We wtorek propozycja jest dyskutowana na spotkaniach grup roboczych, w skład których wchodzą eksperci państw członkowskich. Bazuje na projekcie Komisji Europejskiej z 2018 roku i ma być podstawą do negocjacji między 27 państwami UE nad ostatecznym kształtem rozporządzenia w tej sprawie.

KE oceni stan praworządności

Propozycja zakłada, że Komisja Europejska będzie oceniała naruszenia praworządności przez kraje członkowskie. Decyzje w sprawie ewentualnego zawieszenia funduszy będzie z kolei podejmowała Rada UE. Zgodnie z niemieckim dokumentem kary za naruszenie praworządności - zawieszenie finansowania unijnego - byłyby podejmowane większością głosów państw członkowskich UE.

Czytaj: Wiceprzewodnicząca KE zapowiada "alarmujący" raport o praworządności>>
 

W pierwotnej propozycji KE było założenie, że odpowiednia większość państw musiałaby zablokować a nie zatwierdzać zawieszenie funduszy (tzw. odwrócona większość kwalifikowana). Taki system utrudniłby jakiemukolwiek państwu, w przypadku którego KE uzna łamanie zasad praworządności, odrzucenie kary.

 


Obiektywna, niedyskryminacyjna procedura oceny

Prezydencja niemiecka, chce w ten sposób uzyskać poparcie dla propozycji krajów sceptycznych wobec mechanizmu. Dodany ma być też  zapis, który zakłada, że procedura nakładania sankcji na kraj powinna być "obiektywna, niedyskryminacyjna i równo traktować kraje członkowskie" oraz powinna opierać się na podejściu "bezstronnym i opartym na dowodach". Jeśli kraj członkowski uzna, że te zasady zostały złamane, będzie mógł zwrócić się do szefa Rady Europejskiej, żeby sprawa trafiła na szczyt unijny. W takiej sytuacji nie mogłaby zostać podjęta żadna decyzja do czasu, aż przywódcy "przedyskutują" sprawę na szczycie UE.

Decyzje na szczycie UE podejmowane byłyby jednomyślnie, jednak z projektu prezydencji niemieckiej nie wynika, że tak będzie w tym przypadku. Zapis w tym punkcie mówi tylko, że ta procedura - przeniesienia sprawy na szczyt - nie może trwać dłużej niż trzy miesiące od momentu przedstawienia wniosku przez KE.

Czytaj: UE: Niemiecka prezydencja za kontynuacją procedury ws. praworządności w Polsce>>