Aby zminimalizować ryzyko przenoszenia się poza UE firm, których produkcja związana jest z wysoką konsumpcją energii elektrycznej, dostają one rekompensaty. Mają to zapobiegać tzw. ucieczce emisji przemysłów energochłonnych i zatrzymać je w Unii, choć tutejsza energetyka musi nabywać coraz droższe pozwolenia na emisję CO2 w ramach systemu ETS. Obowiązująca lista sektorów jest z 2012 i KE uznała, że po ośmiu latach nastał czas na zmiany. Chodzi o zmianę modelu oceny pomocy publicznej, którą Bruksela może uznać za zgodną z unijnymi zasadami bądź nie. Nowe wytyczne wejdą w życie 1 stycznia 2021 r. wraz z początkiem nowego okresu rozliczeniowego ETS.

Czytaj również: Sejm uchwalił ustawę o rekompensatach dla 300 firm energochłonnych >>

 


Mniej sektorów, więcej podsektorów

Według KE dotychczasowe wytyczne z 2012 r. opierają się na starych danych i założeniach, w związku z czym powstaje ryzyko, że wykaz sektorów kwalifikujących się do rekompensaty oraz kwoty pomocy, jakich mogą one oczekiwać, mogą być nieaktualne. Nowe wytyczne mają ukierunkować pomoc wyłącznie na sektory zagrożone ucieczką emisji z powodu wysokich kosztów pośrednich emisji i ich silnego zaangażowania w handel międzynarodowy. KE poinformowała, że w oparciu o obiektywną metodologię uznała, że do pomocy kwalifikuje się 10 sektorów i 20 podsektorów. Do tej pory kwalifikowało się 14 sektorów i 7 podsektorów. Co ważne dla Polski, na liście utrzymał się m.in. sektor produkcji miedzi, ale także sektor produkcji aluminium, papieru i tektury czy produkcja surówki żelazostopów, żeliwa i stali oraz wyrobów hutniczych.

Jak pisze PAP, pod koniec minionego roku polscy europosłowie interweniowali w tej sprawie, aby utrzymać dotychczasowe zasady wspierania firm energochłonnych, ale problem z nowymi wytycznymi miały też inne państwa członkowskie, w tym Niemcy. W rezultacie konsultacji publicznych i przyjętej metodologii do listy dodano sektor wytwarzania i przetwarzania produktów rafinacji ropy naftowej oraz produkcję masy włóknistej. Z wykazu wypadł za to sektor nawozowy, chemikaliów o pochodzeniu organicznym, wydobywanie rudy żelaza, górnictwo chemikaliów i materiałów nawozowych oraz produkcja bezszwowych rur i przewodów.

Sposób liczenia rekompensat

Nowe wytyczne ustalają stałą stawkę rekompensaty w wysokości 75 proc. (obniżoną z 85 proc. na początku poprzedniego okresu handlu ETS) i wykluczają rekompensatę za nieefektywne technologie, aby utrzymać zachęty firm do inwestowania w efektywność energetyczną. KE chce też, żeby rekompensaty były uzależnione od dodatkowych wysiłków na rzecz obniżenia emisyjności podejmowanych przez przedsiębiorstwa, takich jak przestrzeganie zaleceń z audytu efektywności energetycznej.
Formuła wyliczania wysokości rekompensat uwzględnia średnie ceny uprawnień do emisji, a rosnące ceny uprawnień przekładają się na wyższy poziom rekompensat. W rezultacie rekompensaty istotnie obniżają koszty zakupu energii. Zgodnie ze znowelizowaną dyrektywą ETS rekompensaty można finansować z przychodów ze sprzedaży aukcyjnej uprawnień do emisji. W Polsce w 2018 r. dochody z aukcji wyniosły ok. 5 mld zł.