Szkolenie online Transparentność i równość wynagrodzeń wg projektu polskiej ustawy - nowe obowiązki pracodawców Fundamentalna zmiana w polityce płacowej organizacji. 24.03.2026 r. godz. 10:00
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

W 2012 r. wzrosły zaległości pracodawców wobec pracowników

W 2012 r. w woj. Pomorskim pracodawcy nie wypłacili w terminie wynagrodzeń 6.284 osobom na łączną kwotę 15 mln 865 tys. zł. W porównaniu z rokiem 2011 jest to wzrost kwoty o 350 procen. W innych regionach jest podobnie.

Według danych Głównego Inspektoratu Pracy w całym kraju liczba przypadków niewypłacenia pensji wzrosła średnio o 50 proc., z 71,5 tys. do 107,6 tys. przypadków. O 8,6 proc. zwiększyła się liczba pracodawców, których ten problem dotyczył (w 2011 r. – 2,7 tys. pracodawców, w 2012 r. – 2,9 tys.). Zwiększyła się – o 66 proc. - także kwota niewypłaconych należności z tytułu wynagrodzeń i innych świadczeń wskazanych w decyzjach inspektorów pracy: ze 138,8 mln zł do 229,8 mln zł.
[if gte mso 9]><xml> <w:WordDocument> <w:View>Normal</w:View> <w:Zoom>0</w:Zoom> <w:HyphenationZone>21</w:HyphenationZone> <w:PunctuationKerning /> <w:ValidateAgainstSchemas /> <w:SaveIfXMLInvalid>false</w:SaveIfXMLInvalid> <w:IgnoreMixedContent>false</w:IgnoreMixedContent> <w:AlwaysShowPlaceholderText>false</w:AlwaysShowPlaceholderText> <w:Compatibility> <w:BreakWrappedTables /> <w:SnapToGridInCell /> <w:WrapTextWithPunct /> <w:UseAsianBreakRules /> <w:DontGrowAutofit /> </w:Compatibility> <w:BrowserLevel>MicrosoftInternetExplorer4</w:BrowserLevel> </w:WordDocument> </xml><![endif]

[if gte mso 9]><xml> <w:LatentStyles DefLockedState="false" LatentStyleCount="156"> </w:LatentStyles> </xml><![endif][if !mso]><object classid="clsid:38481807-CA0E-42D2-BF39-B33AF135CC4D" id=ieooui></object> <style> st1:*{behavior:url(#ieooui) } </style> <![endif][if gte mso 10]> <style> /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-ansi-language:#0400; mso-fareast-language:#0400; mso-bidi-language:#0400;} </style> <![endif]

W Pomorskiem wzrost o 350 proc.
Rzeczniczka prasowa Okręgowego Inspektoratu Pracy (OIP) w Gdańsku Jolanta Zedlewska poinformowała, że w 2012 roku Inspektoratowi udało się wyegzekwować 5 mln 157 tys. zł dla 4 tys. 515 pracowników. W ub. roku OIP wydał 707 decyzji nakazujących wypłatę świadczeń. Rok wcześniej decyzji było 480. Zaznaczyła, że pomimo znaczącego wzrostu liczby pracowników i kwoty zaległości, to liczba pracodawców, u których inspektorzy pracy wykryli nieprawidłowości w zakresie wypłaty wynagrodzeń oraz innych świadczeń w 2012 r. była mniejsza niż w 2011 roku. W 2011 wykryto nieprawidłowości u 1006 pracodawców, a w 2012 r. u 981 pracodawców. Oceniła, że „znaczny wzrost zaległości płatniczych w 2012 r. to m.in. skutek upadłości pracodawców prowadzących działalność o znacznych rozmiarach i na terenie całego kraju”. W ub. roku w Pomorskiem sąd ogłosił upadłość m.in. Bomi (1227 osób zwolnionych), Amber Gold (645 osób), Rabat Service (641 osób) i OLT Express Regional (280 osób). „Samo Bomi, które było zarejestrowane w Trójmieście, a miało pracowników w całym kraju, ma prawie 7 mln zł zaległości i to robi statystykę, a województwo jest postrzegane jako te, w którym znacznie pogorszyła się sytuacja” – dodała. Za niewypłacenie lub opóźnienie terminu wypłaty wynagrodzenia lub innego świadczenia grozi grzywna w wysokości od jednego do 30 tysięcy złotych. Inspektorat Pracy może nałożyć mandat w wysokości od 1 do 2 tys. zł. W 2012 r. Inspektor nałożył 403 mandaty na kwotę 543 tys. zł (w 2011 r. było to 371 mandatów na kwotę 485 tys. zł). Mandat płaci sprawca, czyli osoba fizyczna (dyrektor, prezes lub inny członek zarządu), a nie osoba prawna. Jeżeli Inspektorat uznaje, że taki mandat jest karą zbyt łagodną bądź sprawca odmawia jego przyjęcia, to inspektorat kieruje sprawę do sądu i wówczas wymierzona grzywna może wynieść do 30 tys. złotych.
Prezes Pracodawców Pomorza, Zbigniew Canowiecki powiedział PAP, że „do niego nie docierają informacje, że pracodawcy mają zaległości w wypłacie wynagrodzeń”. Przyznał natomiast, że „pracodawcy mówią, że jest gorzej z zamówieniami”. Ocenia, że „nie jest tak źle, jak to wynika ze statystyki OIP”. „Statystyki są mylące i powodują wypaczanie pewnych zjawisk, bo wystarczą dwie-trzy duże firmy, które setkom swoich pracowników nie płacą miesiącami i zwalniają, a już wszystkie statystyki lecą w dół” - powiedział. „Nie siejmy paniki, nie ma sygnałów potwierdzających, że następuje pogorszenie sytuacji w zakresie wypłaty przez pracodawców wynagrodzeń i świadczeń pracownikom” – zaapelował. Prezes Regionalnej Izby Gospodarczej Pomorza Adam Protasiuk przyznał, że „czasami pracodawcy opóźniają wypłatę wynagrodzeń bo mają zatory płatnicze”. „Widzimy, że przedsiębiorcy cały czas mają utrudniony dostęp do kredytów obrotowych i wtedy to rodzi określone problemy na rynku np. powstają zatory płatnicze, jeden przedsiębiorca nie płaci drugiemu” – tłumaczy. Zdaniem Protasiuka, „kluczowe znaczenie mają tutaj banki, które często wstrzymują finansowanie przedsiębiorców, nie finansują małych firm”. „Często słyszymy, że banki wręcz wypowiadają umowy firmom z branż, które ich zdaniem są wrażliwe, bez oceny sytuacji konkretnej firmy”. Jako przykład podał branżę budowlaną.
Rzecznik prasowy przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, Marek Lewandowski uważa, że „tak naprawdę ta wiedza na temat problemu niewypłacanych w terminie pensji, poza ogólną statystyką, jest żadna”. Zwrócił uwagę, że „na ok. 230 tysięcy zarejestrowanych firm w Pomorskiem, 205 tysięcy to są firmy zatrudniające do 9 osób i nawet Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) nie jest w stanie skontrolować takiej liczby podmiotów”. W małych firmach nie działają też związki zawodowe. Przypuszcza, że „im mniejsza jest firma, tym większe mogą być problemy i mniejsza skuteczność pomocy tym pracownikom”. Przypomniał, że każdy pracownik, który ma jakiekolwiek zastrzeżenia powinien pytać PIP i może też, nawet anonimowo, złożyć skargę na pracodawcę. Powiedział, że „tam, gdzie są organizacje związkowe, to nawet jeśli pracodawca nie płaci, to najczęściej dochodzi do ugody, porozumienia i jest to rozwiązywane w jakiś cywilizowany sposób”. Liczba bezrobotnych zarejestrowanych na dzień 31 grudnia 2012 r. wynosiła w województwie - 114,6 tys.
Stopa bezrobocia w Pomorskim była wówczas równa stopie bezrobocia w całym kraju i wynosiła 13,4 procent. Dla porównania w grudniu 2011 r. w województwie bez pracy było 106,7 tys. osób, a stopa bezrobocia wynosiła 12,5 procent.

