Bezpłatny e-book Co warto wiedzieć na stanowisku dyrektora placówki medycznej?
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Odpowiedzialność za oszustwo spadnie na lekarza, ale nie kierownika szpitala

Lekarz straci możliwość pracy w publicznej ochronie zdrowia, ostatecznie nawet dożywotnio, jeśli będzie próbował podwójnie rozliczać dyżury albo wykazywać zabiegi, których nie wykonał. Decyzję wyda prezes NFZ, a odwołanie do sądu nie wstrzyma jej wykonania. Takie rozwiązanie przyjęto na etapie sejmowych poprawek do ustawy o zarobkach lekarzy. Eksperci mają wątpliwości, czy taki sposób procedowania jest zgodny z Konstytucją, i czy odpowiedzialność powinien ponosić wyłącznie medyk.

lekarz spotkanie korytarz
Źródło: iStock

Przypomnijmy, że Sejm przyjął ostatnio nowe przepisy dotyczące m.in. czasu pracy i zarobków lekarzy (nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw). Zakładają one m.in. wprowadzenie zasady maksymalnych stawek, które medycy będą mogli zarobić w publicznej ochronie zdrowia, a także liczne zmiany związane z czasem pracy (ograniczenia zarówno na kontraktach, jak i umowach o pracę).

Lekarz skłamie w oświadczeniu? Straci prawo leczenia na NFZ

Na ostatniej prostej w komisji sejmowej zgłoszono jednak istotne poprawki, które zostały następnie przyjęte w ostatecznym tekście. Chodzi m.in. o przepis zaproponowany przez posła Janusza Cieszyńskiego (Rozwój Plus), który ma być, jak określił, „batem na złodziei”. Ma byś stosowany w momencie, gdy kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia wykaże, że lekarze nie rozliczyli zadeklarowanych świadczeń (np. zabiegów) albo poświadczyli nieprawdę co do czasu pracy czy miejsca, w którym realnie się znajdowali (czyli rzekomo dyżurowali w jednym szpitalu, a tak naprawdę przyjmowali pacjentów w innym, i w obu przypadkach wzięli za to pieniądze).

- Dla takich osób proponuję w ramach tej poprawki za pierwszym razem wstrzymanie czasowe, a za drugim dożywotni zakaz prawa leczenia na NFZ. Dla osób, które ewentualnie podjęłyby się leczenia w prywatnych gabinetach, proponujemy takie rozwiązanie, żeby takie osoby przed rozpoczęciem wizyty informowały pacjentów o tym, że są na liście tych zakazów. To jest rozwiązanie konkretne, które uderza w nieuczciwych ludzi, którzy okradają NFZ – uzasadniał podczas posiedzenia komisji poseł Cieszyński.

W trakcie pierwszej dyskusji nad poprawką została ona odrzucona. Zarówno sejmowi legislatorzy, jak i obecny na posiedzenia Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia, zwracali uwagę na to, że proponowany przepis jest zbyt istotny, by przyjmować go jedynie w formie poprawki. Wiceminister Maciejewski zaznaczył, że chciałby przeniesienia go do osobnego projektu, po konsultacji z samorządem lekarskim. Ostatecznie jednak w przyjętej wersji ustawy znalazło się szerokie uprawnienia dla prezesa NFZ. Według założeń, w ściśle określonych przypadkach (przede wszystkim poświadczenia nieprawdy co do czasu lub miejsca udzielania świadczeń opieki zdrowotnej bądź wykonanych procedur) będzie on mógł wydać decyzję nakładającą na lekarza lub lekarza dentystę zakaz pracy w publicznej ochronie zdrowia. Najpierw zakaz ma być czasowy (od miesiąca do ośmiu lat). W przypadku „recydywy” będzie przyjmowany dożywotnio, a przepis zakłada, że jego nałożenie ma być obligatoryjne. Naruszenia będą przedawniać się po pięciu latach. Lekarz będzie mógł odwołać się do sądu, ale nie wstrzyma to, co do zasady, rygoru wykonalności decyzji. Sprawę ma rozpatrywać sąd okręgowy (sąd pracy i ubezpieczeń społecznych) właściwy ze względu na miejsce zamieszkania strony. Prezes NFZ będzie też prowadził publicznie dostępny rejestr lekarzy objętych takim zakazem.

