Senat odrzucił w czwartek nowelę ustawy o odnawialnych źródłach energii, wprowadzającą nową definicję drewna energetycznego. Jej przeciwnicy alarmują, że zwiększy wycinkę. 

Nowelizacja ustawy o odnawialnych źródłach energii przewiduje wprowadzenie nowej, czasowej, ale rozszerzającej definicji drewna energetycznego. Mówi ona m.in., że za drewno energetyczne uznaje się np.: surowiec drzewny niebędący drewnem tartacznym i skrawanym. W efekcie można za nie uznać drewno średniowymiarowe służące do produkcji palet, galanterii ogrodowej, celulozy czy płyt drewnopochodnych. Taka definicja ma obowiązywać jednak tylko od 1 października br. do 31 grudnia 2021 r., a potem powinna zostać doprecyzowana w rozporządzeniu. Senatorowie odrzucili jednak nowelę. Za podjęciem uchwały o odrzuceniu głosowało 46 senatorów, przeciw było 44, a jeden wstrzymał się od głosu. Teraz nowela trafi ponownie do Sejmu.

 


Argumenty przeciwko nowelizacji - zwiększy się wycinka drzew

Opozycja, przyrodnicy oraz organizacje ekologiczne krytykują nowelizację, bo ich zdaniem może zagrażać bioróżnorodności polskich lasów i dać leśnikom zielone światło do większej wycinki. Senatorowie KO przekonywali ponadto, że po zmianie przepisów i pojawieniu się nowego gracza - czyli energetyki - cena surowca może pójść w górę. Dodawali, że nowela ma bardziej pomóc ratować Lasy Państwowe przed kłopotami finansowymi. Innego zdania było ministerstwo oraz naukowcy związani z leśnictwem. Uspokajali, że nowela nie zwiększy wycinki, a przepisy w niej zaproponowane są wprost przeniesione z europejskiego prawa dotyczącego odnawialnych źródeł energii. Resort przypominał ponadto, że pozyskanie drewna w lasach jest regulowane 10-letnimi planami urządzenia lasu, których od tak nie można zmienić. -  Doskonale wiemy, choćby na przykładzie Puszczy Białowieskiej, że kierownictwo Lasów Państwowych, w sytuacji, gdy wyczerpują się dziesięcioletnie limity, forsuje aneksy, znacznie zwiększające poziom wycinek. Nieostra, bardzo szeroka definicja drewna energetycznego to wstęp do takich aneksów w całym kraju – ostrzega  Greenpeace Polska.

 


Argumenty za nową definicją - spadły przychody Lasów Państwowych

Według rządu, nowe prawo ma pozwolić zagospodarować blisko 2 miliony metrów sześciennych zalegającego w lasach drewna, które z powodu koronawirusa nie zostało odebrane przez przemysł drzewny. Ministerstwo podkreśla, że zapas drewna, jaki mają teraz leśnicy, nie pozwala im prowadzić np. zadań ochronnych w lasach.
W czwartek wiceminister środowiska Małgorzata Golińska poinformowała, że skutkiem epidemii są  mniejszych cięcia i sprzedaż  drewna. W efekcie aż o 600 mln zł spadły w pierwszym półroczu przychody Lasów Państwowych w stosunku do planowanych. Resort zapewniał ponadto, że po zmianie przepisów do energetyki trafi niepełnowartościowe drewno. Nowe prawo ma też pozwolić uruchomić lokalną biomasę, tak by nie trzeba było jej sprowadzać z zagranicy.

Jak jest, jak będzie po nowelizacji

Obecnie definicja drewna energetycznego zawarta jest w art. 2 pkt 7a ustawy o OZE. Zgodnie z nią drewno energetyczne to surowiec drzewny, który ze względu na cechy jakościowo-wymiarowe posiada obniżoną wartość techniczną i użytkową uniemożliwiającą jego przemysłowe wykorzystanie, a także surowiec drzewny stanowiący biomasę pochodzenia rolniczego. Te szczegółowe cechy miały zostać określone w rozporządzeniu, które wciąż nie zostało wydane, bo czeka na notyfikację.

Projektowany art. 184 f nowelizacji mówi, że za drewno energetyczne uznaje się:

  1. surowiec drzewny niebędący drewnem tartacznym i skrawanym, stanowiącym dłużyce, kłody tartaczne i skrawane oraz niebędący materiałem drzewnym powstałym w wyniku procesu celowego rozdrobnienia tego surowca drzewnego;
  2. produkty uboczne będące efektem przetworzenia surowca drzewnego, niezanieczyszczone substancjami niewystępującymi naturalnie w drewnie;
  3. odpady, będące efektem przetworzenia surowca drzewnego, niezanieczyszczone substancjami niewystępującymi naturalnie w drewnie, zagospodarowywane zgodnie z hierarchią sposobów postępowania z odpadami. Art. 184g.

Do takiej definicji w trakcie konsultacji projektu uwagi zgłosiło Ministerstwo Rozwoju. -  W wyniku takich zapisów jako drewno energetyczne można traktować drewno średniowymiarowe służące do produkcji palet, galanterii ogrodowej, celulozy czy płyt drewnopochodnych. Dlatego Ministerstwo Rozwoju nie może zgodzić się na trwałe usunięcie art. 119a ustawy o OZE, jako podstawy prawnej dla rozporządzenia w sprawie szczegółowych cech jakościowo-wymiarowych drewna energetycznego – pisał w swoim stanowisku resort. Dlatego nowela precyzuje, że jedynie w okresie od 1 października 2020 r. do dnia 31 grudnia 2021 r. do drewna energetycznego w rozumieniu art. 184f nie stosuje się rozporządzenia wydanego na podstawie art. 119a. Chodzi o wspomniane rozporządzenie, które ma wydać minister właściwy do spraw środowiska w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw klimatu oraz ministrem właściwym do spraw gospodarki określające szczegółowe cechy jakościowo-wymiarowe drewna energetycznego biorąc pod uwagę konieczność optymalnego wykorzystania surowca drzewnego na potrzeby przemysłowe oraz energetyczne.. Tyle, że do dziś rozporządzenie nie zostało wydane, bo czeka na notyfikację. Zresztą w uwagach do projektu MR wskazał, że projekt noweli zawiera regulacje, które mogą być uznane za specyfikacje techniczną w rozumieniu art. 1 ust.1 lit. c) dyrektywy 2015/1535 ustanawiająca procedurę udzielania informacji w dziedzinie przepisów technicznych oraz zasad dotyczących usług społeczeństwa informacyjnego i powinien być notyfikowany w Komisji Europejskiej.