LEX Flex Wsparcie prawne i nowoczesny czat AI w elastycznej,
miesięcznej formule
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Konsekwencje straszenia „krwawym piątkiem” zależne od wieku nastolatka

Policjanci zatrzymali kilkadziesiąt nastolatków, którzy mieli umieszczać w internecie filmy, groźby lub próbować wnieść do szkoły noże. Konsekwencje – z punktu widzenia przepisów – mogą być poważne, ale zależą od ich wieku. 13-, 14-, 15- i 16-latkowie odpowiedzą przed sądem rodzinnym za tzw. czyn karalny. Młodsi – za przejaw demoralizacji, a 17-latkowi może nawet grozić pozbawienie wolności.

dziecko laptop kaptur
Źródło: iStock

W ostatnich dniach miały miejsce dwa tragiczne wydarzenia. W Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce doszło do ataku dokonanego przez 19-letniego ucznia tej szkoły. Ranił pięcioro uczniów i dwoje nauczycieli, a uciekając, dwóch przypadkowych przechodniów. W plecaku napastnika znajdował się ładunek wybuchowy domowej roboty. Prokuratura postawiła mu dziewięć zarzutów, w tym usiłowania zabójstwa wielu osób oraz usiłowania zabójstwa z użyciem materiałów wybuchowych, i wystąpiła o trzymiesięczny areszt. Dzień później do Szkoły Podstawowej w Leszczydole-Nowinach wszedł jej 15-letni były uczeń. Zaatakował woźną, nauczyciela i dyrektora. 37-letnia kobieta, matka dwojga dzieci, zmarła mimo reanimacji. Napastnika obezwładnił ranny dyrektor, chłopak miał mieć na kasku kamerę.

W tle zaczęły się pojawiać informacje i nagrania o internetowym „wyzwaniu” oraz planowanym „krwawym piątku”, czego skutkiem było m.in. zamknięcie części szkół i wprowadzenie procedur bezpieczeństwa w pozostałych. Do tego doszły patrole policji i straży miejskiej. Część nastolatków, którzy zamieszczali na zamkniętych grupach, na portalach społecznościowych, filmy lub groźby, po zatrzymaniu tłumaczyła, że był to tylko żart, i wyraziła skruchę. Co dalej się z nimi stanie?

Czytaj: Pilawska: Nóż w ręku nastolatka. Kto odpowie za ataki w Ostrołęce i Wyszkowie?>>

Nawet przy „wyzwaniu” każdy odpowiada za własne czyny

Karolina Pilawska, adwokatka z kancelarii Pilawska Zorski Adwokaci podkreśla, że jeżeli nawet potwierdzi się wersja o tzw. challenge’u (wyzwaniu), to każdy, kto bierze w nim udział przez publikowanie gróźb, odpowiada za własny czyn.

Jeżeli go nie ma, a jest jedynie lawina naśladownictwa, ocena jest identyczna. Prawo karne nie przewiduje kontratypu aktywności w mediach społecznościowych ani zwolnienia dla kogoś, kto robi to samo co inni. Zjawisko samo w sobie nie jest nowe. Psychologia od dawna opisuje efekt naśladownictwa, który nasila się po głośnych aktach przemocy, zwłaszcza gdy sprawcy zyskują rozgłos. Nowe jest to, jak otwarcie część nastolatków traktuje przemoc jako sposób na zaistnienie. Kamera na kasku 15-latka, zapowiedź 19-latka, że „w dniu urodzin będzie o nim głośno”, aktywność 13-latka na forach z treściami faszystowskimi – to nie są zachowania dzieci, które się wygłupiają. To obraz młodych ludzi, dla których atak i jego widownia stały się celem samym w sobie – mówi.

Groźba karalna czy żart? Liczy się strach adresata

Podstawowym przepisem, na który powołuje się policja, jest art. 190 par. 1 Kodeksu karnego. Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub na szkodę osoby jej najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech. Ściganie – w tym przypadku, jak przypomina mec. Pilawska – następuje na wniosek pokrzywdzonego, co w sprawach takich jak te z ostatnich dni nie jest istotną przeszkodą: w imieniu zastraszonych uczniów wniosek mogą złożyć ich rodzice.

Kluczowe jest to, że przestępstwo nie wymaga zamiaru rzeczywistego spełnienia groźby. W orzecznictwie utrwalony jest pogląd, że liczy się perspektywa adresata: czy jego obawa jest taka, jaką odczuwałby rozsądny człowiek w tej sytuacji. Zapewnienie sprawcy, że nikt nie miał tego brać na poważnie, jest więc linią obrony z góry słabą. Nagranie z nożem, które wskazuje szkołę lub konkretnego ucznia, opublikowane dzień po tym, jak w innej szkole zginęła kobieta, wywołuje obawę w pełni uzasadnioną. Ostatnie tygodnie pokazują zresztą, że to obawa racjonalna: zapowiedzi poprzedzały prawdziwe ataki – wskazuje mec. Karolina Pilawska.

