- Szczyt epidemii SARS-CoV-2 nie mógł być dostrzeżony bo zbyt mało zakażeń wykrywaliśmy, ale bez wątpienia w większości województw liczba zdiagnozowanych zakażeń spada. Jeśli rząd twierdzi że szczyt epidemii jest dopiero przed nami, to ma jakąś tajemną wiedzę o której mi nic nie wiadomo - mówi prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Chorób Zakaźnych. Podkreśla, że Polska wchodzi w etap epidemii pełzającej – To oznacza w praktyce, że co jakiś czas mogą wybuchać lokalne ogniska epidemii. Teraz dwie trzecie wszystkich  nowych zachorowań w kraju pochodzi ze Śląska a na Podlasiu, Lubelszczyźnie czy w Warmińsko-Mazurskim zdarzają się poradycznie - mówi prof. Flisiak.

Czytaj w LEX: Tarcza antykryzysowa 2.0 - szczególne instrumenty wsparcia dla podmiotów leczniczych w walce z SARS-CoV-2 >

Szpitale leczące pacjentów z koronawirusem mało obciążone

Potwierdza to także anonimowo lekarka z jednego z warszawskich szpitali zakaźnych. - W szpitalu jest spokojnie. Mniej pacjentów przychodzi na izbę przyjęć. Niewielu jest hospitalizowanych. Zmniejszamy obsadę na dyżurach i będziemy mogli w końcu iść na urlop - mówi specjalistka od chorób zakaźnych.

Eksperci są zgodni, że w nowej fazie epidemii trzeba przeorganizować system leczenia i diagnozowania pacjentów w COVID-19. Rząd w marcu postawił na szpitale jednoimienne, które zostały zobligowane wyłącznie do leczenia chorych z koronawirusem. Przeorganizowanych w nie zostało w kraju 20 placówek medycznych. Oprócz tego chorymi z COVID-19 zajmują się także szpitale posiadające oddziały zakaźne w swych strukturach.

Czytaj w LEX: Opieka w izolatoriach - zadania lekarza i pielęgniarki >

-System szpitali jednoimiennych był tworzony w pośpiechu i czas pokazał, że nie do końca się sprawdził. Bo nagle cały szpital trzeba było zamknąć przed innymi pacjentami po czym okazywało się, że hospitalizacji w z powodu zakażenia koronawirusa potrzebowało zaledwie kilkudziesięciu chorych ze schorzeniami towarzyszącymi lub ostrymi – mówi prof. Flisiak.

W ciągu ostatnich miesięcy liczba osób hospitalizowanych z powodu koronawirusa nie przekroczyła w kraju 3 tys. osób. Wielu chorych, z powodu łagodnych objawów kwarantannę przechodziło w domu.

Czytaj w LEX: Sprawozdawczość podmiotu leczniczego z działalności przeciwepidemicznej >

 


 

Szpitale dla pacjentów z koronawirusem potrzebne w każdym powiecie

W Warszawie z normalnego funkcjonowania został np. wyłączony szpital MSWiA. Okazało się później, że hospitalizowanych z  powodu COVID-19 jest tam niewielu.  Szpitale jednoimiennie zostały także przeznaczone np. do przyjmowania pacjentów zakażonych koronawirusem, którzy złamali rękę, mieli zawał czy byli zakażonymi ciężarnymi. W praktyce okazało się, że to również mała grupa pacjentów.

Czytaj w LEX: Zmiany w realizacji i rozliczaniu umów o udzielanie świadczeń w związku z epidemią koronawirusa - ułatwienia dla świadczeniodawców >

-Rozwiązanie ze szpitalami jednoimiennymi już zostało skorygowane poprzez utworzenie stref czerwonych w każdym szpitalu. Przybiża nas to do systemu, w którym każdy szpital powinien mieć wyznaczony oddział przekształcany w przypadku epidemii w oddział obserwacyjny. Chory trafiający na SOR lub izbę przyjęć, jeśli będzie podejrzany o zakażenie takie jak chociażby SARS-CoV-2 będzie obserwowany i  testowany pod kątek zakażenia pozostając jednocześnie pod kontrolą specjalisty choroby zasadniczej z powodu której został hospitalizowany- przekonuje prof. Flisiak.

Obecnie przed każdym szpitalem stoją namioty. Służą do wstępnej selekcji pacjentów. Ale jeśli personel w nich przyjmujący będzie miał podejrzenie koronawirusa u osoby zgłaszającej się do szpitala, jest ona transportowana do szpitala zakaźnego.