Sprawa Dody - prawo karne wypełnia lukę po lex szarlatan
Do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia wpłynął akt oskarżenia przeciwko Dodzie, czyli znanej piosenkarce Dorocie R. Chodzi o przypisywanie w internecie właściwości leczniczych produktowi niespełniającemu wymogów dla leku na tarczycę.

O skierowaniu sprawy do sądu poinformował w środę prok. Marek Marciniak ze stołecznej Prokuratury Okręgowej. Dorota R. jest oskarżona o to, że w 2025 r. przez miesiąc na portalu X (dawniej Twitter) przypisywała właściwości produktów leczniczych wprowadzanych do obrotu produktom „Doda D’eau Mega Colostrum 60” oraz „Doda D’eau Foods Hashi Gummies”. Artystka zapewniała w publikowanych nagraniach, że specyfiki te leczą przewlekłe autoimmunologiczne zapalenie tarczycy (Choroba Hashimoto,) a także inne schorzenia dotyczące zaburzeń funkcjonowania gruczołu tarczycy – pomimo że produkty te nie spełniają wymogów określonych w ustawie z 6 września 2001 r. - Prawo farmaceutyczne (Dz. U. z 2026 r. poz. 612). Czyn z art. 130 prawa farmaceutycznego to przypisywanie właściwości leczniczych produktom, które takich wymogów nie spełniają. Oskarżonej grozi kara grzywny wymierzona w systemie stawek dziennych – od 10 do 540 stawek, gdzie stawka dzienna może wynosić od 10 do 2000 zł. Czyli grzywna może wynieść od 100 zł do nawet 1,08 mln zł. Dorota R. usłyszała zarzut złamania prawa farmaceutycznego. Chodzi o przypisywanie właściwości leczniczych produktom marki Doda D’Eau, które takich wymogów nie spełniają. Pod koniec lipca br. prokuratura postawiła artystce zarzuty, ale Dorota R. nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu, a tylko złożyła wyjaśnienia.
W maju 2025 r. Główny Inspektor Farmaceutyczny skierował do prokuratury zawiadomienie w tej sprawie. Teraz sprawą zajmie się sąd.
Do spraw karnych na podstawie art. 130 prawa farmaceutycznego dochodzi niezwykle rzadko, niektóre kończą się spektakularnymi niepowodzeniami prokuratury. Tak było m.in. w 2015 r. w procesie przeciwko jednemu z lekarzy na Dolnym Śląsku.
Sąd Okręgowy w Świdnicy 8 grudnia 2015 r. utrzymał w mocy wyrok uniewinniający lekarza J. Ł., oskarżonego o naruszenie art. 130 Prawa farmaceutycznego poprzez stosowanie terapii chelatowej z użyciem preparatu zawierającego EDTA (wersenian disodowy) i przypisywanie mu właściwości leczniczych, głównie w leczeniu miażdżycy. Prokuratura zarzucała lekarzowi, że w latach 2007–2014 podawał pacjentom dożylne wlewy z preparatem stosowanym w terapii chelatowej, przedstawiając go jako środek leczniczy, mimo że produkt miał nie spełniać wymogów prawa farmaceutycznego. Sąd Rejonowy w Kłodzku uniewinnił oskarżonego, prokurator złożył apelację, ale sąd odwoławczy uznał, że nie wykazano kluczowych elementów przestępstwa. Zdaniem sądu, lekarz nie „przypisywał” preparatowi właściwości leczniczych w rozumieniu ustawy, pacjenci zgłaszali się do niego już wcześniej zainteresowani terapią. Wiedzę o terapii zainteresowani czerpali z internetu, reklam i informacji rozpowszechnianych przez spółkę organizującą terapię. Nie udowodniono także, że to lekarz tworzył przekaz reklamowy lub przekonywał pacjentów o skuteczności preparatu, medyk nie był podmiotem wprowadzającym preparat do obrotu.
Sąd zauważył co prawda, że istnieją poważne wątpliwości co do skuteczności terapii chelatowej w leczeniu miażdżycy, a ewentualne pozytywne efekty mogły wynikać z efektu placebo.
EDTA jest substancją legalnie stosowaną w medycynie, m.in. przy zatruciach metalami ciężkimi. Nie wykazano, aby pacjenci doznali uszczerbku na zdrowiu, a kwestie etyczne związane z oferowaniem takiej terapii nie są automatycznie kwestiami prawa karnego.








