Strasburg: zakaz związków zawodowych duchownych jednak uzasadniony
\

Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku Wielkiej Izby z 9 lipca br. uznał, iż odmowa zarejestrowania związku zawodowego duchownych jest uzasadniona i nie narusza wolności stowarzyszania się.

Skarga została wniesiona do Trybunału przez związek zawodowy duchownych Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego, któremu odmówiono rejestracji i urzędowego uznania. Trybunał już wcześniej orzekał w tej sprawie – w wyroku z 31 stycznia 2012 r. Izba Trybunału stwierdziła naruszenie art. 11 Konwencji o prawach człowieka (wolność stowarzyszania się) uznając, iż władze rumuńskie nie uwzględniły wystarczająco wszystkich argumentów stron, opierając się – przy odmowie rejestracji związku – jedynie na przepisach prawa kościelnego. Rozstrzygnięcie Wielkiej Izby okazało się zgoła odmienne. Rozpatrując odwołanie od wyroku z 31 stycznia 2012 r. Trybunał stwierdził, iż naruszenia art. 11 Konwencji nie było.

Obszerne uzasadnienie wyroku Trybunał rozpoczął od analizy, czy art. 11 Konwencji, w jego aspekcie dotyczącym prawa do tworzenia związków zawodowych, w ogóle znajduje zastosowanie w przypadku duchowieństwa. Tu odpowiedź okazała się pozytywna: duchowni wykonują czynności nakazane im przez biskupa, prawo krajowe przewiduje szereg stanowisk pracy dla duchownych (np. katechetów w szkołach publicznych) finansowanych ze środków publicznych, dochody duchownych są opodatkowane podatkiem dochodowym, a Rumuński Kościół Prawosławny odprowadza od tychże wynagrodzeń składki na ubezpieczenie społeczne tak jak pracodawca. Te okoliczności wystarczyły, by przyrównać położenie duchownych do stosunku zatrudnienia i uznać zastosowanie art. 11 Konwencji w ich sytuacji.

Jakkolwiek więc art. 11 Konwencji znalazł w sprawie zastosowanie, a zakaz stworzenia związku zawodowego bez wątpienia stanowił ingerencję w prawa stąd wynikające, Trybunał uznał tę ingerencję za uzasadnioną ze względu na "ochronę praw innych osób" (art. 11 ust. 2 Konwencji). W tym przypadku za "prawa innych osób" uznano prawa samego Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego i zagwarantowaną konstytucyjnie autonomię związków wyznaniowych. Rolą państwa – zdaniem Trybunału – nie jest działanie w charakterze arbitra i rozstrzyganie sporów zachodzących w łonie jakiegokolwiek kościoła, lecz bezstronne i neutralne organizowanie przestrzeni publicznej pozwalające obywatelom na wykonywanie wolności wyznania. Odmawiając zarejestrowania związku zawodowego duchownych państwo po prostu odmówiło zaangażowania się w organizację i działanie Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego, wywiązując się tym samym z obowiązków spoczywających na nim na podstawie art. 9 Konwencji (wolność myśli, sumienia i wyznania). Nie można więc mówić o naruszeniu art. 11 Konwencji w tym przypadku.

Omawiana sprawa wzbudziła wiele kontrowersji. Wystarczy wskazać, iż aż 7 sędziów (z 17) zgłosiło zdanie odrębne w sprawie, w tym polski sędzia Krzysztof Wojtyczek, który argumentował, że art. 11 Konwencji w ogóle nie powinien znaleźć zastosowania w przypadku duchowieństwa (pozostali "dysydenci" opowiadali się za stwierdzeniem naruszenia art. 11). Każda ze stron sporu przedstawiła ważne i spójne logicznie argumenty na poparcie swego stanowiska. W rzeczy samej, istotą tej sprawy stał się konflikt pomiędzy dwoma wartościami konwencyjnymi: z jednej strony jest to prawo jednostek do stowarzyszania się, a z drugiej strony prawo do autonomii związku wyznaniowego. Wielka Izba Trybunału pierwszeństwo przyznała tej drugiej wartości. Trudno stwierdzić, czy słusznie. Celem Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka jest ochrona praw człowieka, a nie praw instytucji stwarzanych przez człowieka, i w razie konfliktu takich wartości to prawom jednostek Trybunał powinien przyznawać pierwszeństwo. Niemniej jednak Strasburg locuta, causa finita: związki zawodowe nie dla duchownych.

Tak wynika z wyroku Wielkiej Izby Trybunału z 9 lipca 2013 r. w sprawie nr 2330/09, Sindicatul „Păstorul cel Bun” przeciwko Rumunii.

Katarzyna Warecka

Data publikacji: 10 lipca 2013 r.