Pracodawcy RP: na temat diagnostyki laboratoryjnej panuje wiele błędnych opinii
Pracodawcy RP uważają, że opinie wyrażone podczas posiedzenia Komisji Zdrowia, dotyczące diagnostyki laboratoryjnej, są krzywdzące dla sektora prywatnego. Według Pracodawców podczas spotkania została przedstawionych wiele nieścisłych opinii na temat prywatnych firm wykonujących badania diagnostyki laboratoryjnej.

„Nieścisłości i demagogia” – tak Pracodawcy RP określają argumenty Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych oraz Konsultanta Krajowego w Dziedzinie Diagnostyki Laboratoryjnej przedstawione na posiedzeniu Komisji Zdrowia Sejmu RP zajmującej się tematem: „Wykonywanie czynności diagnostyki laboratoryjnej/medycyny laboratoryjnej – kwalifikacje uprawniające do wykonywania zawodu i sprawowanie nadzoru nad ich wykonywaniem”.
W opinii Pracodawców RP podczas posiedzenia, które odbyło się 5 października 2016, zostało przedstawionych wiele nieścisłych opinii oraz demagogicznych argumentów na temat prywatnych firm wykonujących badania diagnostyki laboratoryjnej.
„Jest to tym bardziej zdumiewające, że to właśnie te firmy są liderami i pionierami we wdrażaniu europejskich norm jakości PN-EN ISO 15189, dla której jednostką akredytującą jest państwowy podmiot podlegający pod Ministerstwo Rozwoju – Polskie Centrum Akredytacji. Prywatne laboratoria należy także wyróżnić za wprowadzenie systemów zdalnej walidacji, dzięki czemu istnieje możliwość wykonania badania zgodnie z prawem i pod pełnym nadzorem w ośrodkach małych, w których nie ma możliwości znalezienia specjalisty – np. z zakresu serologii transfuzjologicznej” – czytamy w komunikacie Pracodawców RP.
Pracodawcy RP podkreślają, że laboratoria outsourcingowe nie są wydzielane fizycznie ze szpitali, pozostają na ich terenie, a personel laboratoriów pozostaje w ścisłym kontakcie ze szpitalem. Umowy pomiędzy szpitalami a firmami zajmującymi się outsourcingiem przewidują obowiązek udzielania świadczeń, szpitale mają prawo do reklamacji i żądania powtórek w wątpliwych przypadkach, badania szpitalne mają priorytet przed pozaszpitalnymi – zasady współpracy są ściśle określane w SWKO i w umowie i dokumenty te są publicznie dostępne.
Zarzuty w sprawie pracy prywatnych laboratoriów dotyczą między innymi „niezgodnej z prawem zdalnej autoryzacji”, która ma polegać na tym, że diagnosty nie ma w miejscu wykonywania badania.
Pracodawcy RP wyjaśniają, że żaden przepis prawny nie wskazuje, za pomocą jakich środków technicznych czynność autoryzacji ma być wykonana, ani w którym laboratorium może być to dokonane. Wobec postępu technicznego, a także wskutek braku diagnostów w małych ośrodkach telemedycyna jest jedyną szansą na dostęp obywateli do świadczeń diagnostyki laboratoryjnej.
Zwracają także uwagę, że lekarze mają taką możliwość uregulowaną w ustawie o zawodzie lekarza. W praktyce lekarze w trybie telemedycyny wykonują ocenę zdjęć radiologicznych, a jest to co najmniej tak samo skomplikowane jak autoryzacja badań diagnostyki laboratoryjnej.
Taka czynność w przypadku lekarza nierzadko od razu jest diagnozą, natomiast w przypadku diagnostów nie ma tak jednoznacznego przyzwolenia na telemedycynę, ale generalna zgoda na czynności telemedycyny znajduje się w ustawie o działalności leczniczej – podkreślają Pracodawcy i przestrzegają, że jeśli nie będzie możliwa telemedycyna (autoryzacja zdalna), większości pracowni serologicznych w małych i średnich szpitalach grozi zamknięcie, podobnie jak wielu laboratoriom w mniejszych ośrodkach.
Pracodawcy RP podkreślają też, że technicy lub osoby z wykształceniem biologicznym mają zgodnie z prawem uprawnienia do wykonywania czynności diagnostyki laboratoryjnej z wyłączeniem autoryzacji wyniku.
Diagnostów ze specjalizacją jest niewystarczająca liczba w stosunku do liczby laboratoriów, dlatego diagności są zatrudniani w więcej niż jednej placówce.
„Prawo nie zabrania pracy w kilku miejscach, jeśli człowiek dobrze wykonuje swoje zadania. Ci z diagnostów, którzy kierują większą liczbą placówek biorą na siebie większą odpowiedzialność, ale mają do tego stworzone odpowiednie warunki” – podkreślają Pracodawcy RP i przypominają, że wielu lekarzy jest kierownikami w kilku miejscach i nie ma zastrzeżeń do takich praktyk.
„Jeśli nie byłoby takiej praktyki jak zapewnienie nadzoru przez fachowca w kilku miejscach, to mniejsze ośrodki pozostałyby bez laboratoriów – bowiem nie ma dostępnych specjalistów” – czytamy w komunikacie.
Pracodawcy RP wyjaśniają też, że raport Najwyższej Izby Kontroli na temat outsourcingu dotyczył nie tylko laboratoriów, ale generalnie zawierania umów outsourcingowych.
Negatywnie oceniono w nim tryb zawierania umów w części kontrolowanych szpitali, negatywnie oceniono wybór oferenta wyłącznie na podstawie ceny (obecnie prawo poprawiono i nakazuje ono uwzględnianie przy ocenie także takich czynników jak jakość, ciągłość, kompleksowość, dostępność).
Za nieprawdziwy Pracodawcy RP uważają także argument, że w umowach outsourcingowych powyżej pewnego limitu badań ceny są̨ 2-3 razy wyższe, a limit badań co roku się̨ zwiększa i w końcu zostaje przekroczony i ostatecznie szpital płaci za to laboratorium outsourcingowe dużo więcej. „Analiza umów wskazuje, że jest dokładnie odwrotnie: wiele szpitali stosuje degresywne sposoby płatności, a analizy wykonywane przez szpitale pokazują wciąż na atrakcyjność outsourcingu” – podkreśla komunikat.
Pracodawcy RP podkreślają także, że zarzuty dotyczące zatajania złych wyników uzyskiwanych w niektórych laboratoriach czy zatrudniania kierownika na 1/5 etatu są nieprawdziwe.
„Osoba mówiąca coś takiego powinna albo wszcząć kontrolę, jeśli ma takie uprawnienia, albo zawiadomić instytucję, która jest powołana do przeprowadzenia takich kontroli – a nie dzielić się takimi informacjami w mediach. Jednocześnie z pełną odpowiedzialnością zaznaczamy, że w żadnym z laboratoriów zrzeszonych w Związku Pracodawców Medycyny Prywatnej – a reprezentujemy większość laboratoriów outsourcingowych – takie praktyki nie mają miejsca” – podkreślają autorzy komunikatu.
Źródło: www.pracodawcyrp.pl