Dolnośląskie: ponad 10 tys. pracowników nie otrzymało na czas pensji
W 2012 r. w stosunku do roku poprzedniego ponad dwukrotnie wzrosła liczba pracowników, którym dolnośląscy pracodawcy zalegali z wypłatą pensji i innych świadczeń pracowniczych – wynika z danych Okręgowego Inspektoratu Pracy we Wrocławiu.
Jak poinformowała rzeczniczka Okręgowego Inspektoratu Pracy we Wrocławiu Agata Kostyk-Lewandowska w 2012 r. inspektorzy przeprowadzili ponad 8300 kontroli u ponad 6500 pracodawców w regionie. „U 21 proc. z nich stwierdzono różnego rodzaju nieprawidłowości związane z niewypłaceniem, nieterminowym wypłaceniem, bądź zaniżeniem kwot należnych z tytułu świadczeń pracowniczych” – podała rzeczniczka.
Według inspektorów w 2012 r. pracodawcy nie wypłacili wynagrodzenia ponad 10 400 pracownikom. Z kolei w 2011 r. pensji nie otrzymało ponad 4000 osób. „Liczba pracodawców +kredytujących+ swoją działalność kosztem własnych pracowników jest wciąż podobna, niestety wzrasta znacznie wysokość tego +kredytu+ oraz – wręcz dramatycznie – liczba pracowników, których kosztem jest on zaciągany” – powiedziała Kostyk-Lewandowska.
W zeszłym roku Okręgowy Inspektorat Pracy nakazał pracodawcom wypłatę zaległych świadczeń 4200 pracownikom na łączną kwotę ponad 8,3 mln zł. W 2011 r. inspektorzy zobligowali pracodawców do wypłaty zaległych świadczeń na łączną kwotę ponad 6,5 mln zł. Rzeczniczka dodała, że kwoty zaległości w wypłatach świadczeń pracownikom mogą być dużo większe. „8,3 mln zł w zeszłym roku to łączna kwota decyzji płacowych nakazujących natychmiastową wypłatę. Do tego dochodzi 2 900 wniosków skierowanych przez inspektorów pracy do pracodawców, w których nie ustalono jeszcze bezspornie kwoty należności” - tłumaczyła rzeczniczka.
Najwięcej decyzji i wniosków dotyczących świadczeń pieniężnych inspektorzy wydali dla pracodawcy w branżach handlowej oraz przetwórstwa przemysłowego. „Z kolei największą kwotę zobowiązań z tytułu świadczeń pracowniczych została stwierdzona w górnictwie. W czterech przedsiębiorstwach tej branży, inspektorzy pracy wydali 24 decyzje, obejmujące 630 pracowników, na łączną kwotę ponad 2,3 mln zł” – podała rzeczniczka.
Przewodniczący dolnośląskiej Solidarności Kazimierz Kismo w rozmowie z PAP podkreślił, że problem z wypłatą wynagrodzeń dla pracowników to efekt kryzysu w gospodarce. „Najlepiej to widać w przypadku firm budowlanych, gdy wykonawca robót nie jest w stanie zapłacić sowim podwykonawcom, którzy później nie mają pieniędzy na pensje dla pracowników” – mówił Kimso. Jego zdaniem od 2012 r. mamy do czynienia z nasileniem się problemu z wypłatami dla pracowników. „Podobną sytuację obserwowaliśmy tuż przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Dziś coraz bardziej upowszechnia się praktyka kredytowania przedsiębiorstw kosztem pracowników. W najgorszej sytuacji są przedsiębiorstwa, w których nie ma związków zawodowych, gdyż nie mam tam organizacji, która może walczyć o prawa pracowników” – dodał.

