To jedna z najbardziej krytykowanych zmian w nowelizacji Kodeksu karnego, która po wydłużonym vacatio legis wejdzie w życie. Chodzi o art. 77 Kodeksu karnego, zgodnie z którym skazanego na karę pozbawienia wolności sąd może warunkowo zwolnić z odbycia reszty kary tylko wówczas, gdy jego postawa, właściwości i warunki osobiste, okoliczności popełnienia przestępstwa oraz zachowanie po jego popełnieniu i w czasie odbywania kary uzasadniają przekonanie, że po zwolnieniu będzie stosował się do orzeczonego środka karnego lub zabezpieczającego i przestrzegał porządku prawnego, w szczególności nie popełni ponownie przestępstwa. Od 1 października zaczną obowiązywać jego dwa nowe paragrafy. I tak, sąd wymierzając karę dożywotniego pozbawienia wolności sprawcy za czyn popełniony przez niego już po prawomocnym skazaniu za przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu, wolności, wolności seksualnej, bezpieczeństwu powszechnemu lub za przestępstwo o charakterze terrorystycznym na karę dożywotniego pozbawienia wolności albo karę pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 20 lat, będzie mógł zastosować zakaz warunkowego zwolnienia. Podobnie zresztą w przypadku wymierzania kary dożywotniego pozbawienia wolności (par. 4 tego przepisu) jeśli uzna, że charakter i okoliczności czynu oraz właściwości osobiste sprawcy wskazują, iż jego pozostawanie na wolności spowoduje trwałe niebezpieczeństwo dla życia, zdrowia, wolności lub wolności seksualnej innych osób.

Polecamy szkolenie online: Zaostrzenie polskiej polityki karnej w świetle nowelizacji Kodeksu karnego > 

Czytaj: Szykuje się chaos w sprawach karnych - nowy kodeks już dzieli sędziów >>

W więzieniu do śmierci, choć bez kary śmierci

Tu warto przypomnieć, że pomysł nie jest nowy - podejść do niego było kilka. Od samego początku był krytykowany przez adwokatów i radców prawnych, którzy na co dzień zajmują się sprawami karnymi, ale także środowisko naukowe czy Rzecznika Praw Obywatelskich. Ten ostatni jeszcze wiosną tego roku apelował, by wykreślić z czekającej na wejście w życie noweli przepisy wprowadzające taką możliwość. Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł odpowiadał wówczas, że bezwzględne dożywocie dla najbrutalniejszych sprawców jest konieczne, ponieważ chroni przed iluzją kary. Podkreślał również, że kary mają odstraszać, a nie rozzuchwalać do popełniania przestępstw.

- Jestem przeciwnikiem bezwzględnego dożywocia - mówi serwisowi Prawo.pl Mikołaj Kozak, adwokat (Kancelaria Kulpa Kozak Adwokaci i Radcowie Prawni) i zaznacza, że człowiek skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie wie, że na zmianę życia nie ma już żadnych szans. - Jest to w moim przekonaniu niehumanitarne i rozumiem pojawiające się w przestrzeni publicznej poglądy, że może to być bardziej niehumanitarne od kary śmierci. Pamiętajmy, że przy orzeczeniu dożywotniego pozbawienia wolności, bez wyłączenia możliwości przedterminowego zwolnienia, sąd może przecież z możliwości skrócenia kary nie skorzystać. Każdorazowo podlega to ocenie. A ktoś, kto siedzi w więzieniu kilkanaście lat, żyje nadzieją, że – przynajmniej teoretycznie – może jeszcze przespacerować się po parku, zobaczyć morze, pójść na ślub wnuka. Powiedzieć komuś z góry – będziesz żył, ale już nigdy stąd nie wyjdziesz, to konstrukcja, która kłóci się z moim rozumieniem humanitaryzmu przy wymierzaniu kar - zaznacza.

Czytaj w LEX: Derlatka Marek, Kontrowersje wokół kary dożywotniego pozbawienia wolności >

Podobnie widzi to też część sędziów karnistów. - Nie podoba mi się to, że na etapie wyroku przesądzamy, że skazany już się nie zmieni. Być może jest zły, jeśli dopuścił się odrażającego i jego ocena - co oczywiste - jest negatywna, ale założenie, że już się nie zmieni, że resocjalizacja w jego przypadku nie odniesie żadnego skutku jest szkodliwe, z punktu widzenia celów jakie powinno się stawiać karom. A przecież kara to nie powinno być tylko wymierzenie sprawiedliwości, ale też zapobieganie dalszym przestępstwom popełnianym przez daną osobę i jakaś resocjalizacja. Ta ostatnia furtka zostaje zamknięta - mówi sędzia Jolanta Jeżewska z Sądu Rejonowego w Gdyni.

Czytaj też w LEX: Morawska Elżbieta Hanna, Paradygmat zakazu złego traktowania w kontekście kary dożywotniego pozbawienia wolności (Artykuł 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka) >

Czytaj: Kara ma odstraszać, nie wychowywać – MS zmienia filozofię karania >>

Jak dodaje, część sprawców, może sprawiać wrażenie tak mocno zdemoralizowanych, że trudno uwierzyć w to, że się poprawią. - Ale może się zdarzyć - w perspektywie wielu lat, że ta osoba się zmieni. Więc powinien być choć cień w tej szparze między drzwiami a futryną, który będzie motywacją. Po zmianach zostaje to wyeliminowane, pozostaje tylko kara jako forma represji. A możemy mieć do czynienia np. z bardzo młodą osobą, która sprawia problemy od najwcześniejszej młodości, popełnia coś strasznego ale ma przed sobą całe życie. W takich sytuacjach - uważam - powinniśmy jej sytuację kontrolować - mówi i podkreśla, że w warunkowym przedterminowym zwolnieniu nie ma automatyzmu. - Jeśli ktoś nie zasłużył, nie zmienił się, nie stał się lepszy, to nie powinno się go wypuszczać z zakładu karnego. A pozbawianie go takiej możliwości wydaje się być niehumanitarne, niezgodne z prawami człowieka, niezgodne z celami stawianymi karze, niegodne człowieka - podsumowuje.  

Szkolenie: Zaostrzenie polskiej polityki karnej w świetle nowelizacji Kodeksu karnego 

Sędziowie mają dylemat, ale część zastosuje    

Prawnicy przywołują też orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - zresztą ugruntowane, zgodnie z którym dożywotnie pozbawienie wolności, bez możliwości ubiegania się o jakiekolwiek zwolnienie, jest wprost sprzeczne z art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, czyli zakazem tortur oraz nieludzkiego, okrutnego traktowania. Są też tacy, którzy wieszczą Polsce - właśnie z tego powodu - skargi do ETPC i orzekane odszkodowania.

Czytaj w LEX: Kluza Jan, Kara bezwzględnego dożywotniego pozbawienia wolności w świetle orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka >

Prof. Piotr Kardas z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego mówi, że sędziowie mogą w takich przypadkach stosować normy ponadustawowe. - Można w takich sprawach odwołać się do art. 91 Konstytucji i opierać decyzje interpretacyjne sądu na zasadzie pierwszeństwa Konwencji przed ustawą w sytuacji, gdy ustawy nie da się wyłożyć w sposób zgodny z Konwencją. Byłbym bardzo szczęśliwy gdyby takie zjawisko występowało, a radość moja byłaby tym większa, gdyby miało ono charakter masowy. Ale gdyby skutecznie używać tego narzędzia, to nie będzie dochodziło do odszkodowań, bo sędziowie nie będą wymierzali drakońskich nieadekwatnych kar - wskazuje.

Tyle, że jest sceptyczny w zakresie tego, jak wielu sędziów zdecyduje się na taki krok. - Martwię się, że tych, którzy użyją art. 91 Konstytucji interpretując prawo, odmawiając literalnego zastosowania przepisu ustawowego, będzie niewielu. Zapewne drakońskie kary będą stosowane, ale w sposób ograniczony - mówi. W jego ocenie takie podejście sędziów może wynikać z ich własnych obaw. - Trzeba pamiętać, że władza wykonawcza z gigantyczną niechęcią odnosi się do tego rodzaju stosowania prawa. Za zachowania polegające na bezpośrednim stosowaniu Konstytucji, przy zachowaniu pierwszeństwa prawa Unii Europejskiej i Konwencji przewiduje się możliwość pociągania do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Nie możemy więc zapominać o daleko idącym efekcie mrożącym, wynikającym z zagrożenia dla sędziów odwołujących się do tego mechanizmu. Od sędziów wymaga się bowiem konformizmu, jeśli nie można uzyskać sympatii dla przyjmowanych rozwiązań - podsumowuje.

Czytaj też w LEX: Kluza Jan, Nowy wymiar kary 30 lat pozbawienia wolności >

 

Teresa Dukiet-Nagórska, Olga Sitarz

Sprawdź  
POLECAMY