Czwarta fala pandemii zbliża się wielkimi krokami, pacjenci boją się, że znowu zostaną odcięci od tradycyjnych wizyt u lekarzy, a Ministerstwo Zdrowia nie wprowadza żadnych regulacji. Te premiujące przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) za większą liczbę wizyt stacjonarnych - przestały obowiązywać 30 września. Zaś standardy dla specjalistów nie zostały wdrożone. Eksperci skrytykowali bowiem projekt przepisów przedstawiony na początku lipca. Wskazali, że w takiej formie utrudni prowadzenie pacjentów z chorobami przewlekłymi, np. cukrzycą, chorobami serca, którzy monitorują swój stan zdrowia za pomocą nowoczesnych urządzeń i przesyłają dane lekarzowi, który zdalnie i szybko może podjąć właściwą decyzję w sprawie terapii. Organizacje pacjenckie wolą jednak brak zasad niż takie, które nie dają wyboru pacjentowi.

 

Polacy zaczęli doceniać teleporady

Z  badań Fundacji My Pacjenci przeprowadzonego w lipcu 2021 roku wynika, że 40 proc. ankietowanych uważa, że przepisy dotyczące teleporad są respektowane,  25 proc., że nie. Blisko 32 proc. badanych nie ma zdania. Pytanie zadane przez Fundację dotyczyło zasad określonych w rozporządzeniu Ministra Zdrowia dla przychodni podstawowej opieki zdrowotnej, czyli lekarzy rodzinnych. Zgodnie z nim, jeśli pacjent nie wyrazi zgody na teleporadę, musi zostać przyjęty osobiście przez lekarza. Tradycyjna wizyta musi też się odbyć, gdy w chorobie przewlekłej doszło do pogorszenia lub zmiany objawów. Dzieci do 6 roku życia można konsultować telefonicznie tylko w trakcie leczenia.  Magdalena Kołodziej z Fundacji MY PACJENCI uważa, że jest to pozytywny trend, wskazujący, że zarówno lekarze, jak i pacjenci doskonalą się w wykorzystaniu teleporady. Warto pamiętać, że w poprzednim badaniu realizowanym rok temu - ponad 51 proc. respondentów miała możliwość kontaktu z lekarzem wyłącznie przez telefon lub online, po uprzednim umówieniu wizyty, a aż 21 proc. napotkało na problem, jakim była zamknięta placówka. Ze skarg do Rzecznika Praw Pacjenta także wynika, że pacjenci mają problemy z dostaniem się do lekarza POZ. Od 1 stycznia do 15 czerwca 2021 r. do rzecznika wpłynęło ponad 71 tys. zgłoszeń, z czego ponad 20 tys. dotyczyło POZ.

Odmowy są zbyt częste, potrzebny jest bezpiecznik

Profesor Bolesław Samoliński z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zwraca uwagę na wysoki odsetek respondentów , która zgłasza fakt nierespektowania powyższych uregulowań. Co więcej, niemal połowa z tej grupy respondentów przyznała, że powodem odmowy odbycia konsultacji bezpośredniej było uznanie przez osobę rejestrującą ich sytuacji zdrowotnej jako niewymagającej bezpośredniej konsultacji. - Należy zastanowić się jak śledzić tego typu sytuacje w przyszłości, aby zapobiegać nieuzasadnionym teleporadom w miejsce koniecznych wizyt w gabinecie lekarskim. Należy także wskazać pacjentom sposób na weryfikację decyzji rejestracji odmawiającej porady kontaktowej i proponowanie w jej miejsce teleporady - komentuje profesor Bolesław Samoliński.

Taką barierą do namawiania na teleporadę w POZ były obowiązujące przez trzy miesiące zarządzenie prezesa NFZ. Zgodnie z nim przychodnia, która miała mniej niż 25 proc. teleporad, otrzymywała wyższa stawkę kapitacyjną - 14,96 zł zamiast 14,25 zł miesięcznie za pacjenta. Zaś przychodnie, które miały ponad 75 proc. porad w formie zdalnej otrzymywały mniej - tylko 12,94 zł miesięcznie. Okazuje się jednak, że te zasady przestały obowiązywać 30 września. W nowym zarządzeniu prezesa NFZ określającym warunki umowy z POZ nie ma takiego rozróżnienia. Zdaniem przedstawicieli Fundacji My Pacjenci warto powrócić do takiego rozwiązania, zwłaszcza że nadchodzi sezon jesienny, a wszyscy mówią, że przełom października i listopada to będzie szczyt czwartej fali pandemii. Również Jacek Krajewski, lekarz rodzinny i prezes Porozumienia Zielonogórskiego uważa, że takie premiowanie wizyt osobistych to było dobre rozwiązanie. - Być może w obliczu kolejnej fali warto zmienić odsetek porad - dodaje. Magdalena Kołodziej dodaje, że o tym, za jaki odsetek porad powinna należeć się premia, trudno jej rozmawiać, ale sama regulacja procentowa jest korzystna dla pacjentów i warto, by wróciła. - Najważniejsze jest, aby to pacjent decydował o formie wizyty - podkreśla Kołodziej. I okazuje się, że właśnie przez ograniczenie wielu pacjentom możliwości korzystania z teleporad standardy, które już obowiązują w POZ nie zaistnieją u specjalistów, czyli w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS)