Podlaskie: ponad 9,8 mln zł zaległości w wypłacaniu pensji w 2012 r.
W ubiegłym roku pracodawcy z Podlaskiego nie wypłacili pracownikom wynagrodzeń na łączną kwotę ponad 9,8 mln zł - wynika z danych Państwowej Inspekcji Pracy w Białymstoku. To o 50 proc. więcej niż w 2011 r.
Jak poinformował rzecznik Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) w Białymstoku Krzysztof Rezanow, z danych wynika, że w ubiegłym roku wynagrodzenia nie otrzymało blisko 4,5 tys. pracowników z Podlaskiego. Dodał, że w porównaniu do 2011 roku to wzrost o ponad 60 proc., kiedy pensji nie wypłacono 2,7 tys. osobom.
Rezanow dodał, że w 2011 roku suma niewypłaconych należności pracownikom z tytułu wynagrodzeń i innych świadczeń wskazanych w decyzjach inspektorów pracy wyniosła ponad 4,9 mln zł. Natomiast w 2012 roku była to kwota o 50 proc. wyższa i wyniosła ponad 9,8 mln zł.
PIP w Białymstoku wystosował w ubiegłym roku 177 decyzji nakazujących wypłatę świadczeń. Skierował też ponad 14 tys. wniosków lub poleceń dotyczących wypłaty świadczeń, nałożył również 237 mandatów. Inspektorzy pracy skierowali też 51 wniosków o ukaranie do sądów. Rezanow powiedział, że w wyniku realizacji decyzji i wniosków wydanych w 2012 roku udało się wyegzekwować 9,1 mln zł dla 8,9 tys. pracowników.
Prezes Podlaskiego Klubu Biznesu Lech Pilecki przyczyn wzrostu zadłużenia pracodawców wobec pracowników dopatruje się w zamykaniu dużych zakładów pracy w regionie oraz nieotwieraniu nowych przedsiębiorstw. Jego zdaniem, istniejące zakłady prowadzą restrukturyzację lub przebranżawiają się, potrzebują mniej pracowników i czasami mają problem z wypłatą wynagrodzeń. Przyczyną takiej sytuacji - wskazał Pilecki - jest też brak dopływu większej liczby inwestycji zewnętrznych, jak to się dzieje na zachodzie kraju. A - jak dodał - dzięki temu pracę można byłoby zapewnić większej liczbie osób. W jego ocenie problem z wypłacaniem wynagrodzeń będzie postępować. Jako przykład podał upadek firm budowlanych w regionie. "W budownictwie skończyły się duże dotacje unijne w infrastrukturę drogową, drogi nie zostały do końca rozliczone i te firmy bankrutują lub przebranżawiają się, a ludzie zostają bez pracy i często bez wypłaconych zaległych pensji" - dodał.
Z danych sądów w regionie wynika, że upadłość w ubiegłym roku ogłosiło 19 firm. Wśród podlaskich przedsiębiorstw dominują firmy budowlane. Także w tej branży było sporo zwolnień grupowych. Marzanna Wasilewska z Wojewódzkiego Urzędu Pracy informowała wcześniej PAP, że w ubiegłym roku wskutek zwolnień grupowych, przeprowadzonych w 43 firmach, pracę miały stracić 683 osoby. 604 z nich dostały wypowiedzenia. Było to mniej niż w 2011 r. Wówczas 60 firm zgłosiło zamiar zwolnienia 889 osób, z czego 856 dostało wypowiedzenia.
Na koniec stycznia tego roku w urzędach pracy w regionie zarejestrowanych było blisko 74 tys. bezrobotnych - informował wcześniej członek zarządu województwa podlaskiego Cezary Cieślukowski. Mówił też, że to najwięcej bezrobotnych osób od 2008 roku.

Łódzkie: 2012 r. pracodawcy nie wypłacili ponad 13 mln zł pensji Ponad 13 mln zł wyniosły na koniec ub. roku stwierdzone podczas kontroli zaległości z tytułu niewypłacenia pracownikom wynagrodzeń - poinformował PAP rzecznik Państwowej Inspekcji Pracy w Łodzi Kamil Kałużny. Jest to kwota zbliżona do roku 2011 - dodał. Jak mówił w 2012 roku PIP przeprowadziła w województwie łódzkim ponad 7,9 tys. kontroli u ponad 6,1 tys. pracodawców. W związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami (nie tylko związanymi z zaległościami wynagrodzeń), do sądów skierowano 226 wniosków o ukaranie pracodawców. Nałożono ponad 1,4 tys. mandatów na łączną kwotę 1,7 mln zł. Kałużny zwrócił uwagę, że dzięki interwencji PIP udało się do końca 2012 roku "odzyskać" ponad 5,5 mln zł zaległych wynagrodzeń. Zdaniem jednego z ekonomistów z łódzkiej Izby Przemysłowo-Handlowej, z którym rozmawiała PAP niepłacenie pracownikom w terminie widoczne jest szczególnie w małych firmach, gdzie zatrudnionych jest 5-10 osób, gdzie warunki pracy są określane bardzo elastycznie. Pracujące tam osoby godzą się na to w obawie przed utratą pracy. Według niego głównym powodem niepłacenia wynagrodzenia jest brak płynności finansowej firm. To - jego zdaniem - powoduje tzw. zatory finansowe, które najłatwiej jest "zaoszczędzić na pracowniku". Podobnego zdania jest szef łódzkiej Solidarności Waldemar Krenc, który uważa, że brak wypłaty wynagrodzeń może wynikać nie tyle ze złej woli pracodawcy, ale przede wszystkim z sytuacji finansowej w jakiej znalazła się firma. "Jedno przedsiębiorstwo nie płaci drugiemu za wykonaną pracę, a to powoduje brak w kasie pieniędzy" - mówił. Zdaniem szefa "S" także brak związków zawodowych w wielu firmach powoduje, że wielu ich szefów czuje się bezkarnych. Według danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Łodzi na koniec 2012 r. w woj. łódzkim było zarejestrowanych 151 036 osób bezrobotnych. W tej grupie było m.in.: 74 865 kobiet, 50 696 mieszkańców wsi, 10 782 osoby niepełnosprawne, 24 470 osób z prawem do zasiłku, 8 541 osób zwolnionych z winy zakładu pracy, 77 053 osoby trwale bezrobotne, 48 331 osób bez kwalifikacji zawodowych, 26 197 osób do 25. roku życia i 39 923 osoby powyżej 50. roku życia.

Kujawsko-Pomorskie: wzrost, ale niezbyt duży W woj. kujawsko-pomorskim w 2012 r. pracodawcy nie wypłacili w terminie wynagrodzeń na łączną kwotę 5,6 mln zł. To w porównaniu z rokiem 2011 wzrost o 7 proc. Pensji w terminie nie otrzymało 2 905 osób - o 21,8 proc. więcej niż rok wcześniej. Rzeczniczka prasowa Okręgowego Inspektoratu Pracy (OIP) w Bydgoszczy Katarzyna Pietraszak poinformowała, że w 2012 roku Inspektoratowi udało się wyegzekwować 1,7 mln zł dla 2 tys. 520 pracowników. W ub. roku OIP wykrył 2905 przypadków niewypłacania pensji, czyli o 21,8 proc. więcej niż rok wcześniej, a kwota zaległości wzrosła do poziomu 5,6 mln zł. Z danych OIP w Bydgoszczy wynika, że najczęściej kontrolerzy karali za zaległości przedsiębiorców działających w branży przetwórstwa przemysłowego. Na kierownictwo tego rodzaju firm nałożono w 2012 roku 62 mandaty na kwotę ponad 820 tys. zł, a także wydano decyzje płatnicze na ponad 3,2 mln zł. W czołówce karanych są także firmy budowlane. Na przedsiębiorców tej branży nałożono w 2012 roku 37 mandatów na kwotę 48 tys. zł i wystawiono decyzje płatnicze na 748 tys. zł. W całym 2012 roku bydgoscy inspektorzy wystąpili do sądu o ukaranie 72 przedsiębiorców. Dane OIP dotyczą jednak tylko firm, których pracownicy sami zgłosili nieprawidłowości, bądź odkryto je podczas wyrywkowych kontroli. Właściciele firm niechętnie wypowiadają się na temat przyczyn powstawania zaległości wobec pracowników i najczęściej tłumaczą to nie tyle złą kondycją przedsiębiorstwa, ale zaległościami w regulowaniu należności przez kontrahentów. W takiej sytuacji często gotówki z trudem starcza na zobowiązania wobec ZUS i Urzędu Skarbowego, a sytuacja jest jeszcze trudniejsza, jeśli dochodzi konieczność spłacania kredytów bankowych. Związki zawodowe rzadko otrzymują oficjalne prośby o pomoc w odzyskaniu należności od pracodawcy, gdyż zwykle pierwszym adresatem skarg jest inspekcja pracy. Działacze przyznają, że mają informacje o problemach, ale są one nieoficjalne i dopóki mają taki charakter, to problem jest wewnętrzną sprawą danej firmy, do której związki nie mogą się mieszać. Jak ocenił prezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Pracodawców i Przedsiębiorców Mirosław Ślachciak problem zaległości w wypłatach pensji i świadczeń pracowniczych dotyczy tylko niewielkiej części przedsiębiorców. Liczba bezrobotnych zarejestrowanych na dzień 31 grudnia 2012 r. wynosiła w województwie - 148,8 tys. Stopa bezrobocia w Kujawsko-Pomorskiem była wówczas wyższa od stopy bezrobocia w całym kraju (13,4) i wynosiła 17,9 proc. Dla porównania w grudniu 2011 r. w województwie bez pracy było 139,6 tys. osób, a stopa bezrobocia wynosiła 17 proc.

Wielkopolska: coraz więcej nakazów PIP ws. wypłaty świadczeń Prawie 1,2 tys. decyzji nakazujących wypłatę świadczeń wydali w Wielkopolsce inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy w 2012 roku – poinformował PAP rzecznik Okręgowego Inspektoratu Pracy w Poznaniu Jacek Strzyżewski. To o ponad 38 proc. więcej niż w roku 2011. W 2011 roku PIP wydał prawie 850 decyzji. Jak dodał rzecznik, kwota zaległości spadła z ponad 28 mln zł w 2011 roku do ok. 26 mln złotych w 2012 roku. Rośnie jednak liczba pracowników, którzy nie dostają pieniędzy. „Przedsiębiorcy tłumaczą się, że po prostu nie mają pieniędzy” – powiedział PAP Strzyżewski. „1174 decyzje dotyczyły ponad 18,7 tys. pracowników (wzrost o 20 proc. w porównaniu do 2011) z 289 zakładów (spadek o 9 proc.)” – podał rzecznik. Dzięki działaniu PIP, pracownikom udało się w 2012 roku odzyskać ponad 16 mln złotych. Według dyrektor biura zarządu Wielkopolskiego Związku Pracodawców Lewiatan Małgorzaty Animuckiej tylko niewielka część przedsiębiorców, nie licząc się z ciążącymi na nich obowiązkami, z premedytacją nie wypłaca wynagrodzeń pracownikom. Przyznała przy tym, że ten patologiczny margines rzutuje niestety znacząco na wizerunek całej grupy przedsiębiorców. Większą grupę pracodawców zalegających z wypłatą świadczeń, w jej opinii, to firmy, które nie otrzymują zapłaty od swoich zleceniodawców za wykonane prace. "Firmy takie, po pewnym czasie, tracą płynność finansową, a w konsekwencji nie posiadają środków na wypłatę świadczeń swoim pracownikom. Decydują się na taki krok, gdyż chcąc uniknąć kar, w pierwszej kolejności opłacają składki ZUS oraz podatki. Trudniej negocjować z fiskusem odroczenie wpłat, niż z lojalnymi pracownikami, rozumiejącymi sytuację pracodawcy i gotowymi poczekać na wypłatę pensji" - powiedziała PAP Małgorzata Animucka. "Rozwiązanie takie dotyczy tylko firm, znajdujących się w przejściowych kłopotach i posiadających pracowników, utożsamiających się z firmą. W zupełnie innej sytuacji są upadające firmy, np. budowlane" - dodała.

Olsztyn: w 2012 r. 3,5 mln zł zaległości w pracowniczych wypłatach
3,5 mln zł wyniosły w 2012 roku na Warmii i Mazurach zaległości pracodawców w wypłatach wynagrodzeń dla pracowników. Według inspekcji pracy zaległości w porównaniu z 2011 rokiem wzrosły o 700 tys. zł. Jak poinformował PAP rzecznik Okręgowego Inspektoratu Pracy w Olsztynie Jacek Żerański w ubiegłym roku inspektorzy stwierdzili, że pracodawcy na czas nie wypłacili wynagrodzeń i innych należności wobec 2,3 tys. osób w 74 zakładach pracy. Wysokość zaległości wyniosła 3,5 mln zł. Natomiast w 2011 r. choć liczba zakładów pracy, w których na czas nie płacono pracownikom była większa, bo wyniosła 83, to objęła mniej pracowników bo 2,1 tys., a kwota niezapłaconych w terminie wynagrodzeń w sumie wyniosła ponad 2,8 mln zł. Jak zaznaczył Jacek Żerański pracodawcy najczęściej tłumaczą nieterminowe wypłaty pensji kłopotami finansowymi. Wyjaśniają, że sytuacja finansowa firm nie pozwala na wypłatę pensji o czasie, bo kontrahenci także spóźniają się z płatnościami. Duża część firm, w których nie wypłaca się wynagrodzeń na czas to przedsiębiorstwa budowlane. W poprzednich latach wśród firm niepłacących terminowo były zakłady odzieżowe i meblarskie. Pracownicy skarżą się inspekcji pracy nie tylko na nieterminowe wypłaty wynagrodzeń, ale także innych świadczeń pieniężnych np. odpraw, nagród jubileuszowych, ekwiwalentów urlopowych czy świadczeń z funduszu socjalnego. Niektórzy pracodawcy nie płacili nawet pracownikom diet związanych z delegacjami za wyjazdy służbowe. Jedna z olsztyńskich firm budowlanych pod koniec 2012 roku miała zaległości wobec byłych i obecnych pracowników na kwotę 500 tys. zł. Po interwencji inspektorów pracy pracodawca uregulował 100 tys. zł zaległości. Kontrola inspekcji pracy wykazała, że w tej firmie wielu pracowników posiada niewykorzystane urlopy wypoczynkowe. Jeden z pracowników miał niewykorzystanych 98 dni urlopu począwszy od 2009 roku, gdy w listopadzie 2012 r. rozwiązał umowę za porozumieniem stron, za niewykorzystany urlop naliczono mu ekwiwalent pieniężny w wysokości 45 tys. zł oraz odprawę emerytalną w wysokości 10 tys. zł. Do dnia kontroli pracodawca nie wypłacił mu należnych pieniędzy. Inny pracownik z tej firmy miał 64 zaległe dni urlopu od 2009 roku. Firma spod Szczytna produkująca wyroby z betonu wypłacała pensje swym pracownikom z dwutygodniowym opóźnieniem i w ratach. Zdarzało się także, że pracodawca wypłacał pracownikom zaliczki, które także dostawali z kilkunastodniowym opóźnieniem. Przewodniczący Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Regionu NSZZ "Solidarność" Józef Dziki powiedział, że zauważalny jest wzrost niepłacenia w terminie wynagrodzeń. "Gdy interwencje związkowców w tych zakładach nie przynoszą rezultatu, to zawiadamiamy Państwową Inspekcję Pracy" - podkreślił. Dodał, że zdarza się, iż pracodawcy opóźniają wypłaty pensji pracownikom, kierując się własnym interesem ekonomicznym. "Kapitał pracodawców w bankach rośnie, a oni często wykorzystują trudny rynek pracy, zmuszając pracowników do pracy w nadgodzinach i płacąc z opóźnieniem, albo w ratach" - ocenił Dziki. Prezes olsztyńskiej loży Business Centre Club Wiesław Łubiński powiedział PAP, że wzrost zaległości w pracowniczych wypłatach świadczy o spowolnieniu gospodarczym. "Moim zdaniem nie ma kryzysu, ale jest spowolnienie. Firmy mają zatory płatnicze, a to wywołuje efekt domina wśród współpracujących ze sobą kontrahentów. Brakuje pieniędzy na rynku, a to świadczy o tym, że ludzie ubożeją" - podkreślił. Dodał, że zdarza się, iż "źle zarządzane firmy, mające trudności finansowe, tłumaczą nieterminowe wypłaty pracownikom, właśnie sytuacją kryzysową na rynku". Stopa bezrobocia na Warmii i Mazurach jest najwyższa w Polsce i według danych GUS z grudnia 2012 roku wyniosła 20,1 proc. Na 1,4 mln mieszkających w regionie, zarejestrowanych jest 113,2 tys. osób bezrobotnych. Na 1 ofertę pracy przypada 159 bezrobotnych.

Małopolskie: blisko 18 mln zł zaległości w wypłacaniu wynagrodzeń
Blisko 18 mln zł wyniosły łączne zaległości pracodawców w wypłacaniu wynagrodzeń pracownikom ujawnione w zeszłym roku przez inspektorów Państwowej Inspekcji Pracy w woj. małopolskim. Była to kwota dwukrotnie wyższa niż w 2011 roku. Jak poinformowała PAP rzecznik prasowy PIP w Krakowie Anna Majerek, niewypłacone wynagrodzenia były dominującym zarzutem, który pojawiał się w odbieranych przez inspektorów PIP skargach i wnioskach. Ponad 2,3 tys. zarzutów dotyczyło niewypłacenia wynagrodzenia za pracę i innych świadczeń pieniężnych ze stosunku pracy. W głównej mierze odnosiły się one do niewypłacania lub nieterminowego wypłacania wynagrodzenia, ekwiwalentu za urlop wypoczynkowy, wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych i w porze nocnej, odpraw przysługujących w związku z rozwiązaniem umowy o pracę z przyczyn niedotyczących pracowników oraz odpraw emerytalno-rentowych. „Kwota należności wskazana w samych tylko decyzjach inspektorów do wypłacenia pracownikom wyniosła na koniec 2012 r. blisko 18 mln zł i dotyczy 9776 pracowników, z czego do końca 2012 r. w efekcie prowadzonych działań wypłacono prawie 4,7 mln zł dla 1455 pracowników” - wyjaśniła rzecznik. Według niej jest to kwota dwukrotnie większa niż za cały poprzedni rok. "Na pewno na tak wysokie zaległości miały wpływ nakazy odnoszące się do dużych firm, które postawione zostały w stan likwidacji, gdzie zdarzały się decyzje inspektorów wypłaty należności nawet w wysokości 2 mln zł" - zaznaczyła rzecznik. Większość decyzji w Małopolsce odnosiła się jednak do zakładów małych i średnich. Branże, które przodują w Małopolsce w niewypłacaniu wynagrodzeń, to przetwórstwo przemysłowe, budownictwo i handel. W wyniku kontroli inspektorzy PIP ukarali pracodawców 338 mandatami o łącznej wartości ponad 460 tys. zł, skierowano też 97 wniosków o ukaranie do sądu. Sąd może orzec grzywnę nawet do 30 tys. zł. Zdaniem przedstawicielki PIP do nasilenia niewypłacania wynagrodzeń przyczyniła się ogólna sytuacja na rynku pracy. „Zadłużenie pracodawców i przestoje w produkcji, brak zamówień powoduje efekt zamkniętego koła, którego ofiarą nie może jednak padać pracownik. Niestety coraz częściej dochodzi również do likwidacji pracodawcy – bez rozliczenia się z pracownikiem.
Do tego dochodzi niewydanie świadectwa pracy oraz dokumentów niezbędnych dla potrzeb ZUS” - oceniła Majerek. Katarzyna Nyklewicz z WUP w Krakowie poinformowała PAP, że w zeszłym roku 49 firm z regionu nie miało środków na wypłatę zaległych wynagrodzeń. Z powodu niewypłacalności pracodawcy należności te uregulowano w ramach Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Spośród nich 26 to firmy małe, w których zatrudnienie wynosiło do 20 osób, 16 firmy średnie z zatrudnieniem od 21 do 100 osób, a 7 to firmy duże zatrudniające ponad 100 osób. Największe kwoty wypłacono dla firm z branży budowlanej związanej z budową dróg.
Jak ocenił prezydent Izby Przemysłowo-Handlowej w Krakowie Andrzej Zdebski, zeszły rok w Małopolsce był szczególnie trudny dla budowlanki, sprzedaży detalicznej, ucierpiały też małe kilkuosobowe firmy, które są słabe kapitałowo i podatne na każde wahanie koniunktury. Z danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Krakowie wynika, że na koniec 2012 r. zarejestrowano w województwie małopolskim ponad 161 tys. bezrobotnych, a stopa bezrobocia osiągnęła 11,5 proc.

