Prawdopodobnie jeszcze dziś do Sejmu trafi poselski projekt ustawy pozwalający pracodawcy na zweryfikowanie, czy pracownik jest zaszczepiony przeciwko Covid-19 – poinformował w środę poseł Czesław Hoc z PiS. Projekt ma składać się z trzech filarów. Pierwszy dotyczy wszystkich pracodawców. Będą mogli poprosić pracowników o przedstawienie certyfikatu zaszczepienia. Niezaszczepionym będą mogli inaczej zorganizować pracę,  np. przenieść do działu, gdzie nie będzie miał styczności z klientami. Dla pracowników podmiotów leczniczych ważny jest drugi filar. - Szef każdego podmiotu leczniczego, np. hospicjum, będzie mógł dać zarządzenie o obowiązku zaszczepienia swojego pracownika  – powiedział Czesław Hoc. Dodał, że jeśli pracownik nie zaszczepi się, będzie mogło się to wiązać z restrykcjami w postaci zwolnienia z pracy. Trzeci filar dotyczy przywilejów dla w pełni zaszczepionych firm – nie będą ich dotyczyć żadne restrykcje. Poseł Hoc ma nadzieję, że projekt będzie bardzo szybko procedowany na posiedzeniu Sejmu w dniach 1-2 grudnia. 

 

Polska w tyle europejskich krajów 

Podczas, gdy kolejne kraje UE już w wakacje zaczęły wprowadzać surowe restrykcje dla niezaszczepionych pracowników medycznych, Polska do tej pory robiła niewiele, aby dać odpór medykom – antyszczepionkowcom. Pytane przez nas pod koniec lipca Ministerstwo Zdrowia, odpowiedziało, że nie przewiduje wprowadzenia obowiązku szczepienia pracowników ochrony zdrowia. 26 sierpnia 2021 r. Ministerstwo Zdrowia potwierdziło nam, że trwają prace nad projektem, który da pracodawcom możliwość sprawdzenia, czy ich pracownicy są zaszczepieni, w tym pracodawcy ochrony zdrowia. W piątek 5 listopada premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że projekt będzie procedowany tego dnia na Komitecie Stałym Rady Ministrów. Słuch jednak o nim zaginął. To jednak oznacza, że pacjenci nie mogą czuć się bezpiecznie, bo z danych wynika, że co piąta pielęgniarka i co dziesiąty lekarz nie przyjęli szczepienia.

We Francji już 21 lipca zaczął obowiązywać przepis, zgodnie z którym od 15 września nie zaszczepiony personel medyczny nie może wykonywać zawodu. Podobne rozwiązanie od 1 września obowiązuje medyków w Grecji. W Europie jako pierwsi na taki krok zdecydowali się Włosi, którzy już wiosną uznali, że warunkiem skutecznej walki z pandemią jest zaszczepienie jak największej liczby medyków, bo to oni są na pierwszej linii zmagań z wirusem. A nie da się tego zrobić bez zmuszenia pracowników ochrony zdrowia do zaszczepienia się. Dlatego dekretem Rady Ministrów z 1 kwietnia wprowadzono tam zasadę, że wszyscy pracownicy medyczni, którzy odmówili szczepień mają zawieszone wykonywanie zawodu i wynagrodzenie do 31 grudnia 2021 r. W Wielkiej Brytanii do zaszczepienia się zobowiązano pracowników opieki społecznej, ale ten kraj zastanawia się nad rozszerzeniem tego obowiązku także na sektor medyczny. Brytyjczyków może zachęcić przykład Francji. W Polsce na temat obowiązkowych szczepień pracowników medycznych pojawiają się pojedyncze głosy, mimo że statystyki szczepień wśród personelu medycznego pokazują, że jeszcze nie wszyscy są zaszczepieni. Wśród nich są też antyszczepionkowcy.

Czytaj również: Rząd szuka pomysłów na zaszczepienie większości Polaków, ale nie słucha ekspertów >>

Około 10 proc. pracowników medycznych bez szczepienia przeciwko Covid-19

Pracownicy medyczni, administracyjni i personel pomocniczy - w sumie ponad milion osób - byli szczepieni jako tzw. grupa zero. Szczepienia dla nich – podobnie jak dla wszystkich Polaków – nie były obowiązkowe. Jako pierwsi 27 grudnia ub. roku preparat otrzymali pracownicy szpitala MSWiA w Warszawie. Akcja szczepień lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników ochrony zdrowia trwała ok. 3 miesięcy. Pod koniec marca rząd zapewniał, że wszyscy chętni zostali zaszczepieni. Pacjenci odetchnęli z ulgą, że przynajmniej w kontaktach ze służbą zdrowia są bezpieczni. Ale czy na pewno? Z danych przesłanych serwisowi Prawo.pl przez Ministerstwo Zdrowia w lipcu wynikało, że w pełni zaszczepionych pielęgniarek (tzn. dwiema dawkami szczepionki) jest 80,8 proc. pielęgniarek, a  pierwszą dawkę otrzymało 89, 45 proc. z nich. Podobna sytuacja dotyczy położnych. Dwie dawki szczepionki przyjęło 80,59 proc. osób wykonujących ten zawód, a jedną – 90, 14 proc. Do pełnej wyszczepialności sporo brakuje jeszcze dentystom (odpowiednio 85,3 i 90,17 proc.), a także diagnostom laboratoryjnym (84,58 i 92,46 proc.). Choć do 100-proc. wyszczepialności jeszcze długa droga, a kolejna fala pandemii coraz bliżej, samorządy zawodowe nie biją na alarm.

Czytaj w LEX: Szczepienia przeciwko COVID-19 w zakładach pracy oraz współpraca z podmiotami leczniczymi >

Niezaszczepiony personel, to zapewne zdeklarowani antyszczepionkowcy

Nie uważam, żeby w przypadku pielęgniarek i położnych to były złe wyniki wyszczepialności, bo pewna część osób nie będzie w ogóle mogła być zaszczepiona ze wskazań zdrowotnych - oceniała w lipcu Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. - Trzeba pamiętać, że pielęgniarki są dość mocno schorowaną grupą. Oczywiście ten procent powinien być wyższy, powyżej 90 i myślę, że do tego dojdzie. Dużo pielęgniarek i położnych przechorowało COVID podczas jesiennej fali, badają sobie poziom przeciwciał i jeśli jest on wysoki, to jeszcze odwlekają szczepienie - dodawała Małas. Zdaniem dr Pawła Grzesiowskiego, eksperta Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw Covid-19, także trzeba patrzeć na dane dotyczące pierwszej dawki. - Drugiej wiele osób nie mogło przyjąć w terminie, bo zachorowało - wyjaśnia. Tyle, że coraz częściej pojawiają się głosy, że część personelu choć wpisała się do systemu jako zaszczepieni, to nie przyjęła szczepionki. Co więcej w Kaliszu zatrzymano trzy pielęgniarki, które za pieniądze wystawiały fałszywe paszporty covidowe.

Czytaj w LEX: Kwalifikacja i wykonywanie szczepień oraz postępowanie z dawkami niewykorzystanymi >

Do naszej redakcji także napływały niepokojące sygnały, które świadczą o tym, że w środowisku medycznym działają antyszczepionkowcy. Jedna z naszych czytelniczek była zbulwersowana, gdy podczas szczepienia w podwarszawskiej przychodni, została zapytana przez pielęgniarkę wykonującą iniekcje, czy na pewno chce się zaszczepić i czy zna skutki uboczne tego preparatu.  Inna czytelniczka, chora na raka, a więc szczególnie dbająca o bezpieczeństwo, pisze, że nawet w szpitalu onkologicznym są niezaszczepione pielęgniarki. Podobnie - wśród stomatologów. - Miałam do czynienia z dwoma takimi przypadkami, do tego nie chcieli się przyznać, czy są zaszczepieni, choć to dla mnie bardzo ważna informacja - pisze.  Zofia Małas zapewnia, że jeśli gdzieś w przestrzeni publicznej pojawiają się nawoływania pielęgniarek do nieszczepienia się, samorząd niezwłocznie reaguje. Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej wkracza natychmiast ze swoim ustawowym działaniem – zapewnia.