 


U specjalistów wciąż bez standardów

Na początku lipca Ministerstwo Zdrowia skierowało do konsultacji projekt rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie standardu udzielania teleporad w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS), czyli przez lekarzy specjalistów. Nowe zasady miały wejść w życie 1 października. Projekt jednak nie zamienił się w rozporządzenie i nie trafił do Dziennika Ustaw. I tym razem zdaniem organizacji pacjenckich to dobrze. Zgodnie z projektem teleporady miały być zabronione:

  1.  w przypadku pacjentów rozpoczynających leczenie w danym podmiocie albo objętych opieką w danym podmiocie, ale zgłaszających nowy problem zdrowotny,
  2.  w związku z chorobą przewlekłą, w przebiegu której doszło do pogorszenia lub zmiany objawów,
  3.  w związku z podejrzeniem, zdiagnozowaniem i leczeniem choroby nowotworowej,
  4. w przypadku dzieci do 6. roku życia poza poradami kontrolnymi w trakcie leczenia ustalonego w wyniku osobistego badania pacjenta, których udzielenie jest możliwe bez badania.

I najwięcej zastrzeżeń wzbudził punkt drugi. W efekcie bowiem ze zdalnych konsultacji nie mogliby korzystać pacjenci, którzy korzystają z najnowszych rozwiązań technologicznych i zdalnie mogą przesłać lekarzowi wyniki dotyczące swojego stanu zdrowia, np. chorzy na choroby układu krążenia czy cukrzycę.

Nie można wszystkich specjalistów wrzucać do jednego worka

- Rozwiązania proponowane w projekcie nie uwzględniają kwestii dotyczących korzystania z wyrobów medycznych przeznaczonych do udzielania świadczeń telemedycznych - ocenia Jan Pachocki, prezes Fundacji Telemedyczna Grupa Robocza. I, co ważniejsze, wielu wyrobów, które współfinansuje NFZ. Chodzi np. o zdalne monitorowanie danych przekazywanych z urządzeń wszczepialnych do elektroterapii serca przy wykorzystaniu specjalnego transmitera, bądź monitorowanie pacjentów korzystających z systemów do monitorowania glikemii. Z kolei prof. Jarosław Kaźmierczak, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii, podkreśla że w wielu przypadkach pogorszenia lub zmiany objawów schorzenia przewlekłego teleporada (np. w połączeniu z transmisją badań - ekg, kontrolą stymulatora lub kardiowertera) jest wystarczająca i często lepsza, bo może być zrealizowana wcześniej. - Zatem powinna być możliwość odbycia teleporady w takich sytuacjach - podkreśla profesor. I dodaje, że podobnie nie powinno się wykluczyć możliwości teleporady w przypadku pacjentów rozpoczynających leczenie w danym podmiocie albo objętych opieką w danym podmiocie, ale zgłaszających nowy problem zdrowotny. - Teleporada może być zrealizowana szybciej, w jej trakcie można już zlecić niezbędne badania, które przyspieszą diagnostykę i będą stanowiły ewentualne przygotowanie do wizyty bezpośredniej - podkreśla prof. Kaźmierczak.
Jacek Krajewski także uważa, że nie można wylać dziecka z kąpielą. -  Badanie osobiste pacjenta powinno być podstawą. Jednak leczenie specjalistyczne często polega na monitorowaniu pacjenta i jego wyników badań krwi, usg, itp. Przykładowo w niedoczyności tarczycy dobór leków można ustalić tylko na podstawie wyników badań z krwi i usg, a te lekarz może dostać zdalnie - podkreśla.

Dlatego zdaniem Magdaleny Kołodziej lepiej, aby do czasu opracowania standardów dla poszczególnych grup specjalizacji ograniczyć szczegółowe regulacje w AOS do podstawowych wymogów technicznych i organizacyjnych, ze szczególnym uwzględnieniem prawa pacjenta do decydowania o preferowanej formie porady, tak aby standardy nie spowodowały nagłego zahamowania rozwoju świadczeń telemedycznych i zaprzepaszczenia ich potencjału.

Ogólne standardy są potrzebne

Pacjenci, którzy są czytelnikami Prawo.pl zgłaszają serwisowi, że chcieliby, aby specjalistów też obowiązywały standardy. Póki co, w Dzienniku Ustaw nie pojawiło się nawet rozporządzenie określające ogólne zasady dla teleporad w AOS. W efekcie o ile pacjenci w POZ są chronieni, to ci pod opieką specjalistów - nie. Przykładowo zgodnie z rozporządzeniem dla POZ teleporada musi się odbyć nie później niż w pierwszym dniu roboczym następującym po dniu zgłoszenia się pacjenta do świadczeniodawcy. Podczas teleporady pacjent musi otrzymać instrukcje o sposobie realizacji e-skierowania, e-recepty, zlecenia na wyroby medyczne. POZ musi też poinformować NFZ pod jakim numerem telefonu są udzielane teleporady. takie ogólne zasady w AOS wciąż nie obowiązują.