Zaznacza równocześnie, że art. 190 k.k. ma jednak swoje granice.

– Chroni określoną osobę, a nie ogół społeczeństwa. Zapowiedź ataku na szkołę bez wskazania, komu sprawca grozi, nie zawsze wypełni znamiona groźby karalnej. To jednak nie oznacza bezkarności, bo w takich sytuacjach wchodzą w grę przepisy znacznie surowsze – podsumowuje Pilawska.

Czytaj: 14-latek będzie mógł trafić za kraty nawet na 30 lat - nowela Kodeksu karnego>>

14-latek za zabójstwo nie będzie odpowiadać jak dorosły​>>

 Dwunastolatka nie może trafić do poprawczaka - sąd skupi się na dobru dziecka>>

Fałszywy alarm: do ośmiu lat więzienia

Konkretnie chodzi o art. 224a Kodeksu karnego, który penalizuje m.in. fałszywe alarmy bombowe, czyli sytuacje, w których sprawca zawiadamia o zdarzeniu zagrażającym życiu lub zdrowiu wielu osób albo wywołuje przekonanie o istnieniu takiego zagrożenia, wiedząc, że zagrożenie nie istnieje. Kara wynosi od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności, a jeżeli sprawca zawiadamia o więcej niż jednym zdarzeniu – od 2 do 15 lat.

Przepis kojarzony jest zwykle z fałszywymi alarmami bombowymi, ale jego konstrukcja doskonale pasuje do zjawiska ostatnich dni. Nagranie zapowiadające wyścig zabójstw w konkretnym liceum, po którym policja sprawdza szkołę, a dyrektorzy odwołują lekcje, może zostać uznane za stworzenie sytuacji mającej wywołać przekonanie o zagrożeniu dla wielu osób. Fakt, że film został wygenerowany przez sztuczną inteligencję, a za ekranem nie stał żaden prawdziwy nożownik, niczego nie zmienia. Ustawodawca karze tu za wywołanie niepotrzebnej mobilizacji służb i społecznego lęku, a nie za realne zagrożenie – mówi mec. Pilawska.

Zwraca jednak uwagę na jedną kwestię.

 Art. 224a k.k. dotyczy tylko kogoś, kto wie, że zagrożenia nie ma. Jeżeli zapowiedź nie jest pusta, a towarzyszy jej realne przygotowanie, ocena prawna jest zupełnie inna. Ustalenie, że nastolatek gromadził broń, planował przebieg ataku lub wybierał ofiary, może prowadzić do zarzutu przygotowania do zabójstwa, zagrożonego karą od dwóch do piętnastu lat pozbawienia wolności (art. 148 par. 5 k.k.). Granica między samą zapowiedzią a przygotowaniem przebiega w praktyce przez zawartość plecaka, telefonu i historię wyszukiwania, dlatego tak ważne są przeszukania i zabezpieczenie telefonów zatrzymanych – zaznacza.

W grę może też wchodzić publiczne nawoływanie do popełnienia zbrodni, na przykład poprzez zachęcanie innych do udziału w wyzwaniu polegającym na zabijaniu ludzi – podlega ono karze do trzech lat pozbawienia wolności, a kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, np. gloryfikuje sprawców ataków – do roku pozbawienia wolności.

Siedemnasto-, piętnasto- i jedenastolatek, czyli trzy różne ścieżki

Większość zatrzymanych to nieletni, ale to, przed jakim sądem staną i co im grozi, zależy od ich wieku. Siedemnastolatki odpowiadać będą z Kodeksu karnego, czyli ich sprawami zajmie się prokurator i sąd karny. Adwokat Pilawska przypomina jednak, że ustawodawca pozostawił furtkę: jeżeli sprawca popełnił występek po ukończeniu 17, a przed ukończeniem 18 lat, sąd zamiast kary stosuje środki wychowawcze, lecznicze albo poprawcze przewidziane dla nieletnich, jeżeli przemawiają za tym okoliczności sprawy oraz stopień rozwoju sprawcy, jego właściwości i warunki osobiste (art. 10 par. 4 k.k.).

– Zarówno groźba karalna, jak i fałszywy alarm są występkami, więc taka możliwość istnieje, ale to sąd, a nie sprawca, oceni, czy na nią zasługuje – wskazuje.

Trzynasto-, czternasto-, piętnasto- i szesnastolatkowie odpowiadać będą przed sądem rodzinnym za tzw. czyn karalny. A to dlatego, że groźba karalna i fałszywy alarm nie należą do katalogu najcięższych czynów z art. 10 par. 2 k.k. Gdyby przykładowo w grę wchodziło zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, już 14-latki mogłyby odpowiadać na podstawie Kodeksu karnego.