Podkarpackie: w ub.r. nie wypłacono ponad 17 mln zł wynagrodzeń
W ubiegłym roku pracodawcy z Podkarpacia nie wypłacili pracownikom wynagrodzeń na łączną kwotę ponad 17 mln zł - wynika z danych Państwowej Inspekcji Pracy w Rzeszowie. To o 7 mln zł więcej niż w 2011 roku. Dane te uzyskano na podstawie kontroli przeprowadzonej w 2012 roku u 802 pracodawców. W kontrolowanych zakładach liczba pracowników wynosiła ponad 53 tys. osób, w tym ponad 1,8 tys. pracowało na podstawie umów cywilnoprawnych. W sprawach dotyczących wypłat wynagrodzeń i innych świadczeń wynikających ze stosunku pracy inspektorzy pracy w ub. roku nałożyli na pracodawców 280 mandatów na kwotę ponad 330 tys. zł. Jest to o ponad 30 mandatów więcej niż w 2011 roku, kiedy pracodawców ukarano mandatami na łączną kwotę prawie 290 tys. zł. Jak poinformował PAP rzecznik PIP w Rzeszowie Wojciech Dyląg z 17 mln zł ubiegłorocznych zaległości pracodawcy dotychczas uregulowali już około 10 mln zł. Natomiast z 10 mln zł, jakie pracodawcy zalegali w 2011 roku dotychczas wypłacono 7 mln zł. Zdaniem prezesa Izby Przemysłowo-Handlowej w Rzeszowie Mieczysława Łagowskiego zatory płatnicze wynikają z recesji, na której progu znajduje się polska gospodarka. „Pracodawca nie raz musi zmagać się z dylematem: nie wypłacić pensji pracownikowi czy nie uregulować płatności ZUS, w skarbówce albo nie zapłacić za materiały i usługi niezbędne do dalszego prowadzenia działalności. Pracodawcy nie mają pieniędzy, bo im z kolei też ktoś nie zapłacił. To jest system naczyń połączonych” – mówił Łagowski. Wyjaśnił, że z powodu zatorów płatniczych firmy nie mają np. materiałów, więc zatrzymywana lub spowolniania jest produkcja. Wobec tego nie ma pracy dla wszystkich dotychczasowych pracowników i przeprowadzana jest redukcja zatrudnienia, w wyniku czego rośnie bezrobocie. Ponadto wzrosło też zautomatyzowanie produkcji, co także sprzyja zwolnieniom. „Pracodawcy zaciągają wysoko oprocentowane kredyty obrotowe na sprawy bieżące, na funkcjonowanie firm, które muszą spłacać w dość krótkim czasie, co też generuje koszty i powoduje zatory płatnicze, a spirala zadłużenia rośnie” – zauważył prezes IPH w Rzeszowie. Jego zdaniem w rozwiązaniu kwestii zaległości w wypłacaniu wynagrodzeń pomogłoby złagodzenie systemu podatkowego dla przedsiębiorców. Ponadto banki powinny obniżyć oprocentowanie kredytów obrotowych dla firm i wydłużyć okresy ich spłat.

Lubelskie: 7,6 mln zł niezapłaconych wynagrodzeń w 2012 r.
7,6 mln zł wyniosła w ubiegłym roku w woj. lubelskim kwota niewypłaconych należności pracowniczych - wynika z danych inspekcji pracy. To 60 proc. więcej niż w roku poprzednim. Liczba przypadków niewypłacenia podstawowego wynagrodzenia wzrosła z 3101 w 2011 r. do 4342 w roku ubiegłym. Liczba pracodawców, którzy nie wypłacali pensji zwiększyła się w tym czasie ze 131 do 162 – poinformował Paweł Łyczkowski z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie. Mniej natomiast było pracodawców, którzy zalegali z wypłatami innych świadczeń niż pensje zasadnicze, takich jak ekwiwalent za urlop, dodatki stażowe, odprawy czy nagrody jubileuszowe. W 2011 r. takich pracodawców było 906, zaś w 2012 r. – 844. Ogółem liczba przypadków niewypłacenia pensji zasadniczych i innych składników wynagrodzenia spadła z 22 080 w 2011 r. do 19 820 w roku ubiegłym. Natomiast kwota wszystkich niewypłaconych pracownikom bezspornych należności wzrosła z około 4,7 mln zł do 7,6 mln zł, czyli o 60 proc. We wszystkich tych przypadkach inspektorzy pracy wydali nakazy zapłaty należności. Tylko część pieniędzy udało się wyegzekwować: w 2011 r. około 3,9 mln zł na rzecz 2 933 pracowników, natomiast w ubiegłym roku około 3,3 mln zł na rzecz 2 550 pracowników. Za stwierdzone nieprawidłowości inspektorzy pracy nałożyli w 2011 r. 172 mandaty na łączną kwotę 212,2 tys. zł i skierowali do sądu 51 wniosków o ukaranie winnych. W ubiegłym roku mandatów było 201 na kwotę 236,7 tys. zł oraz 47 wniosków do sądu.
Zaległości w wypłacaniu należności pracownikom dotyczyły głównie niewielkich firm, bo takie dominują w regionie. Prawie połowa niewypłaconych świadczeń – około 3,2 mln zł – należała się pracownikom firm budowlanych. „Jako powód niewypłacenia wynagrodzeń pracodawcy najczęściej podawali trudności finansowe. Właściciele firm budowlanych tłumaczyli, że nie wypłacili pensji, bo sami nie otrzymali zapłaty za wykonane roboty” – powiedział Łyczkowski.
Zdaniem prezesa Lubelskiej Izby Rzemieślniczej Jerzego Miszczaka niewypłacanie w terminie wynagrodzeń pracownikom to skutek spowolnienia gospodarczego i zatorów płatniczych. „Koszty pracy są bardzo wysokie, opóźnienia w wypłatach nie wynikają ze złej woli pracodawców. Znam firmy, którym należą się bardzo duże kwoty od kontrahentów. W takiej sytuacji opóźniają wypłacanie wynagrodzeń lub rozkładają je na raty. Pracownicy często godzą się z tym, bo alternatywą są zwolnienia, a to byłoby jeszcze gorsze w sytuacji, gdy bezrobocie rośnie i trudno znaleźć inną pracę” – powiedział Miszczak.
Na koniec ubiegłego roku liczba bezrobotnych w woj. lubelskim wyniosła ponad 131 tys., czyli o 8,7 tys. więcej niż rok wcześniej. W ubiegłym roku w ramach zwolnień grupowych pracę straciło prawie 1,2 tys. osób. Kilka przedsiębiorstw zapowiedziało już w urzędach pracy kolejne zwolnienia grupowe; liczba zwalnianych może przekroczyć 1,5 tys. osób.

Lubuskie: w 2012 r. prawie 40-proc. wzrost zaległości płacowych
W 2012 roku w woj. lubuskim pracodawcy zalegali z wypłatą wynagrodzeń dla ponad 4,2 tys. osób na łączną kwotę 4,378 mln zł - o prawie 40 proc. wyższą niż w 2011 r. - poinformowała PAP Barbara Babicz z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Zielonej Górze. W ub. roku inspektorzy pracy wydali łącznie 202 decyzje nakazujące pracodawcom uregulowanie zobowiązań. Zaległości wynikające z niepłacenia wynagrodzeń za pracę zamknęły się w kwocie 3,9 mln zł. Ponadto pracodawcy byli winni pracownikom 91,4 tys. zł za urlop wypoczynkowy, 48 tys. zł ekwiwalentu pieniężnego za niewykorzystany urlop wypoczynkowy, 94,3 tys. zł ekwiwalentu pieniężnego za używanie odzieży własnej oraz 80,6 tys. zł za pracę w godzinach nadliczbowych. Ponadto zalegali z wypłatą 31,8 tys. odpraw z tytułu rozwiązania stosunku pracy.
Do końca grudnia inspekcja pracy zdołała wyegzekwować wypłatę 1,9 mln zł zaległych wynagrodzeń (z 2012 r.) i innych świadczeń. W kwocie 526 tys. zł zamknęły się zobowiązania firm, których PIP nie mogła egzekwować z uwagi na upadłość firm lub utratę statusu pracodawcy. „Inspektorów pracy interesuje stan realizacji decyzji objętych postępowaniem upominawczym, egzekucyjnym lub wydanych w listopadzie i grudniu 2012 r., a nakładających na adresatów obowiązek wypłacenia łącznie 1,95 mln zł – 44,6 proc. wszystkich zaległości w 2012 r.” - powiedziała PAP Babicz. Państwowa Inspekcja Pracy interweniowała w przypadku 58 zakładów pracy. 81,3 proc. łącznej kwoty wygenerowanych przez nie zaległych wypłat dla pracowników dotyczy dziewięciu z nich. „Na uwagę zasługuje fakt, że 92 proc. kwoty pozostającej do wyegzekwowania stanowią zaległości wobec pracowników pięciu zakładów. Powodem ich powstania, na który najczęściej wskazywali pracodawcy była zła sytuacja ekonomiczna firmy” - powiedział PAP z-ca Okręgowego Inspektora Pracy w Zielonej Górze Zdzisław Klim.
Zdaniem dyrektora Biura Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej Jarosława Nieradki w Lubuskiem skala problemu nie odbiega od średniej ogólnopolskiej. „Trzeba podkreślić, że nigdy nie jest to postawa przyjmowana przez pracodawcę z premedytacją – wystarczy brak czy nieterminowe płatności od klientów i kontrahentów i firma ma problem z rozliczeniem się z pracownikami. Sytuacji nie poprawia też postawa sektora bankowego, który stosuje coraz bardziej restrykcyjne zasady udzielania kredytów obrotowych, szczególnie w branżach uznanych za branże wysokiego ryzyka, jak np. usługi budowlane” - powiedział PAP Nieradka.
Podobną opinię wyraził Zbigniew Marcinkiewicz, prezes Lubuskich Pracodawców, organizacji zrzeszającej przedsiębiorców z północy woj. lubuskiego. Jego zaniem, pracodawcy „zawsze stali i stoją na stanowisku, by wynagrodzenia pracownicze wraz z ich pochodnymi regulować w pierwszej kolejności”. „Są jednak czynniki, które czasami im to utrudniają, a nawet uniemożliwiają. W firmach tworzą się ogromne zatory płatnicze. Spada liczba zamówień, jest zdecydowanie mniej nowych inwestycji, spada popyt wewnętrzny. Widać to chociażby po spowalniającym obiegu pieniądza w gospodarce” - powiedział PAP Marcinkiewicz. Dodał, że banki bardzo selektywnie i ostrożnie podchodzą do tego, kto może otrzymać wsparcie w postaci kredytów. „Pracodawcy mają często blokowane konta i nie mogą wręcz samodzielnie decydować na co przeznaczyć pieniądze – chcą zaspokoić pracowników, ale nie mają pieniędzy. Na firmy działające nakłada się też niewypłacalność firm upadłych, których w minionym roku było rekordowo dużo” - wyjaśnił Marcinkiewicz. Podkreślił, że Pracodawcy Lubuscy za pośrednictwem Pracodawców RP wielokrotnie domagali się od rządu by ułatwił, uprościł dostęp w sytuacjach krytycznych do środków z FGŚP i tą drogą pomógł pracodawcom w regulowaniu zobowiązań wobec pracowników.
W Lubuskiem rok 2012 zakończył się wzrostem liczby bezrobotnych. Na koniec grudnia w rejestrach lubuskich urzędów pracy było ich 60 614, czyli o 1 480 więcej niż na koniec 2011 roku. Oznacza to wzrost poziomu bezrobocia o 2,5 proc. - poinformowała PAP rzecznik Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Zielonej Górze Małgorzata Kordoń. Wzrosty odnotowano w większości lubuskich powiatów. Największy w świebodzińskim - o ponad 25 proc. Były jednak i takie, gdzie liczba bezrobotnych spadła. Należą do nich powiaty: gorzowski ziemski i grodzki, słubicki, zielonogórski grodzki, żagański i żarski. Najmocniejszy spadek odnotowano w powiecie słubickim – o ponad 8 proc. „Najmocniejszy wpływ na kształtowanie sytuacji na lubuskim rynku pracy miał czynnik makroekonomiczny. Zwolnienia grupowe były znaczne.
W całym 2012 roku zgłoszeniami zwolnień grupowych objęto blisko 1,5 tysiąca osób, a dokonano zwolnienia blisko 1,4 tysiąca. Ich skala była o 25 proc. większa niż w 2011 roku” - powiedziała rzecznik. Przy czym - dodała - do powiatowych urzędów pracy zgłoszono mniej ofert pracy. W 2012 roku było ich 30,2 tys., podczas gdy rok wcześniej – 35,3 tys.

Opolskie: mniej pracodawców zalega z wypłatami, ale na większą kwotę
W woj. opolskim systematycznie zmniejsza się liczba pracodawców, którzy zalegają z wypłatą wynagrodzeń. Rośnie natomiast kwota zaległych pensji, na wypłatę których oczekują pracownicy. Jak podał Okręgowy Inspektorat Pracy w Opolu w ubiegłym roku zaległości dotyczące terminowego regulowania wypłat miało 83 pracodawców z woj. opolskiego. W 2011 r. pracodawców, którzy spóźniali się z wypłatami było 101, a w 2010 r. - 146. „Systematycznie rośnie natomiast kwota niewypłaconych wynagrodzeń” – powiedział PAP rzecznik prasowy Okręgowego Inspektoratu Pracy w Opolu Łukasz Śmierciak. W 2009 r. było to 2,7 mln zł, w 2010 - 4 mln zł, w 2011 r. – ponad 3,9 mln zł, a w ubiegłym roku już 4,2 mln zł.
W woj. opolskim zwiększa się także liczba pracowników, których dotyczą opóźnienia w zakresie terminowego wypłacania pensji. To 11 tys. przypadków. „Liczba przypadków nie jest tożsama z liczbą pracowników. Zdarzało się, że wobec jednego pracownika pracodawca zalegał z wypłatami kilka razy w ciągu roku. Mieliśmy z tym do czynienia szczególnie w kilku dużych zakładach. Pracodawca mógł zalegać za styczeń i luty, później te pieniądze wypłacił, a w maju pojawiły się kolejne zaległości” – tłumaczył Łukasz Śmierciak. Opolscy inspektorzy pracy, reagując na skargi pracowników, w 2012 r. wyegzekwowali należności na kwotę przekraczającą 2 mln 630 tys. zł.
Na nierzetelnych pracodawców nałożyli także 200 mandatów wystawionych na kwotę 240 tys. zł. Ponadto skierowali do sądu 46 wniosków o ukaranie, w wyniku czego sądy nałożyły grzywny na 83 tys. zł. „Choć mniej pracodawców ma problemy, przynajmniej przejściowe, z regulowaniem zobowiązań wobec pracowników, to zalegają oni większej liczbie zatrudnionych. Powoduje to wzrost łącznej kwoty niewypłaconych należności” – poinformował PAP Łukasz Śmierciak. „Zdarzają się coraz częściej przypadki, w których pracodawcy próbują oszczędzać na należnych dodatkach do stałej pensji pracowników, np. z tytułu ekwiwalentu za pranie odzieży roboczej, czy należnych kwot za przepracowane godziny nadliczbowe, albo pracę w porze nocnej” – dodał.
Według prorektora Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Opolu, ekonomisty Witolda Potwory wzrost kwoty należności można wytłumaczyć narastającymi odsetkami od niewypłaconych pensji. „To efekt kuli śnieżnej” – mówił. „Natomiast spadająca liczba przedsiębiorstw, w których są zaległości z wypłatami jest związana z tym, że najsłabsi są eliminowani z rynku. Słabe firmy jednak się na nim nie utrzymują i gdy pojawiają się zaległości m.in. wobec pracowników, to bankrutują” – dodał. W woj. opolskim silny jest przemysł budowlany i usługi związane z budownictwem. „W tej branży stosunkowo łatwo przejść do szarej strefy. Czasem na papierze się pieniędzy nie wypłaca, a na boku pracodawca z pracownikiem się dogadują” – uważa Witold Potwora. „Mam kilka zgłoszeń z ostatniego czasu dotyczących zaległości w wypłatach. Pochodzą one jedynie z zakładów, w których działa komórka Solidarności” – mówiła PAP przewodnicząca NSZ "Solidarność" regionu Śląska Opolskiego Cecylia Gonet. „Skala tego zjawiska się nasila. Nie tylko na Opolszczyźnie, ale także w całym kraju. Pracodawcy tłumaczą, że jest to skutek kryzysu. Coraz częściej mówi się także o dużych zwolnieniach” – dodała.

Świętokrzyskie: pracownicy nie otrzymali blisko 13 ml zł pensji
Prawie 13 mln zł zalegali z wypłatami pensji pracodawcy, których skontrolowała w 2012 roku świętokrzyska Państwowa Inspekcja Pracy. W ciągu roku zaległości płacowe wzrosły ponad dwukrotnie. O tym, że problem narasta alarmują też pracodawcy i związkowcy. Okręgowy Inspektorat Państwowej Inspekcji Pracy podsumował wyniki ubiegłorocznych kontroli przeprowadzonych w 293 firmach w regionie.
Statystyki są alarmujące: co czwarty pracodawca nie wypłacał całej pensji, co piąty nie przestrzegał terminu wypłaty lub zaniżył wysokość wynagrodzenia. Braki i uchybienia w zakresie wypłaty wynagrodzenia za pracę stanowiły prawie 65 proc. ogólnej liczby naruszeń świadczeń pracowniczych. "Ogółem w regionie w skontrolowanych firmach nie wypłacono 6,2 tys. pensji, dla porównania w 2011 roku mieliśmy 3,8 tys. takich przypadków. Sama kwota niewypłaconych należności z tytułu wynagrodzeń i innych świadczeń pracowniczych wzrosła ze 5,6 mln zł do 12,9 mln zł. Widać bardzo niepokojący wzrost zjawiska” - podkreśliła rzecznik świętokrzyskiej PIP Barbara Kaszycka. Dodała, że trudno określić w ilu firmach dochodzi do podobnych naruszeń prawa, bo nie wszyscy pracownicy informują o nich PIP.
Opinię tę podziela wiceprzewodniczący świętokrzyskiej Solidarności Mieczysław Gójski, według którego częściej problem z wypłatami pensji dotyczy małych i średnich przedsiębiorstw niż dużych firm. "W większych firmach działają związki zawodowe, a pracodawcy zdają sobie sprawę, że te o brakach wypłat powiadomią inspekcję pracy. W mniejszych firmach jest to nagminne, tak samo jak wypłacanie pensji w ratach" - powiedział Gójski. Prezes Świętokrzyskiego Związku Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" w Kielcach Tomasz Tworek uważa, że przyczyną częstszego niewypłacania pensji jest kryzys. "Małe sklepy czy kawiarnie już tracą płynność finansową, bo ludzie oszczędzają na takich wydatkach. A trzeba się liczyć z tym, że gospodarka - w naszym regionie opierająca się na handlu i usługach - dopiero odczuje kryzys. W przypadku dużych firm, szczególnie budowlanych, często powodem kłopotów finansowych jest zaniżanie kwot, z którymi staje się do przetargów" - powiedział. Zdaniem Tworka, który jest także właścicielem dużej firmy budowlanej, niewypłacanie pensji i kredytowanie się pracodawcy u pracowników świadczy o bardzo złej sytuacji finansowej firmy. „W przypadku przejściowych kłopotów można umówić się z dostawcą na opóźnienie płatności za faktury czy szukać innych źródeł pieniędzy. Pracownik takich możliwości nie ma” - zaznaczył.

Polecamy książki z prawa pracy