Młody pacjent powinien mieć więcej do powiedzenia w sprawie leczenia
W krajach unijnych zgoda na leczenie małoletniego pacjenta nie zawsze musi być wyrażona do konkretnej granicy wiekowej - czasami przyjmuje się, że decydującym czynnikiem powinna być dojrzałość emocjonalna i stopień rozeznania, a nie narzucona odgórnie liczba. Eksperci postulują, by takie rozwiązanie rozważyć również w Polsce, gdzie możliwości decydowania o sobie małoletniego pacjenta wciąż są ograniczone. Padają również propozycje, by wyznaczyć prawnie konkretne przypadki, w których nastolatek może sam udać się do konkretnego lekarza.

Uregulowania dotyczące małoletnich pacjentów nie są w polskim prawie liczne. Dr hab. Maria Boratyńska, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, wykładowca prawa medycznego na studiach prawniczych, lekarskich i bioetycznych, autorka książki „Prawa dziecka jako pacjenta w kryzysowych sytuacjach zdrowotnych” (która pod koniec lipca ukaże się nakładem wydawnictwa Wolters Kluwer), wskazuje, że można wręcz odnieść wrażenie, iż ustawodawca nie myślał o prawach dzieci w momencie tworzenia ustawy o ochronie praw pacjenta. Nie ma w niej bowiem prawie żadnych odrębności w odniesieniu do małoletnich.
– Mamy tak naprawdę dwie sytuacje, w których mówimy o odmiennym traktowaniu. Chodzi o tzw. wiek zgody, a właściwie współzgody, na udzielenie świadczenia zdrowotnego, oraz o ograniczonej informacji udzielanej pacjentom poniżej 16. roku życia. Wydaje się, że to jednak trochę za mało. Mamy jednak również drugą stronę tej sytuacji – skoro prawodawca nie pomyślał o ustanowieniu ograniczeń w przepisach, trzeba uznać, że ich po prostu nie ma – podkreśla prof. Boratyńska.
Młody pacjent ma swoje prawa
„Współzgodę” w odniesieniu do leczenia małoletniego reguluje art. 17 ustawy o ochronie praw pacjenta i rzeczniku praw pacjenta. Przepis zakłada, że pacjent, w tym małoletni, który ukończył 16 lat, ma prawo do wyrażenia zgody na przeprowadzenie badania lub udzielenie innych świadczeń zdrowotnych, ma do tego prawo jednak również jego rodzic bądź opiekun (przedstawiciel ustawowy). Regulacja stanowi również, że pacjent małoletni, który ukończył 16 lat, osoba ubezwłasnowolniona albo pacjent chory psychicznie lub upośledzony umysłowo, lecz dysponujący dostatecznym rozeznaniem, ma prawo do wyrażenia sprzeciwu co do udzielenia świadczenia zdrowotnego, pomimo zgody przedstawiciela ustawowego lub opiekuna faktycznego. W takim przypadku do ewentualnego rozpoczęcia leczenia wymagane jest zezwolenie sądu opiekuńczego. Taka zgoda bądź sprzeciw nie muszą być koniecznie potwierdzone pisemnie – ustawa dopuszcza także formę ustną albo nawet jedynie takie zachowanie się, które w sposób niebudzący wątpliwości wskazuje na wolę poddania się czynnościom proponowanym przez osobę wykonującą zawód medyczny albo wręcz przeciwnie. Teoretycznie wystarczy więc nawet tak drobny gest, jak wyraźne kiwnięcie lub pokręcenie głową, zwłaszcza w momencie, gdy pacjent ma ograniczoną możliwość porozumiewania się, na przykład na skutek doznanego urazu.
Prof. Boratyńska wyjaśnia jednocześnie, że jej zdaniem brak innych odrębności wobec pacjenta małoletniego oznacza, że taki pacjent we wszystkich innych sferach swoich działań i ochrony swoich dóbr korzysta z takich samych uprawnień jak pacjent dorosły, bo nie ma podstaw do stosowania analogii i rozciągania ograniczeń wiekowych na inne prawa pacjenta.
Jednocześnie, co do zasady, dziecko powinno udawać się do lekarza wraz ze swoim rodzicem lub opiekunem. Ma on również prawo być obecny podczas ich wykonywania, nie jest to jednak zasada bezwzględnie obowiązująca. - Jeśli twoje dziecko ukończyło 16 lat, może sprzeciwić się twojej obecności czy innego opiekuna podczas badań, a lekarz powinien tę decyzję uszanować – wyjaśnia Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta, w poradniku dotyczącym praw rodziców i dzieci w odniesieniu do leczenia.
Ustalona granica wiekowa nie ma sensu?
RPP podkreśla też, że jeśli zwłoka w podjęciu leczenia może zagrażać bezpośrednio życiu lub zdrowiu dziecka, lekarz ma obowiązek natychmiast podjąć leczenie, nawet wbrew woli rodziców i bez orzeczenia sądu. Zwraca na to uwagę również prof. Boratyńska. Jak wyjaśnia, może tu chodzić zarówno np. o drobny zabieg chirurgiczny, jak i podanie leków. I, jak zauważa prof. Boratyńska, przepis sformułowany jest tak, że wcale nie musi chodzić o bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia. Lekarze nie powinni więc bać się udzielania pomocy zawsze w momencie, gdy zachodzi taka konieczność, nawet bez zgody. Jednocześnie zaznacza, że obecnie obowiązujące przepisy dobrze byłoby zmienić i doprecyzować.
Jestem za tym, by nie narzucać odgórnie żadnych ograniczeń wiekowych, jeśli chodzi o udzielanie zgody na świadczenie zdrowotne. Każde dziecko jest inne i należy podejść indywidualnie do jego rozeznania, wrażliwości, wagi udzielanego świadczenia oraz trudności zadania decyzyjnego, przed którym staje dziecko, czy mówimy o rozciętym łuku brwiowym, czy poważnej operacji. Uznanie jego samodzielności decyzyjnej w konkretnej sprawie zdrowotnej zależy tak naprawdę od dwóch czynników: od stopnia trudności podejmowanej decyzji i od faktycznej zdolności do zrozumienia jej sensu i skutków. Wiek ma znaczenie drugoplanowe. Powinna istnieć zasada, podobnie jak funkcjonuje to obecnie w innych państwach, że wola w sprawie leczenia będzie szanowana, ilekroć dziecko faktycznie jest w stanie samo za siebie decydować w danej sprawie. Dopiero w momencie, gdy nie jest to możliwe lub gdy własną wolą decyzją dziecko poważnie by sobie zaszkodziło, wkracza wsparcie – postuluje ekspertka.
Małoletni sam na morfologię? Są takie postulaty
O większą autonomię młodych pacjentów postulowała również Fundacja GrowSPACE, która przygotowała propozycję „Pakietu Młodego Pacjenta/tki”. Opiera się on na trzech głównych postulatach zmian, które miałyby objąć pacjentów od 15. roku życia: możliwości samodzielnego skorzystania z konsultacji u psychologa, terapeuty i psychiatry; możliwości odbycia samodzielnej wizyty i wykonania podstawowych badań u ginekologa; możliwości odbycia samodzielnej wizyty w ramach podstawowej opieki zdrowotnej bądź pediatrycznej oraz np. wykonania podstawowych badań, jak morfologia, czy szczepień nieobowiązkowych, ale zalecanych w ramach kalendarza szczepień. Przedstawiciele fundacji postulowali również zmianę granicy wiekowej zgody kumulatywnej – z obowiązujących obecnie 16 lat do 13. Podobne rozwiązania obowiązują już w innych krajach unijnych. Przykładowo, w Danii i Słowenii młody pacjent co do zasady może sam decydować o swoim leczeniu od 15. roku życia, 14 lat to natomiast granica wiekowa w Austrii, Łotwie czy Estonii. W niektórych krajach (np. Belgii, Czechach; w Wielkiej Brytanii obowiązuje tzw. Gillick Competence, która pozwala ocenić możliwość samodzielnego decydowania) to nie sztywna granica wiekowa jest czynnikiem decydującym, bo większe znaczenie ma stopień dojrzałości i rozeznania młodego człowieka.
Przypomnijmy, że rok temu przepadła przyjęta przez Sejm i Senat ustawa, która zakładała możliwość uzyskania wstępnej pomocy psychologicznej dla dzieci powyżej 13. roku życia również bez zgody rodzica. Były prezydent Andrzej Duda skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, bo uznał, że godzi ona w prawa rodziców. Monika Horna-Cieślak, rzeczniczka praw dziecka, podkreślała wówczas, że przy tworzeniu ustawy kierowano się dobrem i bezpieczeństwem nastolatków. - Takie cele przyświecały ustawie o dostępie młodych ludzi do psychologa. Ta ustawa była krokiem w kierunku pomocy dzieciom w najtrudniejszym momencie ich życia – mówiła rzeczniczka.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





