szkoleniE ONLINE Odpowiedzialność karna w zarządzaniu placówką medyczną 19.08.2026 r., godz. 12:00
Zmień język strony
Prawo.pl

Zebranie danych to nie wszystko. Czy NFZ poradzi sobie z kontrolą?

Nowe uprawnienia kontrolne i zwiększenie zatrudnienia w strukturach Narodowego Funduszu Zdrowia mają być receptą na fikcyjne pełnienie dyżurów. Eksperci oceniają jednak, że samo przekazywanie danych i sprawdzanie, czy zgadzają się "papiery", może nie wystarczyć bez realnej weryfikacji. Tym bardziej, że nad czasem pracy można byłoby zapanować dużo prościej - na przykład blokując lekarzowi możliwość wystawiania recept w innym podmiocie w tym samym czasie.

lekarze narada
Źródło: iStock

Przypomnijmy, że resort zdrowia pracuje nad kilkoma nowymi regulacjami – w tym zmianami rozporządzeń i ustaw – które mają kompleksowo zreformować system ochrony zdrowia. Resort chce walczyć m.in. z przekraczaniem dozwolonej liczby godzin pracy medyków, ale też sprawą pełnienia dyżurów jedynie „na papierze”. Ma temu służyć przekazywanie grafików do Narodowego Funduszu Zdrowia, a taki obowiązek nałoży na część publicznych placówek nowelizacja rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, najprawdopodobniej od 1 listopada br. Z kolei projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw daje większe uprawnienia kontrolerom NFZ, ale przewiduje również zwiększenie zatrudnienia w tej jednostce.

Czy nowy obowiązek rozwiąże problem?

Eksperci, których pytamy o to, czy nowy obowiązek ma szansę zmienić sytuację na lepsze, podkreślają, że tak naprawdę sprawę „dyżurowania” w kilku miejscach jednocześnie można byłoby rozwiązać dużo prościej, bez tworzenia nowych podstaw prawnych i obowiązków.

Najprostszym sposobem uniemożliwienia pracy w kilku miejscach jest rzeczywiste kontrolowanie obecności wykazanych osób, czego ja jestem zwolennikiem, albo zablokowanie możliwości wystawiania recept przez lekarza z innego podmiotu, niż jest zgłoszony do NFZ. Jeżeli więc wykazujemy doktora AB, że pracuje od 8-14.30 na oddziale wewnętrznym szpitala W., to lekarz ten od 8.00 do 14.30 nie powinien mieć możliwości wystawiania recept z innego konta niż konto szpitala – proponuje dr hab. n. praw. Radosław Tymiński, adwokat, autor bloga prawalekarzy.pl.

Jak bowiem podkreśla, sam obowiązek ograniczony do publicznych placówek ochrony zdrowia nie wystarczy, by realnie poprawić sytuację. - Raportowanie pewnych kwestii ma sens wtedy, gdy realizuje określony cel. Powstaje pytanie, jaki cel ma realizować raportowanie tych grafików. Wydaje się, że prewencyjny, czyli aby osoby wykonujące zawody medyczne, mając świadomość raportowania, unikały dublowania pracy na NFZ. To słuszny cel. Ale co z równoczesną pracą na NFZ i w sektorze prywatnym? Czyli wykazujemy lekarza w szpitalu (jest na dyżurze), ale tak naprawdę siedzi w gabinecie. Tego projekt nie rozwiązuje. A zatem mamy rozwiązanie niepełne – ocenia prawnik.

Podobnie widzi to Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. - Samo zbieranie dodatkowych danych nie jest niczym złym - teoretycznie powinno poszerzyć nasz obraz systemu i pozwolić zlikwidować patologie. Widzę jednak kilka problemów. Po pierwsze, już teraz szpitale, przychodnie i inne miejsca pracy mają możliwość weryfikacji, czy dana osoba, która ma zawartą umowę, fizycznie pracuje i znajduje się na terenie placówki. Z jakiejś przyczyny tej weryfikacji albo nie potrafią, albo nie chcą dopełnić, być może udają, że nie widzą pewnych nieprawidłowości. Nie wyobrażam sobie trochę sytuacji, w której ktoś nie widzi, że lekarza nie ma na dyżurze, i na to nie reaguje. Pytanie, czy ktoś zadał sobie trud weryfikacji, czemu w niektórych sytuacjach tak się dzieje – mówi ekspert.

Czytaj także: Grafiki medyków do NFZ – kontrola czy biurokratyczny obowiązek?

