LEX EXPERT AI  Jedyny czat AI bazujący na zasobach LEX
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Banki mogą stosować zakazane klauzule bezkarnie?

Niedawny wyrok Sądu Najwyższego dotyczący sporu frankowego kredytobiorcy z bankiem pokazuje, że ochrona konsumentów przed nieuczciwymi klauzulami nie przyjęła się w Polsce - pisze adwokat Andrzej Nogal.

bank
Źródło: iStock

Minęło niedawno 15 lat od uchwalenia ustawy z 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów i o odpowiedzialności za produkt niebezpiecznej, mocą której zakazano stosowania klauzul umownych krzywdzących konsumentów. Niejako rocznicowo Sąd Najwyższy niedawno wydał wyrok, z którego wynika, że ochrona konsumentów przed nieuczciwymi klauzulami w Sądzie Najwyższym się nie przyjęła.

Spór o indeksowanie kredytu
Piszę tu o oczywiście o wyroku Sądu Najwyższego z 14 maja 2015r. (IICSK 768/14). W sprawie tej rozpatrywana była skarga pozwanego banku od wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi, który uznał za abuzywne klauzule w umowie kredytowej, dające prawo bankowi do dowolnej zmiany oprocentowania udzielonego kredytu, indeksowanego do kursu franka szwajcarskiego. Zgodnie z tymi zapisami w umowach oprocentowanie miał ustalać zarząd banku według swojego uznania. Otóż Sąd Najwyższy uznał, że Sąd Apelacyjny powinien był dopuścić dowód z opinii biegłego w celu oceny, czy podejmowane przez zarząd banku decyzje w sprawie ustalania oprocentowania były racjonalne, czy też nie. A w konsekwencji czy prowadziły do nieuzasadnionego wzbogacenia banku kosztem klientów czy też stanowiły wyraz uzasadnionego podziału ryzyka pomiędzy klienta i bank.

Trzeba zbadać przypadek
Sąd Najwyższy prezentuje więc pogląd, że nie jest dopuszczalna abstrakcyjna ocena, czy dana klauzula umowna jest abuzywna czy nie, bez zbadania, jakie w konkretnej sytuacji przyniosła korzyści czy szkody bankowi i jego klientom. Nota bene, w analizowanym przez Sąd Najwyższy stanie faktycznym niesporne było, że obniżki stawki LIBOR następowały w szybszym tempie i były bardziej znaczące niż obniżki oprocentowania przez pozwany bank. Czy zatem słusznie SN domaga się, aby za każdym razem w sprawie przeprowadzać dowód z opinii biegłego na okoliczność, ze dana klauzula jest krzywdząca dla klientów? Czy istotnie są to okoliczności wymagające wiedzy specjalnej?

Nie wystarczy wpis do rejestru?
W tym miejscu zauważyć należy, że omawiane orzeczenie Sądu Najwyższego stanowi poważną przeszkodę w dochodzeniu swoich uprawnień przez konsumentów i sprzeczne jest z założeniami polityki prokonsumenckiej realizowanej na szczeblu krajowym, jak i Unii Europejskiej. Przypomnę tu, że  art. 385 (1) k.c. stanowi, że konsumenta nie wiążą postanowienia umowne, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Przykładowy katalog klauzul niedozwolonych zawiera art. 385 (3) k.c. W myśl pkt 19 tego przepisu za klauzulę niedozwoloną uważa się w szczególności zapis dający m.in. przedsiębiorcy prawo do jednostronnej zmiany, bez ważnych przyczyn, istotnych cech świadczenia. Jeżeli chodzi więc o klauzule opisane w art. 385(3) k.c. to nie ma podstaw pogląd, że powinno być prowadzone  dalsze postępowanie dowodowe. Podobnie zresztą, jeżeli chodzi o klauzule wpisane do rejestru klauzul niedozwolonych wpisanych do rejestru UOKiK prawomocnymi wyrokami sądu ochrony konsumentów i konkurencji.

LEX dla Banków>>>

Badanie za każdym razem?

Dlaczego więc Sąd Najwyższy domaga się każdorazowego oprowadzenia postępowania dowodowego w celu ustalenia, czy dana klauzula jest „sprawiedliwa” oraz sugeruje, że sąd powinien zastąpić klauzulę bezprawną inną, zgodną z prawem? W mojej ocenie Sąd Najwyższej zastosował tu pewien wzorzec myślowy, który był stosowany do oceny umów konsumenckich przed nowelizacją z 2000r. Otóż i wtedy i teraz obowiązuje wciąż art. 58 k.c., w  myśl którego nieważne są czynności prawne bądź są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Jeżeli nieważnością jest dotknięta część czynności prawnej, pozostała w mocy pozostała jej część. Wtedy, owszem, zasadne byłoby badanie za każdym razem konsekwencji zapisu, rozkładu ryzyka, czy też „sprawiedliwości” klauzuli umownej. Pogląd taki w obowiązującym od 2000r. stanie prawnym nie jest zasadny. Celem noweli z 2000r. było oparcie ochrony konsumentów na eliminacji z umów konsumenckich wymienionych klauzul niedozwolonych, bez konieczności prowadzenia dalszego postępowania dowodowego. Z tej też przyczyny wprowadzono rejestr klauzul niedozwolonych i zapis art. 479(43) k.c. w myśl którego prawomocny wyrok o uznaniu klauzuli za niedozwoloną ma skutek wobec osób trzecich.

Konsument bankowi nierówny
Ogólnie rzecz biorąc, analizując orzecznictwo Sądu  Najwyższego w sprawach bankowych, można odnieść wrażenie, że zasady ochrony konsumentów, wdrażane w Polsce od lat piętnastu, kłócą się z poczuciem sprawiedliwości – Sądu Najwyższego. Tenże zdaje się stać na gruncie archaicznej zasady równości stron, uważając, że zarówno konsument, jak i bank posiadają równą pozycję prawną i procesową, a konsumentowi z faktu bycia konsumentem nie przysługuje szczególna ochrona.  Co najwyżej Sąd Najwyższy dopuszcza uznanie części umowy za nieważną, ale i to na zasadach obowiązujących przed 2000r. Takie podejście SN-u oznacza, że ustawodawca powinien szczegółowo doprecyzować przepisy chroniące konsumentów, tak aby nie było cienia wątpliwości, że konsument jest stroną słabszą w relacji z bankiem i z tej przyczyny niezbędna mu jest specjalna ochrona przed niedozwolonymi klauzulami umownymi. Albowiem równo traktować można tylko podmioty sobie równe. W przeciwnym razie formalna sprawiedliwość staje się legalizacją wyzysku i zaprzeczeniem samej siebie.       

Autor: adwokat Andrzej Nogal, Warszawa
 

Polecamy książki prawnicze