Polska dostała 2 miesiące na odpowiedź na postawione przez Komisję zarzuty. Jednak Ministerstwo Sprawiedliwości już opublikowało oświadczenie, w którym stwierdza, że wszczęcie przez Komisję Europejską przeciwko Polsce procedury o naruszenie unijnego prawa jest całkowicie bezpodstawne. - Komisja Europejska nie ma uprawnień do ingerowania w kwestie ustroju wymiaru sprawiedliwości, ponieważ kształtowanie tej dziedziny prawodawstwa jest wyłączną domeną państw członkowskich Unii Europejskiej - oświadcza MS.

- Państwa członkowskie mogą reformować swój wymiar sprawiedliwości, ale muszą to robić bez łamania unijnych traktatów. Wszczęliśmy dziś postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, bo są do tego mocne podstawy prawne. Istnieje wyraźne ryzyko, że przepisy dotyczące systemu dyscyplinarnego wobec sędziów mogą być wykorzystane między innymi do politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych - powiedziała wiceszefowa KE Viera Jourova.

 


Komisja ostrzegała polski rząd

O możliwości uruchomienia takiej procedury mówił w ubiegłym tygodniu, podczas debaty w Parlamencie Europejskim na temat sytuacji w Polsce komisarz do spraw sprawiedliwości Didier Reynders. - Nadchodzi czas, aby zapadła decyzja polityczna. Jako komisarz nie zawaham się przed poproszeniem kolegium KE o podjęcie odpowiednich środków - zadeklarował wtedy. I mówił, że Komisja Europejska kończy już analizę najnowszej, obowiązującej od 14 lutego nowelizacji ustaw o ustroju sądów powszechnych i Sądzie Najwyższym, które m.in. rozszerzają odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów i wprowadzają zmiany w procedurze wyboru I prezesa Sądu Najwyższego.
A wiceszefowa KE pokreśliła, że wszczęcie procedury nie może być zaskoczeniem, bo jeszcze w grudniu wysłała list w tej sprawie do polskich władz, a w styczniu rozmawiała o niej z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro. - Chciałabym powtórzyć moje zaproszenie dla polskiego rządu do zajęcia się naszymi obawami. Jestem gotowa, w duchu dobrej współpracy do uczciwego i otwartego dialogu - zaapelowała

Czytaj: Komisarz UE ostrzega Polskę przed niewykonaniem wyroku TSUE>>

Uchwalona 20 grudnia 2019 roku nowelizacja wprowadza odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za działania mogące uniemożliwić lub utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Chodzi m.in. o kwestionowanie skuteczności powołania sędziego z rekomendacji nowej KRS oraz działalność publiczną, której zdaniem ustawodawcy nie da się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Czytaj: Sejm uchwalił ustawę o dyscyplinarkach dla sędziów>>

Sądy nie mogą stosować prawa UE

Komisja Europejska oceniła, że regulacje te uniemożliwiają sądom bezpośrednie stosowanie niektórych przepisów prawa UE, które chronią niezależność sądownictwa. Skrytykowane zostało też ustawowe blokowanie składania wniosków o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości w tej kwestii.

Jak poinformowano w środę, prawnicy Komisji, którzy analizowali przepisy ponad dwa miesiące, zwrócili uwagę, że rozszerzają one pojęcie przewinienia dyscyplinarnego, tym samym zwiększają liczbę przypadków, w których treść orzeczeń sądowych można uznać za wykroczenie dyscyplinarne. W efekcie - wskazuje KE - "reżim dyscyplinarny może być wykorzystywany jako system politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych".

Procedura dotyczy też Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, która na mocy lutowej ustawy dostała wyłączną kompetencję do orzekania w kwestiach dotyczących niezawisłości sądów. Prawnicy pracujący dla Komisji Europejskiej wskazali, że uniemożliwia to polskim sądom wypełnianie obowiązku stosowania prawa UE lub zwrócenie się do Trybunału Sprawiedliwości UE z wnioskiem o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym. - Nowe prawo jest niezgodne z zasadą pierwszeństwa prawa Unii, funkcjonowaniem mechanizmu orzekania w trybie prejudycjalnym, a także z wymogami niezależności sądowej - czytamy w komunikacie KE.

 - To europejska sprawa, ponieważ polskie sądy stosują prawo europejskie. Sędziowie z innych krajów muszą mieć zaufanie co do tego, że polscy sędziowie działają niezależnie. To wzajemne zaufanie jest podstawą naszego jednolitego rynku - argumentowała komisarz Jourova.

MS: Mamy swoją ustawę i swój Trybunał

- Komisja Europejska nie jest uprawniona do kwestionowania uchwalonej przez polski parlament i podpisanej przez Prezydenta RP ustawy z 20 grudnia 2019 r. o zmianie ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw, która gwarantuje konstytucyjny porządek w wymiarze sprawiedliwości - napisało Ministerstwo Sprawiedliwości po ogłoszeniu decyzji KE. I przypomniało, że w niedawnych orzeczeniach Trybunału Konstytucyjnego wyraźnie zostało podkreślone, że sędziowie nie mogą kwestionować statusu innych sędziów. - Stanowi to bowiem niedopuszczalną ingerencję w działania konstytucyjnych organów państwa oraz prowadzić może do anarchii i chaosu prawnego w Polsce. Sędzia nie może samowolnie stawiać się ponad władzę ustawodawczą, wykonawczą i ponad Prezydenta RP - stwierdza MS.