Nie oznacza to jednak, że sprawa zakończy się pogadanką. Sąd rodzinny dysponuje całą gamą środków: od upomnienia, przez nadzór kuratora i obowiązek naprawienia szkody, po umieszczenie w młodzieżowym ośrodku wychowawczym, a przy wysokim stopniu demoralizacji nawet w zakładzie poprawczym. Właśnie do młodzieżowego ośrodka wychowawczego trafił 13-latek spod Wąbrzeźna. Do czasu rozstrzygnięcia sąd może stosować środki tymczasowe, w tym nadzór kuratora czy umieszczenie w ośrodku – mówi Pilawska.

Dodaje, że w sądzie rodzinnym motyw zaczyna mieć kluczowe znaczenie.

 Postępowanie w sprawie nieletniego nie służy przede wszystkim ukaraniu, lecz ustaleniu, co stoi za zachowaniem dziecka. Sąd bada jego sytuację rodzinną i szkolną, zasięga opinii specjalistów i dobiera środek do przyczyny. Inaczej potraktuje czternastolatka, który bezmyślnie powielił popularne nagranie, a inaczej takiego, który od miesięcy oglądał treści gloryfikujące sprawców ataków i zgromadził nóż. Dla jednego właściwa będzie rozmowa z kuratorem, dla drugiego izolacja i terapia – mówi.

Najmłodsi odpowiedzą za demoralizację

Najmłodsi, między dziesiątym a trzynastym rokiem życia, nie będą natomiast odpowiadać za czyn karalny, a wyłącznie za demoralizację. Sąd rodzinny i nieletnich będzie mógł wobec nich zastosować środki wychowawcze lub leczenie, ale nie np. zakład poprawczy.

– Poniżej dziesięciu lat ustawa o nieletnich w ogóle nie ma zastosowania, a reakcja państwa przenosi się na płaszczyznę władzy rodzicielskiej. To właśnie przy najmłodszych sprawcach największa część odpowiedzialności spada na rodziców – podsumowuje mec. Pilawska.

W praktyce ważne, co nastolatek „ma na sumieniu”

Agnieszka Prętczyńska z Kancelarii Adwokackiej Agnieszki Prętczyńskiej podkreśla, że to, jakie środki wychowawcze zostaną zastosowane przez sąd wobec nastolatka, zależy od tego, czy ma już na swoim koncie przejawy demoralizacji lub czyny karalne.

– Sądy w przypadku pierwszych incydentów stosują co najwyżej nadzór rodzicielski lub kuratora. Sędziowie wychodzą bowiem z założenia, że już samo przejście przez procedurę, rozprawę sądową, stres z tym związany i obawa przed konsekwencjami wpłyną wychowawczo na młodego człowieka. Na tym etapie zazwyczaj nie są rozważane młodzieżowe ośrodki socjoterapeutyczne czy wychowawcze. Bo też każdy wie, że dorastanie to trudny okres, a nastolatkowie sprawiają problemy. Czyli daje się rodzinie możliwość uporania się z problemem – mówi.

Diagnoza psychologiczna i terapia mogłyby pomóc

Dodaje równocześnie, że w jej ocenie te momenty, czyli pierwsze incydenty, są jednak kluczowe z punktu widzenia oddziaływania wychowawczego na dziecko.

 Nastolatek pojawia się po raz pierwszy w systemie. Dlatego moim zdaniem sądy na tym właśnie etapie powinny zlecać diagnozę psychologiczną. Mają taką możliwość, wynikającą z przepisów, i nie wszystkie z niej korzystają. Chodzi o to, by biegli wypowiedzieli się, czy rodzice będą w stanie sprawować nadzór nad dzieckiem, jakie dziecko ma deficyty itp. Te diagnozy są zlecane, ale często zbyt późno, na etapie trzeciego czy czwartego incydentu. Bardzo istotne jest też, by w sytuacji, kiedy jest taka potrzeba, wynikająca choćby z diagnozy, sąd wydał zobowiązanie do poddania dziecka terapii. I mogę powiedzieć z mojej praktyki, że nastolatkowie, w przypadku których stosowano te rozwiązania, zazwyczaj nie trafiali już ponownie przed sąd – mówi mec. Prętczyńska.

Mecenas zaznacza, że samo pouczenie przez sędziego zazwyczaj nie wystarcza.

– Diagnoza i terapia pozwalają ustalić problemy i je rozwiązać. Kurator też w niczym nie pomoże, jeśli nie wiadomo, z czego wynika zachowanie dziecka. Na początku ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich jest preambuła, w której wyraźnie wskazany jest jej cel: „wychowywać”. I ja popieram go absolutnie. Tyle że obowiązujący system nastolatków nie wychowuje. Bo żeby wychować, trzeba zapewnić dziecku wsparcie. A nie tylko zaprosić je na rozprawę, pokrzyczeć na nie, zawstydzić je i liczyć na to, że przestanie sprawiać problemy – podsumowuje.

 

 

 

 

Polecamy książki prawnicze

Przejdź do: Due diligence nieruchomości, Maciej Boryczko - otwiera się w nowym oknie
Nowość
Due diligence BORYCZKO RGB
8% Rabatu
Sprawdź
Cena promocyjna: 275,08 zł | Cena regularna: 299,00 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 224,25 zł