Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Polska cały czas zależna farmaceutycznie od Chin

Krajowe firmy farmaceutyczne czekają na przepisy refundacyjne, które stymulowałyby biznes do zwiększenia produkcji leków w Polsce i tym samym uniezależnienia się od ich importu z Azji. W czasie izolacji pojawiła się bowiem realna obawa o brak dostępu farmaceutyków.

Polska cały czas zależna farmaceutycznie od Chin
Źródło: iStock

Polscy producenci leków liczyli, że rząd  ujawni jeszcze przed wyborami prezydenckimi projekt noweli ustawy refundacyjnej. Przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia jeszcze w trakcie trwającej izolacji sugerowali, że znajdą się tam zapisy, które będą stymulować rodzime firmy do większej produkcji leków w kraju, a tym samym do uniezależnienia się od importu farmaceutyków i półproduktów z Azji.

Nic takiego się jednak nie stało. Światło dzienne ujrzał, owszem, projekt zmian przepisów w ustawie refundacyjnej, ale dotyczy on innego zagadnienia. Chodzi o zmiany w  Ratunkowym Dostępie do Technologii Lekowych, jakie wprowadzi przyjęta ewentualnie przez Sejm prezydencka ustawa o Funduszu Medycznym.

Tymczasem firmy farmaceutyczne domagają się zmian w ustawie refundacyjnej, polegających na wzmocnieniu mechanizmu RTR- Refundacyjnego Trybu Rozwojowego. Zamiany jakie obiecała wprowadzić minister zdrowia w tym zakresie miały polegać m.in. na:

  • zwolnieniu z renegocjacji przez ministra z firmami farmaceutycznymi decyzji refundacyjnych – uprawnienie do automatycznego przedłużania refundacji w cenach zgodnych z art. 13 ust 6a Ustawy refundacyjnej,
  • ustalaniu cen dla produktów po raz pierwszy wchodzących do refundacji na poziomie cen progowych zdefiniowanych w art. 13 ust. 6 Ustawy refundacyjnej,

Uniezależnienie produkcji leków od Chin trwa

- Na razie tych propozycji regulacji brak. Co gorsza, mamy informacje, że w noweli ustawy refundacyjnej ma się znaleźć zapis, który będzie zmuszał krajowych producentów do dostosowania cen swoich leków do cen produktów azjatyckich. Jeśli tego nie zrobią, leki  zostaną usunięte z listy refundacyjnej - zauważa Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPFP). Podkreśla, że  w praktyce oznacza to, że azjatycki wytwórca może zaproponować bardzo niską cenę leku, który dostarczy na rynek w niewielkiej ilości pokrywającej zaledwie 15 proc. rynku. Do tej mają referować wszyscy inni wytwórcy. -Jeśli nie będą w stanie produkować tak tanio, wypadną z refundacji. W efekcie azjatycki producent stanie się monopolistą, który w przyszłości zacznie dyktować warunki. Uzależni to całkowicie Polskę od dostaw zagranicznych leków - dodaje.

 

Polscy przedsiębiorcy farmaceutyczni są rozczarowani faktem, że rząd nie wyciągnął żadnych wniosków z pandemii. A zawisło wówczas nad polskimi aptekami widmo braku m.in. tak podstawowych leków jak przeciwbólowe, które są sprowadzane z Chin i Indii. W kwietniu tamtejsze fabryki miały przerwy w produkcji spowodowane m.in. izolacją społeczną.  Azjaci zakazali eksportu leków, aby zaspokoić rynek wewnętrzny. Reszta świata wpadała w panikę i nawet w UE na pewien czas zamknięto granicę dla transportu leków.

Przestoje w dostawach leków

- Były przypadki, że nasze firmy nie mogły przywieźć do Polski zakupionych wcześniej w Azji substancji do produkcji leków, bo te utknęły w porcie przeładunkowym w Niemczech. Krajowi producenci wykorzystywali więc wszystkie swoje zapasy, aby nie zaprzestać produkcji leków. A ponieważ zapotrzebowanie na początku pandemii było większe, pracowaliśmy na trzy zmiany siedem dni w tygodniu – przypomina prezes PZPPF.

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej