś ważnego dla życia publicznego - pobudki są wzniosłe.

Dwa takie same czyny nie zawsze oznaczają to samo
Prawnicy zajmujący się w Polsce wykroczeniami dopiero uczą się niuansowania ocen czynów, które zewnętrznie wyglądają tak samo, a nie mają takiego samego znaczenia. Doskonałym tego przykładem była sprawa parafrazy wykonania hymnu narodowego przez Jasia Kapelę, gdzie do oryginalnego tekstu wprowadził on nawiązania do trwającego obecnie sporu o nasz stosunek do uchodźców. Jeśli już, to ukarałabym go za marną stronę muzyczną wykonania tego utworu. Fałszowanie hymnu można uznać za brak szacunku, czego prawo wymaga przy wykonywaniu tego utworu. Ale nie można karać za słowa, bo parafraza jest w sztuce dopuszczalna, także w odniesieniu do hymnu. A tymczasem w pierwszej instancji został on uniewinniony, a w drugiej ukarany za wykroczenie z artykułu 49 paragraf 2 kodeksu wykroczeń, który mówi o okazaniu lekceważenia symbolom narodowym z odesłaniem do ustawy o hymnie i barwach narodowych, która stwierdza, że hymn musi być wykonywany z szacunkiem. Oczywiście, ale to nie był hymn tylko parafraza.

Sąd odwoławczy zademonstrował w tej sprawie pewną sztywność ocen i pewien brak biegłości zawodowej. A także niedostateczną wrażliwość na problem tych wspomnianych wcześniej niuansów w ocenie okoliczności sprawy i motywacji sprawcy. Potrzebna jest prawnicza debata na ten temat, bo tego typu spraw mamy obecnie coraz więcej. I będą co raz trudniejsze: tak co do oceny stanu faktycznego, jak i odwagi niuansowania tej oceny.