Czytaj w LEX: Obowiązek szczepienia a Konwencja Praw Człowieka. Omówienie wyroku Wielkiej Izby ETPC z dnia 8 kwietnia 2021 r., 47621/13 (Vavřička i inni) >

 


Jak ustaliliśmy w lipcu w biurze naczelnego rzecznika, wówczas na poziomie krajowym nie jest prowadzone żadne postępowanie w tej sprawie.
– Jeżeli pielęgniarki mają wątpliwości czy się szczepić, to one mogły wynikać z braku informacji na ten temat. Pielęgniarki miały obawy, czy badania nad szczepionkami były przeprowadzane prawidłowo i czy były kompletne. Myślę, że teraz stosunek pielęgniarek do szczepień jest pozytywny, mam wrażenie, że większy problem mają z tym lekarze – uważa Grażyna Rogala- Pawelczyk, naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej pielęgniarek i położnych.  Może mieć rację, bo pod koniec maja lekarze antyszczepionkowcy, w większości aktywni zawodowo, oficjalnie zarejestrowali swoją organizację Polskie Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców. Na początku lipca wysłali oni list do dyrektorów szkół mający zniechęcić ich do szczepienia uczniów.  Naczelna Rada Lekarska jednak nie zajęła jeszcze w tej sprawie oficjalnego stanowiska, a Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej prowadzi postępowanie dotyczące lekarzy, którzy podpisali się pod listem. Z kolei jedna z pielęgniarek przekonuje nas, że w jej środowisku to lekarze są największymi sceptykami, jeśli chodzi o szczepienia. Statystyki tej tezy nie potwierdzają, bo wśród zawodów medycznych, mają oni najwyższą wyszczepialność (pierwszą dawkę szczepionki przyjęło 92,97 proc. , a drugą  – 90, 67 proc.).  Ponadto sami lekarze uważają, że także w Polsce są potrzebne rozwiązania wprowadzone już w innych krajach UE.

Szczepionki w ochronie zdrowia powinny być obowiązkowe

Zdaniem dr Pawła Grzesiowskiego, eksperta Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw Covid-19 ok. 10 proc. niezaszczepionych pracowników ochrony zdrowia to właśnie zadeklarowani antyszczepionkowcy. – Jedynym wyjściem w tej sytuacji jest więc wprowadzenie obowiązku szczepień dla pracowników medycznych – uważa dr Grzesiowski.

Czytaj w LEX: Różnicowanie a dyskryminacja – status prawny osób szczepionych i nieszczepionych na COVID-19 >

Tomasz Imiela, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie, też uważa, że wprowadzenie obowiązkowych szczepień dla medyków ma sens i z punktu widzenia pacjentów to byłoby dobre rozwiązanie. - Ta droga, którą można roznosić zakażenie Covid- 19 w szpitalach i placówkach ambulatoryjnych poprzez personel, zostałaby przecięta – mówi Imiela. Prof. Magdalena Marczyńska z Kliniki Chorób Zakaźnych Wieku Dziecięcego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, członkini Rady Medycznej przy premierze do spraw Covid-19 powiedziała już w lipcu br., że wszyscy członkowie Rady są w tej sprawie zgodni. - Jako Rada Medyczna rekomendujemy obowiązkowe szczepienia medyków przeciw COVID-19, a każdy przedstawiciel służby zdrowia powinien pamiętać o zasadzie po pierwsze nie szkodzić. Lekarz będzie zagrożeniem np. dla pacjenta z obniżoną odpornością  – mówiła prof. Marczyńska.  Rada Medyczna takie stanowisko wydała 21 lipca br. Napisała dokładnie, że zaleca się rozważenie szczepień przeciw Covid-19 pracowników ochrony zdrowia, zwłaszcza tych mających bezpośredni kontakt z chorymi jako obowiązkowych, ale wówczas Ministerstwo Zdrowia poinformowało Prawo.pl, że nie przewiduje wprowadzenie obowiązku szczepienia pracowników ochrony zdrowia. Zapewne też dlatego, że z punktu widzenia przepisów jest to trudne, a nawet w obecnym systemie prawa niemożliwe. Dlatego też projekt posłów PiS zakłada, że szczepienie nie będzie obowiązkowe, ale wymagane przez pracodawcę. Pojawia się on jednak dopiero po trzech miesiącach od stanowiska RM, gdy czwarta fala jest już bardzo poważna.

Szczepienia przeciwko Covid-19 na razie nie mogą być obowiązkowe

- Już teraz istnieją obowiązkowe szczepienia, inne niż przeciwko Covid -19, dla poszczególnych grup zawodowych. Pytanie tylko, czy na tym etapie prac nad szczepionkami ustawodawca ma dostateczne dane przemawiające za koniecznością szczepień przeciw Covid- 19 dla danych grup zawodowych – zastanawia się Paweł Korus, radca prawny, partner w kancelarii Sobczyk i Wspólnicy.

Otóż póki szczepionka nie jest obowiązkowa, takiej możliwości nie ma, a obowiązkowa nie może być, póki nie zostanie w normalnym trybie dopuszczona do obrotu. Mogłaby być, gdyby Polska wprowadziła stan wyjątkowy, wówczas można byłoby podjąć niestandardowe działania. Teraz więc pozostaje jedynie zachęcać jak we Włoszech, Francji i Grecji - przywilejami lub przymuszaniem do szczepienia poprzez groźbę utraty pracy.

Monika Kwiatkowska, radca prawny, ekspert od prawa medycznego. Dodaje, że może w tej sytuacji pomóc także  zaangażowanie instytucji unijnych, wspólna polityka w tym informacyjna dotyczącą szczepień a także kolejne zachęty i przywileje dla zaszczepionych wprowadzane w poszczególnych państwach członkowskich. Oczywiście należy też uwzględnić sytuację osób, które nie mogą się zaszczepić z powodu przeciwwskazań zdrowotnych - dodaje Kwiatkowska.

Jeśli zaś chodzi o przymuszanie, to w praktyce pracodawcy mają dziś mało narzędzi. Przede wszystkim nie mają nawet jak oficjalnie zapytać o to, czy pracownik jest zaszczepiony. I to ma się właśnie zmienić za sprawą projekty, który mają zgłosić posłowie PiS.

- „De lege lata” i „na dziś”  pracodawca nie może zwolnić ani ukarać pielęgniarki, czy lekarza, którzy się nie chcą zaszczepić – mówi Paweł Korus. Ponadto pracodawca nie ma podstawy prawnej, która pozwoliłaby zapytać zatrudnionych o to, czy są zaszczepieni. Mimo to, niektórzy ustalają, kto nie jest zaszczepiony i ostrzegają, że ten fakt może zdecydować o obniżeniu oceny okresowej lub braku premii. Szkopuł w tym, że to także bezprawne działanie. – Celem oceny okresowej jest ocena jakości świadczonej przez pracownika pracy zgodnie z wyodrębnionymi kryteriami  takimi jak np. sumienność, samodzielność, wiedza merytoryczna czy zaangażowanie. Na jej wynik nie może mieć więc wpływy fakt nieprzyjęcia szczepionki – tłumaczy Monika Kwiatkowska. Tym bardziej, iż pracodawca nie ma uprawnienia, aby pytać o ten fakt pracownika. Paweł Korus zwraca jednak uwagę, że jeżeli badania nad szczepionką zostaną zakończone i z nich będzie jednoznacznie wynikać, że szczepienia zapobiegają ryzyku zakażenia nie tyle osoby zaszczepionej, ile niezaszczepionego pacjenta, nawet przy braku obowiązku szczepienia odmowa szczepienia będzie mogła stanowić podstawę rozwiązania umowy o pracę

Czytaj w LEX: Unijne cyfrowe zaświadczenia COVID >

Dr Grzesiowski podpowiada, że nie zaszczepionych pracowników można jeszcze codziennie testować. – To  jest łatwiejsze dla szpitala, a bardziej uciążliwe dla zatrudnionych – mówi dr Grzesiowski. Monika Kwiatkowska dodaje, że warto wprowadzać jak najwięcej przywilejów dla zaszczepionych, ale przede wszystkim edukować. - W internecie jest pełno fake newsów o szczepionkach, których nikt nie dementuje. Przydałaby się zatem jednolita, przemyślana polityka informacyjna rządu oparta na danych popartych badaniami naukowymi. Wiedza ta w prosty sposób mogłaby być przekazywana społeczeństwu i stanowić alternatywę dla wielu sprzecznych i nieprawdziwych informacji pojawiających się w sieci. - podkreśla.
Łukasz Pietrzak, farmaceuta, kierownik apteki w Warszawie, prowadzący statystyki i aktywnie wspierający akcję szczepień, także uważa, że brak polityki informacyjnej sprzyja antyszczepionkowcom. - Nie ma rządowego programu informacyjnego o szczepionkach, jednej przyjaznej strony, na której można łatwo znaleźć odpowiedzi na wszystkie nurtujące pytania. Mamy jedynie mało czytelny i nieintuicyjny portal gov, gdzie z trudem można znaleźć informacje, a wiele z nich trzeba dodatkowo pobrać w pliku pdf. Nie ma także polskich, łatwo dostępnych danych o skuteczności szczepionek. Z powodu braku oficjalnych materiałów, ludzie szukają odpowiedzi na własną rękę i trafiają na wiele kłamstw, które rząd nieskutecznie dementuje - podkreśla.