Maksymalnie dwa etaty dla każdego medyka - projekt zmian opublikowany

Można zebrać dane, ale ktoś musi je analizować

Drugą kwestią, którą podkreślają obaj eksperci, jest to, że, oprócz tego, że zbierzemy jakieś dane, musi istnieć możliwość zarówno zweryfikowania, jak i analizy trendów. Z tym problem jest już teraz. - Nie jest sztuką zebrać ich dużo. Problemem jest to, by te dane były przekazywane w zdatnej do obróbki formie, następnie ktoś je musi przetworzyć, przeanalizować, wyciągnąć wnioski, a zlokalizowane nieprawidłowości zweryfikować "w terenie" i naprawić. Stoję na stanowisku, że już teraz instytucje kontrolne jak NFZ zbierają znacznie więcej danych, niż są w stanie przeanalizować, nie mówiąc o wysłaniu fizycznej kontroli do placówek. Nowe prawo zarzuci NFZ dodatkowymi setkami tysięcy danych, które w mojej ocenie, z uwagi ograniczone zasoby, nie wpłyną w znaczący sposób na jakość organizacji pracy w podmiotach  – mówi Sebastian Goncerz.

Zaznacza też, że jego zdaniem powinniśmy bardziej postawić na działalność lokalnych struktur, a nie zaczynać od razu od instytucji centralnej, która ma się zająć wszystkimi nieprawidłowościami.

Również mec. Tymiński podkreśla, że NFZ już teraz nie radzi sobie z obowiązkami kontrolnymi. Przykładem, jak wskazuje, są wizyty w ramach procedur akredytacyjnych w szpitalach, która ma być generalnie gwarantem jakości leczenia w danej placówce. Taki jest główny zamysł przyznawanego certyfikatu. Tymczasem wizyty są w praktyce, jak zaznacza ekspert, ograniczane do względów formalnych. Dlatego jego zdaniem samo przyznanie uprawnień, przewidziane w projekcie, może nie wystarczyć. - Przyznanie większych możliwości kontrolnych ma sens, ale powstaje pytanie, komu i jakich. Jeżeli obecnie NFZ nie radzi sobie z tym, co ma, to nie wiem, czy większe kompetencje coś dadzą – ocenia mec. Tymiński.

Kształt kontroli wymaga zmian

Bo projekt teoretycznie na problem odpowiada. Przewiduje nie tylko nowe kompetencje dla kontrolerów NFZ, ale też m.in. zmianę reguł egzaminu kontrolerskiego. Będzie on przeprowadzany bardziej elastycznie, niekoniecznie w ściśle narzuconych terminach.

- Dzisiejszy model egzaminacyjny nie przystaje do etapu rozwoju formacji korpusu kontrolerskiego, został bowiem przewidziany do fazy, gdy korpus był budowany od samego początku. W chwili obecnej kontrolerzy korpusowi są w każdym z województw, w ujęciu całościowym w liczbie 114 osób i nie zachodzi uzasadnienie do realizacji egzaminu w każdym kwartale – wyjaśniono w uzasadnieniu proponowanych rozwiązań.

Projekt to również wzmocnienie zatrudnienia w strukturach NFZ. Dostrzeżono bowiem, że wzmocnienie szeroko pojętych działań kontrolnych (w tym monitorowania) będzie wymagało zwiększenia etatyzacji, i to zarówno korpusu kontrolerskiego (w głównej mierze), jak i zatrudnienia w oddziałach wojewódzkich NFZ. Docelowo przewidziano zwiększenie zatrudnienia w NFZ o około 480 osób (432 przypadną Departamentowi Kontroli NFZ, 48 - oddziałom wojewódzkim).

To jednak nie wszystko - przyjęto generalnie stopniowe zwiększanie liczby etatów w NFZ z 509 do 1 020 pracowników, co oznacza wzrost potencjału kadrowego o 511 etatów. Jak wyliczono, koszty dodatkowe dla budżetu NFZ to ok. 585,3 mln zł (łącznie na lata 2027-2036). Czy wpłynie to na realną poprawę sytuacji? Mec. Tymiński ocenia, że tak, choć jest to mimo wszystko kropla w morzu potrzeb i liczebności kadry medycznej. - O ile pamiętam, w 2022 r. w Polsce działalność prowadziło 22,5 tys. przychodni, 3,5 tys. praktyk lekarskich oraz 1100 szpitali (różnych). Czy Ci ludzie dadzą radę skontrolować 1/10 z tych podmiotów? Wątpię. Poza tym pamiętajmy, że kontrole powinny dotyczyć różnych aspektów: wdrożenia dokumentacji w postaci elektronicznej, przestrzegania przepisów dotyczących ochrony danych osobowych etc. Uważam, że jako państwo musimy w kluczowych obszarach odejść do wykazów, raportów, sprawozdań na rzecz realnej weryfikacji funkcjonowania. Chodzi o to, żeby zmienić model kontroli, a tego nie widzę – podsumowuje prawnik.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej