Jak usprawnić zarządzanie kancelarią prawną w kilku krokach?
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Kudła: Strach przed konsekwencjami przekroczenia uprawnień nie służy działaniom policji

Policjant musi mieć pewność, że w sytuacji, gdy podjęte przez niego czynności zakończą się np. śmiercią agresora, będzie mógł liczyć na pomoc prawną, psychologiczną, a jego sprawa zostanie obiektywnie i szybko rozpatrzona. Chcemy czuć się bezpiecznie i mieć skuteczną policję. Tak się jednak nie stanie, jeśli funkcjonariusz, w czasie interwencji, będzie analizował konsekwencje swoich działań. Nawet najlepsze przygotowanie nie gwarantuje bowiem, że nic złego się nie stanie – pisze Jacek Kudła, biegły z zakresu czynności operacyjno-śledczych.

jacek kudla

24 września 2026 r. około 11.00 funkcjonariusze wydziału kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu wykonywali czynności operacyjno-rozpoznawcze i odpowiednio procesowe (przeszukanie), w związku z uzyskaniem informacji operacyjnej o kradzieży mienia na terenie miejscowości Kraśnik Górny k. Bolesławca, na posesji podejrzewanego. W trakcie pojawił się sprawca i oddał dwa strzały z broni palnej Browning kalibru 9 mm w kierunku młodego funkcjonariusza operacyjnego policji – Natana Sieronia. Pomimo tego, że policjantowi udzielono profesjonalnej pomocy medycznej, zmarł. W tle tej sprawy jest kilka zagadnień, które powinniśmy poruszyć.

Czytaj: Jacek Kudła: Przed SN sprawa głośnego zabójstwa - w śledztwie sporo błędów>>

Policjanci popełnili błędy, czy działali profesjonalnie?

Na wstępie należy się odnieść do czynności, jakie wykonywali funkcjonariusze policji podczas przeszukania w Kraśniku Górnym. Już w tym pojawiają się oceny krytyczne. W mojej ocenie nie należy a priori zarzucać policjantom z pionu operacyjnego, że nie ustalili wcześniej, iż sprawca, u którego było prowadzone przeszukanie, był karany na terenie Niemiec m.in. za handel bronią. Interwencji dokonywali funkcjonariusze z sekcji do walki z przestępczością przeciwko mieniu wydziału kryminalnego KPP w Bolesławcu. Jechali na przeszukanie – mówiąc kolokwialnie – „do złodzieja”. Akcji nie przeprowadzała sekcja I, tj. do zwalczania przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu.

Czy to jednak oznacza, że funkcjonariusze z sekcji do walki przeciwko mieniu nie powinni być przygotowani do takich zachowań sprawców? Naturalnie powinni być przygotowani. Jednak – moim zdaniem – wszystkie wątpliwości w tej sprawie powinny być konwalidowane na korzyść policjantów. W praktyce takich przeszukań wykonuje się kilka dziennie, kilkadziesiąt w miesiącu. Funkcjonariusze uzyskali informację operacyjną o przedmiotach pochodzących z kradzieży, wymagającą natychmiastowego podjęcia czynności. W takich przypadkach w praktyce zawsze podejmuje się pilne działania w obawie przed utratą tych przedmiotów lub przemieszczeniem ich w inne miejsce. Bardzo często – co też warto podkreślić – wielu czynności nie można zaplanować, a instrukcje wewnętrzne policji dopuszczają możliwość niezwłocznego prowadzenia czynności operacyjnych. Funkcjonariusze działają pod presją czasu, szybko, w celu odnalezienia dowodów przestępstwa. Bardzo często nawet nie ma czasu na wydanie nakazu przeszukania przez kierownika jednostki (nie mówiąc już o postanowieniu prokuratora), a czynność przeszukania jest prowadzona zgodnie z prawem w trybie niezwłocznym „na tzw. legitymację” – to jest na podstawie art. 220 par. 3 k.p.k. I tak było w tej sprawie.

 

Sprawca ginie? Policjant powinien mieć wsparcie pełnomocnika

Na podstawie kilkudziesięciu opinii, które wydałem przez 10 lat zarówno z zakresu czynności operacyjno-rozpoznawczych, jak i stosowania przez policję i inne uprawnione służby środków przymusu bezpośredniego i broni palnej, mogę napisać, że niestety niektórzy prokuratorzy postępują niezwykle surowo i, w mojej ocenie, nieobiektywnie w stosunku do funkcjonariuszy policji, którzy mogli przekroczyć uprawnienia. Czego brakuje? Przede wszystkim funkcjonariusz, który użył środka przymusu bezpośredniego lub broni palnej i nastąpił zgon agresora, powinien mieć zapewnioną – od początku czynności z jego udziałem – pomoc prawną. Podkreślam expressis verbis, od początku – czyli zaraz po zakończeniu interwencji. Chodzi o odpowiednie stosowanie art. 245 par. 1 k.p.k. W mojej ocenie nie rozwiązuje tutaj problemu art. 78a k.p.k. oraz art. 78 k.p.k. (obrońca z urzędu). W takim przypadku konieczne jest zastosowanie przepisu, który zapewni funkcjonariuszowi obowiązkowe uczestnictwo pełnomocnika, to jest adwokata lub radcy prawnego, już od momentu zakończenia tragicznej interwencji.

Ważne jest też podejście prokuratorów. Powinni mieć świadomość, że nie ma idealnych interwencji, że wzorcowa interwencja trwa kilka lub kilkanaście sekund. Takie interwencje, w mojej ocenie, są w stanie przeprowadzić wyłącznie dobrze przeszkoleni i – co równie istotne – dobrze zbudowani fizycznie funkcjonariusze. Chodzi o działanie na wzór pododdziału kontrterrorystycznego. Wtedy agresor obezwładniany jest w ciągu kilku sekund i, co do zasady, nie jest zagrożone jego życie. Naturalnie pod warunkiem, że nie posiada niebezpiecznego narzędzia. W innych przypadkach dochodzi do „szamotaniny”, co należy zrozumieć i oceniać, odpowiednio konwalidując na korzyść policjanta. Zdarza się, że zarzuty w takich sprawach stawiane są funkcjonariuszom, którzy tylko przyjechali na miejsce jako patrol wspomagający i to już po interwencji, w tym funkcjonariuszom, którzy byli np. kierowcami. To musi się kategorycznie zmienić. Opiniując, zapoznałem się wielokrotnie z wytycznymi prokuratora krajowego w zakresie tzw. przekroczenia uprawnień. Są one, w mojej ocenie, surowe i nieadekwatne do dzisiejszej rzeczywistości.

Sąd ratuje sytuację, ale jest problem z biegłymi

To, co napawa optymizmem, to fakt, że sądy w tego typu sprawach rzetelnie i na najwyższym poziomie prawniczym prowadzą postępowania, w tym m.in. pozwalając na złożenie niezależnej i obiektywnej opinii ustnej przez biegłego w sądzie. Problemem jest jednak to, że takie postępowanie trwa, a policjant jest w tym czasie zawieszony lub zwolniony ze służby. Co warto również podkreślić, w większości przypadków wyroki są uniewinniające.

Kolejnym problemem jest też samo opiniowanie. Często powoływani są biegli np. w zakresie użycia broni palnej przez funkcjonariusza policji, którzy kompletnie nie znają problematyki i metodyki policyjnej. Czytałem taką opinię. Otóż składała się ona z ok. 100 stron i dotyczyła wyłącznie analizy prowadzonego śledztwa. Na koniec opinii biegły napisał tylko jedno swoje zdanie, pozostałe to analiza akt. Naturalnie „obciążył” policjanta. Uważam, że opinia nie musi mieć 100 stron, a biegły nie powinien przepisywać akt, ich analizę wykonuje analityk w prokuraturze. Biegły powinien, bazując na swojej wiedzy, ocenić działanie policjanta – bazując na metodyce, doktrynie i doświadczeniu. Zdarzają się też wyjątkowo skrajne przypadki, w których prokurator, uzyskując opinię uzupełniającą od biegłego, kategorycznie narusza jego swobodę wypowiedzi. A przecież biegły jest niezależnym pomocnikiem organu procesowego. Nie jest osobą, która powie to, co chce usłyszeć organ procesowy.

 

 

Polecamy książki prawnicze

Przejdź do: Due diligence nieruchomości, Maciej Boryczko - otwiera się w nowym oknie
Nowość
Due diligence BORYCZKO RGB
25% Rabatu
Sprawdź
Cena promocyjna: 224,25 zł | Cena regularna: 299,00 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 224,25 zł