UE: Niemiecka prezydencja modyfikuje mechanizm warunkowości
Łamanie zasad praworządności może skutkować zawieszeniem płatności unijnych dla kraju członkowskiego - przewiduje propozycja niemieckiej prezydencji dotycząca mechanizmu warunkowości w nowym budżecie Unii Europejskiej. Ma ona być dyskutowana w środę na naradzie ambasadorów, a potem na na zaplanowanym na czwartek i piątek szczycie unijnym w Brukseli.

We wtorek propozycja jest dyskutowana na spotkaniach grup roboczych, w skład których wchodzą eksperci państw członkowskich. Bazuje na projekcie Komisji Europejskiej z 2018 roku i ma być podstawą do negocjacji między 27 państwami UE nad ostatecznym kształtem rozporządzenia w tej sprawie.EndFragment
KE oceni stan praworządności
Propozycja zakłada, że Komisja Europejska będzie oceniała naruszenia praworządności przez kraje członkowskie. Decyzje w sprawie ewentualnego zawieszenia funduszy będzie z kolei podejmowała Rada UE. Zgodnie z niemieckim dokumentem kary za naruszenie praworządności - zawieszenie finansowania unijnego - byłyby podejmowane większością głosów państw członkowskich UE.
Czytaj: Wiceprzewodnicząca KE zapowiada "alarmujący" raport o praworządności>>
W HTML5 shim and Respond.js for IE8 support of HTML5 elements and media queries WARNING: Respond.js doesn't work if you view the page via file:// [if lt IE 9]> <script src="https://oss.maxcdn.com/html5shiv/3.7.3/html5shiv.min.js"></script> <script src="https://oss.maxcdn.com/respond/1.4.2/respond.min.js"></script> <![endif] jQuery (necessary for Bootstrap's JavaScript plugins) Bootstrap pierwotnej propozycji KE było założenie, że odpowiednia większość państw musiałaby zablokować a nie zatwierdzać zawieszenie funduszy (tzw. odwrócona większość kwalifikowana). Taki system utrudniłby jakiemukolwiek państwu, w przypadku którego KE uzna łamanie zasad praworządności, odrzucenie kary.
Obiektywna, niedyskryminacyjna procedura oceny
Prezydencja niemiecka, chce w ten sposób uzyskać poparcie dla propozycji krajów sceptycznych wobec mechanizmu. Dodany ma być też zapis, który zakłada, że procedura nakładania sankcji na kraj powinna być "obiektywna, niedyskryminacyjna i równo traktować kraje członkowskie" oraz powinna opierać się na podejściu "bezstronnym i opartym na dowodach". Jeśli kraj członkowski uzna, że te zasady zostały złamane, będzie mógł zwrócić się do szefa Rady Europejskiej, żeby sprawa trafiła na szczyt unijny. W takiej sytuacji nie mogłaby zostać podjęta żadna decyzja do czasu, aż przywódcy "przedyskutują" sprawę na szczycie UE.
Decyzje na szczycie UE podejmowane byłyby jednomyślnie, jednak z projektu prezydencji niemieckiej nie wynika, że tak będzie w tym przypadku. Zapis w tym punkcie mówi tylko, że ta procedura - przeniesienia sprawy na szczyt - nie może trwać dłużej niż trzy miesiące od momentu przedstawienia wniosku przez KE.
Czytaj: UE: Niemiecka prezydencja za kontynuacją procedury ws. praworządności w Polsce>>