Wątpliwości konstytucyjne

Sposób procedowania nowych regulacji wzbudził niepokój środowiska lekarskiego. Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy zażądał pilnego spotkania z ministra zdrowia i kierownictwem resortu w tej sprawie. Jak stwierdza związek, procedura „bezprecedensowo ingeruje w sytuację zawodową lekarzy”.

- OZZL nie broni nadużyć, fałszowania dokumentacji ani wyłudzania publicznych pieniędzy. Takie zachowania powinny być skutecznie ścigane i karane. Nie oznacza to jednak zgody na tworzenie systemu, w którym o wieloletnim, a nawet dożywotnim wykluczeniu lekarza z publicznej ochrony zdrowia może w „pierwszej instancji” decydować prezes instytucji będącej jednocześnie płatnikiem i organem kontrolującym rozliczenia świadczeń. Możliwość odwołania do sądu nie usuwa automatycznie wątpliwości dotyczących proporcjonalności sankcji, sposobu ustalania odpowiedzialności, skutków decyzji dla zatrudnienia lekarza ani rzeczywistej ochrony jego praw – wskazano w stanowisku skierowanym do resortu.

Wątpliwości ma także dr hab. n. praw. Radosław Tymiński, adwokat, autor bloga prawalekarzy.pl. Jak wskazuje, nie kwestionując samych merytorycznych podstaw przepisów, można się zastanawiać, czy sposób procedowania w ogóle jest zgodny z Konstytucją, skoro tak istotna poprawka, dodająca cały nowy dział do projektu, została przyjęta dopiero na kolejnym etapie i nie przeszła trzech czytań.

Uważam, że z punktu widzenia ochrony finansów publicznych ten przepis ma merytoryczne postawy i mógłby zostać uznany za dopuszczalny. Mam jednak spore wątpliwości co do sposobu jego wprowadzenia do ustawy. Nie rozumiem, tak po ludzku, dlaczego nie poddano go zwyczajnym konsultacjom, co zapobiegłoby kolejnym wątpliwościom. Moim zdaniem trzeba przy tym wszystkim pamiętać, że jeśli lekarz wpisuje fikcyjne dyżury czy świadczenia, to oznacza to, że kierownik placówki nie sprawuje należytej kontroli albo, co gorsza, wie o tym i pozwala to robić. Brakuje tu elementu odpowiedzialności dyrektora – zaznacza mec. Tymiński.

Prywatna placówka kontrolowana w niewielkim stopniu

Ustawa w wersji przyjętej przez Sejm wciąż nie zmieni natomiast tego, że prywatna ochrona zdrowia w bardzo dużej mierze wciąż pozostanie poza kontrolą państwa. Jak wyjaśniał podczas posiedzenia sejmowej komisji Jakub Szulc, zastępca prezesa NFZ, podmioty komercyjne nadal pozostaną poza możliwościami kontrolnymi NFZ. Taka placówka może jedynie zostać poproszona, o ile dodatkowo ma umowę z NFZ (bo udziela świadczeń i prywatnie, i w ramach publicznej ochrony zdrowia) o przekazanie części dokumentacji związanej z udzielaniem świadczeń komercyjnych, ale w tym zakresie, o którym mówi norma. - A więc w zakresie sprawdzenia, czy personel medyczny, który udzielał świadczeń, to znaczy udzielał je w określonym czasie, charakteryzował się, czy był w stanie wykazać się odpowiednimi kwalifikacjami itd. Czyli bezpośrednio te przepisy mają związek wyłącznie ze sprawdzaniem uprawnień, czasem pracy i harmonogramami personelu medycznego, który również jest wykazany w umowach z NFZ, i po to ta kontrola jest potrzebna – wyjaśniał Szulc.

Podkreślił również, że kontrole w NFZ będą ściśle nadzorowane przez prezesa NFZ, bo to on wyda upoważnienie do ich przeprowadzenia. Marginesu dowolności zatem nie będzie. - Nie ma to nic wspólnego z danymi pacjentów, przy czym każdorazowo każda osoba, która uczestniczy w kontroli, jest zobowiązana zarówno do tajemnicy kontrolerskiej, jak i działa z upoważnienia i w zakresie, który jest przewidziany ustawą – zaznaczył wiceprezes NFZ.

Nowelizacją w najbliższym czasie zajmie się Senat. 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej