Księży z Komisji Majątkowej nie można oskarżyć o korupcję
Dziesiątki milionów złotych straciły Skarb Państwa i samorządy w wyniku 11 orzeczeń Komisji Majątkowej, która zwracała mienie Kościołowi katolickiemu doniósł do prokuratora generalnego szef CBA. W zawiadomieniu nie ma mowy o korupcji, bo z analiz prawnych CBA wynika, że takich zarzutów nie da się postawić osobom duchownym.
– Podejrzewamy, że członkowie komisji dopuszczali się fałszowania dokumentacji, działali nierzetelnie i wbrew interesowi publicznemu. Chcemy, aby prokurator generalny wszczął jedenaście śledztw dotyczących konkretnych orzeczeń – tak komentuje jeden z agentów CBA.
CBA tłumaczy jednak, że po pierwsze odpowiedzialność wobec większości podejrzanych orzeczeń już dawno się przedawniła, gdyż zostały wydane przed dziesięciu laty i wcześniej. Poza tym mimo silnych podejrzeń, że duchowni byli korumpowani przez osoby, które potem odkupywały przyznane Kościołowi grunty, agenci CBA zrezygnowali z podnoszenia w swoim raporcie zarzutów o korupcję.
– Według naszych analiz nie będzie możliwe stawianie duchownym zarzutów dotyczących korupcji. Nie są funkcjonariuszami publicznymi, poza posługą udzielania chrztów, ślubów i pogrzebów, co wynika z konkordatu – mówi wysoki rangą agent CBA. Podobną opinię wyraża profesor Marian Filar z UMK. – Takie zarzuty byłyby trudne, a nawet niemożliwe do obrony przed sądem. Kodeks karny wylicza, kto jest funkcjonariuszem publicznym i nie wymienia: „duchowny członek komisji” – przyznaje.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna





